Obrona systemu – przyczyny wybuchu stanu wojennego

Źródło: Rzeczpospolita: Obrona systemu
09.12.2006

Czy gdyby w latach 1980 i 1981 w Polsce władza była ze społeczeństwem, udałoby się obronić wolnościowe aspiracje Polaków przed presją Związku Radzieckiego?

Andrzej Friszke: Jest to pytanie retoryczne. Wszystkie znane dokumenty góry partyjnej świadczą o tym, że uważała ona to co, działo się w Polsce od sierpnia 1980 roku, za dotkliwą porażkę, i próbowała zachować możliwie wszystkie dotychczasowe mechanizmy ustrojowe, obronić je przed rewindykacjami społecznymi. Sama postawiła się więc, siłą rzeczy, w sytuacji konfrontacyjnej.

Z drugiej strony nie mogło być inaczej, społeczeństwo się radykalizowało. Rewolucja ma swoją dynamikę. I nawet gdyby jesienią 1980 roku partia nie wywołała konfliktu rejestracyjnego, nie prowokowała kryzysów lokalnych, okazała się bardziej dialogowa czy ustępliwa, to nie sądzę, by mogło to pohamować radykalizację nastrojów i dążeń. Ona by postępowała, ponieważ ludzie chcieli odzyskać wolność. A to dla PZPR oznaczało koniec systemu. Była tu absolutna sprzeczność racji, wizji świata, rozumienia dobra kraju. Obie strony były skazane na konfrontację.

W jakim stopniu rewolucyjna dynamika i radykalizowanie się „Solidarności” były prowokowane przez władze? We wrześniu 1980 roku członek Biura Politycznego Andrzej Żabiński mówił: dajmy działaczom „Solidarności” zachłysnąć się możliwościami i zaszczytami, pozwólmy im upajać się gabinetem z palmą i autem z kierowcą. W październiku 1981 roku minister spraw wewnętrznych Czesław Kiszczak zalecał, żeby „Solidarność” „wpuszczać w maliny” lokalnych, niezrozumiałych dla ogółu, konfliktów.

To ostatnie było już wyraźnie związane z przygotowaniami do stanu wojennego, miało na celu udowodnienie, że postępuje anarchizacja kraju.

Rewolucja „Solidarności” była pokojowa i polegała m.in. na tym, że „na dole”, w zakładach, związek doskonale porozumiewał się na przykład z inżynierami, którzy kiedyś należeli do partii albo nadal w niej byli. Większość ludzi ze średniego szczebla zarządzania potrafiła ułożyć sobie życie z „Solidarnością” na uczelniach, w zakładach czy szkołach. Więcej: część zarządów regionów potrafiła sobie nawet z niektórymi komitetami wojewódzkimi ułożyć niekonfrontacyjną współpracę. W partii powstał ruch struktur poziomych, który wyrażał chęć reform, zmiany systemu na w gruncie rzeczy pluralistyczny, bo akceptujący samorządność i prawo związku zawodowego do wyrażania opinii o różnych sprawach i wpływania na decyzje.

W ten sposób jednak struktura władzy, która polegała na monopolu kierownictwa partii w rządzeniu całym państwem metodą odgórnych dyspozycji, zaczęła się sypać. Najbardziej wyrazistym przejawem erozji systemu – i moim zdaniem bardzo istotnym powodem, dla którego została podjęta decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego – była ustawa o samorządnym przedsiębiorstwie. Mimo oporu kierownictwa partii „Solidarność” wynegocjowała w Sejmie kompromisową wersję ustawy. Posłowie na początku września 1981 roku uznali się zatem za podmiot niezależny od kierownictwa partii. Za czynnik mediacji pomiędzy „Solidarnością” i władzą. Co to znaczyło? Że Sejm przestaje być narzędziem partii. A to już była zmiana systemowa. Różne niższe ogniwa władzy publicznej zajmowały pośrednią postawę, mediacyjną. A partia chciała bronić starego systemu, w którym miała monopol na wszystko.

Slogan, który ukuł generał Jaruzelski, o „linii walki i porozumienia”, odzwierciedla taktykę propagandową w całym okresie „Solidarności”. Na czym, według władzy, miało polegać „porozumienie”?

To dosyć trudno odtworzyć, bo nigdy to nie zostało opowiedziane w wyczerpujący sposób. „Linia walki” chyba jednak przeważała…

Porozumienie wyobrażano sobie w ten sposób, że będzie istniał tylko związek zawodowy, żaden ruch społeczny. „Solidarność” ograniczy się do dbania o przestrzeganie praw pracowniczych w zakładach. Zrezygnuje z wpływania na inne sfery – państwową, ustawodawczą, wychowawczą etc.

W ówczesnej atmosferze społecznej był to pomysł nie do zrealizowania. To byłaby kapitulacja i nikt tego poważnie nie rozpatrywał. Wejście „Solidarności” w taką rolę zostałoby odrzucone przez parę milionów aktywnych związkowców i musiałoby prowadzić do rozłamu.

Związek, jaki partia mogłaby zaakceptować, musiałby się składać z samych robotników. Odciąć się od ludzi, którzy mogliby mu nadać rangę polityczną. Atak szedł przede wszystkim na środowiska korowskie, ale umiarkowanych doradców, jak Mazowiecki, Geremek czy Olszewski, władza także uważała za „siły antysocjalistyczne”. Porozumienie z „Solidarnością” taką, jaką pamiętamy z lat 1980 i 1981, nie było możliwe. Było możliwe tylko „porozumienie” ze związkiem z uciętą głową polityczną.

Stanisław Kania miał ideę Rady Porozumienia Narodowego, do której miałyby wejść „Solidarność” i związki branżowe obok przedstawicieli partii i stronnictw satelitarnych. Tam toczyłyby się jakieś rozmowy, ustalano by jakieś kompromisy – ale partia zachowałaby prawo decyzji; gdyby bowiem doszło do kolizji poglądów, PZPR miała mieć w radzie większość. Pomysł został bardzo ogólnie zarysowany, nigdy nie był rozpisany w szczegółach. Dla „Solidarności”, która miała 10 milionów członków, wejście tam na równi ze Stronnictwem Demokratycznym, które miało 100 tysięcy członków, i ze związkami branżowymi, które były narzędziem partii, było nie do przyjęcia.

A zatem – walka. W reakcji na powstanie „Solidarności”, co najmniej od października 1980 roku, MON i MSW podejmują przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego. Kiedy władze zdecydowały się na rozwiązanie siłowe?

Brane było pod uwagę kilkakrotnie. Na pewno w marcu 1981 roku w związku z kryzysem bydgoskim. Ale zaraz po tzw. porozumieniu warszawskim nastąpiła rozmowa w Brześciu Kani i Jaruzelskiego z Ustinowem i Andropowem, którzy wywierali bardzo silny nacisk na wprowadzenie stanu wojennego, przywódcy PZPR wzbraniali się zaś przed zastosowaniem wówczas takiego rozwiązania, lecz nie wykluczali go w przyszłości.

Myślę, że decyzja o stanie wojennym zapadła na początku września 1981 roku. Przesądziło o tym kilka spraw.

Po pierwsze: fiasko akcji SB na zjeździe związku. Działacze, którzy zostali wybrani na delegatów, nie reprezentowali na pewno linii ugody. Przebieg pierwszej tury wykazał, że zjazdem nie da się sterować. Z materiałów SB wynika, że agenci nie byli w stanie kontrolować obrad. Było ich parę procent, poza kilkoma osobami nie wiemy, kim byli, nie znamy nazwisk, ale na pewno nie byli w stanie wpływać na bieg zjazdu. „Posłanie do narodów Europy Środkowo-Wschodniej” było tego dobitnym dowodem.

Po drugie, związek przygotowywał ogólnonarodowy program reform „Rzeczpospolita samorządna”. Wiadomo było, że zostanie przyjęty. Z perspektywy PZPR oznaczało to uformowanie się wielkiej partii opozycyjnej, mającej inny projekt ustrojowy.

Po trzecie, wspomniana ustawa o samorządnym przedsiębiorstwie i przyjęcie przez Sejm postawy mediatora, co zapowiadało, że partia może stracić kontrolę nad izbą ustawodawczą.

Na posiedzeniu Komitetu Obrony Kraju we wrześniu 1981 roku nie doszło oczywiście do ogłoszenia stanu wojennego, ale zaczęto realizować ten wariant jako podstawowy.

Czy to postanowienie było tylko pochodną decyzji, która naprawdę zapadła na Kremlu, czy też polskie kierownictwo miało tu możliwość wyboru?

Na pewno miało możliwość manewru. Kreml domagał się rozprawy z „Solidarnością”, którą definiował jako kontrrewolucję, od września roku 1980. Samo powstanie niezależnych związków zawodowych zostało potraktowane jako akt antysystemowy. Naciski były bardzo brutalne. Największe zagrożenie sowiecką interwencją w Polsce było na początku grudnia 1980 roku. Breżniew formułował to tak, że w obliczu kontrrewolucji ZSRR nie zostawi Polski samej. Te naciski potem się powtarzały wielokrotnie.

Ale strategia Kremla polegała na tym, żeby samemu nie angażując się bezpośrednio, wywierać mocną presję na kierownictwo PZPR, tak by wzięło na siebie ciężar konfrontacji. Jeżeli okazywało słabość, Kreml szantażował je alternatywą personalną, ludźmi z tzw. betonu. Dość wyraziste to było np. w maju 1981 roku. Znamy zapis narady 16 maja Breżniewa, Husaka i Honeckera, kiedy wyraźnie mówiono, że betonowi sekretarze są alternatywą personalną, ale używaną właściwie dla nacisku na wahające się kierownictwo PZPR, żeby je popychać do bardziej radykalnych działań. Ani Kania, ani Jaruzelski nie byli w 1981 roku reformatorami. Nie zmierzali do rozmontowywania systemu. Nie, chcieli go bronić. Bronić systemu, jaki był w latach siedemdziesiątych – z małymi korektami. A społeczeństwo chciało wielkich zmian. I tu był konflikt w zasadzie nierozwiązywalny.

Czy w sprawie „wejdą – nie wejdą” kresem możliwości poznawczych jest zdanie radzieckiego dygnitarza Georgija Szachnazarowa: „mogliśmy wejść, ale nie chcieliśmy”?

Dopóki nie zostaną ujawnione akta kremlowskie, a nie zanosi się, by miało to się dokonać w najbliższych latach, będziemy skazani na spekulacje. Punktem wyjścia musi być jednak kilka wniosków, dość twardych, dotyczących stosunków międzynarodowych.

Po pierwsze, w roku 1981 ani Zachód, ani Wschód nie zamierzały rewidować podziału Europy na bloki. Reakcja Zachodu na wydarzenia w Polsce była więcej niż ostrożna. Nie odbyły się żadne istotne rozmowy międzynarodowe, w których by podniesiono problem zmiany naszego statusu, przesunięcia Polski do bloku państw demokratycznych czy jej neutralizacji. To się w ogóle nie mieściło w horyzoncie politycznego myślenia świata zachodniego w roku 1981, bo też zapewne musiałoby za sobą pociągnąć zmianę statusu NRD, a więc rewizję całego układu sił w środkowej Europie. Po wtóre, nie pojawił się też plan szerszej pomocy gospodarczej dla Polski, który mógłby zmniejszyć całkowitą jej zależność od Związku Radzieckiego: surowcową, finansową, w handlu zagranicznym. Polska była zniewolona więzami gospodarczymi z Sowietami. Związek Radziecki nie musiał tu wkraczać zbrojnie. Wystarczyłoby, żeby zakręcił kurki… A ze strony państw zachodnich nie było w tym czasie żadnych prób zmniejszenia tej zależności. Polska była skazana na zmaganie się z problemami w ramach bloku wschodniego. A miała w nim do czynienia z superkonserwatywnymi rządami, które uważały, że niczego nie należy zmieniać. To różniło jej sytuację od tej z roku 1956, kiedy jednak w ZSRR trwało poszukiwanie jakiejś formuły reform ustroju. W 1981 roku Kreml nie widział potrzeby żadnych zmian. Reżim enerdowski, czechosłowacki i rumuński były jeszcze bardziej konserwatywne.

Polityka amerykańska w końcu roku 1981 nie była przygotowana na to, żeby wobec Związku Radzieckiego zareagować mocniej niż tylko kategorycznym werbalnym protestem, ograniczonymi sankcjami gospodarczymi lub zawieszeniem rozmów rozbrojeniowych. To nie były środki dosyć mocne, żeby spowodować co najmniej zróżnicowanie bloku wschodniego na kraje bardziej i mniej zależne od Moskwy.

Czy „Solidarność” ma sobie coś do wyrzucenia? A co do zarzucenia mamy ówczesnym władzom?

Niektórzy uznali, że władza jest już w proszku, niezdolna do kontrakcji, i można na niej wymusić zmiany o charakterze ustrojowym. Diagnoza oczywiście błędna.

Po Sierpniu ’80 miliony, które utożsamiły się z „Solidarnością”, miały nadzieję, że się poprawią: zaopatrzenie, usługi, atmosfera życia publicznego. I kolejne miesiące przynosiły rozczarowanie. A jesienią 1981 roku było już ono bardzo głębokie. Dla tych, co chcieli konfrontacji, to był sygnał, że nadchodzi moment, kiedy będzie ona stosunkowo łatwa. Że związek się sypie. To ich ośmielało.

Kardynalny i historyczny błąd popełniła jednak władza, nie szukając porozumienia i kompromisu, który mógłby uratować Polskę przed tragedią 13 grudnia. Bo to była tragedia narodowa – i w warstwie psychicznej, i przez zaprzepaszczenie na wiele lat szans rozwoju Polski, i z powodu wywołania w społeczeństwie podziałów, które do dziś mają negatywny wpływ na atmosferę życia w kraju. Rozmowa
Rozmawiał Andrzej Kaczyński

Reklamy

One thought on “Obrona systemu – przyczyny wybuchu stanu wojennego

  1. kasia 3 stycznia 2010 / 14:08

    dzięki;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s