Spójrzcie gejom w oczy

Źródło: Rzeczpospolita: Spójrzcie gejom w oczy
29.12.2006

POLEMIKA ROBERTA BIEDRONIA Z DZIENNIKARZAMI „RZ” Czy pary homoseksualne mają prawo wychowywać dzieci

W Polsce kilkadziesiąt tysięcy dzieci jest wychowywanych w rodzinach gejowskich i lesbijskich. Znam wiele z nich osobiście i zapewniam, że nie są to zdegenerowane dzieci dwóch zboczeńców

Nastolatek śpiewa piosenkę o swoich ojcach gejach. Opowiada w niej, jak żyje w homorodzinie, o swoich radościach i smutkach. To nagranie z popularnego holenderskiego programu telewizyjnego dla dzieci. Siedzące obok inne dzieci podchwytują słowa piosenki Terence’a, który został potraktowany tak jak setki innych występujących w tym programie. Normalnie.

Ale nie dla autorów „Rzeczpospolitej”, którzy obejrzeli fragmenty holenderskiego programu. Z zażenowaniem przeczytałem teksty Piotra Zychowicza („Szkoła uczy, jak być gejem„) i Beaty Zubowicz („Od tolerancji do obowiązkowej sympatii„) z 20 grudnia 2006 r., poświęcone „wychwalaniu homoseksualizmu”, a w istocie homorodzicielstwu.

Do niedawna takie teksty, pełne manipulacji, agresji i braku zrozumienia dla drugiego człowieka, publikowane były na łamach „Naszego Dziennika”. Teraz dołączyła do niego „Rzeczpospolita”.

Piotr Zychowicz uznał holenderski program za „wychwalanie homoseksualizmu” i przyłączył się do manipulacji uprawianej w telewizyjnym programie Jana Pospieszalskiego, wieszcząc: „Homoseksualiści wkraczają do szkół”.

Z tekstów w „Rzeczpospolitej” płynie przekaz: chrońmy dzieci, bo nasza cywilizacja jest zagrożona przez „potężne lobby”, które swoje „upodobania seksualne” próbuje narzucić większości społeczeństwa. Tym wstrętnym zboczeńcom nie chodzi już o równe prawa, ale „o afirmację ich stylu życia”, o hołd złożony ohydnym „upodobaniom seksualnym”.

Nie są to pierwsze manipulacje, jakich dokonują dziennikarze i publicyści piszący o rodzicielstwie gejów i lesbijek. Dyskusja na ten temat jest w Polsce celowo prowadzona tak, by zbrudzić i zohydzić ten temat i w ten odrażający sposób przedstawić go społeczeństwu. Z powodzeniem, ponieważ badania społeczne pokazują, że choć o gejach i lesbijkach wiemy niewiele, to chętnie ich potępiamy, z góry negatywnie kwalifikując ich potrzeby wychowawcze i możliwości rodzicielskie.

Proponuję, by zastanowić się nad tematem poważniej. Demonizowanie gejów i lesbijek, przedstawianie ich jako potworów, które chcą skrzywdzić dzieci, jest nie tylko niegodne, ale i nieprawdziwe. Czy tego chcemy bowiem, czy nie, geje i lesbijki także w Polsce dzieci wychowują. Robią to jako nasi nauczyciele, księża, babcie, wujkowie oraz – co najważniejsze – jako matki i ojcowie.

Tak jest, choć może to być dla redaktorów „Rzeczpospolitej” szokujące: osoby homoseksualne w III RP (a pewnie nawet w IV) wychowują dzieci jako rodzice. Mają je najczęściej z wcześniejszych związków heteroseksualnych, rzadziej poprzez indywidualną adopcję (co w Polsce jest możliwe).

Wychowując swoje dzieci, rodziny homoseksualne w Polsce z oczywistych względów ukrywają ten fakt. Niezrozumienie społeczne i nietolerancja wobec gejów i lesbijek w ogóle, a już homorodzicielstwa w szczególności, jest bowiem porażające. Teksty takie jak opublikowane na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej” nienawiść tę tylko pogłębiają.

Kampania przeciw Homofobii szacuje, iż w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy dzieci wychowywanych w rodzinach gejowskich i lesbijskich. Wyrastają na takich samych Polaków i Polki jak inni – czasem lepszych, czasem gorszych. Znam wielu z nich osobiście i zapewniam, że nie są to zdegenerowane dzieci dwóch zboczeńców.

Proszę o zastanowienie się, dlaczego w kraju, w którym walczy się o dobro dziecka nienarodzonego nawet kosztem życia jego matki, w tak okrutny sposób traktuje się życie narodzonych? O chwilę refleksji nad tym, jak czuje się po przeczytaniu tekstów pani Zubowicz i pana Zychowicza para lesbijek, która wychowuje w Polsce swoje dziecko? Czy są one rzeczywiście częścią „potężnego lobby homoseksualnego”, czy chcą jedynie „afirmacji ich stylu życia”? A może po prostu chcą spokojnie, bez nienawiści i nietolerancji, wychowywać swoje dziecko?

A może nie powinny mieć do tego prawa? Może pani i pan redaktorzy w następnym artykule nakażą odbieranie dzieci gejom i lesbijkom? Boć przecież wiadomo, że „gejowski styl życia to narkotyki, alkohol, rozwiązłość seksualna”, by zacytować jedną z przytaczanych przez nich opinii. Przypominam jednak, że w historii XX wieku odbieranie dzieci już było. Pamiętamy takie systemy sami albo z lekcji historii. Uzasadnienie było takie samo jak w waszych tekstach – odmowa zrozumienia inności, uprzedzenie, nienawiść i pogarda dla drugiego człowieka.

Wstydzę się, że „Rzeczpospolita” drukuje i eksponuje teksty, w których nienawiść przesłania myślenie, które mieszają informację z agitacją. Gejów i lesbijek, a także ich dzieci, nie trzeba kochać, nie trzeba ich afirmować i dawać im szczególnych praw. Trzeba tylko pamiętać, że są takimi samymi ludźmi jak redaktorzy „Rzeczpospolitej”, że mają swoją niezbywalną godność i swoje uczucia. A może się nawet zdarzyć, że będą waszymi dziećmi, małżonkami, kolegami czy koleżankami z redakcji. Spójrzcie im w oczy i powiedzcie to, co napisaliście.

Robert Biedroń
Robert Biedroń jest politologiem i prezesem stowarzyszenia Kampania przeciw Homofobii


Dziecko powinno mieć ojca i matkę

Odpowiedz redaktorów na zarzuty Roberta Biedronia

Pan Robert Biedroń zarzuca nam „manipulację, agresję, brak zrozumienia dla drugiego człowieka”, twierdzi, że pisząc nasze teksty, kierowaliśmy się nienawiścią do homoseksualistów, która przesłania nam myślenie, oraz że mieszamy informację z agitacją.

Cóż, z tak sformułowanymi – niezwykle emocjonalnymi – oskarżeniami, które z jednej strony odnoszą się do naszego warsztatu dziennikarskiego, a z drugiej – do naszych rzekomych sympatii i antypatii, trudno polemizować. Ale spróbujmy.

Zacznijmy od strony warsztatowej. Zarzut, że mieszamy informację z agitacją, wydaje się chybiony. Czym innym jest bowiem tekst informacyjny, a czym innym komentarz. Naturą komentarza jest to, że autor wyraża w nim własne opinie. Ponieważ w Polsce wolność słowa jest respektowana, każdy ma prawo do swoich poglądów, nawet jeśli panu Biedroniowi się one nie podobają.

W tekście informacyjnym natomiast autor powinien możliwie najpełniej opisać dany problem, pozwalając zabrać głos obu stronom. Taką możliwość miał również m.in. pan Biedroń, którego opinia znalazła się w „Rzeczpospolitej”, choć raczył tego nie zauważyć.

Jeśli chodzi o nasze sympatie, to sprawa jest trudniejsza. Moglibyśmy starać się przekonywać, że nie pałamy nienawiścią do homoseksualistów z powodu ich „inności” i że ani nam było w głowie wzbudzać agresywne nastawienie do ludzi o odmiennych upodobaniach seksualnych, ale pan Biedroń i tak nam zapewne nie uwierzy. Środowiska aktywistów gejowskich zwykły bowiem oskarżać o homofobię każdego, kto do ich postulatów i żądań nie odnosi się z należytym entuzjazmem.

Pan Biedroń rację ma tylko w jednym: w przeciwieństwie do niego nie uważamy, by ” homorodzina” i ” homorodzicielstwo” – jak to określa – były czymś normalnym. Choć zdajemy sobie sprawę, że zapewne są homoseksualiści, którzy wychowują dzieci pochodzące z ich poprzednich heteroseksualnych związków, to nie sądzimy, by ten model zasługiwał na krzykliwą promocję. (Pan Biedroń pisze zresztą o kilkudziesięciu tysiącach takich dzieci. Ciekawi nas, jak to policzył, bo niestety nie podał źródeł informacji).

Rzeczywiście sprzeciwiamy się zarówno adopcji dzieci przez homoseksualne pary, jak i nachalnemu wmawianiu ludziom, że jest to norma. Powtarzamy: nie jest. Dziecko powinno mieć ojca i matkę. Tylko to jest normą.

Pan Biedroń ubolewa, że ” Rz” opublikowała nasze teksty. My z kolei cieszymy się, że cenzura należy już do przeszłości i że każdy może wyrażać własne poglądy: i my, i pan Biedroń. Rzeczywiście sprzeciwiamy się zarówno adopcji dzieci przez homoseksualne pary, jak i nachalnemu wmawianiu ludziom, że jest to norma. Powtarzamy: nie jest
Beata Zubowicz, Piotr Zychowicz

Reklamy

One thought on “Spójrzcie gejom w oczy

  1. Huzarus 7 stycznia 2007 / 22:47

    Źródło: Rzeczpospolita :LIST DO REDAKCJI
    05.01.2007

    Pan Robert Biedroń („Spójrzcie gejom w oczy”, „Rz”, 29.12.2006 r.) był łaskaw wyrazić oburzenie z powodu krytyki „homorodzicielstwa”, czyli takich rodzin, w których albo jedno z rodziców jest orientacji homoseksualnej, albo oboje rodzice są jednopłciowi. Szkoda, że za tym oburzeniem nie kryją się żadne argumenty z wyjątkiem nie wiadomo skąd wziętej statystyki.

    W historii cywilizacji jest bardzo dużo literatury analizującej relacje matki i ojca do dziecka, ich wpływu na właściwy rozwój, na wychowanie, na przygotowanie do życia. Są też bardzo wnikliwe analizy sytuacji, w których brak któregoś z rodziców, ukazujące inne skutki wychowawcze braku matki, inne braku ojca. Taka literatura, tworzona przez różnych specjalistów czy też praktyków wychowawców, ludzi o różnych poglądach społecznych czy religijnych, stanowi wielki dorobek wiedzy o wychowaniu.

    Może pan Biedroń pokazałby taką fachową literaturę analizującą dobroczynne relacje ojca i ojca do dziecka albo matki i matki do dziecka? Z tekstów pana Biedronia wyziera – jak dotąd – tylko ubolewanie nad jednopłciowymi rodzicami, których brzydkie społeczeństwo szykanuje, nie pozwalając udawać rodziców.
    Tomasz Jan Białopiotrowicz, Lublin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s