Lista gorzowskich oficerów SB

Źródło: Rzeczpospolita: Inspektor śledzi listy współpracowników
10.01.2007

Generalny inspektor ochrony danych osobowych sprawdza, czy zamieszczanie list konfidentów PRL-owskich służb specjalnych w Internecie nie jest łamaniem prawa

Działacze opozycji z lat 80., którzy dostali z Instytutu Pamięci Narodowej swoje teczki, najczęściej publikują nazwiska donosicieli i oficerów Służby Bezpieczeństwa tam, gdzie jest to najtańsze i najprostsze: w Internecie.

Generalny inspektor ochrony danych osobowych właśnie zainteresował się listą, którą w Internecie umieścił gorzowianin Sławomir Wieczorek, były działacz opozycji. Wieczorek listę nazwał „Wykazem niektórych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej oraz członków Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej szczególnie aktywnych w działaniach represyjnych wobec opozycji politycznej na terenie byłego województwa gorzowskiego w okresie stanu wojennego i w latach późniejszych”.

„Sprawdź, czy jest tu Twój sąsiad!!! ” – zachęca w sieci.

Oprócz nazwisk funkcjonariuszy PRL-owskich służb specjalnych Sławomir Wieczorek ujawnił też nazwiska niektórych sędziów i prokuratorów, którzy represjonowali w latach 80. działaczy solidarnościowego podziemia. Na liście 141 osób są także nazwiska dziennikarzy, którzy w stanie wojennym piętnowali opozycję. – Spis nazwisk jest potwierdzony przez IPN – mówi Wieczorek.

Wykaz Wieczorka publikowany jest na stronie internetowej „Solidarności Walczącej”.

Jej administrator Romuald Lazarowicz z Wrocławia niedawno dostał list od GIODO. Generalny inspektor domaga się od niego informacji, kto jest właścicielem strony i na jakiej podstawie są na niej „przetwarzane dane osobowe” z gorzowskiej listy.

„Powyższe informacje są niezbędne do dokonania przez GIODO oceny zgodności przetwarzania danych osobowych z przepisami o ochronie danych osobowych” – napisała do Lazarowicza Bogusława Pilc, dyrektor Departamentu Inspekcji.

Lazarowicz jest zdziwiony: – Publikacja takich list nie jest zakazana. Zatajanie danych byłoby niesprawiedliwością wobec ludzi przyzwoitych, w tym bohaterów podziemia.

– W ujawnianiu dawnych kolaborantów PRL nie widzę nic złego. To nagonka. Najprawdopodobniej do GIODO doniósł któryś z byłych esbeków – podejrzewa Wieczorek.

Dlaczego GIODO interesują listy agentów w sieci? Czy znikną z polskich serwerów, czy przeniosą się na zagraniczne? Sprawą list interesowała się Ewa Kulesza, poprzedni generalny inspektor. Nie miała żadnych zastrzeżeń do takiej działalności: chociaż stowarzyszenia publikujące dane osobowe w Internecie podlegają przepisom ustawy o ochronie danych osobowych, to ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej umożliwia tym, którzy zostali uznani za pokrzywdzonych, publikowanie danych tajnych współpracowników SB.

– Po prostu sprawdzamy, czy sprawa ta leży w kompetencjach GIODO i czy wymaga jego interwencji – tłumaczy Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik GIODO.

– Zbierając informacje o gorzowskich funkcjonariuszach systemu komunistycznego, kierowałem się interesem społecznym. Ludzie ci, odpowiedzialni za liczne pobicia, porwania, skazujący niewinnych ludzi na wieloletnie więzienia czy stosujący takie metody przesłuchań, jak przykładanie żyletek do gardła, w wolnej Polsce za swoje czyny nie ponieśli żadnej odpowiedzialności – mówi Wieczorek.

Zgodnie z prawem agenci czy funkcjonariusze, którzy poczują się dotknięci ujawnieniem ich nazwisk, mogą kierować pozwy do sądów cywilnych.
TOMASZ SZYMBORSKI

Reklamy

3 myśli w temacie “Lista gorzowskich oficerów SB

  1. johnny 28 czerwca 2008 / 23:27

    To jest kolejny dowod ze wladze w polsce w jakis sposob wspolpracuja z tymi kriminalistami !! Dlaczego? Poniewaz nic nie zrobili do tej pory!! Moze czekaja az ofiary tych kriminalnych czynow powymieraja!!

    Proponuje otworzyc specjalny miedzynarodowy fudnusz do likwidacij tych bandytow !!
    Mamy miliony Polakow na swiecie z poteznym potecialem ktorzy moga pomoc naszej wladzy a przede wszystkim ofiara tych zbrodni!!

  2. miki 2 lutego 2018 / 16:28

    Soros – ojciec polskich nieszczęść”, „Kto stoi za inwazją islamskich imigrantów? Soros”, „Soros winny podpalania chrześcijaństwa”, „Soros otwarcie mówi o nowym porządku świata”, „W wywiadzie Soros aż zieje nienawiścią do Kaczyńskiego”. Mało który z miliarderów rozpala nad Wisłą takie emocje. Aż dziw, bo George Soros nigdy nie ukrywał ani swoich intencji, ani poglądów

  3. miki 2 lutego 2018 / 16:30

    Od przemocy domowej po chodzenie na wybory

    W Polsce Soros – czy właściwie jego pieniądze – pojawiły się w latach 80., prawdopodobnie w tym samym czasie, kiedy w Budapeszcie powstawała pierwsza europejska inicjatywa finansisty. Fundusze z jego kieszeni zaczęły wówczas płynąć do „Solidarności”, a od 1988 roku – do stworzonej wówczas Fundacji im. Stefana Batorego.

    Fundacja została stworzona przez miliardera wraz z grupą ówczesnych działaczy opozycyjnych, a jej pierwsze władze zostały wybrane w porozumieniu z Sorosem. Nic jednak nie wskazuje na to, by później fundator – lub Open Society Institute czy Open Society Foundations obecnie – wpływał na decyzje organizacji. Niewątpliwie Soros mógł mieć za to wpływ na budżet organizacji: w połowie lat 90. Fundacja szybko zwiększyła pulę środków, jakie przeznaczała na swoje projekty – z 15 do 40 mln złotych w latach 1994-1998.

    W tym samym czasie cele Fundacji ewoluowały – początkowo miały charakter społeczny, m.in. Fundacja wspierała działania na rzecz równouprawnienia kobiet lub zwalczania przemocy domowej. Z czasem organizacja włączyła się w kampanię na rzecz akcesji Polski do Unii Europejskiej, a od przeszło dekady zajmuje się tym, co Sorosowi jest wyjątkowo bliskie: budową popperowskiego społeczeństwa otwartego oraz promocją zaangażowania w życie publiczne – od wspólnot lokalnych po politykę na poziomie krajowym. Przy czym z każdym kolejnym rokiem Fundacja dysponuje coraz mniejszą pulą pieniędzy od Sorosa – tegoroczna dotacja to kwota 850 tys. dol., podczas gdy głównym donatorem jest Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a więc rządy Islandii, Liechtensteinu oraz Norwegii.

    Większą ekscytację wzbudziła transakcja nabycia przez powiązany z miliarderem fundusz Media Development Investment Fund pakietu akcji koncernu Agora. Choć chodzi o pakiet niewiele przekraczający 10 proc., ale sama transakcja ma dla obserwatorów znaczący charakter: MDIF do tej pory inwestował przede wszystkim w państwach, mających kiepskie doświadczenia z wolnością mediów. Dla nieprzepadających za Sorosem komentatorów – jak Glenn Beck ze stacji Fox News czy ostatnio Matthew Tyrmand – to tylko kolejny dowód na to, jak Soros „potajemnie” sięga po władzę nad światem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.