Komunistów trzeba ukarać

Źródło: Rzeczpospolita: Komunistów trzeba ukarać
07.02.2007

Potrzebne jest jednoznaczne wskazanie, że PRL to nie była niepodległa Polska, a ludzie, którzy nią kierowali, de facto umacniali sowiecką dominację nad naszym krajem. PZPR miała w imieniu innego państwa i na jego polecenie pacyfikować wszelkie przejawy suwerenności narodu – twierdzi publicysta „Rzeczpospolitej”

Dekomunizacja? Nawet nie warto o tym marzyć. W ł a ś c i w i e wszystkie argumenty są przeciw. Począwszy od czysto politycznych, a skończywszy na społecznych i moralnych. A więc powiedzmy sobie szczerze: dlaczego nie będzie dekomunizacji?

Bo nie da się jej przeprowadzić w parlamencie. Bo to pomysł na tyle radykalny i nierozsądny, że nigdy nie znajdzie odpowiedniej większości. Kto w obecnym Sejmie mógłby przegłosować ustawę dekomunizacyjną? Przecież Platforma Obywatelska po pierwsze jest partią umiarkowaną, daleką od skrajności, więc nie zaangażuje się w takie awantury, a po drugie jest tak skłócona z PiS, że nie ma mowy, aby zechciała poprzeć taki projekt. O SLD czy PSL od razu zapomnijmy – to partie postkomunistyczne, a więc same są zagrożone ewentualną ustawą.

LPR i Samoobrona? Nawet nie myślmy o ich poparciu, bo – jak niedawno pisał Ryszard Bugaj w „Rzeczpospolitej” – nie wypada korzystać z głosów partii tak skompromitowanych w sprawie o takim ciężarze moralnym jak dekomunizacja…

Podobnie miało być z lustracją

Przypomnijmy sobie, jak wyglądały losy lustracji w Polsce. W roku 1990 nikt głośno nawet nie mówił okonieczności sprawdzania, kto z polityków III RP był agentem SB, a dwa lata później po liście Macierewicza było jeszcze gorzej, bo ten, kto opowiadał się za lustracją, był uznawany za oszołoma – tak nazywano osoby, które wyrażały poglądy odmienne od uznanych za poprawne politycznie. Ale mimo to w kwietniu 1996 roku Sejm przyjął ustawę lustracyjną. A był to Sejm wybrany w 1993 roku, w którymdominowali postkomuniści, a rolę prawicy (w Polsce tradycyjnie prolustracyjnej) odgrywały niechętne lustracji KPN i Unia Wolności – bo rzeczywiste ugrupowania prawicowe przegrały wybory.

Dwa lata później została przyjęta ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej dająca dostęp do akt dawnej SB wszystkim poszkodowanym oraz historykom. I za ustanowieniem tej instytucji głosowała nie tylko współrządząca wówczas Akcja Wyborcza „Solidarność”, ale też będąca z nią w koalicji Unia Wolności – partia, ufundowana na głębokiej niechęci do rozliczenia komunistycznej spuścizny.

Choć od upadku PRL upływają kolejne lata, to – paradoksalnie – coraz trudniej znaleźć przeciwników rozliczania komunizmu. Dziś ze świecą trzeba by było szukać publicystów jawnie deklarujących się przeciw lustracji, ujawnianiu akt SB (zwykle ich deklaracje brzmią: jestem za lustracją, ale…), a teksty, których autorzy piszą o spaleniu bądź zabetonowaniu teczek, należą do medialnego folkloru.

Przestrzegałbym więc przed stwierdzaniem, że w obecnym Sejmie w jakiejś formie nie przeszłaby dekomunizacja głosami dawnego obozu solidarnościowego. Nic nie jest przesądzone.

Ale jeśli nawet PO, obrażona na PiS i zabiegająca przed wyborami prezydenckimi o poparcie SLD dla Donalda Tuska, byłaby przeciwnikiem ustawy, to czy rzeczywiście należałoby wzgardzić głosami LPR iSamoobrony? Skoro udało się kiedyś Akcji Wyborczej „Solidarność” kupić poparcie Unii Wolności dla ustawy o IPN, to tym razem na pewno uda się namówić koalicjantów PiS i użyć ich – po prostu – jak młotka do wbicia gwoździa. Ustawa przyjęta głosami rządowej koalicji nie będzie przecież mniej warta i mniej skuteczna od takiej, za którą głosowałaby Platforma.

Ludzie tęsknią za PRL…

Kolejnym argumentem używanym przez przeciwników dekomunizacji jest niesprzyjająca atmosfera społeczna. Skoro ludzie wspominają PRL z sentymentem, domagają się Hansa Klossa i Janka Kosa w telewizji, to sprzeciwią się ograniczaniu praw byłych komunistów. Poza tym każdy miał w rodzinie lub wśród przyjaciół jakiegoś partyjnego, więc dekomunizacja u wszystkich budzi niepokój. Dorzućmy jeszcze jeden argument – od 1989 roku minęło już tak wiele czasu, że postkomuniści uzyskali demokratyczny mandat, mieli swoich premierów, swojego prezydenta. Zostali oswojeni przez demokrację i nie są już groźni.

Argument mówiący o uzyskaniu wyborczej legitymacji wydaje się być rozsądny – któż śmiałby podważać logikę demokracji? Ale jest też równie ryzykowny – przecież nikt nie zaproponuje, aby nie ścigać przestępców tylko dlatego, że kiedyś zdobyli mandaty poselskie lub senatorskie. Logika demokracji oraz logika słuszności i sprawiedliwości nie zawsze są – używając języka komputerowego – kompatybilne.

Oczywiście – istnieje instytucja immunitetu parlamentarnego, ale dekomunizacja nie musi jej naruszać. Wystarczy, że ustawa po prostu zakaże niektórym kategoriom działaczy PZPR startu w wyborach (wszak polskie prawo zna karę pozbawienie niektórych praw obywatelskich) i już od następnej kadencji Sejm będzie zdekomunizowany.

…ale chcą rozliczenia komunizmu

Nie wolno zbyt łatwo na podstawie sentymentu do syrenki, trabanta czy kronik filmowych sprzed 30 lat wyrokować o poglądach ludzi na dekomunizację. Nawet najbardziej zaciekli przeciwnicy PRL potrafią dziś wspominać pierwszy adapter Bambino. Warto też zauważyć, że ostatnio – wraz ze zwiększaniem się swobodnej debaty w mediach – coraz większym społecznym poparciem cieszą się rozliczenia komunizmu: lustracja i odbieranie przywilejów dawnym ubekom. Skoro więc Polacy chcą karać miecz komunistycznego państwa, pewnie też nie sprzeciwiliby się ukaraniu ręki, która ten miecz dzierżyła – czyli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Po drugie, załóżmy przez chwilę, że Polacy rzeczywiście wspominają państwo komunistyczne jako coś własnego i sympatycznego. Niestety, to tylko argument za tym, że dekomunizacja jest naprawdę potrzebna. Skoro w ciągu kilkunastu lat istnienia III Rzeczpospolita nie potrafiła za pomocą łagodnych metod pokazać, że PRL była zła, to i dziś półśrodki – takie jak degradowanie członków WRON i odbieranie przywilejów ubekom – nie wystarczą.

Prawo – jak od dawna wiadomo – nie tylko odzwierciedla poglądy panujące w społeczeństwa, ale też je kształtuje (tego argumentu używano choćby wtedy, gdy wbrew woli większości Polaków zlikwidowano karę śmierci). Potrzebne jest więc jednoznaczne wskazanie przez państwo, że tamten kraj to nie była niepodległa Polska, a ludzie, którzy nim kierowali, de facto umacniali sowiecką dominację nad naszym krajem. PZPR miała w imieniu innego państwa i na jego polecenie pacyfikować wszelkie przejawy suwerenności narodu.

Zbiorowa odpowiedzialność

Na koniec argument przeciwników dekomunizacji mówiący o tym, że byłby to proces niemoralny, bo opierający się za zasadzie zbiorowej odpowiedzialności. Łatwo go rozbroić, szukając analogii do przepisów kodeksu karnego przewidujących kary za uczestnictwo w związku przestępczym oraz za kierowanie nim.

Jakie kary i dla kogo? Czy karać już sekretarza podstawowej organizacji partyjnej czy dopiero sekretarza komitetu powiatowego partii? A może każdego członka PZPR? To kwestie techniczne. Choć moim zdaniem – dla zdrowia społecznego – lepiej byłoby uznać, że cała PZPR była organizacją przestępczą, i wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.

PiS wprawdzie zaczęło przegląd swoich kadr pod kątem przynależności do PZPR, ale nie wierzę, by to i inne ugrupowania – a wszystkie mają członków dawniej należących do partii komunistycznej – zdecydowały się na tak szeroką lustrację.

Czy możliwe, żeby ktoś – zapisując się do PZPR – nie zdawał sobie z jej celów? Nawet najwięksi ideowi komuniści musieli mieć tego świadomość. Ten, kto tego nie rozumiał, musiał być ślepcem lub – przepraszam – kretynem. Oczywiście, mogły się zdarzać przykłady Konradów Wallenrodów lub ludzi, którzy uznali, że – jak na ich sumienia – z członkostwem z PZPR wiąże się zbyt wiele zła. Byli i tacy, którzy swoją późniejszą działalnością w opozycji odpokutowali członkostwo w kompartii – każdy z takich przypadków powinien być sądowo zbadany. Wszak także członków gangów, którzy podejmują współpracę z policją, uwalnia się od kary.

Napiętnować zło

Dla historii, dla przyszłych pokoleń, dla wychowania młodych ludzi, wreszcie dla oczyszczenia psychiki narodu członkowie PZPR powinni zostać napiętnowani i ukarani. I nie chodzi tylko o uchwałę Sejmu stwierdzającą, że PZPR była organizacją służącą obcemu mocarstwu – choć nawet takiej uchwały się nie doczekaliśmy – ale o ustawę, która stwierdzi, że dawni członkowie kompartii byli ludźmi, którzy zgrzeszyli politycznie, więc teraz poniosą polityczną karę. Utracą choć część praw wyborczych. Bo nie chodzi o to, aby dziś tych ludzi zamykać do więzień. Chodzi o to, aby stało się jasne, co jest dobre, a co złe.
Dominik Zdort

Reklamy

2 thoughts on “Komunistów trzeba ukarać

  1. mint 22 lutego 2007 / 16:59

    Ludzie!!! Czy mściwość ma brać gór nad rozsądkiem? Kiedy trzeźwo spojrzymy na obecna sytuację?. Apeluję do ludzi żadnych zemsty – dlaczego jest w Was tyle zła i nienawiści. Przedtem były zupełnie inne czasy. Nie mozna karać tych co bylui w PZPR ani współpracowników – często zmuszanych do współpracy szantażem, szykanami, droźbami, utrata stanowiska itp. Oficerowie SB zbierali informacje i oni sa odpowiedzialni za oskarżanie niewinnych lub walczących z systemem komunistycznym. To były dawne czasy i tylko Bóg jest władny ocenić czyny ludzkie, natomiast IPN i wymiar sprawiedliwości do końca nie jest w stanie wyjasnić wszystkich przesłanej jakimi kierowali się ludzie najczęściej zmuszani od współpracy. Nie ocenajcie ludzi po legitymacji partyjnej ani pod kątem posądzania o współpracę. Nigdy w tych sprawach nie będziemy obiektywni – bo np. SB zakładał teczki na wrogów systemu pod nazwą TW. I jak sie teraz wybronia ci co niszemu nie zawinili???

  2. Huzarus 23 lutego 2007 / 10:01

    Trzeba rozdzielić 2 grupy ludzi: pierwsza Agenci SB, UB, członkowie PZPR, a druga zwerbowani współpracownicy. Co do drugiej grupy to faktycznie można mieć wątpliwości co do ich motywów i sposobu osądzenia.
    Jednak ci pierwsi tzn. agenci SB, UB, kierownictwo PZPR powinni być rozliczeni ze swoich działań, gdyż to oni zafundowali Polakom PRL.
    Rozliczenie nie jest związane z mściwością tylko ze sprawiedliwością.
    Proponuje zapoznać się z historią PRL (z innego źródła niż Gazeta Wyborcza czy TVN). Wiedza na ten temat na pewno pomoże zmienić zdanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s