Był świetny w pracy, ale jako Steve, nie Susan

Źródło: Rzeczpospolita: Był świetny w pracy, ale jako Steve, nie Susan
28.03.2007

Steve Stanton był uważany za znakomitego skarbnika miejskiego, dopóki nie postanowił zostać kobietą. Rada miasta Largo na Florydzie natychmiast go zwolniła

Los urzędnika wzbudza wiele kontrowersji. Jedni widzą w nim obrońcę ostatniej dyskryminowanej mniejszości seksualnej kraju. Inni agenta liberalnych mediów, który zagraża resztkom moralności.

Takiej sławy Stanton, który już w sierpniu ma się przemienić w Susan, wcale nie chciał. Choć od dawna czuł się źle w skórze mężczyzny, dopiero w wieku 48 lat zdecydował się na przeprowadzenie operacji zmiany narządów płciowych. Na transformację męża zgodziła się po latach rozmów żona, choć ostrzegła go, że odtąd będą ich łączyły już wyłącznie więzi uczuciowe.

– Ona nie chce zostać lesbijką – wyjaśnia dziennikarka sieci CBS, która rozmawiała z małżonkami. – Steve natomiast jest gotów nadal sypiać z żoną. Jej zdaniem z posiadaniem dwóch mam nie ma problemów nawet 13-letni syn Stantonów.

Znacznie trudniej do zmiany płci skarbnikowi było jednak przekonać1200 pracowników samorządu Largo, którzy mu podlegają. Aby uniknąć szoku, Stanton opracował plan stopniowego powiadamiania współpracowników o swojej decyzji. Z tej strategii nic jednak nie wyszło, gdy „życzliwy” kolega doniósł o zamiarach Stantona lokalnej gazecie. Sensacja szybko rozniosła się po całej Florydzie, a gdy przed urzędem Largo zjawiły się setki gejowskich i transseksualnych aktywistów – sprawa nabrała wymiaru narodowego.

W miniony weekend rada miasta pięcioma głosami przeciwko dwóm zdecydowała, że dla skarbnika pracy już nie ma. Od tej pory rajcy starają się przekonać media, że zmiana płci nie ma nic wspólnego z tą decyzją. Wskazują na trudny charakter Stantona i wypominają, że kiedyś zwolnił pracownika, gdy ten nie przyszedł do pracy, bo w czasie huraganu został z samotną matką.

Organizacje transseksualistów twierdzą, że trudności z zaakceptowaniem swojej męskości lub kobiecości przeżyło nawet kilkaset tysięcy Amerykanów. Tylko jeden procent, czyli 12 tysięcy osób, zdecydował się jednak na operację zmiany płci. A i w tej grupie zaledwie dziesięć procent to mieszkańcy małych miasteczek i wsi.
Jędrzej Bielecki z Waszyngtonu

Reklamy

Piekło istnieje naprawdę

Źródło: Rzeczpospolita: Papież: piekło istnieje naprawdę
28.03.2007

Grzesznicy będą się smażyć w ogniu piekielnym po wsze czasy – ostrzegł Benedykt XVI

Piekło nie jest wcale religijnym symbolem, który został wymyślony po to, żeby zastraszać wiernych i zmusić ich do przestrzegania dekalogu. Jak powiedział papież, jest to realne miejsce, w którym grzesznicy cierpią katusze w ogniu piekielnym.

Piekło od wieków fascynowało artystów. Przykładem jest obraz Fra Angelico z 1431 roku

Ojciec Święty podkreślił, iż w dzisiejszym nowoczesnym świecie wiele osób zapomniało, że „nie przyznając się do popełniania grzechów i nie obiecując poprawy, skazuje się na wieczne potępienie”.

– Bóg dał ludziom wolną wolę, aby mogli sami wybrać, czy chcą być zbawieni – powiedział Benedykt XVI w homilii wygłoszonej w parafii w Fidene na przedmieściach Rzymu.

Odpowiedzialność za czyny

Papież – cytowany przez brytyjski „The Times” -podkreślił, że piekło, „o którym tak mało się mówi w naszych czasach, jest miejscem dla tych, którzy zamykają serce na Jego miłość”. Wypowiedź ta została odebrana jako sprzeciw Benedykta XVI wobec nowej, liberalnej wizji Kościoła forsowanej po Soborze Watykańskim II.

– Zgodnie z nią wszyscy, niezależnie od swoich czynów i od tego, czy czują skruchę za grzechy, po śmierci pójdą prosto do nieba – powiedział „Rz” Michael Akerman z katolickiej organizacji Pro Ecclesia et Pontifice. – Tymczasem każdy musi ponosić odpowiedzialność za własne czyny – podkreślił.

Autorytet Kościoła

Według Akermana konsekwencje stanowiska liberałów mogą być bardzo poważne. – Ludzie, którym wmawia się, że wszystko im wolno, nie tylko więcej grzeszą, ale w ogóle odsuwają się od religii. Miejmy nadzieję, że Benedykt XVI dalej będzie przywracał Kościołowi jego autorytet -powiedział.

To nie pierwsze tego rodzaju działania papieża. Kilka miesięcy temu Watykan nakazał episkopatom wielu krajów (m.in. Niemiec, Hiszpanii i Włoch) poprawienie fragmentu liturgii mszy świętej.

Chodziło o słowa towarzyszące przeistoczeniu wina w krew Chrystusa. „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy? to jest bowiem kielich krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów…” – mówi polski kapłan do klęczących wiernych. W wielu krajach łacińskie sformułowanie „pro multis” (za wielu) zostało podczas opracowywania liturgii w językach narodowych przetłumaczone jako „za wszystkich”. Według Stolicy Apostolskiej w ten sposób wypaczono sens eucharystii, sugerując, że każdy niezależnie od jego czynów czy stosunku do Kościoła zostanie automatycznie zbawiony.

Działania Benedykta XVI wywołują niezadowolenie liberalnych katolików. – Jezus zbawia wszystkich! Gdy dowiaduję się o takich wystąpieniach papieża, jest mi bardzo przykro – powiedział „Rz” Jon O’Brien, przewodniczący wpływowej amerykańskiej organizacji Katolicy za Wolnym Wyborem.

Jego zdaniem papież usiłuje przywrócić „Kościół oparty na strachu”. – Nie chcemy chyba wpajać w młodych ludzi wizji Kościoła, którego trzeba się bać? Chcemy ich uczyć o Kościele, który jest źródłem miłosierdzia – podkreślił O’Brien. – Poza tym katolicyzm nie może się wiecznie separować od nowoczesnego świata .

To nic nowego

Zdecydowane wystąpienie Ojca Świętego na temat piekła wywołało ożywioną dyskusję również we Włoszech.

– Słowami Benedykta XVI nikt nie powinien być zaskoczony – powiedział „Rz” znany historyk Kościoła prof. Agostino Paravicini Bagliani. Zwrócił uwagę na to, że Joseph Ratzinger wyrażał takie stanowisko, jeszcze zanim został papieżem. -To, że przez jakiś czas papieże o czymś nie mówią, nie znaczy, że to nie istnieje – tłumaczy prof. Bagliani. Nie wyklucza on, że Benedykt XVI zdecydował się przypomnieć o istnieniu piekła ze względu na to, że coraz więcej ludzi odwraca się od chrześcijańskich wartości.

– Słowa papieża dla wielu Europejczyków mogą być szokujące. Piekło wydawało się im bowiem mitem – powiedział „Rz” włoski historyk. -W minionym wieku mieliśmy do czynienia ze spadkiem wiary w wieczne potępienie. Po doświadczeniu wojen światowych i totalitaryzmów wielu ludzi uznało, że piekło jest tu, na ziemi.
PIOTR ZYCHOWICZ