Watykan nie wyśle bombowców przeciwko al Kaidzie – antychrześcijańskie prześladowania

Źródło: Rzeczpospolita: Watykan nie wyśle bombowców przeciwko al Kaidzie
29.03.2007

Islamscy ekstremiści chcą polować na chrześcijan, bić, zabijać. Od katolików Bóg nie żąda zabicia wszystkich idiotów na ziemi

Rz: Europie, która wstydzi się swych korzeni, mówi pan o nękaniu chrześcijan. To takie niemodne…

Thomas Grimaux : Nie zależy mi, by być modnym. Próbuję zwrócić uwagę na antychrześcijańskie prześladowania, także w Europie. Są prześladowania podstępne i krwawe. Podstępne można znaleźć na przykład w filmach, w których ksiądz katolicki jest ośmieszany. Chodzi o negatywne nastawienie do wszystkiego co katolickie. Ale są też napaści na księży, pastorów, popów. W Kosowie i Bośni niszczono kościoły. W dawnym bloku wschodnim większość świątyń była ograbiana, profanowana – stały się salami kinowymi, jeśli nie chlewami…

Znajduje pan dziś takie przypadki?

Na przykład turecka okupacja północnej części Cypru. Kościoły nie służą tam za świątynie. Jeden pełni nawet funkcję toalety publicznej. Kilka miesięcy temu do katedry w Paryżu weszła grupa homoseksualistów, by urządzić „ślub” dwóm kobietom. Proboszcz prosił, by sobie poszli, a oni go pobili. Nienawiść narasta. W imię laickości chce się zakazać widocznych znaków religijnych. Stewardesa, która nosiła krzyżyk, została zwolniona z pracy. Przestano wysyłać życzenia bożonarodzeniowe, robić żłóbki, stawiać choinki.

Przejaw głupoty?

Zdarzają się idioci, ale ja mówię o celowych działaniach orędowników laickości zwalczających obecność Kościoła.

Po opublikowaniu karykatur Mahometa płonęły ambasady. Dlaczego chrześcijanie nie wyjdą na ulice?

Po publikacji karykatur, tak jak po przemówieniu Benedykta XVI w Ratyzbonie, doszło do krwawych starć. W Egipcie zginęło dziesięciu Koptów. Zamordowano katolicką zakonnicę. Islamscy ekstremiści mają wolę urządzania polowań na chrześcijan, bicia, zabijania. Od katolików Bóg nie żąda zabicia wszystkich idiotów na ziemi.

Mówię o reagowaniu.

W krajach takich jak Francja trudno organizować protesty, bo prawie nie ma już praktykujących katolików. Jest nas może trzy – pięć procent. Gdybyśmy chcieli manifestować, nie byłoby nas dużo.

Co chce pan osiągnąć, dokumentując prześladowania?

Rozpoznać rzeczywistość, o której się zapomina albo której się nie zna. Są cztery źródła prześladowań chrześcijan. Pierwsze to komunizm. W Chinach o niektórych biskupach katolickich nie wiadomo, czy jeszcze żyją, są w więzieniach. Miliony katolików nie mogą praktykować religii. Drugie – hinduizm. Trzecie – islamski ekstremizm, z Arabią Saudyjską na czele. Katolik, który odmawia różaniec w domu, może zostać zatrzymany, wsadzony do więzienia, torturowany. Czwarty występuje w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. To laicyzm, który chce sprowadzić religię do sfery prywatności, promuje niepohamowany liberalizm i relatywizm.

Jak z tym walczyć?

Z punktu widzenia doktryny katolickiej zawsze będą prześladowania, a my musimy się modlić za prześladowców. Z politycznego punktu widzenia trzeba wrócić do zdrowej koncepcji państwa, polityki i religii. Watykan nie wyśle bombowców przeciw al Kaidzie. Nie my podkładamy bomby w Arabii Saudyjskiej, nie my mordujemy w Chinach. Katolicy nie robią awantur w lokalach dla homoseksualistów, to ci ostatni przychodzą do katedry. Trzeba być dumnym ze swej wiary. Widzieć rzeczy takimi, jakie one są, i nie bać się o tym mówić.
rozmawiała Małgorzata Tryc-Ostrowska

Thomas Grimaux – francuski dziennikarz, autor książki „Prześladowania antychrześcijańskie w świecie” współpracuje z międzynarodową organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Inne artykuły o prześladowaniu chrześcijan i ich sytuacji w Afryce, na Bliskim Wschodzie i Azji:
Chrześcijanie giną w obronie wiary
Podejrzani, kontrolowani, prześladowani – prześladowania w Chinach i na Dalekim Wschodzie
Cierpią w samotności – prześladowania w krajach Islamskich
Królestwo nietolerancji – Chrześcijanie w Arabii Saudyjskiej
Laicki fundamentalizm – dyskryminacja Chrześcijan w Europie
Wstydź się swojej wiary – brak tolerancji dla chrześcijan w Europie i USA
Kościoły pełne nieochrzczonych katolików – sytuacja Chrześcijan w Indiach
Ziemia Święta bez chrześcijan – Chrześcijanie w Ziemi Świętej
Za zdradę Allaha groziła mu śmierć – sytuacja apostatów w krajach islamskich
Najłatwiej zabić w czasie modlitwy – wojujący islam w Afryce
Na straconej pozycji – Chrześcijanie w Nigerii
Być Koptem – Chrześcijanie w Egipcie
Cierpią w samotności – Chrześcijanie na celowniku
Watykan nie wyśle bombowców przeciwko al Kaidzie – antychrześcijańskie prześladowania

Giną, bo wierzą w Chrystusa – prześladowania Chrześcijan

Źródło: Rzeczpospolita: Giną, bo wierzą w Chrystusa
29.03.2007

W krajach Trzeciego Świata zabijanych jest coraz więcej chrześcijan. W niektórych państwach ich sytuacja jest gorsza niż w Rzymie za czasów Nerona

W jednej ze szkół w nigeryjskim mieście Gombe chrześcijańska nauczycielka uczyła muzułmańskie dzieci. W dniu, w którym przeprowadzała trudne egzaminy, obrażeni na nią podopieczni oskarżyli ją o”zbezczeszczenie Koranu”.

Kobieta została wywleczona z klasy na boisko szkolne. Tam dzieci dokonały na niej zbiorowego linczu. Rozwścieczony, krzyczący „Allah Akbar!” tłum długo bił i kopał leżącą nauczycielkę. Według nigeryjskiej gazety „This Day” konającą kobietę podpalono.

Co roku na całym świecie dochodzi do tysięcy zbrodni na wyznawcach Chrystusa. Zarówno duchowni, jak i wierni są zarzynani, bici, topieni, kamienowani i paleni. Nie pozwala się im praktykować wiary, wtrąca do więzień i obozów koncentracyjnych. Na porządku dziennym jest palenie świątyń.

– Chrześcijanie są najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie. Ico ciekawe, padają ofiarą wyznawców tych religii, które powszechnie uznawane są za najsilniej dyskryminowane: muzułmanów, hinduistów czy buddystów -powiedział „Rz” dr Grzegorz Kucharczyk, autor książki „Pod rządami półksiężyca” (wydana przez Christianitas).

Krzyż to zakazany symbol

Szczególnie w krajach muzułmańskich chrześcijanie traktowani są jak obywatele drugiej kategorii. Na terenie Arabii Saudyjskiej zabronione są nawet prywatne praktyki chrześcijańskie. Za posiadanie Biblii grozi zaś aresztowanie przez specjalną policję religijną. Doszło nawet do tego, że tamtejszy rząd zwrócił się swego czasu do skandynawskich ambasad, aby nie wywieszały flag narodowych… bo widnieje na nich symbol krzyża.

Grzegorz Kucharczyk zwraca uwagę na zaskakującą asymetrię. -Arabia Saudyjska pakuje miliony petrodolarów w budowę meczetów w Europie. Jednocześnie nie dopuszcza nawet myśli o tym, żeby pozwolić na zbudowanie na swoim terenie kościoła -podkreślił.

Wyjątkowo ostre, zinstytucjonalizowane prześladowania wymierzone w chrześcijan stosowane są jednak przede wszystkim w krajach komunistycznych – ChRL, Korei Północnej, Wietnamie, Laosie.

Obozy i egzekucje

Według amerykańskiej organizacji International Christian Concern w obozach koncentracyjnych w Korei Północnej przebywa od 50 do 100 tysięcy chrześcijan. – To, co dzieje się w tym kraju, to prawdziwy horror. Za samo posiadanie Biblii ludzie są stawiani przed plutonem egzekucyjnym. Cała ich rodzina trafia zaś do obozu -powiedział „Rz” Jeremy Sewall z ICC. Tortury, głód, wyjątkowo ciężka praca, mrożące krew w żyłach eksperymenty medyczne. Ze zbudowanych według sowieckich wzorców obozów mało kto wychodzi żywy. -W Korei można czcić tylko jednego boga: Kim Dzong Ila. To wyjątkowo zazdrosny bóg, który nienawidzi wszelkiej konkurencji – podkreślił Sewall.

Zachodu to nie obchodzi

Według ekspertów każdego dnia na prześladowania narażonych jest 200 milionów wyznawców Chrystusa. Niestety, nie mogą liczyć na pomoc potężnych krajów chrześcijańskich z Europy i Ameryki. – Cywilizacja zachodnia odchodzi od swoich chrześcijańskich wartości i nic jej nie obchodzą cierpienia współwyznawców w Trzecim Świecie. Ze względu na polityczną poprawność Europejczycy po prostu wstydzą się upomnieć o wyznawców Chrystusa -mówi Sewall.

Podkreśla, że najważniejsze światowe media, takie jak „New York Times”, CNN czy BBC, po prostu odmawiają pisania o prześladowaniach chrześcijan. – Ci ludzie czują się opuszczeni i zapomniani – powiedział „Rz” Jeremy Sewall.
PIOTR ZYCHOWICZ

Ostatnie przypadki prześladowań chrześcijan na świecie

Irak

Dwa dni temu w położonym na północy Kirkuku zamordowano w bestialski sposób dwie katolickie zakonnice. Jedna miała 85, druga 79 lat. Jedna została zaszlachtowana w ogrodzie własnego domu, drugą mordercy dopadli w łóżku, gdzie leżała po przebytej kilka dni wcześniej operacji.

Trynidad i Tobago

Nieznani sprawcy zamordowali protestanckiego pastora podczas odprawiania porannej mszy. Morderca przystawił mu pistolet do głowy i dwukrotnie nacisnął spust. Kevin Austin zginął na miejscu. Brutalnego mordu dokonano na oczach wiernych, w tym wielu małych dzieci.

Uzbekistan

Sąd skazał ewangelickiego duchownego Dimitra Szestakowa na cztery lata pobytu w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Uznano, że propagował religijny ekstremizm. Warunki panujące w uzbeckich łagrach określane są jako straszliwe.

Chiny

W prowincji Henan brutalnym represjom poddano żonę jednego z tamtejszych pastorów. Gdy upomniała się o skonfiskowane jej rzeczy – telefon komórkowy, komputer i Biblię – została brutalnie pobita przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Następnie osadzono ją w areszcie za „zakłócanie porządku publicznego”. p.z.

Wykształciuchy płyną z prądem – czyli lustracja na uniwersytetach

Źródło: Rzeczpospolita: Wykształciuchy płyną z prądem
28.03.2007

Prawdziwy intelektualista czy choćby inteligent to nie ten, który idzie ze wszystkimi, płynąc z prądem powszechnej w środowisku opinii, ale ten, kto potrafi się jej przeciwstawić, odważnie broniąc opinii niepopularnych. Ale dziś w środowiskach naukowych niewielu jest odważnych, którzy chcieliby płynąć pod prąd – pisze Tomasz Terlikowski, publicysta „Rzeczpospolitej”

Histeria pracowników naukowych trwa. Kolejne uczelnie i wydziały wydają oświadczenia, w których sprzeciwiają się „łamaniu sumień”, „atakowi na niezależność wyższych uczelni” czy nawet „zamachowi na demokrację”. Rektorzy – w imię wierności powołaniu naukowca – sugerują, jak ominąć prawo, przechodząc ze stanowiska profesora na stanowisko asystenckie. A wszystko przy wsparciu czy wręcz pod wpływem niechętnej jakiejkolwiek lustracji części mediów, które kreują niechętnych oczyszczeniu pracowników nauki na bohaterów sumienia porównywalnych tylko z tymi, którzy przed laty sprzeciwiali się komunizmowi.

Nacisk środowiska

Tyle tylko, że akurat obecnie odwagi trzeba raczej do tego, by głosić poglądy prolustracyjne. Zwolennicy oczyszczenia środowiska są skutecznie marginalizowani. – Istnieje niezwykle silna presja środowiska, by nie głosić poglądów prolustracyjnych. Część moich kolegów nie przyznaje się do tego, że jest za oczyszczeniem, bo obawia się, że ich projekty badawcze zostaną utrącone – opowiada jeden z pracowników naukowych niższego szczebla Uniwersytetu Warszawskiego. – Istnieje także bardzo silny nacisk, by decyzje podejmować jednogłośnie, bez sprzeciwu.

Przyznaje to, choć niezwykle ostrożnie, nawet prof. Mirosława Grabowska, którą trudno posądzić o poglądy bliskie rządowi PiS. – Ja nic takiego nie odczułam, może dlatego, że jestem przyzwyczajona do bycia w mniejszości. Ale zgłaszają się do mnie od dwóch – trzech dni młodsi koledzy z innych wydziałów, którzy opowiadają o naciskach – mówi prof. Grabowska. – Ale nawet jeśli nie ma nacisków, to doskonale widać zmianę atmosfery na antylustracyjną.

To właśnie ta atmosfera sprawia, że wiele osób podpisuje się pod apelami o zaprzestanie lustracji. A żeby podpisów było odpowiednio dużo, listy podsuwane są przez profesorów doktorantom i początkującym doktorom, którzy bez szemrania je podpisują. – Nie ma oczywiście przymusu, ale trudno odmówić człowiekowi, od którego zależy twoja kariera – opowiada historyk do niedawna związany z jednym z polskich uniwersytetów.

Nacisk środowiska jest tak mocny, że z wykonywania ustawy lustracyjnej wycofują się nawet ci, którzy początkowo ją wspierali. Na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie rektor prof. Karol Musioł ogłosił, że zrealizuje ustawę lustracyjną, niezwykle ostre naciski na niego trwały tak długo, aż zdecydował się wstrzymać przesyłanie oświadczeń lustracyjnych do momentu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. W oświadczeniu przekazanym mediom swoje stanowisko wyjaśnia wątpliwościami prawnymi. Jednak nieoficjalnie w Krakowie sugeruje się, że nie mniej istotną przyczyną tej decyzji były niezwykle mocne naciski środowiska naukowego, które przeciwne jest jakiejkolwiek lustracji.

Środowisko nieoczyszczone

Skąd bierze się tak mocny nacisk na wstrzymanie lustracji? Poza słuszną krytyką niektórych rozwiązań prawnych zastosowanych w ustawie powodem może być absolutna niechęć do oczyszczenia środowiska w ogóle. W polskiej nauce nadal jako autorytety funkcjonują profesorowie, którzy jak Eugeniusz Duraczewski, karierę zrobili w peerelowskiej propagandzie historycznej. I nikomu nie przeszkadza, że jeszcze w 1987 roku przekonywał on w oficjalnych publikacjach, że za mordem polskich oficerów w Katyniu stali Niemcy, a nie Sowieci. – Profesorowie, którzy pisali magisteria i doktoraty z myśli ekonomicznej Stalina, nadal pracują. I dla nich jakiekolwiek wspomnienie o oczyszczeniu jest niedopuszczalne – wskazuje dr Piotr Gontarczyk, historyk z IPN.

Brakuje w tym środowisku nawet próby dokonania moralnej oceny współpracy z SB. Bo choć kilku starszych profesorów przeniesiono na emerytury po ujawnieniu ich współpracy z bezpieką, to inni nadal funkcjonują w swoich środowiskach. Profesor Andrzej Garlicki (KO Pedagog), choć przyznał się do podpisania deklaracji współpracy, a z informacji podawanych przez media wynika, że współpracował z bezpieką do roku 1989 – nie tylko nie zaprzestał działalności badawczej, ale wciąż uchodzi za eksperta i wybitnego specjalistę.

Takich historii może być zresztą o wiele więcej. – Środowisko naukowe obok dziennikarskiego i prawniczego było jednym z najlepiej zinfiltrowanych w Polsce. Na razie trudno jednak o jednoznaczne dane procentowe ilości agentury – podkreśla dr Gontarczyk. A dr Tomasz Ochinowski, socjolog i psycholog z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, konkluduje: – Komunistom udało się przetrącić moralny kręgosłup inteligencji humanistycznej. Aby robić karierę w naukach społecznych, szło się na ustępstwa. I to widać do tej pory.

Zapewne dlatego tak niechętnie – szczególnie na wydziałach humanistycznych – patrzy się nie tylko na przypominanie niewygodnych wydarzeń z przeszłości, ale nawet na badania nad historią najnowszą. – Na spotkania IPN czy Ośrodka Myśli Politycznej w Krakowie przychodzi wyłącznie inteligencja techniczna, humaniści otwarcie je ignorują – podkreśla Michał Szułdrzyński, doktorant na Uniwersytecie Jagiellońskim i redaktor naczelny kwartalnika „Nowe Państwo”.

Inteligencja w opozycji

Ogromne znaczenie dla podtrzymywania histerii wokół oświadczeń lustracyjnych ma również fakt programowej opozycyjności elit naukowych wobec PiS. – Do dobrego tonu należy wyśmiewanie się ze zdolności naukowych Lecha Kaczyńskiego. I mało kto chce pamiętać, że po elektryku i niedoszłym magistrze mamy obecnie prezydenta doktora habilitowanego – opowiada dziekan Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu ks. prof. Paweł Bortkiewicz. – Zdarzają się oczywiście inne poglądy, ale traktowane są one trochę jak underground.

Programowa antyrządowość, podobnie zresztą jak przyłączenie się do antylustracyjnej nagonki, sprawia wrażenie najprostszego sposobu na załapanie się na intelektualne salony.

Tyle tylko, że ci wszyscy, którzy próbują polepszyć sobie w ten sposób samopoczucie, mogliby pamiętać, że prawdziwy intelektualista czy choćby inteligent to nie ten, który idzie ze wszystkimi, płynąc z prądem powszechnej w środowisku opinii, ale ten, kto potrafi się jej przeciwstawić, broniąc opinii niepopularnych. Obecnie zaś taką niepopularną opinią wśród naukowców pozostaje opowiedzenie się po stronie oczyszczenia własnego środowiska.

Tomasz P. Terlikowski