Vaclav Klaus o integracji europejskiej, tarczy antyrakietowej i ekologach

Źródło: Rzeczpospolita: Frustrują mnie ambicje unijnych polityków
05.07.2007

Prezydent Czech Vaclav Klaus o integracji europejskiej, tarczy antyrakietowej i ekologach

Rz: Czy za pana kadencji na pałacu prezydenckim zawiśnie flaga UE?

Vaclav Klaus: Nie widzę powodu do tego i jest to moje niezmienne stanowisko. Ostatni szczyt Unii tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. W preambule nowego traktatu nie ma przecież słowa o unijnej fladze.

Często wspomina pan, że jest sfrustrowany tym, co dzieje się w Unii. Czy sytuacja w Europie jest dziś tak dramatyczna?

Europa jako kontynent istnieje, tak jak istniała wieki temu. I nie ona mnie frustruje. Frustrujące są ambicje Unii Europejskiej, jej polityków i ustawodawców, którzy chcą centralizować, sterować nami z góry. Dlatego trzeba rozróżniać Unię i Europę. To absolutnie podstawowa sprawa. Europa to obszar geograficzny. Unię Europejską stworzył człowiek.

Czy istnienie takiej organizacji w ogóle ma sens?

Potrzebujemy integracji europejskiej, ale pod tym pojęciem rozumiem liberalizację, usunięcie wszelkich barier, granic, zagwarantowanie wolności działania i wolności człowieka. Potrzebujemy też jak najmniej prawnych ograniczeń i zasad, jak zachowywać się w organizacji, jaką jest UE. To oznacza dla mnie termin „integracja europejska”. Zjednoczenie Europy to zupełnie inny proces. Nie uważam, by było konieczne ani bardzo użyteczne.

Chciałby pan, aby Czechy wystąpiły z Unii, gdyby było to możliwe?

Taki problem nie istnieje. Należymy do Europy i musimy brać udział w europejskiej integracji.

Dlaczego Czechy zdecydowały się poprzeć Polskę podczas ostatniego szczytu Unii w Brukseli?

Uważamy Polskę za przyjaciela. Muszę przyznać, że sam – gdy chcę zabrać głos podczas unijnych szczytów – staram się zawsze rozejrzeć się, czy ktoś będzie gotów podnieść rękę, by powiedzieć: zgadzam się z panem.

Czy ma dla pana znaczenie to, że w Polsce rządzi prawica?

W pełni respektuję suwerenność Polski i nie oceniam jej polityki wewnętrznej. Nie interesują mnie problemy szkolnictwa czy strajki lekarzy. Dla mnie ważne jest, jak Polska zachowuje się podczas unijnych spotkań, jaka jest jej pozycja w Europie. I mogę zdecydowanie powiedzieć, że o wiele bardziej podoba mi się pozycja Polski Lecha Kaczyńskiego niż poprzedniego prezydenta. Według mojej własnej terminologii Aleksander Kwaśniewski był zdecydowanym zwolennikiem federacji europejskiej, który popierał zjednoczenie Europy. Kaczyński jest bliżej mojego stanowiska, że naród i państwo to podstawy integracji UE. Ale podkreślam: to moja terminologia. Obaj prezydenci jej nie używają.

Widziałby pan Polskę w roli mocarstwa regionalnego?

Polska jest większym krajem niż inne w regionie i z tego powodu odgrywa większą rolę. Ale to tyle. Europa Środkowo-Wschodnia nie jest zorganizowana tak, by dać jednemu państwu większą władzę. Niech tak pozostanie.

Czesi i Polacy mają podobne problemy w kontaktach z USA: tarcza antyrakietowa, zniesienie wiz. Może rządy obu państw mogłyby lepiej współpracować w tym zakresie?

Nie chcę składać żadnych deklaracji, ale to nie byłaby najlepsza strategia. Negocjujmy oddzielnie, ale starajmy się wzajemnie rozumieć nasze racje, informować o naszych postępach, wspierać, gdy mamy takie same poglądy.

Czy nasze kraje potrzebują tarczy antyrakietowej?

Nie chcę teraz wypowiadać ostrzejszych słów niż podczas wizyty prezydenta Busha w Pradze. Powiem tylko, że znacznie bardziej jestem zainteresowany budową tarczy jako symbolicznym gestem wyrażającym dobre stosunki transatlantyckie oraz utrzymanie i wzmocnienie stosunków czesko-amerykańskich. Nie chcemy być całkowicie uzależnieni od UE. Dla zachowania równowagi chcemy mieć silnego sojusznika w Ameryce.

A jakim sojusznikiem jest Polska?

Polska była dla mnie zawsze bardzo przyjaznym krajem. Ja i żona kochamy narty. Jednak odkąd otworzyły się granice Zachodu, częściej bywam w Austrii niż w Polsce; z Pragi jadę tam samochodem trzy godziny. Ale w czasach komunizmu Polska była krajem, który odwiedzałem częściej niż jakikolwiek inny. Najpierw jako koszykarz pod koniec lat 50. z kadrą juniorów rozgrywałem mecze w Polsce. Potem przyjeżdżałem jako pracownik Czechosłowackiej Akademii Nauk. Pod koniec lat 70. i w latach 80. sytuacja w Czechosłowacji była bardzo trudna i mogliśmy uczestniczyć w międzynarodowych konferencjach tylko w Polsce i na Węgrzech. Odwiedziłem też Polskę we wrześniu 1989 roku, gdy powstał pierwszy niekomunistyczny rząd. Miałem wtedy jechać w niedzielę nocnym pociągiem, ale weekend spędzałem w naszym domku w południowych Czechach. To stary farmerski dom. Nie było telewizora, nie słuchaliśmy radia, nie czytałem gazety. O tym, że powstał rząd Mazowieckiego, dowiedziałem się dopiero na dworcu w Warszawie, gdy kolega po mnie nie wyszedł, bo został członkiem gabinetu. Wielu ministrów było zresztą moimi kolegami. Dlatego mój stosunek do Polski jest inny niż przeciętnego człowieka.

Co jest dziś największym zagrożeniem dla Europy?

Centralizacja procesu decyzyjnego w UE. Coraz większym problemem jest też demokracja. To dla mnie stokroć ważniejsze niż zagrożenie dostaw ropy z jakiegoś kraju.

A jeśli chodzi o tradycyjne wartości?

Nie widzę bezpośredniego związku z UE. Chociaż być może jest jeden, hipotetyczny. Myślę o osłabieniu państwa narodowego, co oznacza również osłabienie wielu tradycyjnych wartości. W tym sensie dalsze zjednoczenie Europy może przyczynić się do zmian w systemie wartości.

Jaka jest rola imigrantów?

Napływ imigrantów zmienia Europę. Czechy należą do tych szczęśliwych krajów, w których liczba imigrantów jest stosunkowo niska, choć znacznie większa niż kiedyś. Ostatnio 15 kilometrów pod Pragą grałem w tenisa z przyjaciółmi. Tam, gdzie jedliśmy kolację, była grupa 20 – 25 Chińczyków z dziećmi. Takiej grupy Azjatów dziesięć lat temu nie spotkałoby się nawet w centrum Pragi. To pokazuje fundamentalną, radykalną zmianę.

Pana zdaniem imigranci zagrażają Europie?

Widzę takie zagrożenie. Nie jestem jednak zły na imigrantów, lecz na Europejczyków, którzy ich sprowadzili. Istnieją dwie grupy Europejczyków odpowiedzialnych za przybycie milionów cudzoziemców na nasz kontynent. Pierwsza to ideolodzy, którzy przez ostatnie trzy dekady promują doktrynę wielokulturowości, przekonują, że każdy jest w porządku, że każdy może być naszym sąsiadem. Uważam ją za złą, chybioną. Druga grupa to europejscy socjaliści, którzy stworzyli państwa socjalne i uprawiają politykę społeczną, która nie motywuje do pracy Europejczyków. To oni stworzyli system, w którym bogatsi Europejczycy nie chcą wykonywać pewnych prac. Dlatego potrzebni są imigranci. To nie islamscy ideolodzy czy al Kaida jest odpowiedzialna za imigrantów i problemy z nimi związane. To Europejczycy.

Mówi pan, że nie ma nic przeciwko homoseksualistom, lecz homoseksualizmowi. Lubi pan kobiety, ale nie feminizm. Czy jest pan przeciwko wszystkim -izmom?

Jestem klasycznym liberałem, zdecydowanie przeciwnym wszelkim -izmom oraz osobom, które próbują przeforsować te ideologie i wartości. W tym sensie bliżej mi do stanowiska Polski niż innym politykom. Wielokulturowość jest bardzo złą ideologią. Opowiadam się za perfekcyjnymi sąsiedzkimi stosunkami. Mam dom i lubię mieć dobrych sąsiadów. Gdy zapomnisz kupić sól, możesz zapukać do drzwi obok i pożyczyć. Dzieci sąsiada bawią się z twoimi dziećmi. Ale drzwi naszych mieszkań są zamknięte na klucz. Jeśli chcę porozmawiać z sąsiadem, muszę zapukać lub zadzwonić. A wielokulturowość likwiduje nie tylko zamek, lecz i drzwi, lub sugeruje, by zawsze pozostały one otwarte.

Homoseksualiści i feministki powinni więc głosić swoje hasła w domu, a nie starać się za ich pomocą zbawiać świat?

Mam wiele ostrych poglądów. Nie chcę walczyć ze wszystkimi, z którymi się nie zgadzam. Dlatego dziś wystarczy mi walka z europeizmem, ekologizmem i wielokulturowością.

Podobno uważa pan dzisiejszych ekologicznych fanatyków za większe zagrożenie od komunistów?

Nie mówię, że stanowią większe zagrożenie. Tyle, że komunizm nie stanowi dziś realnej groźby dla świata; zagrożeniem dlań jest ideologia ekologizmu. Napisałem książkę, której podtytuł brzmi: „Co jest większym zagrożeniem? klimat czy wolność”. I jestem coraz bardziej przekonany, że dla wielu środowisk zagrożeniem nie jest klimat, ale wolność. Ekologiczni fanatycy wykorzystują hasła ochrony środowiska, by nas kontrolować, by rządzić światem, wpływać na nasze życie w sposób, który jest absolutnie nie do przyjęcia dla wolnych ludzi. Trzeba zniszczyć histerię wokół tej ideologii.

Jak?

Jeżdżę po świecie, udzielam wywiadów, piszę. Moja książka ukazała się sześć tygodni temu i wciąż jest na pierwszym miejscu na liście bestsellerów w Czechach.

Czy naukowcy uważają pana za szaleńca?

Nie. Otrzymuję od nich setki e-maili. Poza tym ekologia to nie jest kwestia naukowa. Hasła, które głosi G8 czy UE, dotyczące zmiany klimatu są szalone i irracjonalne.

W sondażach popularności i zaufania bije pan na głowę innych polityków. Co takiego ma w sobie Vaclav Klaus?

Osobowość. Mam poglądy, których nie zmienią ataki wpływowych gazet i polityków. Wszyscy wiedzą, że nie jestem jak chorągiewka i nie zmieniam zdania, jak wieje wiatr. Jeżdżę po kraju, odwiedzam ludzi, można mnie spotkać na nartach w Karkonoszach.

Słynie pan z wypowiedzi niepoprawnych politycznie. Często uprzedza pan: teraz powiem coś, co będzie politycznie niepoprawne. Zawsze pod prąd?

Polityczna poprawność to tragedia. Podczas wizyty w Islandii premier powiedział o mnie: Vaclav Klaus jest bardzo często politycznie niepoprawny, ale najczęściej jest poprawnym politykiem. To trafia w sedno i bardzo mi się podoba.
rozmawiała w Pradze Katarzyna Zuchowicz

————

Inne artykuły /wypowiedzi prezydenta Czech Vaclav Klausa

Prawdziwa twarz przedstawicieli Unii Europejskiej – skandaliczne zachowanie parlamentarzystów europejskich na spotkaniu z Prezydentem Vaclavem Klausem

Madry człowiek Vaclav Klaus – prezydent Czech

Głos Wolności – rozmowa z Vaclavem Klausem

Vaclav Klaus o integracji europejskiej, tarczy antyrakietowej i ekologach

Traktat Reformujący EU- Konstytucja Europejska

Advertisements

2 thoughts on “Vaclav Klaus o integracji europejskiej, tarczy antyrakietowej i ekologach

  1. Narty Austria 11 Listopad 2007 / 13:18

    Znacznie bardziej jestem zainteresowany budową tarczy jako symbolicznym gestem wyrażającym dobre stosunki transatlantyckie oraz utrzymanie i wzmocnienie stosunków czesko-amerykańskich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s