Ile nas kosztowało wyzwolenie w 1945r. przez Sowietów

Źródło: Rzeczpospolita: Haracz za „wyzwolenie” Polski
21.07.2007

Polska poniosła w czasie II wojny światowej niewątpliwie największe straty ludzkie i materialne w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Zdecydowana większość tych strat była skutkiem systematycznego terroru niemieckiego, czego symbolem, obok wymordowania około 5 milionów polskich obywateli, była zagłada Warszawy. Straty ludności stolicy Polski przewyższały kilkakrotnie straty całej Francji, nie mówiąc o innych okupowanych krajach zachodnich czy Czechosłowacji. Podobnie rzecz się miała ze stratami materialnymi.

Wydawać by się więc mogło, że właśnie Polska miała nie tylko wyjątkowe moralne, ale też polityczne prawo do odszkodowań wojennych kosztem pokonanych Niemiec. Jednakże za sprawą „wyzwolicieli” sowieckich, którzy potraktowali zrujnowany kraj jako należny im łup wojenny, nie dane było Polsce uzyskać choćby symbolicznej rekompensaty za poniesione straty. Brytyjczycy i Amerykanie przyjęli tę sytuację do wiadomości bez większych sprzeciwów.

Węgiel za pół darmo

Podczas konferencji wielkiej trójki w Poczdamie latem 1945 roku uzgodniono, że Niemcy zapłacą 20 miliardów dolarów reparacji wojennych. Połowa tej kwoty miała przypaść Związkowi Radzieckiemu, który poniósł w liczbach absolutnych największe straty ludzkie. Niewątpliwie to Armia Czerwona pokonała Wehrmacht. Wkład wojsk amerykańskich i brytyjskich był co prawda znaczący, ale na pewno nie decydujący. Natomiast francuski wysiłek wojenny był zgoła nikły – polski przewyższał go zdecydowanie mimo mniejszego potencjału ludzkiego i gospodarczego.

W Poczdamie uzgodniono, że polskie żądania reparacyjne zostaną zaspokojone z części, która przypadła Związkowi Radzieckiemu. 16 sierpnia 1945 roku została podpisana w Moskwie dwustronna umowa -pomiędzy marionetkowym rządem „polskim” (Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej) a rządem sowieckim -o odszkodowaniach za wyrządzone przez Niemców straty.

W myśl tej umowy Związek Radziecki zrzekł się wszelkich roszczeń do mienia niemieckiego i innych aktywów na całym terenie Polski. Ponadto ustalono, że przekaże Polsce15 proc. ze swojej części masy reparacyjnej, czyli 1,5 miliarda dolarów. Równocześnie jednak rząd „polski” zobowiązał się do corocznych dostaw węgla po specjalnych cenach (na poziomie ok. 10 proc. cen światowych) w wysokości 8 milionów ton w roku 1946, po 13 milionów ton w następnych czterech latach (1947 – 1950) oraz po 12 milionów ton w kolejnych. Strona sowiecka narzuciła cenę w wysokości 1,22 dolara zatonę węgla oraz 1,44 dolara za tonę koksu. W tej sytuacji nawet ów „polski” rząd chciał w ogóle zrezygnować z „reparacji”. Lecz dopiero w marcu 1947 r. Stalin zgodził się na zmniejszenie dostaw węgla o połowę. Jednak równocześnie zostały zredukowane o połowę odszkodowania, jakie miała uzyskać Polska, z 15 do 7,5 proc, całej sowieckiej masy reparacyjnej.

Straty wynikające z dostaw węgla do Związku Radzieckiego w latach 1946 – 1953 po zaniżonych cenach i tak były ogromne. Gdyby Polska sprzedała ten węgiel na rynku światowym, uzyskałaby około 836 milionów dolarów więcej. A co zyskała w zamian? Według wewnętrznych danych sowieckich wartość dostaw do Polski z tytułu reparacji wyniosły do 1 stycznia 1950 roku 186,5 miliona dolarów. Było to 5,6 proc. otrzymanych do tego czasu przez Związek Radziecki reparacji, które wyniosły 3326,4 miliona dolarów. W sumie do1953 roku, kiedy zakończyły się wypłaty reparacyjne, Polska otrzymała – także według danych sowieckich – urządzenia i towary na sumę 228,3 miliona dolarów (a miała dostać na kwotę 750 milionów dolarów). Jest jednak wątpliwe, czy te liczby są prawidłowe, ponieważ strona polska nie miała możliwości ich zweryfikowania. Ponadto, gospodarka sowiecka miała wybitnie „księżycowy” charakter, co oznaczało, że także ceny produktów były ustalane arbitralnie, bez związku z ich rzeczywistą, wolnorynkową wartością.

Realizacja reparacji wojennych za zniszczenia spowodowane przez okupację niemiecką była dla Polski w istocie ogromnym obciążeniem. Polska, zamiast zyskać, straciła około 600 milionów dolarów. Suma ogromna w tamtych czasach, zwłaszcza dla tak zrujnowanego kraju. Kiedy państwa zachodnie otrzymywały pomoc w ramach planu Marshalla – także zachodnie Niemcy – Polska płaciła haracz sowieckim „wyzwolicielom”.

Największy rabunek XX wieku

Nie były to jedyne straty spowodowane celową i systematyczną polityką „gospodarczą” sowieckich „wyzwolicieli”. Jak wspomniano, Związek Radziecki zrzekł się 16 sierpnia 1945 roku roszczeń do mienia niemieckiego i innych aktywów niemieckich na terenie całej Polski, w tym także na nowych ziemiach zachodnich. Jednak wcześniej, od lutego do sierpnia 1945 roku, teren dzisiejszej Polski był obszarem zapewne największej, obok terenów przyszłej NRD, systematycznej akcji rabunkowej w historii XX wieku. Sowieckie trofiejne komanda demontowały i wywoziły całe fabryki, elektrownie, młyny, urządzenia, tory kolejowe, stacje telefoniczne, rzeźnie, surowce, półfabrykaty, bydło, z całej „wyzwolonej” Polski. Rabunek ten był zaplanowany i przeprowadzany systematycznie na osobiste polecenie Stalina. Najbardziej atrakcyjnym kąskiem dla Sowietów był przemysł Górnego Śląska. Już 31 stycznia 1945 r. Stalin wydał rozporządzenie, aby rozpoznać stan przemysłu na Śląsku. W tym samym dniu marszałek Żukow zameldował Stalinowi, że zakłady przemysłowe na terenach właśnie wyzwolonej Polski prawie nie ucierpiały, ponieważ Niemcy nie mieli czasu, aby je zniszczyć, a tym bardziej ewakuować. Podobnie było na pozostałych terenach na wschód od Odry.

W lutym 1945 r. Państwowy Komitet Obrony (Gosudarstwiennyj Komitet Oborony – GKO), który skupiał całą władzę w Związku Radzieckim do momentu rozwiązania 4 września 1945 roku, wydelegował do Polski, głównie na Górny Śląsk, komisje ekspertów, których zadaniem była rejestracja wszystkich ważnych zakładów i urządzeń przemysłowych.

W aparacie GKO została powołana specjalna struktura zajmująca się zdobyczami wojennymi. 25 lutego 1945 r. Stalin, przewodniczący GKO, wydał rozporządzenie nr 7590 o stworzeniu Komitetu Specjalnego przy GKO pod kierownictwem Georgija Malenkowa, jednego ze swoich najbliższych współpracowników. Zadanie Komitetu Specjalnego zostało sformułowane w punkcie 2 rozporządzenia: „a) Ustalenie i rejestracja podlegających wywozowi do ZSSR z terytorium Niemiec, a także z terytorium Polski (według rozporządzenia GKO nr 7558 z 20 lutego tego roku) urządzeń, szyn kolejowych, parowozów, wagonów, statków parowych oraz innych rodzajów środków transportu, surowców oraz gotowych produktów”.

Komitet Specjalny otrzymał ponadto za zadanie zorganizowanie demontażu i wywozu tych urządzeń i materiałów do Związku Radzieckiego.

Pięć dni wcześniej, 20 lutego1945 r., Stalin wydał wspomniane rozporządzenie nr 7558 dotyczące spraw polskich. Punkt 6b stanowił, że wywozowi do Związku Radzieckiego z terytorium Polski podlegają te urządzenia, materiały oraz produkty konieczne doprowadzenia wojny, które pochodzą z niemieckich zakładów lub też zakładów rozbudowanych przez Niemców w czasie wojny. Dotyczyło to także zakładów na ziemiach niemieckich, które miały wejść w skład Polski. Rozporządzenie nr 7558 regulowało te kwestie całościowo, bez względu na to, czy chodziło o ziemie Polski (formalnie sojusznika!) czy Niemiec.

Tym samym wszystkie fabryki i zakłady na terenach niemieckich, które miały wejść w skład Polski, oraz cały przemysł ciężki (metalurgiczny, zbrojeniowy, chemiczny itd.) na terenie Polski zostały uznane za zdobycz wojenną i podlegały wywozowi do Związku Radzieckiego. W czasie wojny Niemcy rozbudowywali istniejące polskie zakłady dla potrzeb wojennych na terenie całej Polski, a zwłaszcza na Górnym Śląsku. Tereny te były bowiem względnie bezpieczne przed bombardowaniami alianckimi oraz leżały stosunkowo blisko frontu wschodniego. Ponadto należy podkreślić, że definicja „na potrzeby prowadzenia wojny” oznaczała praktycznie cały przemysł, ponieważ w czasie wojny cała gospodarka pracuje na potrzeby frontu.

Stal, rtęć i turbiny

Już 2 marca1945 r. Stalin podpisał siedem pierwszych rozporządzeń dotyczących demontażu i wywozu całych zakładów z terenów Polski, a przygotowanych przez zespół Malenkowa. Pierwsze rozporządzenie, nr 7608, dotyczyło urządzeń z walcowni rur w Gliwicach (Oberhütte Rohlstahlwerke), które zostały wywiezione do zakładów imienia Lenina w Dniepropietrowsku. Następne dwa rozporządzenia dotyczyły urządzeń z Julienhütte w Bobrku koło Bytomia, które wywieziono do zakładu imienia Dzierżyńskiego, również w Dniepropietrowsku, oraz z walcowni w Łabędach, które trafiły do zakładów Dnieprospecstal wmieście Zaporoże.

Rozporządzenie nr 7611 dotyczyło wywozu z Górnego Śląska stali walcowanej, w sumie 26 tysięcy ton, 2 tysięcy ton rur i 4 tysięcy 560 ton innych rodzajów stali. Rozporządzenie nr 7612 dotyczyło wywozu 86 ton rtęci z Chrzanowa. Rozporządzenie nr 7614 regulowało wywóz ze Śląska 19 turbin o mocy 507 tysięcy kilowatów oraz 32 kotłów wysokociśnieniowych.

Następne rozporządzenia dotyczące demontażu i wywózek Stalin podpisał 6 marca. Dotyczyły one między innymi fabryki sztucznego kauczuku w Oświęcimiu, fabryki dynamitu w Bydgoszczy, 2000 km linii kolejowych wraz z całym oporządzeniem (stacje, łączność itd.), urządzeń z zakładów zbrojeniowych Osthütte oraz Graf Renard w Sosnowcu. A także innych urządzeń z zakładów w Gliwicach, Dąbrowie Górniczej, Siemianowicach, Zgodzie, Chorzowie, Częstochowie oraz Katowicach.

Do lipca 1945 r. Stalin podpisał setki rozporządzeń dotyczących demontażu i wywozu urządzeń, fabryk, surowców, produktów i półfabrykatów z terenu całej Polski. Zajął się także bydłem, owcami i końmi. 9 marca 1945 roku wydał rozporządzenie nr 7768 o przegnaniu z Niemiec (dzisiejszych zachodnich terenów Polski) oraz z Polski 487 tysięcy sztuk „zdobycznego” bydła oraz 100 tysięcy „zdobycznych” owiec. Dla zabezpieczenia tego przedsięwzięcia polecił zarekwirować 10 tysięcy koni oraz 4 tysiące pojazdów konnych. Pięć dni później wydał jeszcze rozporządzenie nr 7815 o przegonieniu kolejnych 44 tysięcy 600 „zdobycznych” koni z Niemiec (z dzisiejszych zachodnich terenów Polski) oraz z Polski.

Duża część – zapewne większość -urządzeń i sprzętu o mniejszej wartości została zdemontowana bez odpowiednich rozporządzeń z centrali. Demontowane i wywożone były nie tylko urządzenia i sprzęt z przemysłu zbrojeniowego, ciężkiego oraz chemicznego, lecz także środki łączności (np. centrale telefoniczne), transportu (kolej wąskotorowa), elektrownie, także te małe, urządzenia portowe w Gdyni, Gdańsku i Szczecinie, zakłady przemysłu żywnościowego (rzeźnie, młyny, tartaki, mleczarnie, fabryki konserw rybnych), tekstylnego, obuwniczego itd. Czyli wszystko, co tylko przedstawiało jakąkolwiek wartość.

Masa zdemontowanych i wywiezionych z terenów Polski (tych nowych i tych starych) urządzeń, sprzętu i materiałów była ogromna. Według danych sowieckich do 2 sierpnia 1945 roku wywieziono jako zdobycz wojenną 1 milion 821 tysięcy ton urządzeń, sprzętu, a także różnych cennych materiałów, czyli 145 tysięcy 680 wagonów kolejowych. Jest to jednak liczba dalece niepełna. Nie zawiera między innymi dostaw węgla z Polski do Związku Radzieckiego oraz do Berlina w roku 1945. Za dostarczony wtedy polski węgiel Niemcy płacili Związkowi Radzieckiemu produktami przemysłowymi. Liczby te nie zawierają także wspomnianych już wcześniej setek tysięcy bydła i koni przegonionych na teren Związku Radzieckiego.

Szczególnie wartościowe urządzenia, np. ze śląskich kombinatów chemicznych, transportowano drogą powietrzną. Specjalnie w tym celu Stalin wydał 15 maja rozporządzenie nr 8571 o rozbudowie lotnisk w Lisiczańsku, Kemerowie i Stalingradzie. Dzień później wydał jeszcze rozporządzenie nr 8587 o oczyszczeniu i rozminowaniu Odry, Szprewy, dolnego biegu Wisły wraz z kanałami Prus Wschodnich, co miało zabezpieczyć wywóz zdobycznej flotylli rzecznej oraz „trofiejnych” urządzeń i materiałów. Rząd „polski” dostał polecenie mobilizacji 8 tysięcy pracowników, którzy mieli pracować przy oczyszczaniu Odry i Wisły, natomiast NKWD miał przydzielić do tego celu 60 tysięcy jeńców wojennych.

Poza tym Sowieci wywozili z byłych terenów niemieckich i z Polski meble, sedesy, umywalki, wanny, dywany, obrazy i inne cenne rzeczy. Z Białorusi i Ukrainy sowieccy aparatczycy wysyłali całe komanda, które „organizowały” i przewoziły „trofiejny” sprzęt i towary do prywatnych celów sowieckich towarzyszy. Oficerowie Armii Czerwonej robili to na skalę wręcz masową. Natomiast zwykli żołnierze nie mieli takich możliwości. Im pozostały zegarki, pierścionki, obrączki, które można było przewieźć w bagażu podręcznym.

W obliczu tych wszystkich faktów żądania odszkodowań, które wysuwa Pruskie Powiernictwo w stosunku do Polski, muszą być ocenione jako prowokacja. Rząd niemiecki co prawda umywa ręce, twierdząc, że nie ma z nimi nic wspólnego i ich nie popiera. Ale część opinii publicznej w Niemczech co najmniej sympatyzuje z żądaniami Pruskiego Powiernictwa. W Niemczech panuje bowiem szeroko rozpowszechnione przekonanie, że Polska zyskała gospodarczo dzięki przesunięciu granic o 200 km na zachód i przejęciu stosunkowo dobrze uprzemysłowionych terenów niemieckich.

Natomiast wiedza o sowieckich rabunkach jest szczątkowa nawet w samej Polsce, a poza jej granicami, w tym także w Niemczech, żadna. Strona rosyjska zaś do dzisiaj dba, żeby żadne „nieodpowiednie” dokumenty nie ujrzały światła dziennego, ponieważ inaczej przedstawiałby się wtedy ogólny bilans polsko-radzieckiej „przyjaźni”. Upadłby wtedy mit o”wyzwoleniu” Polski, za które Polacy mają być dozgonnie wdzięczni nie tylko Związkowi Radzieckiemu, ale także dzisiejszej, putinowskiej Rosji.
Bogdan Musiał
Dr hab. Bogdan Musiał jest pracownikiem Biura Edukacji Publicznej IPN

Reklamy

6 thoughts on “Ile nas kosztowało wyzwolenie w 1945r. przez Sowietów

  1. Anrzre 3 września 2007 / 11:14

    Tekst jest niby słuszny ale pomija milczeniem pewne fakty. Stalin z pewnoscia dobrym przyjacielem nie był, niemniej to wlasnie jemu Polska zawdzięcza istnienie w tak orzystnym kształcie, na tych terenach na których istnieje. To stalin sie uparł wbrew woli churchila ruswelta. Stalin wywożąc wiec poniemiecki sprzet wziął więc sobie rekompensate za ta „przysługę”. Nie twierdze ze dobrze zrobił, niemniej nie zupełnie można to nazwać grabieżą jakby chciał tego autor.
    Acha, i prosze nie mieszać putina i dzisiejszej Rosji do własnych problemów. Stalin był gruzinem, podobnie wczesny szef nkwd, liczba ukraińców, azerów izydów w ówczesnych władzach daleko przewyższała liczbę rosjan. A polska wyłącznie od jednego narodu żąda dzisiaj przeprosin i uniżenia. To jest taka sama obuda jak gadanie o wyzwoleniu.

  2. Ślązak 29 czerwca 2009 / 20:08

    Szkoda, że autor tekstu skupił sie jedynie na kosztach materialnych jak to określił „wyzwolenia”. Oczywiście jest to niebagatelne, jednak do tego wszystkiego co określałoby tzw. przyjaźń Polsko-Radziecką należy doliczyć tysiące wymordowanych Ślązaków w tym kobiety, dzieci i starców oraz robotników przymusowych, których wyzwolenie zastało na terenach upadającej III Rzeszy oraz spalone miasta i wsie, które przecież musieliśmy odbudować.Jakkolwiek bilans tej przyjaźni nie wygląda dobrze to jednak z perspektywy lat, możemy powiedzieć, że nie jęczymy pod butem niemieckim i oczywiście radzieckim.

  3. Kopiuj_Wklej 9 sierpnia 2009 / 14:56

    Spiesze donieść że artykuł jest albo zmanipulowany albo autor nie bierze wszystkich zysków i kosztów pod uwagę.
    Otóż chodzi o terytorium Polski.
    Może i węgiel musieliśmy ruskim wysyłać za darmo ale w zamian dobry wujek stalin wywalczył dla polski ziemie zachodnie.
    Nasi odwieczni przyjaciele a więc anglicy i amerykanie proponowali bowiem granicę zachodnią taka jak w 1939 natomiast ruskie uparły się ze granica Polska ma leżeć na odrze, w końcu te gno… przepraszam amerykanie i angole odpuściły i nad bałtykiem ciągle da się płacić w pln.
    Prosze więc o wycene ziemi miast i surowców leżących na tych ziemiach i dodanie do tego durnego bilansu.

    Jeśli ktoś krzyknie ze w zamian ruskie zabrały nam Wilno i Lwów to szybko mu powiem że nic nam nie zabrali bo nasza obecna granice na wschodzie wyznaczył już w 1919 minister spraw zagranicznych tych gno… przepraszam anglików. Granica ta zwana jest linią Curzona. Polska w czasie wojny polsko-bolszewickiej zajeła terytorium którego dla nas angole nie przewidzieli, dlatego gdy po wojnie ustalano ponownie wschodnią granicę to wogóle nie było jej tematu, to była linia Curzona która i pasowała ruskim, ale WYZNACZYLI JĄ ANGOLE.
    Tak więc trzeba by sikać na angoli (którzy razem z usa nas defacto po wojnie zdradzili) a podziękowac za bałtyk, szczecin i wrocław ruskim, których to niby uważamy za wrogów a którzy o dziwo jako jedyni walczyli o nasza granicę na Odrze.

  4. nn1973 18 listopada 2010 / 14:59

    Rabunek tzw. ziem polskich przez Rosjan do sierpnia 1945 r. jest też manipulacją i celowym kłamstwem autora tekstu. Nie były to – wtedy – ziemie polskie. Może gdyby granicę zachodnią ustalono w Jałcie, twierdzenia zawarte w tekście miałyby uzasadnienie. Jednak zachodnią granicę Polski ustalono – pod naciskiem Stalina na Odrze i Nysie Łużyckiej – dopiero w Poczdamie (VII-VIII 1945). I wtedy Rosjanie, co zresztą jest stwierdzone w powyższym tekście – już, z ziem wtedy faktycznie polskich, nie wywozili. Trzeba kolejny raz podziękować sojusznikom z zachodu za to, że wcześniej na Odrę i Nysę Łużycką nie chcieli się zgodzić.

    TRJN był rządem zatwierdzonym w Jałcie przez wszystkich aliantów, zasiadali w nim Mikołajczyk i Osóbka-Morawski, więc o marionetkowości trudno mówić.

  5. kaczy89 27 września 2011 / 22:52

    Czy stalin w 1945 kierował się chęcią obdarowania Polski rekompensatą w postaci ziem ”odzyskanych” za ziemie utracone przez Polskę na wschodzie. Wątpię. Chyba nie liczył na to naród polski pogodzi się szybko z utratą Lwowa nawet w zamian za włączenie w granicę ”odrodzonego” państwa polskiego wrocławia i szczecina, których Polacy nie domagali się od nikogo i wcale nie łatwej było dzięki temu znieść utratę kresów. stalin chciał rozszerzenia własnej strefy wpływów jak najdalej na zachód i o to walczył sowiecki żołnierz z niemcami a nie o zachodnią granicę ”sojusznika” na odrze. Pod pozorem obrony interesów państwa polskiego sowiety zafundowali nam nową okupację na którą w dodatku wcześniej zgodził się świat i która trwała blisko pół wieku. A sam rabunek był oczywisty i tak to chyba trzeba nazwać bo stalin sam się nagrodził za uzyskanie ”dla nas” ziem zachodnich, mając przy tym w dup..e gospodarczą sytuacje sojusznika i los ludzi których sam wypędzał z wschodnich ziem przedwojennej polski a którzy osiedlić się mieli na tych terenach. I nie trzeba chyba ściśle trzymać się konkretnych dat włączenia tych ziem do polski bo wszędzie gdzie sowiecki soldat postawił nogę w tej wojnie, wyzwalając umęczone narody spod hitlerowskiej tyrani było jasne dla wszystkich, nawet dla głupich i naiwnych amerykanów, że sam i z własnej woli [czytaj; woli stalina] sam ich już nie opuści a granice zostaną dopasowane doraźnie do tej potrzeb politycznych. W tym ”porządkowaniu” spraw europy środkowo-wschodniej w roku ’45 liczył się tylko polityczny interes związku sowieckiego, a raczej polityczna wola stalina niż narodów tym bezpośrednio zainteresowanych. Jestem lekko zdziwiony tym, że niektórzy w komentarzach są wręcz bliscy podziwu dla uporu stalina w sprawie granicy zachodniej choć sam pomysł przesunięcia zachodnich granic sowietów, polski i niemiec dalej na zachód był pomysłem Churchilla z końca 1943 roku [tzw. ”Trzy zapałki Churchilla”] a nie ideą stalina, która miała by a celu zaspokojenie terytorialnych potrzeb polaków na zachodzie. To jak stalin potraktował powstanie warszawskie, podziemie niepodległościowe, zarówno te z czasów wojny jak i powojenne, czy uszczęśliwianie narodu polskiego na siłę przez narzucanie jedynego słusznego ustroju najlepiej oddaje zamiary zmienione później w czyny przez tego ”wybitnego” wodza narodów sowieckich; jego pogardy i obojętności na spawy milionów ludzi w krajach rzekomo wyzwolonych; a nie jego ”heroiczna” postawa i nieugiętość w sprawie polskiej granicy zachodniej.

    A propos TRJN to Mikołajczyk tylko firmował zgodę zachodu na marionetkowe państwo Polskie.

  6. bartek 25 września 2014 / 14:35

    Po 70 ciu latach łatwo się wymądrzać kto nas okradł,ograbił,zdobyl czy wyzwolił.Okres między wojenny20 lat i co żeśmy zbudowali co osiągnęli.Władza skłócona jak obecnie bezrobocie ogromne bieda i emigracja za chlebem (powstał port w Gdyni) czy zbudowaliśmy choć 1 km autostrady,koleji a fabryki to manufaktura.Rząd zwyczajnie uciekł w 1939 r.Hitlerowi wystarczyło 6 lat na zbudowanie potęgi gospodarczej i militarnej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s