Karykatury Mahometa w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita: Al Kaida grozi Szwedom
17.09.2007

100 tysięcy dolarów za głowę autora karykatury Mahometa, 50 tysięcy za głowę naczelnego gazety, która je wydrukowała, proponuje al Kaida

-Wzywamy do zabójstwa rysownika Larsa Vilksa, który ośmielił się obrazić naszego proroka – ogłosiła al Kaida w półgodzinnym komunikacie wygłoszonym przez jej irackiego przywódcę Abu Omara al Bagdadi. Za głowę Szweda wyznaczyła nagrodę 100 tysięcy dolarów. Chyba że ktoś „zarżnie Vilksa jak jagnię” – zapowiedziała. Wtedy nagroda ma być wyższa -150 tysięcy dolarów. Trochę taniej – na 50 tysięcy dolarów – al Kaida wyceniła głowę redaktora naczelnego gazety „Nerikes Allehanda”Ulfa Johanssona, który 18 sierpnia zgodził się opublikować karykaturę -głowę Mahometa na ciele psa.

Publikacja wywoła oburzenie w islamskim świecie. Ostre protesty pojawiły się w Iranie, Pakistanie i Afganistanie. Wtedy szwedzkie MSZ postanowiło wyrazić skruchę. Ale to nie wystarczyło. – Szwedzki rząd powinien przeprosić. W przeciwnym razie iracka al Kaida zaatakuje jej gospodarkę i takie gigantyczne firmy jak Ericsson, Volvo, Ikea, Scania – grzmiał podczas weekendu Abu Omar al Bagdadi. Rząd nie przeprosił. Premier zdystansował się wczoraj od całej afery, podkreślając zarazem, że w Szwecji panuje wolność opinii.

Wobec gróźb ze strony al Kaidy podwyższono stan bezpieczeństwa w największych szwedzkich firmach. Te, którym grożono, ostrzegają pracowników. Ericsson prosił zatrudnionych na Bliskim Wschodzie, by nie eksponowali logo na ubraniach i aby uważali, gdzie parkują samochody.

Ofiarą reakcji na satyryczne rysunki padło nawet dzieło sztuki Larsa Vilksa: drewniana rzeźba psa na rondzie w Trelleborgu, na południu kraju. Siedmiometrową rzeźbę podpalono już trzy razy, choć nie obrazowała proroka i nie miała z jego postacią nic wspólnego.

– To irracjonalne. Absolutnie nie zaakceptujemy gróźb i prób zamachu na wolność wypowiedzi panującą w naszym kraju -mówi „Rz” wiceszef redakcji zagranicznej szwedzkiej telewizji Ingrid Thörnqvist. -Musimy mieć szacunek do tego, wco oni wierzą, ale muzułmanie też muszą respektować naszą wolność słowa.

Z podobnymi wydarzeniami Europa miała do czynienia na przełomie 2005 i 2006 roku po opublikowaniu tuzina karykatur Mahometa przez duński dziennik „Jyllands-Posten”. Do protestów wezwał wzywali duchowni i politycy islamscy. Tłumy podpalały duńskie placówki dyplomatyczne w Syrii i Libanie. Duńskie towary bojkotowano od Turcji po Arabię Saudyjską. Władze dziennika przeprosiły muzułmanów w styczniu 2006 r.
ANNA NOWACKA-ISAKSSON ze Sztokholmu, k. z., afp

————————

Źródło: Rzeczpospolita: Nie żałuję, że narysowałem proroka
17.09.2007

Rz: Jak zareagował pan na groźby al Kaidy i wyznaczenie nagrody 150 tysięcy dolarów dla tego, kto zarżnie pana jak jagnię?

Lars Vilks, szwedzki artysta, autor kontrowersyjnych karykatur : – Dowiedziałem się o groźbach z mediów i przyjąłem to bardzo spokojnie. Będę miał ochronę policji bezpieczeństwa Säpo, kiedy tylko przylecę z Frankfurtu nad Menem do Sztokholmu. Ochrona policji wpływa oczywiście na moją swobodę poruszania się po kraju. Jednak za każdym razem trzeba oceniać czynnik ryzyka od nowa. Nie można się dać ponieść paranoi. Mój przypadek to nie fatwa rzucona przez ajatollaha Chomeiniego na Salmana Rushdiego. Grozi mi bowiem niewielka grupa muzułmanów. Większość muzułmanów w Szwecji od tego postępowania się odcina, nawet ci najbardziej agresywni. Nie boję się. I nie żałuję, że narysowałem proroka.

Rzecznik premiera Szwecji nie chciał komentować gróźb islamistów, mówiąc, że „to sprawa policji, a nie kwestia polityczna”. Czy nie zaskoczyła pana postawa rządu szwedzkiego?

Przyznaję, że to trochę dziwne. Ostatnie działania i wypowiedzi islamistów należy potępić, wyrazić dezaprobatę. Co innego bowiem, gdy głoszą, że są urażeni, a zupełnie co innego, gdy wygłaszają groźby. Nawet w kryzysowej sytuacji powinno się oddzielać politykę od religii i działać racjonalnie. Nie spodziewałem się, że sprawy posuną się aż tak daleko i że dojdzie do takich gróźb.

Czy rysując psa z głową Mahometa, był pan świadomy, że pies w świecie muzułmańskim oznacza coś najbardziej nieczystego i porównanie z tym zwierzęciem uznawane jest za największą zniewagę? Co chciał pan osiągnąć?

Chciałem wywołać debatę nad wolnością wypowiedzi, pokazać, że nie da się jej negować. Problem jednak polega na tym, że islam nie dostosowuje się do z sekularyzowanego świata i czyni z religii kwestię wagi państwowej. Inne religie spory tego rodzaju mają już za sobą. Polska jest, niestety, pod tym względem parę lat do tyłu. Dorota Nieznalska została skazana na ograniczenie wolności i prace społeczne za stworzenie instalacji, która obrażała uczucia religijne [wyrok został uchylony przez sąd wyższej instancji – przyp. red.].

Karykatury z motywami chrześcijańskimi i krytyka religii są w naszej tradycji przyjęte. Kiedy narysowałem Jezusa jako słonia, muzułmanin napisał mi w blogu, że nie widział nic gorszego od takiej karykatury. Pewien pastor zaś ocenił, że słoń był „słodki”. W Szwecji odbyła się też ekspozycja Elisabeth Ohlson „Ecce homo”, która przedstawiała Jezusa w otoczeniu transwestytów i homoseksualistów. Ekspozycję poparł nasz arcybiskup, wystawiając fotografie w katedrze w Uppsali.

Sądzę, że muzułmanie kiedyś zrozumieją, iż religia to sfera prywatna i nauczą się oddzielać ją od spraw publicznych. By ten proces wspomóc, potrzebne jest obrażanie islamu. W końcu muzułmanie się do tego przyzwyczają. Znormalizowanie krytyki to tylko kwestia czasu.

Zanim pojawiły się groźby al Kaidy, oburzeni ambasadorowie państw muzułmańskich w Szwecji zaproponowali utworzenie w pana kraju parlamentarnej komisji do spraw islamofobii, by chronić muzułmanów przed znieważaniem proroka Mahometa.

To świadczy o tym, jak nieproporcjonalne do wydarzeń mogą być ich reakcje. I że posuwają się oni nawet do wtrącania w sprawy wewnętrzne innych państw.

Jak zareagowali pana koledzy artyści na prowokację z Mahometem jako psem?

Rysując proroka, zrobiłem rzecz niepoprawną politycznie. Tymczasem w świecie artystycznym Szwecji panuje tradycja przekonań lewicowych. Wyznawców islamu traktuje się jako wrogów wroga, czyli Stanów Zjednoczonych. Ponieważ polityka ma pewne znaczenie w sztuce, darzy się muzułmanów przez to nieco większą sympatią. Większość artystów albo jest negatywnie nastawiona do moich karykatur, albo przyjęła pozycję wyczekującą i milczała.
rozmawiała Anna Nowacka-Isaksson

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s