Marek Edelman

Niezwykła jest rola, jaką w historii Polski odgrywał Marek Edelman. Występuje w niej jako przywódca powstania w Getcie Warszawskim, jako wybitny lekarz kardiolog, który niejednemu uratował życie, jako strażnik pilnujący pamięci o zabitych i pomordowanych. Jego nazwisko pojawia się w dziejach polskiej opozycji antykomunistycznej. Wszystkie te opisy są prawdziwe, ale nie wyczerpują całej złożoności jego działań i historii.
Źródło Gazeta Wyborcza

Marek Edelman o sobie i swoich dokonaniach w czasie pobytu w Getcie warszawskim:

My, bundowcy, byliśmy jedyną organizacją polityczną mającą pieniądze. Nowojorska organizacja robotnicza, do której należał szef amerykańskich związków zawodowych Dubiński, od samego początku przysyłała pieniądze. Natomiast syjoniści nie mieli ani grosza. Ich towarzysze z Palestyny porzucili ich. Żeby wystarać się o broń, urządzaliśmy „eksy”, czyli ekspropriacje. Chodziło się do bogatych Żydów, do przemytników czy do żydowskich policjantów, terroryzowało się ich i zabierało forsę. Kasę Judenratu ograbiliśmy na setki tysięcy złotych, obrabowaliśmy też przedsiębiorstwo aprowizacyjne. Posunęliśmy się nawet do porwania. Lichtenbaum, przewodniczący Judenratu po Czerniakowie, odmówił pieniędzy. Uwięziliśmy więc jego syna. Trzymaliśmy go przez 12 godzin. Do Lichtenbauma napisaliśmy, że trzymamy chłopca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowatą wodą, tak że na pewno nabawi się choroby. Przyszli z pieniędzmi. Innym razem żydowski policjant, zresztą skurwysyn, nie chciał dać nam pieniędzy. Przyszliśmy do niego około czwartej, gdy termin ultimatum upływał. – Nie chcesz dać? – spytaliśmy i zastrzeliliśmy go. Po tym zdarzeniu wszyscy płacili. W sumie pieniędzy nam nie brakowało. To my byliśmy prawdziwą władzą w getcie. To my decydowaliśmy, jak mają żyć ludzie, którzy pozostali w getcie. Nazywali nas „partią”. Gdy partia coś kazała, było to wykonywane.(…) Tylko w marcu 1943 roku wykonaliśmy trzy wyroki śmierci na kolaborantach.

Źródło: Marek Edelman, „Strażnik Marek Edelman opowiada”, ISBN 83-7006-919-3, str. 76
http://pl.wikiquote.org/wiki/Marek_Edelman

Wspaniali są socjalistyczni bohaterowie nieprawdaż. Najciekawsze jest to, że ich metody zawsze są takie same. Dzisiaj rabują i zastraszają w białych rękawiczkach.

Reklamy

6 thoughts on “Marek Edelman

  1. mobi 5 października 2009 / 10:50

    Super. Widać, że ma się czym chwalić

  2. V-2 5 października 2009 / 12:59

    W żadnym wypadku nie jestem fanem Edelmana, ale nie rozumiem, co w tym złego że zabijali i wykorzystywali kolaborantów? Co jest złego w obrabowaniu kasy Judenratu? Podziemny ruch oporu łamał obowiązujące prawo – olaboga! Doprawdy, straszne. A czy polskie podziemie zbrojne nie składało się z „bandytów”, którzy wysadzali pociągi, a szmalcowników czy denuncjatorów brutalnie rozstrzeliwali nie dając im prawa do obrony ani adwokata, etc.

  3. Huzarus 5 października 2009 / 18:14

    do V-2
    Chodziło mi o zwrócenie uwagi na następujące zdanie:
    Chodziło się do bogatych Żydów … terroryzowało się ich i zabierało forsę.
    Nie prosiła, ani nie przekonywało. Po prostu się ich terroryzowało i grabiło.

    W jednym zdaniu wymienia On bogatych Żydów, przemytników i żydowskich policjantów. Sadzę, że do końca życia wytrwał w przekonaniu o równości bogatych, przemytników i kolaborantów.

    Położenie w jakim się znajdował wcale go nie usprawiedliwia.

  4. V-2 5 października 2009 / 20:05

    Wytłuściłeś także Judenrat oraz zastrzelenie policjanta (z jednostek kolaboracyjnych)…

    No ale dobrze, mówisz: bogaci Żydzi to co innego. Przecież niczym nie zawinili, jak tylko faktem posiadania dużej forsy. Zapewne doszli do niej ciężką pracą itd.

    Jednak wydaje mi się, że w realiach getta, jeśli Żyd, pod tak brutalną okupacją, uzyskał albo zachował bogactwo – to był na bank kolaborantem. Krótka piłka.

    No taka jest psychologia niestety… ludzie którzy mają wiele do stracenia, ludzie z silnym „parciem do kasy” – nie będą okupantowi fikać, bo szkoda im stracić swoich wpływów i wygód.

    Na dodatek bogacze prowadzili często tryb życia odrażająco luksusowy, kiedy zestawić go z nędzą swoich rodaków.

    Np. o Chaimie Rumkowskim (król hańby rumkowski – google) z łódzkiego getta, czytamy, że kiedy:

    > w getcie panowały głód i choroby. Oficjalnie tygodniowe
    > racje żywnościowe miały tylko 1000 – 1400 kalorii.
    > O dodatkowe, bardzo drogie, jedzenie było niezwykle trudno.
    > Śmiertelność sięgała przerażających 50 proc. w okresie
    > pół roku.

    – Rumkowski

    > na nabożeństwa w synagodze ubierał „królewskie”
    > szaty, a na szyi zawieszał wielki srebrny łańcuch
    > z gwiazdą Dawida. Dość często zdarzało mu się bić
    > ludzi, którzy czegoś od niego chcieli albo nie chcieli
    > korzystać z jego „łaski”. Gdy odwiedzał warszawskie
    > getto żydowscy kolaboranci wystawili przed hotelem
    > „wartę honorową”.

    A poza tym – no, nie oszukujmy się… KAŻDY ruch oporu zdobywa finanse i środki, rabując ludność cywilną. „Krojąc” niewinnych ludzi.

    Czy jest inna metoda? Przecież zwykłe państwo też tak działa, ściąga z nas podatki czy chcemy czy nie. Tyle, że ma spokój, czas i środki, aby składki rozłożyć w miarę równo (i kiedy ktoś się wykręca, reagować subtelniej niż spuszczeniem mu wp…dolu). Ot i cała różnica.

    Ale jak utrzymywała się np. polska partyzantka? Przecież nie ściągali małych składek od całej ludności odwiedzając milion domów po kolei, tylko zwyczajnie, jak przychodzili do danej wsi, to brutalnie rekwirowali. Konfiskowali, i to bynajmniej nie od bogaczy.

    Pewnie, wieśniacy im radośnie oddawali, jedzenie, nocleg itd. No, a niechby akurat nie chcieli. To co, byłyby jakieś negocjacje z partyzantami? 🙂 Nie zawsze było przyjaźnie i wesoło jak w „Czterech pancernych”… To dlatego chłopi niezbyt kochali tzw. leśnych.

    A z polskimi bogaczami w sprawach aprowizacji dogadywano się mniej więcej w takim stylu, jak opisywał choćby Wańkowicz w swojej „Drodze do Urzędowa”:

    > Dopieroż ogromnym łapskiem zgarnął klapy hrabiowskiej
    > marynarki i pchnął Podhoreckiego o ścianę. Tam i nazad…
    > I jeszcze raz: tam i nazad.
    > Pamiętał nakaz: trzy razy w mordę. Ale z tej „mordy”
    > patrzyła na niego spokojna, rasowa twarz starego pana.
    > – Uszanuję pana siwy włos, ale jutro dziesięć metrów owsa
    > ma być do Hucisk przysłane. Żebyś pan szanował na drugi raz
    > polskie rozkazy.

    Po ryju, i dawaj. Mieli petycję podpisywać?

    Dlatego, oczywiście, widzę że Edelmanowi jest sporo do zarzucenia (przemilczanie ŻŻW, również publiczne wygadywanie różnych bzdur o naszym kraju etc.) – ale akurat w tych opowieściach, które zacytowałeś, nie widzę nic szczególnie oburzającego czy kompromitującego.

    Pozdrawiam!

    • Huzarus 2 listopada 2009 / 22:42

      „Jednak wydaje mi się, że w realiach getta, jeśli Żyd, pod tak brutalną okupacją, uzyskał albo zachował bogactwo – to był na bank kolaborantem.”
      Upraszczasz bogactwo do getta można było wnieść.

      Hutu wyrżnęło Tutsi. Morderców nie należy osadzać źle w końcu kilkadziesiąt lat wcześniej Turcy zrobili to samo Ormianom. Czy jest to właściwe podejście do sprawy?
      To że inni partyzanci popełniali podobne zbrodnie nie umniejsza w żadnym stopniu przestępstwom popełnianych przez Edelmana. Był on najzwyklejszym bandytą który przebrał się w szaty bojownika o wolność.

  5. V-2 7 października 2009 / 13:39

    Moja odpowiedź już się nie ukaże, jak widać? 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s