Chrześcijanie w Egipcie

W miejscowości Nag Hammadi, gdzie w środę przed północą doszło do masakry, wybuchły gwałtowne zamieszki. Około 5 tysięcy chrześcijan koptów starło się z policją przed budynkiem kostnicy, w którym złożono ciała sześciu ofiar ataku. Wzburzeni koptowie obrzucili policjantów gradem kamieni, stróże porządku odpowiedzieli granatami z gazem łzawiącym.

Do masakry, która wywołała gniew chrześcijan, doszło po zakończeniu pasterki (koptowie obchodzą Wigilię 6 stycznia). Przed kościół św. Jana w centrum miejscowości podjechał samochód z trzema mężczyznami – jeden z nich otworzył ogień do wiernych. Zginęło pięć osób, w tym muzułmanin pracujący w parafii jako ochroniarz. 10 osób, w tym dwoje wyznawców islamu, zostało rannych. Wcześniej ci sami mężczyźni zamordowali dwóch chrześcijan w pobliskim centrum handlowym.

Koptyjski biskup Kirollos powiedział, że dostawał przed świętami pogróżki. Postanowił w związku z tym rozpocząć i zakończyć pasterkę godzinę wcześniej niż zwykle. Zamachowcy nie dali się jednak zwieść. Wychodzącego z kościoła Kirollosa minął ciemny samochód. – Gdy żegnałem się z kimś przy bramie, gruchnęły serie z karabinów maszynowych – relacjonuje hierarcha.

Według egipskiego resortu spraw wewnętrznych atak był prawdopodobnie kolejnym aktem zemsty wyznawców islamu za zgwałcenie przez chrześcijanina 12-letniej muzułmanki w listopadzie ub. r. W Nag Hammadi wybuchły wtedy rozruchy – wyznawcy Allaha przez pięć dni podpalali i demolowali domy koptów. Nie wyklucza się, że ów gwałt kopta na muzułmance był z kolei zemstą za wcześniejszy gwałt muzułmanów na chrześcijance.

Koptowie, których doktryna jest najbardziej zbliżona do prawosławnej, stanowią – według oficjalnych danych – około 10 procent liczącego 80 milionów mieszkańców Egiptu. Sami twierdzą, że w rzeczywistości jest ich więcej. Głównym punktem zapalnym w stosunkach pomiędzy nimi a muzułmanami są właśnie porwania kobiet i gwałty. We wrześniu ub.r. egipski tygodnik „Al Ahram” ostrzegł, że konflikt na tym tle osiągnął „punkt wrzenia” i lada chwila może dojść do jakiejś tragedii. Młode koptyjskie kobiety są często porywane przez gangi muzułmanów, zmuszane do zmiany wiary na islam oraz do zawarcia małżeństwa z muzułmaninem. Taki los spotyka nawet 12-latki. Oprawcy porywają często kobiety wprost z ulicy, a przejście na islam wymuszają za pomocą zbiorowego gwałtu. Scenę upokorzenia kobiety fotografują, po czym stawiają ofierze warunek: przechodzisz na islam albo pokażemy fotografie całej twojej rodzinie i znajomym.

„One wolałyby raczej umrzeć, niż do tego dopuścić” – powiedziała „Washington Times” działaczka na rzecz praw koptów Mary Abdelmassih. Według Assyrian National News Agency większość porwanych zostaje żonami niewolnicami muzułmanów. Na ocalenie mogą liczyć tylko kobiety pochodzące z zamożniejszych rodzin, które stać na zapłacenie porywaczom wysokiego okupu. W wielu przypadkach koptom trudno jest liczyć na wsparcie policji, gdyż funkcjonariusze są powiązani z porywaczami. Uprowadzenia stały się dla gangów intratnym biznesem. Korzystają z tego, że część islamskich organizacji charytatywnych wypłaca nagrody pieniężne osobom, którym udało się nawrócić kogoś na islam.

Według mieszkającego obecnie w Stanach Zjednoczonych egipskiego socjologa Magdima Khalila przymusowa islamizacja koptów jest częścią polityki państwa, a gangi „nawracaczy” otrzymują wsparcie finansowe od władz i korzystają z ochrony Służby Bezpieczeństwa. Koptowie będący potomkami rdzennych mieszkańców Egiptu, zamieszkujących ten kraj przed islamskim podbojem, są obiektem prześladowań już od 40 lat.

Chrześcijanie na celowniku

Chrześcijańskie organizacje pomocowe szacują, że co roku na całym świecie podlega rozmaitym represjom około 200 milionów wyznawców Chrystusa. – To zjawisko nasila się w czasie Bożego Narodzenia i Wielkanocy – mówi „Rz” Max-Peter Stussi z organizacji Międzynarodowa Solidarność Chrześcijańska. Według niego najwięcej ataków ma miejsce w Egipcie i Pakistanie. W końcu grudnia grupa Pakistańczyków zastrzeliła swojego chrześcijańskiego znajomego, bo nie chciał się wyrzec wiary. W irackim Mosulu dzień przed Wigilią przed kościołem wybuchła bomba, zabijając jedną osobę. W ostatnich latach z Iraku uciekły dziesiątki tysięcy chrześcijan. – Żyją tam w ciągłym strachu. Prowadzona jest świadoma kampania, by wypędzić ich z kraju – mówi ksiądz z Jordanii Raymond Moussali. W Iranie chrześcijanie mogą obchodzić święta tylko pod warunkiem, że nie będzie wśród nich żadnych muzułmanów. Szejk Jusuf al Karadawi z Kataru wydał przed Bożym Narodzeniem przesłanie do muzułmanów całego świata, apelując, by nie tolerowali na ulicach i w sklepach choinek i innych symboli Bożego Narodzenia. Apel nadała katarska telewizja.

Rzeczpospolita: Krwawa pasterka w Egipcie
Marcin Szymaniak 07-01-2010

Reklamy