Przeciwnicy homoślubów to wariaci

Tak tak. To sama prawda.
Nawet dokumentalne filmy o tym kręcą

Reklamy

Śmiechy chichy z Benka

Ostatnio na kilku blogach ukazał się ten filmik

Większość blogerów (np: ten i ten) komentowała film w tonie „ale głupek ten Benek”

Może zacznijmy od wypowiedzi po angielsku:
Ron Paul: Do you think gold is money?
Ben Bernanke: No. it’s a precious metal.
Ron Paul: Even if it’s been money for 6,000 years? Somebody reversed that, and eliminated that economic law.
Ben Bernanke: Well, it’s an asset. Would you say treasury bills are money? I don’t think they’re money either, but they’re a financial asset.
Ron Paul: Why do central banks hold it?
Ben Bernanke: Well, it’s a form of reserves.
Ron Paul: Why don’t they hold diamonds?
Ben Bernanke: Well, it’s tradition. Long term tradition.
Ron Paul: Some people still think it’s money.

Benek powiedział że:
– złoto to metal szlachetny (prawda),
– nie jest pieniądzem (prawda; złoto staje się pieniądze po wybiciu z niego monet; złoto można wymienić na inne aktywa np ziemię nie zmienia to jednak faktu, że złoto nie jest pieniądzem),
– jest aktywem (prawda),
– banki trzymają złoto ze względu na tradycję (prawda; jest oczywiście szereg ważniejszych powodów przede wszystkim jest aktywem na niepewne czasy, powszechna akceptowalność itd, ale tradycja może być jednym z nich).

To prawda, że Benek został przyparty przez Rona Paula. Bez nacisku mogłoby się zakończyć na metalu szlachetnym.

Benek nie zrobił wykładu o złocie. Nie powiedział całej prawdy i tylko prawdy. Biorąc jednak pod uwagę, że rozmowa trwała kilkadziesiąt sekund można to zrozumieć.
Podsumowując:
– Benek nie powiedział niczego nieprawdziwego.
– Jego „nietrafioną” wypowiedzią była tylko ta o tradycji (nietrafioną co nie jest równoznaczne z nieprawdziwą).

„Goldbagi” pokazujące filmik z przesłaniem „patrzcie jaki głupek” ośmieszają bardziej siebie niż Benka.

P.S. Nie wiedziałem że kiedykolwiek będę stawał w obronie Benka 🙂

Jest źle będzie gorzej

Finanse Świnek i banków wyglądają źle, a będą wyglądać jeszcze gorzej.
Czy czas przejść do etapu paniki? Chyba tak. Za jakiś czas może być za późno.
Sądzę, że do tego etapu przeszedł prof. Krzysztof Rybiński. Jako jeden z nielicznych ekonomistów napisał na swoim blogu kilka prawd. Najważniejsze:

„Jeżeli EBC i Fed zaczną znowu kupować śmieciowe papiery wartościowe, to może jeszcze przez jakiś czas uda się powstrzymać spadki na giełdach. Ale w końcu przyjdzie godzina prawdy. I wtedy kryzys 2009 roku będzie tylko niewinnym preludium do tego co potem nastąpi.
Tak się kończy polityka prowadzona pod dyktando wielkiej finansjery.”

„Pytani co dalej, jakie opcje ma strefa euro. Według mnie jest już za późno i czeka nas poważny kryzys finansowy, kryzys zadłużenia w strefie euro.”

„Jeżeli dłużej politycy i bankierzy centralni będą kontynuowali obecne działania , tym większa skala kryzysu, który wydaje się obecnie nieunikniony.”

I NAJWAŻNIEJSZE ZDANIE

„Pozostaje zapiąć pasy, zainwestować oszczędności w aktywa które podczas kryzysu nie tracą na wartości i obserwować bieg wydarzeń.”

Poniżej cały tekst:
———-

Półtora roku temu pisałem na tym blogu i w mediach, że uchwalony plan pomocy Grecji jest absurdalny, że doprowadzi do kryzysu i że Grecja powinna natychmiast zbankrutować, a banki które tego potrzebują powinny otrzymać pomoc publiczną, gdyby miały wysokie straty po bankructwie Grecji. Nikt nie słuchał, większość pisała o solidarności, że trzeba pomóc etc. Minęło półtora roku i tak jak przewidywałem mamy poważny kryzys. Nikt już się nie nabierze na taką pomoc, która polega na tym, że unijni podatnicy pożyczają swoje ciężko zarobione pieniądze krajom PIIGS tylko po to, żeby bankierzy odzyskali swoje pieniądze, które bezmyślnie lokowali w tych krajach, a długi dalej narastają.

Pytani co dalej, jakie opcje ma strefa euro. Według mnie jest już za późno i czeka nas powazny kryzys finansowy, kryzys zadłużenia w strefie euro. Będą podejmowane próby powstrzymania kryzysu, ale prawdopodobnie jest już za późno. Jakie opcje ma strefa euro:

* EBC może rozpocząć skup obligacji krajów PIIGS na olbrzymią skalę, starają się obniżyć ich oprocentowanie (ceny i oprocentowanie obligacji zmieniają się w odwrotnych kierunkach, jak ceny rosną to oprocentowanie spada i vice versa). To byłoby działanie w stylu Fed-u. Po kilku miesiącach EBC skupiłby olbrzymie ilości obligacji od banków unijnych, ale ponieważ prspektywy wzrostu w krajach PIIGS są i pozostaną mizerne, jest mało prawdopodobne, że oprocentowanie obligacji by się obniżyło trwale, bo rynki będą nisko oceniały zdolność tych krajów do spłaty długów. Prawdopodobnie EBC poniósłby astronomiczne straty zupełnie tracąc wiarygodność i zdolność do prowadzenia polityki pieniężnej. Niemcy nigdy się na to nie zgodzą.
* Strefa euro może rozpocząć emisję obligacji gwarantowanych dochodami podatkowymi wszystkich krajów strefy euro. To jest niemożliwe w krótkim okresie bez uzgodnienia mechanizmu transferów fiskalnych pomiędzy krajami. Wydaje się mało prawdopodobne żeby Niemcy się na to zgodzili, bo mogłoby to oznaczać wzrost kosztów finansowania dla Niemiec i olbrzymie transfery fiskalne do mniej wiarygodnych krajów.
* Europejski Fundusz Stabilizacyjny może zostać powiększony z ponad 400 mld euro do 2-3 bilionów euro, żeby w razie problemów móc wspierać Hiszpanię i Włochy. Tylko czy Unię stać obecnie na taki wysiłek finansowy i jaki byłby rating o i oprocentowanie obligacji które emitowałby taki fundusz, być może istotnie niższy niż AAA. Czyli koszty takiej operacji byłyby znaczne. To rozwiązanie byłoby podobne do emisji euroobligacji. Symulacje pokazują, że gwarancje których Niemcy musiałyby udzielić takiemu funduszowi podniosłyby dług publiczny Niemiec do ponad 110% PKB, czyli Niemcy prawdopodobnie straciły rating AAA.
* Prywatne banki strefy zostaną zmuszone do częściowej restrukturyzacji zadłużenia kilku krajów PIIGS. Straty wynikające z tego działania mogą być duże i mogą wymagać dokapitalizowania wielu banków. W przypadku Grecji lub Portugalii skala byłaby do ogarnięcia, ale jeżeli obejmie to Włochy, to możemy mieć poważny kryzys finansowy
* Kraje PIIGS ogłoszą dalsze drastyczne oszczędności, żeby przywrócić wiarygodność. Ale już chyba nikt nie wierzy że społęczeństwa tych krajów to zaakceptują, nawet w Wielkiej Brytanii, gdzie obywatele popierali oszczędności, opinia publiczna powoli skłania się przeciw oszczędnościom.

Jeżeli szybko nie zostaną podjęte działania powstrzymujące rozprzestrzenianie się kryzysu, to może dojść do paniki na rynkach finansowych, czego pierwsze symptomy widzieliśmy w tym tygodniu, czyli dramatyczne spadki cen akcji banków unijnych, wycofywanie pieniędzy z funduszy rynku pieniężnego które lokują środki w papiery dłużne banków unijnych, dalsze obniżki ratingów.

Jeżeli EBC i Fed zaczną znowu kupować śmieciowe papiery wartościowe, to może jeszcze przez jakiś czas uda się powstrzymać spadki na giełdach. Ale w końcu przyjdzie godzina prawdy. I wtedy kryzys 2009 roku będzie tylko niewinnym preludium do tego co potem nastąpi.

Tak się kończy polityka prowadzona pod dyktando wielkiej finansjery.

Pozostaje zapiąć pasy, zainwestować oszczędności w aktywa które podczas kryzysu nie tracą na wartości i obserwować bieg wydarzeń.

Trzeba ludziom powiedzieć prawdę. Obecnie łamiemy wszelkie zasady rosnądnego gospodarowania pieniędzmi, wielkimi pieniędzmi:

* MFW nigdy nie powinien pożyczać pieniędzy krajom, które mają tak dramatyczną dynamikę długu jak Grecja
* W praktyce łamiemy traktaty unijne które zabraniają krajom unii ratować inny kraj unii, który ma problemy fiskalne na własne życzenie
* Polityka pieniężna EBC łamie zasady, nie można jednocześnie podnosić stóp procentowych (żeby zadowolić Niemcy) i kupować papiery śmieciowe krajów PIIGS (ilościowe poluzowanie polityki pieniężnej), bo to oznacza wysyłanie sprzecznych sygnałów, co jeszcze bardziej dezorientuje rynki finansowe
* Na bezprecedensową skalę tworzymy pokusę nadużycia, pokazując bankierom, że mogą łatwo zaszantażować polityków i opinię publiczną “jak nam nie oddacie pieniędzy to będzie straszny kryzys”.
* Celem działania banków centralnych stało się pompowanie indeksów giełdowych (Fed się do tego przyznał publicznie) co nigdy nie było celem działania banku centralnego. W ten sposób efekty pęknięcia jednej bańki leczymy przez tworzenie kolejnej.
* Tworzymy przekonanie, że można uniknąć cyklicznych wahań koniunktury, jeżeli wydrukuje odpowiednio dużo pieniędzy. W ten sposób zaburzmy naturalny cykl i zwiększamy jego amplitudę, doprowadzając do kryzysu

To się nie może dobrze skończyć. Im szybciej siły rynkowe doprowadzą do równowagi (co będzie bolesne przez jakiś czas) tym lepiej. Jeżeli dłużej politycy i bankierzy centralni będą kontynuowali obecne działania , tym większa skala kryzysu, który wydaje się obecnie nieunikniony.

Źródło

O stabilności systemu bankowego

Wczoraj ukazał się ciekawy artykuł w Rzepie (poniżej). Mowa jest w nim o wycofywaniu depozytów z banków (pisałem o tym m.in. tutaj). Jest to proces który nasila się wraz z narastającym kryzysem finansowym.

Najciekawsze fragmenty wyczernione.

—————-

Inwestorzy i drobni ciułacze w Grecji i Irlandii wycofują swoje depozyty z banków, bo niepokoi ich kondycja tych instytucji. Obawiają się też sytuacji, w której ich kraje zostałyby ostatecznie zmuszone do opuszczenia strefy euro, bo to oznaczałoby powrót do walut narodowych i to po mocno zdewaluowanym kursie.

Jeszcze nie masowe

Odpływ depozytów nie jest jeszcze masowy, ale powolne kurczenie się kapitału banków wywołuje pytania, czy gospodarka tych krajów będzie w stanie się odbudować. Może też dojść do masowego wycofywania depozytów bankowych, co zachwiałoby europejskimi rynkami finansowymi.

– Istnieje taka obawa — przyznaje ekonomista BNP Paribas, Kenneth Broux. — Widzieliśmy już ucieczkę wkładów w Grecji, także w innych krajach. Dochodzi do tego z powodu spekulacji i obaw, że dojdzie do realizacji scenariusza finansowej katastrofy w kraju, który w pewnej chwili będzie musiał opuścić strefę euro — dodaje.

Wkłady gospodarstw domowych i firm w bankach greckich i w oddziałach banków zagranicznych zmalały o 19 proc. od szczytu we wrześniu 2009 i są najmniejsze od listopada 2007 — wynika z danych EBC. Depozyty w bankach irlandzkich zmalały o 9 proc. od szczytu w sierpniu 2008, a w marcu były najmniejsze od listopada 2006.

Wkłady bankowe w innych słabszych krajach strefy euro utrzymały się na stabilnym poziomie, co sugeruje, że mieszkańcy i inwestorzy w tych krajach są nadal dość pewni, iż władze ochronią ich systemy bankowe. W Portugalii, która dostaje 78 mld euro pomocy od Unii i MFW, depozyty nawet rosną.

W Grecji i Irlandii większość spadku wkładów to „spalanie gotówki”, naturalna, nieuchronna reakcja na zapaść gospodarczą. Zmniejszenie płac realnych i zysków uderzyło w dochody, zmuszając rodzinne gospodarstwa i firmy do sięgania po oszczędności na spożycie i wydatki operacyjne.

Szukanie bezpiecznych portów

Znacząca część wypływających środków szuka jednak bezpiecznych portów. Część pieniędzy wydawana jest na kupno złota albo innych trwałych aktywów, część trafia zagranicę. Szacunki banku centralnego Grecji wskazują, że ponad jedna trzecia całego wkładów od początku kryzysu zadłużeniowego w 2010 r. trafiła do instytucji finansowych zagranicą.

Wkłady bankowe skoczyły na Cyprze z powodu bliskich powiązań kulturowo-gospodarczych z Grecją. Zaniepokojeni Grecy przelewają tam pieniądze, bo sądzą, że będą bezpieczniejsze. To się może źle skończyć, gdyby Grecja nie dotrzymała ostatecznie terminów spłaty długu z powodu niewypłacalności: agencje ratingowe ostrzegały, że banki cypryjskie są mocno związane z greckim długiem.

Analitycy nie spodziewają się odwrócenia tendencji odpływu depozytów w najbliższej przyszłości i nawet do czasu zmiany przez Unię podejścia do ratowania krajów w tarapatach. Dotychczas działania ratunkowe skupiały się na oddalaniu kryzysu w czasie dzięki zastrzykom z doraźnych pożyczek i nie przekonaniu rynków finansowych, że kraje te potrafią uporać się z problemem długu. — Zanim dojdzie do rozwiązania sytuacji w Grecji, ucieczka depozytów może wzrosnąć i rozszerzyć się — ocenia Broux.

Pytania o prywatnych

Obawy właścicieli wkładów mogą być przesadzone. Większość analityków nadal uważa, że jest bardzo mało prawdopodobne, aby najbardziej zadłużone kraje opuściły strefę euro. Rządy ciężko pracują nad ochroną swoich systemów bankowych. Irlandia zamierza wpompować w tym roku 24 mld euro, oprócz wcześniejszych 46 mld. Grecja ma fundusz 10 mld euro, aby w razie konieczności podwyższyć kapitał banków. Wprawdzie wiele banków w Grecji, Irlandii i Portugalii zostało odcięte od rynków pieniężnych, ale EBC nadal oferuje im nieograniczone sumy w ramach operacji pożyczkowych.

Niektórzy analitycy sądzą, że podejmowane przez Unię starania, by przekonać banki komercyjne do wydłużenia terminów spłaty greckiego długu i tym samym wzięcia na siebie części ciężaru wspierania Grecji, mogą pogorszyć sytuację. Proponowane rolowanie greckiego długu jest znacznie łagodniejsze od jego pełnej restrukturyzacji. Jeśli jednak inwestorzy dojdą do wniosku, że to rozwiązanie może osłabić greckie banki objęte prolongatą, odpływ depozytów może przyspieszyć.

– W obecnym procesie można uznać za niepokojący odpływ depozytów. Wszystko zależy od zaangażowania sektora prywatnego. Jeśli coś pójdzie nie tak, będzie to kolejny bodziec do odpływu depozytów,który może mieć systemowe implikacje dla sektora bankowego — uważa ekonomista z RBS, Silvio Peruzzo.

Gdyby doszło do runu na banki, EBC interweniowałby dając pożyczki dla uspokojenia rynków. Rządów Grecji i Irlandii może nie być stać na zasilenie banków świeżym kapitałem, ale bogate rządy unijne mogłyby również wkroczyć z nowym kapitałem dla zapobieżenia szkodom europejskiego systemu bankowego.

Byłoby to działanie ryzykowne i trudne politycznie, bo podatnicy w bogatych krajach coraz niechętniej odnoszą się do pomagania zadłużonym krajom.

Czekanie na wzrost

Część analityków wierzy, że najgorsze mogło minęło wraz z odpływem kapitałów i jeśli nie dojdzie do paniki, większość wkładów w bankach Grecji i Irlandii pozostanie w tych krajach. — Na tym etapie tendencja nie jest niebezpieczna, choć z pewnością nieprzyjemna — mówi główny ekonomista greckiego Alpha Banku, Michael Massurakis. — Gorący pieniądz już odpłynął, widzieliśmy to najgorsze. Obecny spadek wynika bardziej ze spalania gotówki — dodaje. Jeśli jednak grecki rząd po raz kolejny nie będzie w stanie dotrzymać założonych celów redukowania deficytu budżetowego zgodnie z planem pomocy, odpływ depozytów znowu nasili się — uważa ekonomista.

Najważniejszym czynnikiem uspokajającym sytuację może być wzrost gospodarczy, bo pomoże tym krajom dotrzymać kryteriów deficytów i wytworzy zawsze pożądaną zależność napływu nowych depozytów i powrotu zaufania właścicieli tych pieniędzy.

Grecki minister finansów Evangelos Venizelos spodziewa się w tym roku spadku gospodarczego o 4 proc., ale wzrostu w przyszłym. — Oczekiwałbym, że przy pierwszych oznakach stabilizacji gospodarki zaczną się normalizować depozyty i pożyczki — mówi Peruzzo. — Jeśli to nie nastąpi, będziemy się martwić.

Istnieje niebezpieczeństwo, że wraz ze wzrostem gospodarczym pula depozytów może być zbyt mała dla banków, aby sprostały popytowi na pożyczki. Nie był to większy problem podczas kurczenia się gospodarki, ale może być dużym obciążeniem dla ożywienia.

– Trudno powiedzieć, jaki jest krytyczny poziom tych wkładów, gdy brak płynnych środków staje się nie do wytrzymania. Ale balansujemy na linie — podsumowuje analityk greckiego banku.

Źródło: Rzeczpospolita: Zaczyna się ucieczka kapitału
p.r. 11-07-2011

Zadłużenie

Zadłużeni jesteśmy wszyscy osoby prywatne, państwa, banki i firmy. Jeśli nie jesteś zadłużony bezpośrednio to pośrednio przez zadłużone państwa.
Jak wpływa zadłużenie na naszą przyszłość, dobrobyt i sytuację ekonomiczną? Jak wielka jest obecna skala zadłużenia?
Odpowiedzi na te i inne pytania można znaleźć u Maxa Keiser, który przeprowadził wywiad z Stevem Keen, ekonomistą i autorem książki „Debunking Economics”.

Moja ulubiona wytwórnia filmowa

Moja ulubiona wytwórnia filmowa Blue-Tongue Films wydała nowy film. Niestety nie tak dobry jak poprzednie produkcje

Jeśli zastanawiacie się skąd znacie głównego bohatera to podpowiem, ze zagrał epizodzik w Gwiezdnych Wojnach.

Mam nadzieję, że nie zraziłem was powyższym filmem. Najlepsze ich produkcje poniżej.

Robią także teledyski.
np takiego starego oldboja jak BOB DYLAN

I jeszcze raz o Grecji

Jeszcze raz o Gracji. Kolejny „autorytet” w kilku zdaniach o sytuacji w Gracji i nieuniknionej przyszłości.
W takiej samej/podobnej sytuacji jest Portugalia, Hiszpania, Irlandia, Włochy.
Irlandia znalazła się tam z powodu bańki na nieruchomościach (tak samo będzie w przypadku Hiszpanii).
Dług niemożliwy do spłacanie ma również USA i Wielka Brytania (ale one wyinflacują się z problemu).

Polska również zmierza dużymi krokami w tym kierunku czyli niemożliwości spłacenia własnego długu. Czy uda nam się tego uniknąć? Wątpię.

———————

Po co Grekom „nasze” pieniądze?

Mniemam, że praktyka ta wzbudza podobne odczucia u wielu rodaków. Szczere emocje tego rodzaju dostrzegam m.in. wśród moich studentów.

Emocji tych w najmniejszym stopniu nie podzielam. Po pierwsze, kolejne transze rzekomej pomocy adresowanej do Grecji są w istocie pożyczkami. Co więcej, są to pożyczki o stosunkowo wysokim oprocentowaniu.

Grecy nie dostają prezentów.

Po drugie, jest wątpliwe, czy owa pomoc w ogóle fizycznie trafia do Grecji. Kraj ten potrzebuje jej tylko po to, by móc regulować bieżące zobowiązania wobec banków i innych finansowych inwestorów zagranicznych. Wyobrażam sobie, że pomoc dla Grecji (Portugalii, Irlandii itd.), świadczona np. w ramach europejskiego mechanizmu stabilności finansowej, trafia bezpośrednio na konta wierzycieli – komercyjnych banków francuskich i niemieckich. W istocie jest to pomoc ratująca owe banki. Rządy Niemiec i Francji nie tyle pomagają Grecji, ile dbają o przeżycie własnych banków. Gdyby banki te miały się okazać zagrożone upadłością, władze Francji i Niemiec byłyby zmuszone do ich nacjonalizacji. Gwałtownie zwiększyłoby to poziom ich własnych długów publicznych.

Po trzecie, Grecja (i inne kraje strefy euro mające obecnie problemy) jest tyleż sprawcą swoich nieszczęść, co i ofiarą sił, nad którymi nie miała kontroli. Za jej położenie współodpowiedzialne są bezpośrednio banki i inne instytucje finansowe Niemiec, Francji i W. Brytanii. Zaślepione żądzą zysku, żyrowały kredyty płynące do Grecji, Irlandii itp., nie zachowując niezbędnej ostrożności. Pośrednio odpowiedzialność ponoszą politycy, którzy przeforsowali realizację niedowarzonego projektu euro.

Pomoc finansowa świadczona Grecji zwiększa jeszcze bardziej poziom jej długu publicznego. Warunki, jakie ma spełnić w zamian za nią, wpędzają kraj w jeszcze głębszą recesję. Wypracowanie nadwyżek mogących służyć obsłudze zwiększonego długu jest czystą niemożliwością. Nie ma co się łudzić. Prędzej czy później Grecja będzie się musiała podzielić z instytucjami i krajami, które są współwinne powstania długu, jego kosztami.

Leon Podkaminer, profesor w Wyższej Szkole Administracji w Bielsku-Białej oraz w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN

Źródło: Rzeczpospolita: Po co Grekom „nasze” pieniądze?
Leon Podkaminer 06-07-2011,