Państwo nowoczesne a narodowe i ich budżety

Poniżej kopia dobrego tekstu Gabriela Maciejewskiego. Im więcej czytam tego autora tym bardziej przeraża mnie jak my wszyscy myślimy szablonami, które wbijają nam do głowy szkoła, media i literatura.

– – – – – – – –

Symbol kontra budżet
31.01.2015
Gabriel Maciejewski

Za sytuację normalną i zdrową uważamy organizowanie się społeczności wokół symboli. Stan ten nazywamy państwem narodowym, a jego początków szukamy gdzieś na pograniczach XVIII i XIX wieku. Tak nam kwestię państwa narodowego naświetlają historycy. Nie jest to prawda, wcześniej także były państwa narodowe i one istniały od samego początku świata, tyle, że w piśmiennictwie XIX wiecznym ktoś po prostu wyśrubował normy i zaczął domagać się państwa etnicznie jednolitego. Ten wzór nie jest możliwy do osiągnięcia i nie ma szans na przetrwanie. Przykładem dawniejszym niech będzie starożytny Izrael, a trochę nowszym cesarskie Niemcy, narodowe państwo oszukane, składające się w 1/3 z Polaków.
Państwo narodowe zostało wdrukowane do naszych głów wraz ze słowem „nowoczesność” i ono tam funkcjonuje do dziś, a nie dość, że tam to jeszcze, we wszystkich podręcznikach i opracowaniach. Formuła – nowoczesne państwa narodowe – używana jest tam nader często. Jest to formuła chybiona i błędna. Nie ma czegoś takiego jak nowoczesne państwo narodowe. Naród bowiem, za każdym razem stanowi w takim państwie jedynie pretekst do legitymizacji jakiegoś gangu, już to rodzinnego już to połączonego interesami. Wzorem dla powstania nowoczesnych państw narodowych, był jak przypuszczam starożytny Izrael i jego doktryna, polegająca na ścisłym sprzęgnięciu tronu i świątyni oraz wykorzystaniu narodu jako siły umożliwiającej realizację decyzji zapadających w tejże świątyni. Przymiotnik narodowy, stosowany do państwa narodowego, rozumianego tak, jak nam się to przedstawiło w szkole czy na studiach, służy do tego jedynie, by ciemnemu ludowi wcisnąć poczucie wybraństwa i uzyskać za to od niego pieniądze oraz zobowiązanie do służby wojskowej. Ta zaś oznacza po prostu udział w realizacji imperialnych interesów wspomnianego gangu. W cesarskich, XIX wiecznych Niemczech gangiem była rodzina Hohenzollern mająca długie tradycje w zakresie podstępnych rabunków i wrabiania ludzi w poważne kłopoty, a we Francji państwo narodowe firmowane było przez skłócony gang masonów, dążący do jak najszybszej konfrontacji z tymiż Niemcami. Po wielkiej wojnie polscy politycy również chcieli tu utworzenia państwa narodowego, nie rozumiejąc czym ono jest w istocie.
W XIX wieku idea narodowych państw, silnych i zaopatrzonych w „narodowe” armie miała być, jak sądzę, przeciwwagą dla idei imperialnej Wielkiej Brytanii. Podczas gdy tam centrum idei państwa był władca, na kontynencie był nim naród, tyle, że z narodem w początkowym okresie istnienia państw narodowych mało kto się utożsamiał. Było więc państwo narodowe propagandową fikcją, która miała oczywiście swój cel i sens, ale był on ukryty dla polityków z państw aspirujących, takich jak Polska.
Państwa narodowe, prócz oczywiście budżetu, który dzielony jest w sposób skrajnie na przeciętnego obywatela państwa narodowego niezrozumiały, dysponują symbolami, a symbole te służą do dyscyplinowania obywateli mających oddawać świadczenia dla tegoż państwa. Jak pamiętamy redystrybucja dóbr w Niemczech zadowalała wszystkich, to znaczy socjal był zawsze duży, ale też wymagania jakie państwo stawiało obywatelom były znacznie poważniejsze niż na przykład u nas. W Wielkiej Brytanii poddanym nie należało się nic i nie mieli oni pojęcia o budżecie, a żyli tylko dzięki temu co udało im się ukraść lub dzięki tak zwanym umiejętnie prowadzonym interesom, to znaczy zinstytucjonalizowanemu rabunkowi. W nagrodę mogli sobie wspólnie pośpiewać „God save the Quin”
W Polsce zaznaczała się zawsze dramatyczna przewaga symbolu nad budżetem. W dodatku była ta przewaga odwrotnie proporcjonalna do siły państwa. To znaczy im słabsze było państwo tym mocniej trzeba było wpatrywać się w jego symbole. W czasach kiedy państwa nie było trzeba się było liczyć z tym, że ktoś każe Polakom umierać za te symbole, bez nadziei, na odzyskanie państwa.
Kiedy więc następnym razem przyjedzie pod wasz dom jakaś powstańcza milicja i zacznie wygrażać karabinem, zapytajcie ich spokojnie jaki mają budżet. Wokół budżetu bowiem organizują się państwa poważne i nowoczesne, takie, które swoich obywateli nie oszukują i takie, które nie eksploatują przechodzonych idei, sprzedawanych frajerom spod lady, jako skończone rewelacje i sama nowoczesność. Idei takich jak idea państwa narodowego zarządzanego przez tabuny „kompetentnych i sprawnych urzędników”. Państwo narodowe ma w du..ie naród, musimy sobie w końcu z tego zdać sprawę, bo przecież przećwiczyliśmy to na własnej skórze. II RP miała na sztandarach hasło Bóg, honor, ojczyzna, a była na bakier ze wszystkimi tymi pojęciami, każde zaś przemówienie polityka z tamtej formacji zaczynało się od słów: Polacy, rodacy….a dalej już szło z górki. PRL nie był żadnym państwem narodowym, ale państwem gangów, podległych jednemu centralnemu gangowi, który też był prowadzony na sznurku przez banki. Obecne państwo jest wręcz państwem antynarodowym, czego efekt jest taki, że my ciągle wzdychamy do prawdziwego, narodowego państwa. A niektórzy mówią, że gdyby Dmowski doszedł do władzy, to dopiero by było, ho, ho, wyrzuciłby Żydów i nasze byłby kamienice. Nikogo by nie wyrzucił, siedziałby grzecznie jak wszyscy i słuchał co tam mądrego mówią w radio Londyn. Politycy państw narodowych słabych, takich jak Polska mają ponadto pewien łatwo wykrywalny defekt, oni sobie nie radzą z kokieterią obcych, a ideę państwa narodowego utożsamiają z ideą wodzowską, albo ideą monarchii. To jest fikcja, bynajmniej nie przypadkowa, ale narzucona celowo, a służąca do opanowania tych polityków przez gangi z państw ościennych, dysponujących większymi budżetami. Nazwijmy więc w końcu tę kwestię wprost – państwo narodowe to parawan.
Żeby zrozumieć jak to wszystko hula naprawdę, trzeba odrzucić ideę państwa narodowego i odrzucić ideę nowoczesność, jako tego momentu, w którym przyszło nam żyć. Ktoś powie, że to będzie ahistoryczne. Nie jestem przekonany, a nawet jeśli to co z tego, skoro będzie skuteczne i da nam wgląd w sprawy istotne. Otóż państwa prawdziwie nowoczesne (w naszym rozumieniu) istniały zawsze i były to państwa organizowane wokół budżetu. Budżetem tym dysponowali najbogatsi obywateli państwa z przeznaczeniem na inwestycje. Zaznaczam – na inwestycje, nie na przeżarcie, nie na socjal, nie na utrzymanie armii, nie na parady wojskowe czy parady równości. Jedynymi świętami w państwach poważnych i nowoczesnych były święta kościelne. Innych nie było, bo i po co. Sprawy poważne załatwiano dyskretnie, pieniądze zawsze były, bo każda inwestycja zwracała się dziesięciokrotnie i wszyscy byli zarobieni. Jakie ja mam na myśli państwa? Otóż chodzi mi o średniowieczną Wenecję i Genuę, ale bardziej o Wenecję, bo Genua realizowała politykę cesarską, czyli pozwalała się wkręcać w rozdysponowywanie nie swojego budżetu z przeznaczeniem na cele imperialne. Wenecjanie też stworzyli imperium, ale ono powstało mimochodem, wprost z nadmiaru, z tego, że nie było już co robić z tymi pieniędzmi i trzeba je było jakoś zainwestować. Ktoś powie, że polityka Wenecji była straszna, a nam nic do tego. Oczywiście, że nic, bo przecież wiem, że u nas nikt nie będzie takiej polityki realizował. U nas budżet przeznaczony dla dobra narodu zawsze jest rozkradany, a w zamian za to dostajemy, w zależności od momentu historycznego, albo paradę wojskową, albo paradę równości. I możemy się cieszyć tym, że jesteśmy dziesiątą potęgą gospodarczą na świecie, albo tym, że tolerancja osiągnęła u nas niespotykane wprost rozmiary, choć gdzieniegdzie faszystowska hydra jeszcze podnosi łeb.
Być może znowu mnie poniosło, ale chcę powiedzieć, że w państwach narodowych i za takich uważane, lub w państwach nowoczesnych, jaki do nich przymiotnik dodamy to już nieważne, budżet nigdy nie jest przeznaczony na to na co powinien. Musimy sobie z tego zdawać sprawę. A w państwach narodowych, nowoczesnych i słabych, jak Polska, on jest wręcz przeznaczany na realizację celów narodowi wrogich. I tak jest, zauważcie, zawsze. Państwo narodowe, czy państwo nowoczesne to takie, które każe wierzyć w lepszą przyszłość. Państwo, które jest zorganizowane wokół budżetu to państwo, które ma swobodę w dysponowaniu kredytami na inwestycje. One zwykle nie są tanie, w Wenecji w XIII wieku były chyba najdroższe. Co z tego, skoro zwracały się z sześciokrotnym przebiciem po trzech miesiącach.
Czy ktokolwiek myśli dziś takimi kategoriami, które ja tu podsuwam? Przypuszczam, że nikt, a bierze się to z tego, nie płacimy złotem. Pieniądz zaś jest kreowany i manipulacja nim polega jednak na czymś innym niż w wieku XIII. No, ale nie znaczy to wcale, że mamy oślepnąć, że mamy oddawać cześć dziwnym symbolom, a zapomnieć o budżecie i kościelnych świętach. Taką mam konkluzję na dziś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s