Polecam produkt – kamera cyfrowa Panasonic HC-V270EP-K

Przed wakacjami kupiłem kamerę Panasonic HC-V270EP-K. Potrzebowałem jej do nagrywania dzieci. Jest to już moje czwarte urządzenie do nagrywana po dwóch cyfrowych aparatach i Sanyo Xacti CG10. Między ta ostatnią a Panasoniciem jest przepaść technologiczna.
Nie miałem jakichś wybujałych potrzeb. Wyszedłem z założenia, że wszystkie nowe kamery (w danym segmencie cenowym) są podobnej jakości. Zależało mi na 3 kwestiach: małe urządzenie (sanyo nosiłem w kieszeni spodni), szeroki kąt nagrywania (niezbędny do nagrywania w domu) i dobra jakość nagrania przy słabym oświetleniu.

Plusy:
Bardzo dobrze nagrywa przy słabym oświetleniu,
Szeroki kąt nagrywania (jedna z nielicznych kamer w tej cenie która ma ogniskową obiektywu 28mm),
Dobra stabilizacja przy nagrywaniu,
Przyzwoita wielkość kamery (chociaż znacznie większa niż Sanyo),
Bardzo dobra jakość jak za 1100 zł,
Przyzwoita bateria (możliwość zarejestrowana ponad 60 min nagrania na jednej baterii),

Minusy:
– Nie ma żadnego manipulatora, wszelkie ustawienia realizuje się na dotykowym ekranie.
– Miejsce wkładania karty SD

Najazd barbarzyńców cz.3 – co na to Tatarzy

Fragment wywiadu z Selim Chazbijewicz współzałożycielem Związku Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej
Zaczerniłem najważniejsze fragmenty.

– – – – – –

interia.pl: Tatarzy wielokrotnie przelewali krew za Polskę
14.09.2015

Katarzyna Pruszkowska: Z sondaży wynika, że Europejczycy boją się właśnie tego, że przyjmują do siebie uchodźców, którzy wyznają – ich zdaniem niebezpieczny – islam. Czy rzeczywiście coś nam zagraża?

– Islam nie jest jednorodną religią, na przykład Tatarzy są sunnitami – hanafitami, czyli wyznawcami dość łagodnego „odłamu”. Nasze kobiety się nie zasłaniają, nie stosujemy oczywiście barbarzyńskich kar, takich jak obcinanie głów czy rąk. To robią członkowie sekty wahabickiej, którzy rzeczywiście mogą być groźni. Należy pamiętać, że w islamie od XI wieku niewiele się zmieniło – chusty, okrutne kary, przekonanie o konieczności walki z niewiernymi nie wywodzą się z ducha Koranu, ale zostały wymyślone przez często prymitywnych średniowiecznych teologów.

Czy myśli pan, że uchodźcy, którzy przyjeżdżają do Europy, zasymilują się podobnie jak zrobili to Tatarzy?

Nie liczyłbym na to. Wystarczy spojrzeć na to, co już od lat dzieje się za Odrą. Oczywiście teraz, w sytuacji zagrożenia, ci ludzie będą w stanie obiecać wszystko. Ale nie należy się łudzić, że nastąpi pełna asymilacja, bo nas dzieli kulturowa przepaść. W Europie panuje lęk przed islamem i funkcjonuje wiele mitów związanych z muzułmanami, ale po drugiej stronie jest to samo. W literaturze antyeuropejskiej czy antychrześcijańskiej również powtarza się bzdury, które sprawiają, że ci ludzie mają prawo bać się Europejczyków. Przykład? Kilka dni temu media podały, że uchodźcy nie chcą przyjmować od Węgrów jedzenia. To dlatego, że istnieje takie przekonanie, że Europejczycy do wszystkiego dodają wieprzowinę, nawet do wody. A islam zakazuje jedzenia świń. Więc uchodźcy boją się, że popełnią grzech i odmawiają przyjmowania posiłków.

– To bez wątpienia dla tych ludzi bardzo trudna sytuacja, bo uciekają nie tylko ze swojego kraju, ale także ze znanego im kręgu kulturowego. Wielu z nich wierzy w głupoty, które słyszeli od niepiśmiennych nauczycieli nienawidzących Europy i widzących w niej wyłącznie siedlisko zła. Mają prawo się bać. Dlatego uważam, że polityka przyjęta przez UE, która zakłada przyjmowanie uchodźców do krajów Europejskich, jest błędna i w dłuższej perspektywie nikomu nie pomoże.

Co w takim razie powinna zrobić Europa?

– Nie tylko Europa, bo nie tylko ona jest odpowiedzialna za to, co się dzieje. Pomóc powinny także Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny – wszystkie kraje, które miały w tym regionie swoje interesy. Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłoby stworzenie na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej stref bezpieczeństwa, do których zagrożeni ludzie mogliby uciekać. Nie mówię o obozach, ale o miejscach, w których funkcjonuje quasi-miejska infrastruktura, w których będzie można żyć, pracować i uczyć się przez dłuższy czas. W tej chwili na Bliskim Wschodzie funkcjonuje kilka upadłych krajów, czyli takich, które istnieją tylko na mapie, ale w których, prócz chaosu i wojny, nie ma już nic. Pomaganie konkretnym ludziom to jedna sprawa, ale jeśli w regionie nie zapanuje względny spokój, morze uchodźców nie będzie miało końca.

– Cała sytuacja, jak widać, zagraża istnieniu UE. Są już kraje, które nie zgadzają się z ogólnie przyjętą polityką i na własną rękę próbują radzić sobie z uchodźcami. Jeśli któryś kraj zdecyduje się w z powodu kryzysu wystąpić z UE, co deklarowali już Brytyjczycy, inne kraje mogą postąpić tak samo. Strefa Schengen chwieje się na naszych oczach. Jej założeniem było to, że w Europie jest na tyle bezpiecznie, że nie trzeba już kontrolować granic. A niektóre kraje, jak choćby Węgry, uważają, że kontrole trzeba przywrócić. Więc jaki będzie sens istnienia tej strefy, jeśli jej założenia będą przestrzegane tylko na papierze?

Jakie jest stanowisko polskich Tatarów w sprawie przyjmowania uchodźców?

Oficjalne stanowisko Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP, którego nie należy mylić z Ligą Muzułmańską, do której należą muzułmanie pochodzenia arabskiego, jest takie, że nie popieramy przyjmowania uchodźców. Uważamy, że nie ma na to środków i warunków. Być może kościół ma więcej środków, które mógłby przeznaczyć na ten cel, ale my – nie.

Najazd barbarzyńców – cz.2

Kolejne filmy:

Przejście emigrantów przez Węgry – nieoficjalna relacja

Ponizej film pokazujący do czego prowadzi niemiecka polityka emigracyjna. Oczywiście to dopiero dobre złego początki. Już widzę jak tak duża grupa „uchodźców” zacznie się zachowywać, jak zorientuje się, że nie dostaną własnych domów i sutych zasiłków.

Scenka z życia z włoskiego obozu „emigrantów”

Pierwsi emigranci na polskiej ziemi

Fala uchodźców czy najazd barbarzyńców

Zacznijmy od danych
http://data.unhcr.org/mediterranean/regional.html

– wśród uchodźców mężczyźni stanowią 75%, kobiety 12%, dzieci 13%. Sądzę, ze ilość mężczyzn jest niedoszacowana. Wynika to z tego, że jak ktoś jedzie do roboty do Niemiec to nie chce żeby go rejestrowano. Świetnie widać kim sa uchodźcy na poniższych filmach.
– 51 % uchodźców pochodzi z Syrii.
– 66% uchodźców przybywa z Turcji. O ile dobrze wiem, z Turcji nie uciekają przed wojną tylko przed brakiem zasiłków.

Poniżej kilka filmików o „uchodźcach”

Na początek coś bardzo ciekawego. Stoi na stacji pociąg pełen uchodźców (w ogromnej większości mężczyźni). Służby węgierskie przynoszą wodę i jedzenie. A „uchodząc” to wszystko wyrzucają.

A tutaj biedny emigrant opisuje jak tam było na Węgrzech (film od francuskiej agencji prasowej).

Niemcy przyjmują „uchodźców”. Przyjrzyj się co każdy „uchodźca” ma w ręku (i nie chodzi mi o otrzymywane paczki).

Protest uchodźców przed dworcem w Budapeszcie.

A tutaj przed tym samym dworcem Węgrzy wyrażają swoją opinię na temat „uchodźców”

Film w Węgier. Widać coś wprost przeciwnego niż na filmach z Niemiec. Młodzi mężczyźni stanowią większość wśród uchodźców.

A tutaj przyjazd grupy do Monachium. Niemcy starają się eksponować dzieci, ale nie można tego zrobić we wszystkich ujęciach, jeśli większość przybyłych stanowią mężczyźni.

I na koniec biedni emigranci dziękują Węgrom za pomoc.

Republika Południowej Afryki

Republika Południowej Afryki – państwo zmierzające do upadku. A może już upadłe. Zależy na jakie aspekty się patrzy. Poniżej analiza stan państwa, społeczeństwa i historii.

Kilka ciekawych danych:
– 35% dzieci jest wychowywanych przez oboje rodziców, a 23% przez żadne z rodziców,
– bezrobocie wśród czarnoskórych 40%
– 99% przychodów podatkowych pochodzi od 6 % płatników,
– 31 % obywateli (16,4 mln) otrzymuje wsparcie socjalne.
– 19,5% populacji (w wieku 15-49) ma HIV/AIDS
– w kraju zgłaszanych jest 1 250 000 gwałtów (ponad 50 mln obywateli); Interpol uważa, ze tylko 1% gwałtów jest zgłaszanych !!!
– 10% zgłaszanych gwałtów popełnianych jest na dzieciach poniżej 3 roku życie
itd…

– – – — –

Uzupełnienie
Poniżej jeszcze kilka słów o największym bojowniku o wolność czyli Nolsonie Mandeli i założonej przez niego terrorystycznej organizacji Włócznia Narodu Umkhonto we Sizwe. Nelson Mandela został skazany na dożywotnie więzienia nie za działalność opozycyjną tylko za założenie i udział w terrorystycznej organizacji.

Podać rękę czy nie podać

Na Westerplatte Prezydent i Premier nie podali sobie ręki. Jak to powinno wyglądać?
Są dwie wersje. Oceń które jest właściwa:

TVN serwuje następującą wersję. Na stronie 9na dole ) można zobaczyć krótki film z pożegnania. Niestety z powitania/przybycia nie.
„W opinii Janusza Sibory, znawcy protokołu dyplomatycznego, to prezydent powinien pierwszy wyciągnąć dłoń w stronę szefowej rządu. Jak wyjaśnił, zasada, zgodnie z którą to kobieta inicjuje uścisk ręki, obowiązuje jedynie w sytuacjach towarzyskich.
– Tu mamy do czynienia z sytuacją oficjalną. Jest to uroczystość, w czasie której obowiązuje ceremoniał państwowy. W państwie polskim obowiązuje określona precedencja, czyli porządek starszeństwa osób w państwie – podkreślił.
Jak wytłumaczył, zgodnie z zasadami podczas uroczystości goście przybywają w kolejności od osoby najniższej rangą. – Pan prezydent, jako pierwsza osoba w państwie, kiedy przybywa, wita się z osobami oczekującymi już na niego – powiedział. Te same reguły obowiązują przy pożegnaniu.
– Nie mylmy sytuacji towarzyskich z zasadami ceremoniału państwowego – zaznaczył.”

Pan Zbigniew Lazur proponuję inną wersję
Tytuły typu „Duda na Westerplatte nie podał ręki Kopacz” mówią same za siebie. Gdyby jednak znajomość protokołu, zasad precedencji i biznesowego savoir-vivre’u była wśród części dyskutantów choć trochę wyższa – to uniknęliby oni okazji do ośmieszania się. O ile można wybaczyć brak tej wiedzy zwykłym zjadaczom chleba, o tyle poważnym gazetom i tygodnikom, które wpływają na opinię publiczną już nie, bo to one malują obraz rzeczywistości. W tym wypadku malują obraz fałszywy. Niektóre co prawda wykorzystały opinie fachowców, ale zrobiły to w taki sposób, aby udowodnić swoją tezę. Zadano na przykład ekspertowi pytanie, kto powinien do kogo wyciągnąć pierwszy rękę. Ekspert zgodnie z prawdą odpowiedział, że prezydent. Ale nie zadano już pytania, kto do kogo powinien pierwszy podejść, a to zupełnie zmienia kontekst odpowiedzi.

Bo w polityce, jak w biznesie, obowiązuje zasada precedencji, czyli wyższości rangi i stanowiska nad płcią i wiekiem. Zasady te są inne niż zasady towarzyskiego savoir-vivre’u, dlatego dla niektórych mogą być mylące. Przywykliśmy, że to zawsze młodszy pierwszy pozdrawia starszego, czy mężczyzna pierwszy kłania się kobiecie. Gdybyśmy jednak te zasady stosowali w biznesie – i w polityce – to prezes pierwszy musiałby się kłaniać sekretarce, albo starszemu od siebie podwładnemu. Jeżeli oglądamy czasem filmy historyczne, to widzimy, że to damy dworu podchodzą do króla, który siedzi rozparty dumnie na tronie i kłaniają mu się nisko, nie zaś król kłania się im.

A więc to premier Ewa Kopacz, jako zajmująca stanowisko niższe rangą, powinna była podejść do prezydenta Andrzeja Dudy, jako pierwszej osoby w państwie. Ale nie powinna wyciągać ręki do niego pierwsza. Powinna poczekać, aż on do niej wyciągnie rękę i ją uścisnąć. To zawsze osoba wyższa rangą wyciąga rękę do osoby niżej w danej hierarchii. Dla ułatwienia: to osoba niżej mówi np. „Dzień dobry” do tej wyżej i podchodzi do niej z zamiarem, ale tylko zamiarem, powitania się, natomiast inicjatywa podania ręki należy wyłącznie do osoby wyższej rangą.

Ewa Kopacz, ignorując Prezydenta, zaczęła od podawania ręki swoim współpracownikom – można rozumieć, że znacznie niższych rangą niż Prezydent RP – którzy ją otoczyli. Prezydent Duda odwrócił się do premier Kopacz, może z nadzieją, że ta zastosuje się do zasad protokołu, i czekał kilka sekund, ale gdy zobaczył, że musiałby się do niej przedzierać przez tłumek jakichś urzędników zrezygnował – zgodnie z zasadami protokołu i precedencji – i odszedł.

Niektórzy komentatorzy wskazują również na możliwy błąd lub brak zdecydowania ze strony otoczenia prezydenta Dudy, którzy powinni byli odsunąć na bok współpracowników E. Kopacz, aby utorować jej drogę do prezydenta, ale nagrania wyraźnie pokazują brak chęci premier Kopacz do przywitania się z prezydentem. Wielokrotne zapoznanie się z nagraniami pokazuje jednoznacznie, że takie zachowanie pani premier nie jest przypadkowe, lecz zaplanowane. Tym bardziej, że w swoim wcześniejszym przemówieniu i powitaniu pominęła ona prezydenta, podczas gdy on rozpoczął swoje przemówienie od powitania jej.

Niepodanie ręki E. Kopacz można by rozpatrywać jako niewybaczalną gafę ze strony Andrzeja Dudy jedynie w sytuacji, gdyby podeszła ona do niego, a on ją zignorował. W sytuacji, gdy to ona zignorowała zasady precedencji i protokołu wszelka krytyka należy się tylko p. premier i jej otoczeniu – bez względu na preferencje polityczne i bez względu na to, że jest ona kobietą.