Prowokacje w kościołach przeciw nowemu prawu aborcyjnemu

W dniu wczorajszym (03.04.2016) odbyły się „protesty” a tak naprawdę cienkie prowokacje zorganizowane w Kościołach Katolickich przeciw nowemu prawu aborcyjnemu. Prowokacje odbył się w momencie odczytywania list Prezydium Konferencji Episkopatu Polski dotyczącego ochrony życia m.in w Kościele Św Anny w Warszawie.

Sytuacja została wykreowana na potrzeby mediów postępowych (a może przez nie :)).
Według mnie kreuje się przekaz „Polki protestują przeciw stanowisku Kościoła Katolickiego”. Rzeczywistość wygląda inaczej.

1. Główny przekaz pojawia się na facebooku Gazety Wyborczej

2. Oczywiście pojawia się także artykuł z wypowiedziami zwykłych ludzi:

„- Każda kobieta, każdy człowiek, ma prawo do wyboru i nikogo nie zmuszam do tego, żeby dokonywał aborcji, natomiast uważam, że nie powinno się kobiet, w różnych sytuacjach życiowych, zmuszać do tego, żeby nie usuwały ciąży – mówi Ida Zagrzejewska, która opuściła kościół. Kobiety sprzeciwiają się podejmowaniu decyzji za nie. – Nie wolno nikogo do niczego zmuszać – dodaje Anna Zawadzka.”

3. A na końcu ktoś pokazuje kim jest „pani” prowokatorka Anna Zawadzka

Internet zapewnia wspaniałe możliwości.

– – – – –

I na koniec kilka informacji o towarzyszce Annie Zawadzkiej
z homopedii
http://www.homopedia.pl/wiki/Anna_Zawadzka

Anna Zawadzka (pseudonim: Anka Zet) (ur. 14 czerwca 1973 w Warszawie), polska pedagożka, dziennikarka, wydawczyni, producentka filmowa, działaczka na rzecz środowisk LGBT

Absolwentka Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego z 1999 r. Publikowała w „Życiu Warszawy” w 1999 r. Była dziennikarką Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego w 2000 r. Współpracowała z tygodnikiem NIE w 2002 r. Publikuje regularnie na portalach Homiki.pl i Femioteka.pl. Działaczka ruchu feministycznego i LGBT.

Pracowała jako pedagog w dwóch wiejskich gimnazjach, gdzie z powodu orientacji seksualnej nie przedłużono jej umowy o pracę.

Założycielka wydawnictwa Anka Zet Studio, które m.in. opublikowało w 2005 r. książkę Agaty Engel-Bernatowicz i Aleksandry Kamińskiej pt.: Coming out. Ujawnienie orientacji psychoseksualnej – zaproszenie do dialogu oraz w 2008 r. pracę autorstwa Alicji Długołęckiej i Agaty Engel-Bernatowicz: Kiedy kobieta kocha kobietę – Album relacji (ISBN 9788392657002).

W 2005 r. producentka filmu Aleksandry Polisiewicz: Marsz Równości idzie dalej, dokumentu dotyczącego zakazanego w Poznaniu Marszu Równości z 2005 r. W 2001 r. realizatorka filmu dokumentalnego o polskich lesbijkach i gejach: Ich ten sam świat. Aktywistka Porozumienia Lesbijek (LBT) i Porozumienia Kobiet 8 Marca. Założycielka i prezeska Fundacji Anka Zet Studio w 2006 r.

Założycielka portali internetowych Comingout.pl i Ankazet.com, na których publikuje własne teksty o charakterze edukacyjnym i kulturalnym, propagujące budowę społeczeństwa tolerancyjnego i otwartego na różnorodność.

Prywatnie jest życiową partnerką Ygi Kostrzewy.

Reklamy

Księża pedofile – fakty

Jakiś czas temu napisałem tekst i zapomniałem opublikować. Robię to wiec teraz.

Na stronie Senatu RP można znaleźć ciekawy list z ministerstwa sprawiedliwości do Marszałka Sejmu – Bogdana Borusewicza dotyczący osób skazanych w Polsce za pedofilię.

Według informacji zawartych w liście podpisanym przed podsekretarza stanu Stanisława Chmielewskiego wynika, że w Polsce osadzonych za pedofilię jest 1468 osób, z czego około 100 odbywa aktualnie karę za inne przestępstwa i kara za pedofilię będzie egzekwowana w dalszej kolejności.

W tej liczby osób 900 nie posiadało wyuczonego zawodu, 70 wykonywało zawód murarza, 40 było pracownikami dorywczymi, 30 ślusarzami, 30 rolnikami, 25 mechanikami samochodowymi. Takie zawody jak – inżynierowie, lekarze, pedagodzy, księża katoliccy, wychowawcy – wykonywany pojedyncze osoby.

https://docs.google.com/viewer?url=http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/dokumenty/stenogram/oswiadczenia/jackowski/4202o.pdf&chrome=true

Wprowadzanie równość upoważnia do prześladowania

W krajach bardziej postępowych w których ilość postępaków osiągnęła bardzo wysoki poziom nastąpiło przejście do kolejnego etapu wprowadzania „równości”. Nowy etap charakteryzuje się wprowadzeniem siłą akceptacji dla mniejszości.
Jak opowiada John Deighan katolik, jego dwunastoletni syn, który nie popiera małżeństw osób tej samej płci jest mocno prześladowany w szkole. Koledzy określają go mianem „nazisty” czy „bigota”. I nie jest to przypadek odosobniony. – Ludzie są nieustająco poddawani manipulacji przez grupę, którą określam lobby równościowe. I buduje się ogromny stopień nienawiści wobec inaczej myślących także wśród bardzo młodych ludzi.

Postępaki już dawno stwierdzili, że aby osiągnąć cele rewolucji trzeba wieloletniej pracy u podstaw. Dlatego tak istotne jest szerzenie propagandy wśród dzieci i młodzieży. Jeśli jednocześnie ograniczonym dostępem młodym ludziom do innych trendów myślowych/ rzetelnej wiedzy postępaki osiągną sukces.
I tak to okazuje się, że ci którzy walczą z wszelkimi kościołami i religiami tworzą własny „kościół”. „kościół” który ma licencję na „prawdę”. Obawiam się, że przynależność może stać się obowiązkowa. Oj będziemy tęsknić za latami panowania i tyranii Kościoła Katolickiego.

Źródło: Christian Today

Zdelegalizować Lefebrystów czyli wolność po niemiecku

SPD i Zieloni chcą, by agenci kontrwywiadu zbadali działalność Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X

Zdaniem polityków obu partii bractwo działa na szkodę niemieckiego państwa.

– Głównym zadaniem Urzędu Ochrony Konstytucji jest zbieranie informacji na temat ekstremistycznych ugrupowań działających na terenie Niemiec. Kontrwywiad powinien zająć się Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X – uważa przewodniczący Komisji Spraw Wewnętrznych w Bundestagu. Poseł SPD Sebastian Edathy powiedział dziennikowi „Handelsblatt”, że lefebryści stanowią zagrożenie dla wolności religijnej w kraju i neutralności światopoglądowej niemieckiego państwa. „Moim zdaniem poglądy głoszone przez bractwo są niezgodne z niemiecką konstytucją” – stwierdził.

Szef frakcji Zielonych w Bundestagu Volker Beck jest podobnego zdania. – Lefebryści odrzucają zasady demokracji, którymi są między innymi laickość państwa i wolność religijna. Chcą ograniczyć prawa człowieka i zrobić z Niemiec państwo wyznaniowe – podkreśla poseł Zielonych. Ma to czynić z bractwa „podobnie niebezpieczną organizację jak Kościół scjentologiczny”. – Lefebryści to siedlisko antysemitów i fanatyków religijnych. Dla mnie sprawa jest jasna. Decyzja, czy powinno się ich obserwować czy nie, należy jednak do urzędu ochrony państwa – uważa były sekretarz generalny SPD Klaus-Uwe Benneter.

Lewicę i Zielonych wzburzyły wypowiedzi zwierzchnika bractwa w Niemczech. Ksiądz Franz Schmidberger nawoływał na łamach prasy do stworzenia w Niemczech „państwa wyznaniowego”, w którym obowiązywałaby kara śmierci. Podkreślił również, że w szkołach prowadzonych przez lefebrystów dzieci będą czytały dzieła autorów oświecenia wyłącznie po to, by wiedzieć „skąd się biorą choroby, na które cierpi dzisiejsze społeczeństwo”. – To skandal! Lefebryści gardzą homoseksualistami, uważają kobiety za niższe istoty i negują Holokaust. Nie powinniśmy tego tolerować – uważa Volker Beck.

Centralna Rada Katolików domaga się sprawdzenia programu nauczania należących do nich szkół oraz odebrania im funduszy publicznych. Lefebryści otrzymują od państwa niemieckiego około 1,1 miliona euro rocznie na prowadzenie działalności edukacyjnej. – Warto sprawdzić, czy w szkołach bractwa nie uczy się przypadkiem niechęci do Żydów – zadeklarował przewodniczący rady Hans-Joachim Meyer.

Zwierzchnik bractwa odpiera zarzuty. – Program nauczania w naszych szkołach jest uzgadniany z Ministerstwem Oświaty. Nie mamy nic do ukrycia. To zwyczajna nagonka, której celem jest zdyskredytowanie naszej wspólnoty – pisze ksiądz Schmidberger na swej stronie internetowej. Na temat obserwacji przez kontrwywiad milczy.

Ten nie widzi zresztą konieczności wzięcia pod lupę lefebrystów. – Nic nie wskazuje na to, że chcą zdestabilizować niemieckie państwo. Nie zamierzamy więc niczego badać, bo nie ma ku temu żadnych powodów – oświadczyła rzeczniczka kontrwywiadu. Jej zdaniem nie da się udowodnić, że działalność bractwa jest „motywowana politycznie”, a tym bardziej że stanowi ona zagrożenie dla demokracji.

— dpa

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

a.rybinska@rp.pl

Rzeczpospolita: Lefebryści pod lupą
Aleksandra Rybińska 12-02-2009

Ostatnie podrygi wolności w Hiszpanii

Hiszpańscy socjaliści oskarżyli o dyskryminację Kolegium Świętego Stanisława Kostki (SEK), które odmówiło przyjęcia dzieci dwóch mam

Perypetie kobiet, które opisał ze szczegółami lewicowy dziennik „El Pais”, pokazują, że socjalistyczny rząd Hiszpanii nie zdołał narzucić społeczeństwu swojej awangardowej wizji rodziny.

„Nie ma miejsc dla dzieci w tym wieku” – usłyszały Maria i Julia, gdy przyszły zapisać dwuletnie bliźniaczki do prywatnego katolickiego przedszkola prowadzonego przez SEK na przedmieściach Madrytu. Julia natychmiast poleciła swojej sekretarce, by tam zadzwoniła i spytała o miejsca dla dwulatków. Okazało się, że jednak są.

Kobiety żyją ze sobą siedem lat. Ślub cywilny wzięły w 2006 roku, gdy Julia była w ósmym miesiącu ciąży po kolejnym sztucznym zapłodnieniu i paru poronieniach. Chciały, by bliźniaczki zostały zapisane w urzędzie stanu cywilnego pod nazwiskami jednej i drugiej. Urzędnicy uświadomili im jednak, że jest to niemożliwe. W książeczce rodzinnej dziewczynki figurują więc jako dzieci samotnej matki. Podobnie jest w świadectwie chrztu. Gdyby Julia umarła podczas porodu, Maria nie mogłaby przejąć opieki nad jej córeczkami, choć łączył je związek zawarty w majestacie prawa i potwierdzony powagą państwa hiszpańskiego. Maria wystąpiła więc o adopcję bliźniaczek. Procedura ciągnie się do dziś. Według organizacji homoseksualistów takich skomplikowanych przypadków jest w Hiszpanii więcej.

Ponad trzy lata temu socjalistyczny rząd zrównał w prawach związki osób tej samej płci z małżeństwem kobiety i mężczyzny. Połączonych formalnie par gejów i lesbijek są dziś w Hiszpanii tysiące. Ale wielu urzędników nadal uchyla się od udzielania im ślubów, zasłaniając się obiekcjami natury moralnej. Wesela gejów nie wszędzie są mile widziane. Brak społecznej akceptacji dla nowego rodzaju związków dotyka też dzieci. Zdarza się, że ojciec uzyskuje prawo do opieki tylko dlatego, że matka żyje z kobietą.

Jose Luis Malaga, rzecznik SEK, do którego placówek uczęszcza w całej Hiszpanii 7 tys. dzieci i nastolatków, twierdzi, że nikt nie jest w nich dyskryminowany. – Te dziewczynki znajdują się na liście oczekujących – mówi. Zapewnia, że jeśli tylko znajdą się wolne miejsca, bliźniaczki zostaną przyjęte „bez problemu”.

Rzeczpospolita: Przedszkole nie dla dzieci lesbijek
Małgorzata Tryc-Ostrowska 12-09-2008

Film o aborcji zakazany

Na obozie dla fińskiej młodzieży, która ma przystąpić do protestanckiej konfirmacji, pastor pokazał drastyczny film o aborcji. Policja zbada, czy duchowny nie złamał prawa

Jako „rzeczywiście nieprzyjemny” określił film biskup diecezji Pori Gustav Björkstrand. – Na białym prześcieradle rozłożono części rąk i nóg płodu – powiedział dziennikowi „Huvudstadsbladet”. Udzielił też pastorowi Halvarowi Sandellowi pisemnej reprymendy.

Na drastyczny film zwróciła uwagę radna z rady miejskiej Helsinek Birgitta Dahlberg. Poprosiła policję o zajęcie się sprawą. Według niej to, co uczynił pastor, jest porównywalne z pokazywaniem osobom nieletnim filmów porno. Treść obrazu zweryfikowało już Biuro Kontroli Filmów i doszło do wniosku, że nie powinno się go pokazywać dzieciom poniżej 18. roku życia, ponieważ może szkodliwie wpłynąć na ich rozwój.

Jako 14-latka Birgitta Dahlberg widziała film o Sarah Graham. To kobieta, która została skazana za morderstwo, choć była niewinna. Scena, w której wykonywa-ny jest wyrok na Sarah Graham, prześladuje ją przez całe życie. Dahlberg obawia się, że wyprodukowany w celach propagandowych film o aborcji może wywrzeć podobny efekt na konfirmującą się młodzież. Jej zdaniem fakt, że film jest dostępny w Internecie, nie stanowi okoliczności łagodzącej dla pastora Sandella.

Według prawa za pokazywanie niepełnoletnim zakazanego materiału grozi mandat lub sześć miesięcy więzienia. Policja w ciągu tygodnia oceni, czy sprawa wymaga dalszego dochodzenia.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.nowacka@rp.pl

Rzeczpospolita: Finlandia: film o aborcji na cenzurowanym
Anna Nowacka-Isaksson 12-09-2008

Modlitwa o nawrócenie Żydów

To okropne, że katolicy w liturgii łacińskiej wciąż będą się modlić o nawrócenie Żydów – mówi działacz żydowskiej Ligi przeciwko Zniesławieniu rabin Eric Greenberg. Ani Żydzi, ani ktokolwiek inny nie ma prawa dyktować nam, jak się mamy modlić– twierdzi redaktor magazynu „Catholic Family News” John Vennari

Wielki smutek Żydów

Rabin Eric Greenberg – To okropne, że katolicy w liturgii łacińskiej wciąż będą się modlić o nawrócenie Żydów – mówi działacz żydowskiej Ligi przeciwko Zniesławieniu

Rz: Na początku lutego Benedykt XVI wprowadził zmiany w łacińskiej wielkopiątkowej modlitwie za nawrócenie Żydów (nie dotyczy to powszechnie odprawianego w Polsce nowego rytu). Tych zmian Żydzi od dawna się domagali. Dlaczego więc jesteście niezadowoleni?

Rabin Eric Greenberg: Papież usunął z tej modlitwy pewne niestosowne, obraźliwe słowa i stwierdzenia. Na przykład te, według których Żydzi żyją w ciemnościach i ślepocie. Jesteśmy mu za to wdzięczni, doceniamy to. Tak naprawdę jest to jednak tylko kosmetyczna zmiana. Zaszokowało nas, że Benedykt XVI jednocześnie zachował wezwanie do „nawrócenia” Żydów. Ta decyzja jest całkowitym zaprzeczeniem 43 lat starań na rzecz poprawy stosunków pomiędzy Żydami i katolikami, które zostały zapoczątkowane podczas Soboru Watykańskiego II. Nie spodziewaliśmy się takiego ciosu.

Takie było stanowisko Kościoła katolickiego od dwóch tysięcy lat.

Od pamiętnego dokumentu Nostra Aetate wydanego przez Pawła VI w 1965 roku pozycja teologiczna Watykanu w tej sprawie uległa zmianie. Zaczęto przychylać się do poglądu, że Żydzi mają własną ścieżkę do zbawienia. A ta ścieżka prowadzi przez judaizm. Tymczasem utrzymując w łacińskiej modlitwie na Wielki Piątek stwierdzenie o „nawróceniu” Żydów, papież mówi, że Żydzi, jeżeli chcą trafić do nieba, muszą uznać Jezusa Chrystusa. A więc judaizm nie ma prawa do egzystencji, nie może istnieć na własnych warunkach. To naprawdę okropne.

Dlaczego Żydzi chcą jednak mówić katolikom, jak ci mają się modlić? Kardynał Walter Kasper powiedział ostatnio, że w judaistycznej liturgii też są modlitwy, które mogą się nie podobać katolikom, ale nikt nie domaga się ich zmiany.

A niby jakie modlitwy? Niech kardynał Kasper powie, o co konkretnie mu chodzi. Wszelkie podobne porównania są zresztą wyjątkowo niestosowne. To przecież Żydzi przeszli przez straszliwe męczarnie. Byli prześladowani, sekowani i mordowani podczas krucjat, hiszpańskiej inkwizycji, a wreszcie podczas Holokaustu, m.in. właśnie dlatego, iż wiele osób myślało, że trzeba ich nawrócić i że nie mogą zostać zbawieni przez judaizm. Właśnie w tej antysemickiej tradycji modlitwa na Wielki Piątek odgrywa wielką rolę. To właśnie w ten dzień ludzie po wyjściu z Kościoła dokonywali pogromów. To, że papież wraca do tej tradycji, jest dla nas naprawdę bardzo smutne.

Jeżeli katolicy wierzą, że można zostać zbawionym tylko przez Kościół, to chyba dobrze, że modlą się za nawrócenie Żydów.

Katolicy w ten sposób podważają nasz, żydowski, sposób życia. Naszą tradycję, religię i kulturę. Chcą, żeby judaizm zniknął, chcą zlikwidować naszą odrębność. I to ma być dobrze? To bardzo źle.

Czy Żydzi zawiedli się na papieżu Benedykcie XVI?

Jego poprzednik Jan Paweł II z poprawy relacji z judaizmem uczynił główny cel swojego życia. Jego całe papiestwo było poświęcone budowie zaufania pomiędzy obydwoma religiami. Niestety, Benedykt XVI nie podążył drogą swojego wielkiego poprzednika. Wywołał tym ogromny smutek Żydów.

Jakie będą konsekwencje papieskiej decyzji?

Nasza społeczność na całym świecie jest bardzo zaniepokojona, wstrząśnięta i rozżalona. We Włoszech naczelny rabin i rada rabinów już wezwali do zawieszenia dialogu z Kościołem katolickim. Nie spodziewaliśmy się, że coś takiego może się wydarzyć. I należy podkreślić, że wielu naszych katolickich przyjaciół jest tego samego zdania. Nie jest to więc reakcja czysto żydowska.

Na co liczycie?

Mamy nadzieję, że papież jednak zmieni swoją decyzję. Modlitwa o nawrócenie Żydów nie powinna być modyfikowana, tylko w całości usunięta. Obecnie bowiem znaleźliśmy się w sytuacji, że nie wiemy, jak moglibyśmy usiąść przy jednym stole i rozmawiać z naszymi katolickimi przyjaciółmi, gdy wiemy, że oni tak naprawdę nie wierzą, iż możemy zostać zbawieni przez judaizm.

Rabin Eric Greenberg jest szefem departamentu dialogu międzyreligijnego Ligi przeciwko Zniesławieniu

————————-

Liga przeciwko zniesławieniu

Najbardziej znana na świecie organizacja żydowska zajmująca się zwalczaniem wszelkich przejawów antysemityzmu. Powstała w 1913 roku, główną siedzibę ma w Nowym Jorku. Jej działacze interweniują w niemal wszystkich przypadkach obrażania Żydów, a czasem sięgają po środki prawne. Roczny budżet organizacji wynosi około 50 mln dolarów. Jej prezesem od 21 lat jest znany działacz żydowski ze Stanów Zjednoczonych Abraham Foxman.

————————————-

Albo zadowolimy Żydów, albo Boga

John Vennari – Ani Żydzi, ani ktokolwiek inny nie ma prawa dyktować nam, jak się mamy modlić– twierdzi redaktor magazynu „Catholic Family News”

Rz: Jak pan ocenia zmiany w modlitwie na Wielki Piątek wprowadzone przez Benedykta XVI?

John Vennari: Mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie podoba mi się, że papież zmienił tę prastarą modlitwę, która doskonale wyrażała stanowisko Kościoła. W tym sensie wolałbym, żeby jej nie ruszać. Z drugiej strony jednak fakt, że Ojciec Święty jednocześnie zachował wezwanie do nawrócenia Żydów, jest bardzo pozytywny. W ten sposób potwierdził bowiem tradycyjne nauczanie Kościoła w tej sprawie. To chyba pierwsze takie potwierdzenie od Soboru Watykańskiego II. Więc powtarzam – jestem rozdarty.

Jeszcze niedawno mówiono o tym, że papież w ogóle zlikwiduje modlitwę.

Dobrze się stało, że tego nie zrobił. Słyszałem od pewnej osoby zbliżonej do najwyższych kręgów Watykanu, że podczas pontyfikatu Jana Pawła II wiele przychylnych żydom działań było podejmowanych w atmosferze niewyobrażalnego nacisku, a wręcz szantażu ze strony organizacji żydowskich. Możemy się więc domyślić, że nie inaczej było i tym razem. Więc należy docenić to, iż Benedykt XVI oparł się presji.

O co jednak ta cała awantura? Jeżeli Żydzi czują się urażeni, to dlaczego nie skasować tej modlitwy?

Nie można ot tak zmieniać liturgii i modyfikować dogmatów pod presją niekatolików. Żydzi czują się urażeni, ale gdyby usunąć modlitwę, urażeni poczuliby się wszyscy katoliccy tradycjonaliści i konserwatyści. Ludzie, którzy uważają, że ani Żydzi, ani ktokolwiek inny nie ma prawa dyktować nam, jak się modlić. Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdybyśmy my nagle zaczęli wysuwać jakieś obiekcje do żydowskich modłów.

Co by pan powiedział Żydowi, który czuje się urażony modlitwą na Wielki Piątek?

Powołałbym się na słowa Jezusa Chrystusa, który powiedział, że ten, kto nie uwierzy, że jest Mesjaszem, umrze w grzechu. To nauczanie samego Boga i nie można oczekiwać, że katolicy teraz nagle je zmienią, żeby komuś zrobić przyjemność. Kościół musi mówić to, co mówił zawsze, bez pytania się o zgodę świata zewnętrznego. Tak robili przecież apostołowie, którzy nie konsultowali się, czego wolno, a czego nie wolno im nauczać. Musimy dokonać wyboru: albo zadowolimy Żydów, albo Boga.

Według Żydów modlitwa ta wpisuje się w antysemicką tradycję, której skutkiem były krwawe pogromy.

Takie wydarzenia nigdy nie były aprobowane przez Kościół. I były to incydenty całkowicie marginalne. Teraz z rozmaitych powodów te sprawy się wyolbrzymia do karykaturalnych proporcji.

Dlaczego nie możemy jednak uznać, że Żydzi mają własną ścieżkę do zbawienia? W tym duchu wypowiadało się nawet wielu kardynałów.

Bo to bzdura. Już święty Piotr powiedział Żydom swoich czasów, że jeżeli chcą być zbawieni, muszą zaakceptować Jezusa. W tym duchu Kościół nauczał przez dwa tysiące lat. Nagle jak diabeł z pudełka wyskakuje to nowe nauczanie o „własnej ścieżce”. Kardynał katolicki może być albo wierny słowu bożemu, albo nie. Ten który, mówi o żydowskiej ścieżce do zbawienia, błądzi. Niestety, wielu kardynałów stało się niewolnikami mody. Ekumenicznych, modernistycznych pomysłów XX i XXI wieku. Nasz Bóg nie umarł jednak na krzyżu za całą ludzkość po to, by teraz nagle Żydzi mogli dostać przepustkę do jakieś bocznej ścieżki, aby obejść Chrystusa.

Krytykuje pan kardynałów. A papież? Na przykład Jan Paweł II modlił się w synagodze i pod Ścianą Płaczu.

To były poważne błędy. Obawiam się, że papież wystąpił wtedy przeciwko odwiecznemu nauczaniu Kościoła. Benedykt XVI jest mu dużo bardziej wierny niż jego poprzednik. Za pontyfikatu Jana Pawła II w Watykanie dominowało przekonanie, że wszystko jest w porządku, że Kościół przeżywa nową wiosnę i wszyscy powinniśmy się radować. Benedykt otwarcie mówi, że wiara znajduje się na całym świecie w głębokim kryzysie. I stara się podjąć pewne kroki, żeby ją wzmocnić, żeby powrócić do tradycji. Właśnie dlatego przywraca starą liturgię. Nie zobaczymy go, tak jak Jana Pawła II, modlącego się z Żydami, muzułmanami, sikhami, buddystami i Bóg wie z kim jeszcze.

John Vennari jest redaktorem naczelnym tradycjonalistycznego magazynu „Catholic Family News”

——————-

Tradycjonalizm katolicki

Ruch powstały po Soborze Watykańskim II, krytycznie odnosi się do ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. Tradycjonaliści skupiają się głównie wokół Bractwa św. Piusa X (które oderwało się od Rzymu) oraz w pozostającym w jedności z Kościołem Bractwie św. Piotra. Domagają się swobody odprawiania starej mszy świętej (po łacinie, z kapłanem skierowanym przodem do ołtarza). Sprzeciwiają się przyjmowaniu komunii na rękę i na stojąco.

——————–

Modlitwa o nawrócenie Żydów

w liturgii tradycyjnej (do 1959)Módlmy się za Żydów wiarołomnych, aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

w wersji Jana XXIII (1959)

Módlmy się także za Żydów: Niech Bóg i Pan nasz usunie zasłonę z ich serc, aby i oni uznali Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Wszechmogący, wieczny Boże, Ty nie odmawiasz Swego miłosierdzia także Judajczykom, wysłuchaj naszych modlitw za ten zaślepiony lud. Niech zaznawszy światła Twej prawdy, którym jest Chrystus, zostanie wybawiony ze swoich ciemności. Przez tegoż Pana.

w wersji Benedykta XVI (2008)

Módlmy się także za Żydów, aby Bóg i Pan nasz oświecił ich serca, by uznali w Jezusie Chrystusie zbawiciela wszystkich ludzi. (…) Wszechmogący wieczny Boże, który chcesz, żeby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy, spraw łaskawie, aby z wejściem wszystkich narodów do Twego Kościoła cały Izrael został zbawiony.

Źródło : Rzeczpospolita: Dwugłos: organizacje żydowskie kontra katoliccy tradycjonaliści
Piotr Zychowicz 12-02-2008

Autonomia Palestyńska a Chrześcijanie

Źródło: Rzeczpospolita: Chrześcijanie giną w Gazie
08.10.2007

Islamscy radykałowie porwali i zamordowali znanego chrześcijańskiego działacza. Wyznawcy Chrystusa nie mają co liczyć na pomoc ze strony kontrolującego Strefę Hamasu

Szef największej chrześcijańskiej księgarni w Strefie Gazy został brutalnie zamordowany. Ciało porwanego kilka dni wcześniej Ramiego Ajada znaleziono porzucone na polu w pobliżu miejscowości Zeitun. Według świadków było w wyjątkowo drastyczny sposób pokiereszowane. Chrześcijanin zginął odciosu nożem.

Jak poinformowała jego rodzina, Ajad od dłuższego czasu dostawał pogróżki od radykalnych muzułmanów. Grozili mu śmiercią, oskarżając o działalność misjonarską. Jego księgarnia stała się zaś celem ataków. Kilka miesięcy temu islamiści podłożyli pod nią nawet silny ładunek wybuchowy. Lokal został niemal doszczętnie zniszczony. Tylko cudem nikomu nic się nie stało.

W zamieszkanej przez około 1,5 mln ludzi Strefie Gazy jest zaledwie 2,3 tys. chrześcijan. Przedstawiciele tej społeczności są przerażeni. Od kilku miesięcy, gdy kontrolę nad Strefą przejął ekstremistyczny Hamas, akty przemocy wymierzone w wyznawców Chrystusa są tam bowiem na porządku dziennym.

Dwa tygodnie temu wmieście Gazazamaskowani islamiści wtargnęli do mieszkania sędziwej chrześcijanki. Kobieta -nazwana przez nich niewierną -została brutalnie pobita i okradziona. Kilka miesięcy wcześniej radykałowie zdemolowali chrześcijańską szkołę i sprofanowali kaplicę. Połamano znajdujące się w niej krzyże, spalono wszystkie egzemplarze Biblii i zniszczono meble. Straty wyniosły około pół miliona dolarów. Wcześniej jeden z kościołów został obrzucony granatami w reakcji na słynny, krytyczny wobec islamu, wykład Benedykta XVI w Ratyzbonie.

Po tych wydarzeniach chrześcijanie ze Strefy Gazy apelowali do społeczności międzynarodowej, żeby wzięła ich w obronę przed radykałami. Bezskutecznie. Wydarzenia te nie wywołały również specjalnego zainteresowania światowej prasy i licznych organizacji zajmujących się obroną praw człowieka.

Wyznawcy Chrystusa ze Strefy Gazy nie mają złudzeń, że sprawujący tam funkcje policyjne bojówkarze islamskiego Hamasu zapewnią im bezpieczeństwo. Wprost przeciwnie -uważają, że nowe władze zachęcają do podobnych ataków. Przywódca wojskowego skrzydła tej organizacji, Szejk Abu Saker, wystosował niedawno do chrześcijan ostre ultimatum.

– Jeżeli chcecie żyć w pokoju, musicie zaakceptować islamski porządek -powiedział szejk cytowany przez izraelski dziennik „Jedijot Achronot”. Podkreślił, że chrześcijanom nie wolno już pić alkoholu, a chrześcijanki nie mogą wychodzić na ulicę bez chust przykrywających włosy. Jeżeli ktoś zostanie zaś przyłapany na działalności misjonarskiej, „zostanie potraktowany bardzo surowo”.

– Natychmiast musi zostać wstrzymana działalność chrześcijańskich kafejek internetowych i barów. Jeżeli tak się nie stanie, ostro je zaatakujemy – powiedział Abu Saker i dodał, że jego ludzie „blisko przyjrzą” się wszystkim chrześcijańskim instytucjom w Gazie, których „i tak jest za dużo”.
p.z.

Burzenie Kościołów czas rozpocząć

Źródło: Le Monde: Czy wolno zburzyć kościół?
27.09.2007

Nie jest pewne, czy prace zaczną się przed wyborami samorządowymi zapowiedzianymi na marzec 2008 roku, ale mer Valanjou (w departamencie Maine-et-Loire) jest zdecydowany: wieżyczka i dzwonnica kościoła świętego Marcina z Joué znikną z panoramy miasta. Taką decyzję podjęła jeszcze wiosną rada miejska. Głosowało za tym szesnastu radnych, jeden był przeciw. – Mamy trzy kościoły dla dwóch tysięcy mieszkańców. Roczny średni koszt utrzymania takiego przybytku wynosi 12 tysięcy euro. Władze miasta nie mają środków na finansowanie robót remontowych – stwierdza po prostu Bernard Briodeau.

Mer przyznaje, że decyzja była trudna, sprzeciw zgłosiła jedna z miejscowych partii. Ale Briodeau nie żałuje, że zajął się tą sprawą. – Rozumiem symboliczne znaczenie tego miejsca, moje własne dzieci były tu chrzczone. Ale przestańmy ciągle mówić o dziedzictwie. W departamencie jest ponad 300 kościołów tego typu. U świętego Marcina tylko dolna część świątyni pochodzi z XV wieku i nigdy nie było mowy o jej zburzeniu. Rozbiórka górnej części kościoła będzie kosztowała około 280 tysięcy euro. Mer właśnie szuka tych pieniędzy, liczy na subwencje.

Podobnie jak Valanjou tysiące francuskich gmin musi radzić sobie z kosztami utrzymania miejsc kultu zbudowanych przed wejściem w życie ustawy z 1905 roku (wprowadza ona zasadę rozdziału Kościoła od państwa, zgodnie z tym prawem właścicielami świątyń zbudowanych przed tą datą są społeczności lokalne – przyp. Onet). Dlatego los tych obiektów jest niepewny. We Francji jest 100 tysięcy budynków sakralnych, a 13 tys. z nich zostało uznanych przez ministerstwo kultury za zabytki. Polityka łączenia parafii spowodowana spadkiem liczby wiernych oddających się praktykom religijnym pociągnęła za sobą całkowite lub częściowe zamknięcie setek kościołów.

A jednak zaledwie dziesięć z nich jest bezpośrednio zagrożonych rozbiórką. I tylko kilka gmin przeszło do czynów rozbudowując przy tym inne miejsce kultu, lepiej odpowiadające potrzebom miejscowej ludności. – Od dziesięciu lat rozbiórka kościoła nie jest już tematem tabu – mówi Alain Guinberteau, założyciel strony internetowej 40000clochers.com, zajmujący się katalogowaniem i dokumentacją fotograficzną francuskich kościołów.

Niedawno powstałe stowarzyszenie, które prowadzi działalność na rzecz zachowania dziedzictwa religijnego i aktywnie walczy o ocalenie kościołów, ocenia, że „znaczna część spośród 100 tysięcy budowli sakralnych może stać się bezpańska w ciągu najbliższych trzydziestu lat”. OPR i jego honorowa przewodnicząca Bernadette Chirac starają się, wspólnie z garstką lokalnych stowarzyszeń ochrony dziedzictwa, podtrzymywać miejscowe tradycje i wartości. Według sondażu opublikowanego w czasopiśmie „Le Pelerin” („Pielgrzym”) z 13 września i podanego do wiadomości publicznej dwa dni wcześniej, podczas konferencji zorganizowanej w senacie w ramach Dni Dziedzictwa 67 procent pytanych uznało, że należy starać się „zachować jak największą liczbę kościołów”. (…)

Podobnie jak inni przedstawiciele środowisk katolickich, Elie Geffray, ksiądz i zastępca burmistrza w Eréac jest przekonany, że „znalezienie nowego przeznaczenia dla miejsc kultu to warunek ich przetrwania”. Jest to tym ważniejsze, że stan techniczny setek świątyń, budowanych pospiesznie w XIX wieku, by potwierdzić wpływy Kościoła katolickiego w kraju, a dziś niewykorzystywanych, będzie się szybko pogarszać. We Francji zamiana (na sposób anglosaski) obiektów sakralnych w budynki prywatne o najdziwniejszych funkcjach – lofty, bary czy nocne kluby – wydaje się jednak wykluczona. Podobnie jak przekazanie kościołów innym kultom, tak jak to się zdarzyło ostatnio w Anglii, gdy kościół metodystów został przekształcony w meczet.

Na szczeblu krajowym przedstawiciele Kościoła katolickiego wolą nalegać na społeczności lokalne, by podejmowały wysiłki dla zachowania świątyń. – Burzenie kościołów jest zjawiskiem wtórnym – stwierdza jeden z członków episkopatu. – Ich przyszłość zależy od tego, na ile obecność katolicyzmu będzie uznawana w naszym społeczeństwie – powiedział monsignore Claude Dagens podczas konferencji zorganizowanej w senacie. – Przekazanie kościoła muzułmanom nie wchodzi w rachubę – uważa biskup Angouleme, który spotkał się z taką prośbą kilka lat temu. – Przeznaczenie miejsca kultu religijnego jest w sposób trwały związane z historią: świątynia katolicka została zbudowana dla kultu katolickiego. To nie przeszkadza nam popierać budowy stosownych miejsc kultu muzułmańskiego.