Polska100 kontra wyczyny na międzynarodową skalę

Podobnież Polska Fundacja Narodowa zamierza wydać do 20 mln zł na projekt Polska100. Ma być to DWULETNI rejs dookoła świata w wykonaniu Mateusza Kusznierewicza (i jego kolegów ;).

A słyszałeś o opłynięciu Antarktydy w 72 dni. Przez 9 osobową grupkę polaków. Jak to wykorzystano medialnie?
A wystarczyła agencja PR, przeszkolenie dla załogi z kręcenia filmów i łącze satelitarne do ich transmisji. Czy z takiej historii można zrobić pozytywny przekaz? Czy można z takim przekazem dotrzeć do milionów osób? Jaki można by z tego zrobić „serial dokumentalny”.
Bez promocji tego wydarzenia prawie nikt o tym nie wie. Film ze startu obejrzało mniej niż 2000 osób. A na FB obserwuje ich 1500 osób. Szukałem relacji z wydarzenia po angielsku ale nie znalazłem

DCIM100GOPROG0080486.JPG
Reklamy

Obowiązkowa miłość do WOŚP

Ostatnio Patryk Jaki (kandydat na prezydenta Warszawy) powiedział, że nie daje na WOŚP. Uzasadnił to racjonalnie tym, że fundacja WOŚP znaczną część pieniędzy przejada (m.in wydaje na organizację koncertu Woodstock, reklamę). Piszę o tym od kilku lat (Czego nie wiesz o WOŚP części 1, części 2 i cześć 3). I oczywiście rozpoczął się emocjonalny najazd na Patryka Jakiego, który wygląda między innymi tak :

„Panie Jaki, znamy się tylko z widzenia. Podczas naszego ostatniego pobytu w szpitalu Pański Syn wraz z Żoną leżeli w sali naprzeciwko. Aniela czasami uśmiechała się do Pańskiego Syna przez szybę w drzwiach, bo była na stałe przypięta do pomp podających leki” – napisali na swoim profilu na Facebooku rodzice dziewczynki. „Część pomp była zakupiona z pieniędzy z WOŚP. Badania Pańskiego syna i innych dzieci są przeprowadzane na sprzęcie zakupionym przez WOŚP Pańska żona spadła na łóżkach zakupionych przez fundację MacDonals. Szpital jest super wyposażony bo tysiące ludzi miało odruch serca i chciało pomóc. Skoro ma Pan z tym problem polecam prywatne szpitale. Proszę nie być hipokrytą” – zaapelowali do wiceministra Jakiego (zachowano oryginalną pisownię – przyp. red.).

– Gdyby przyjąć rozumowanie ludzi piszących ten list, to by oznaczało, że każdy, kto korzysta z publicznej służby zdrowia, ma obowiązek wspierać WOŚP, bo inaczej won ze szpitala – skomentował dla WP apel rodziców Anielki wiceminister Patryk Jaki. – Przypominam, że kwota, którą przez te wszystkie lata zebrał WOŚP stanowi zaledwie 0,001 procenta tego, co – między innymi ja – płacę na służbę zdrowia. Liczby są twarde, jeśli nie kupiłby tego sprzętu WOŚP, to i tak byłby w szpitalu – dodał.

– W związku z tym, co piszą ci ludzie z zacietrzewienia politycznego – haniebnie wykorzystując swoją zmarłą córkę – jest ohydne. Co gorsza, jest nieprawdziwe – ocenił wiceminister Jaki.

Wiceminister przyznał w rozmowie z WP, że przez lata wspierał WOŚP. – Przestałem, kiedy się dowiedziałem, że pan Owsiak nie rozlicza się z całej działalności i nawet nie wykonuje wyroków sądów. A także od kiedy zaangażował się w ruchy proaborcyjne – tłumaczył WP Patryk Jaki. – Od tej pory zamiast na WOŚP daję na organizacje charytatywne, które nie angażują się w politykę – powiedział nam wiceminister sprawiedliwości.

Źródło wp.pl: Rodzice zmarłej Anielki apelują do Patryka Jakiego
_

A teraz najlepsze czyli ocena (sytuacji/ stanowiska Jakiego/ artykułu) dokonana przez czytelników WP. ponad 75% ocenia dobrze 🙂

I tak należy rozmawiać o WOŚP. Konkrety, fakty i liczby (np należy podać ile każdego roku płacisz składek na NFZ a ile zbiera Jurek od jednego darczyńcy). Wskazywanie kto robi to lepiej i taniej. Jest szansa na uświadomienie/przekonanie myślących. „Wierzących” w Jurka nic nie przekona.

Czytelnicy WP.PL oceniają Patryka Jakiego

Czego nie wiesz o WOŚP – cz.3

Po raz kolejny zajrzałem do sprawozdań finansowych WOŚP. Omawiałem tą kwestię we wcześniejszych wpisach w części 1 i części 2.

Sprawozdanie finansowe Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy za rok 2013 można pobrać z mojej strony lub fundacji. A za 2014 z mojej strony lub fundacji.

Przejdźmy do faktów ze sprawozdania finansowego za 2013r:
– Fundacja w 2013r zebrała ponad 60,7 + 2,5 mln uzyskała z przychodów finansowych,
– 2013 jest pierwszym rokiem od lat kiedy fundacja z czystym sumieniem mogła powiedzieć że wszystkie pieniądze z puszki poszły na programy pomocowe (czyli na zaopatrzenie placówek medycznych i pomoc medyczna, Program Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków, Program Infant Flow, Program „Ratujemy i Uczymy Ratować”). Na ten cel poszło aż 62,4 mln,
– w tymże roku fundacja poniosła stratę w wysokości 7,7 mln zł,
– fundacja wydała 7,1 mln na „działalność propagatorską, informacyjną i pożytku publicznego” – w tej pozycji najprawdopodobniej uwzględniono organizację przystanku Woodstock, a także tzw wielkiego finału. Fundacja określa tą pozycję jako wydatek na cel statutowy.
– WOŚP w 2013r zmniejszył ilość posiadanej środków finansowych o 7,4 mln zł. Cóż za zbieg okoliczności. Jest to kwota równa stracie finansowej za ten rok. Na koniec roku na kontach fundacji znajdowało się 42,6 mln zł.
– koszty administracyjne wyniosły ponad 4,6 mln zł,
– sprawozdanie za 2013r ukazało się jak zwykle w połowie 2014r.

Wnioski ze sprawozdania za 2013r.
Na początku postawmy pytanie dlaczego fundacja przeznaczyła w 2013r więcej na cele statutowe niż zebrała?
W drugiej połowie roku bloger Matka Kurka został pozwany przez WOŚP/Jerzego Owsiaka
Pod koniec 2013r m.in TV Republika zadała pytanie o wydatki fundacji

Później po raz kolejny pytania padły na oficjalnej konferencji podsumowującej finał

To poszukiwanie słoika zostało pokazane we wszystkich telewizjach.
Stawiam tezę, że Jerzy Owsiak się przestraszył medialnego zainteresowania finansami WOŚP, a także finału procesu sądowego (który sam wytoczył) i wykazał się wydając na cele statutowe więcej niż zebrał.
W 2014 roku sprawa finansów WOŚP ucichła, a niektóre media odtrąbiły, że Jerzy Owsiak sprawę z blogerem wygrał.

– – – – – – – – – –

A w sprawozdania finansowego WOŚP za rok 2014 dowiadujemy się:
– Fundacja w 2014r zebrała ponad 63,5 + 2 mln uzyskała z przychodów finansowych + 2 mln przychody operacyjne,
Na programy pomocowe fundacja wyłożyła tylko 40,6 mln (czyli zaopatrzenie placówek medycznych i pomoc medyczna, Program Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków, Program Infant Flow, Program „Ratujemy i Uczymy Ratować”, Program „Cukrzyca”, Szkolenia dla dyspozytorów medycznych),
– Co wynika z dwóch powyższych pozycji? To że z każdych 10 zł które przekazałeś na WOŚP 3,5 zł trafiały gdzieś indziej niż na dzieci i starców. A gdzie podziały się 22,9 mln zł? A tutaj:
– fundacja wydała ponad 8,3 mln na „działalność propagatorską, informacyjną i pożytku publicznego” – w tej pozycji najprawdopodobniej uwzględniono organizację przystanku Woodstock, a także tzw wielkiego finału. Fundacja określa tą pozycję jak zwykle jako wydatek na cel statutowy.
– koszty administracyjne wyniosły 4,7 mln zł,
– WOŚP w 2014r zwiększył ilość posiadanych środków finansowych o 17,8 mln zł (czyli wzrost o 41,7% w stosunku do roku poprzedniego). Na koniec roku na kontach fundacji znajdowało się 60,4 mln zł.
– Aktywa fundacji wzrosły z 64,3 mln do 81,3 mln czyli o 17 mln zł (czyli aż o 26,4% w ciągu jednego roku).
– zysk wyniósł 14,7 mln zł (przy wzroście przychodów o 3,7 mln.).

Wnioski ze sprawozdania z 2014r.
Fundacja wróciła do starych praktyk czyli zwiększania wartości aktywów. W roku podobnie jak w 2012 gwałtownie wzrosła ilość gotówki (przy bardzo podobnych przychodach).
Warte podkreślenia jest fakt, że na koniec 2008 roku aktywa fundacji wynosiły 36,6 mln zł a po 6 latach 81,3 oznacza to wzrost o 122%. Ten wzrost aktywów w małym stopniu został wypracowany przez fundację. Większość stanowią fundusze o darczyńców takich jak Ty i przychody finansowe.

Rockefeller, Morgan i wojna

Autor: Murray N. Rothbard
Źródło: mises.pl
Tłumaczenie: Paweł Kot

Tekst stanowi część książki Wall Street, Banks, and American Foreign Policy (1984) – (książkę można pobrać bezpłatnie)

W latach 1930. Rockefellerowie mocno naciskali na wojnę z Japonią, którą postrzegali jako agresywnego konkurenta o zasoby ropy i kauczuku w Azji Południowo-Wschodniej oraz zagrożenie dla ich marzeń o masowym „rynku chińskim” dla produktów naftowych. Z drugiej strony, nie chcieli interwencji w Europie, gdzie utrzymywali co prawda raczej słabe związki z Wielką Brytanią i Francją, ale posiadali za to bliskie powiązania finansowe z firmami niemieckimi, takimi jak I.G. Farben.

Morganowie byli z kolei silnie powiązani finansowo z Wielką Brytanią i Francją, toteż szybko opowiedzieli się za wojną z Niemcami, podczas gdy ich zainteresowanie Dalekim Wschodem stało się minimalne. Ambasador USA w Japonii, Joseph C. Crew, były partner Morgana, był jednym z niewielu urzędników w administracji Roosevelta, szczerze zainteresowanych pokojem z Japonią.

W pewnym sensie II wojna światowa była wojną koalicyjną: Morganowie dostali swoją wojnę w Europie, Rockefellerowie swoją w Azji. Do rządu wracali teraz tacy ludzie Morganów, jak Lewis W. Douglas i Dean G. Acheson (protegowany Henry’ego Stimsona), którzy opuścili administrację Roosevelta rozczarowani polityką słabej waluty i nacjonalizmem gospodarczym. Nelson A. Rockefeller został szefem działań związanych podczas II wojny światowej z Ameryką Łacińską, w ten sposób rozsmakowując się w służbie publicznej.

Po II wojnie światowej zjednoczony wschodni establishment, złożony z rodzin Rockefellerów, Morganów, Kuhnów oraz Loebów, krótko cieszył się ze swojej niekwestionowanej supremacji. „Kowbojskie” firmy z rolniczego południa, niezależni nafciarze oraz budowlańcy z Teksasu, Florydy i południowej Kalifornii zaczęli bowiem konkurować z Jankesami o zdobycie władzy politycznej. Chociaż obie grupy popierały zimną wojnę, kowboje zawsze byli bardziej nacjonalistyczni, bardziej wojowniczy i mniej zważali na to, co myśleli nasi Europejscy sojusznicy. Byli także mniej przychylni dla pomocy finansowej dla, kontrolowanego obecnie przez Rockefellerów, Chase Manhattan Banku i innych banków z Wall Street, które beztrosko udzielały pożyczek krajom komunistycznym i Trzeciego Świata, a teraz oczekują od amerykańskiego podatnika, że zapłaci rachunek — bezpośrednio w podatkach lub przez dodruk dolarów.

Trzeba jasno powiedzieć, że to, która partia znajduje się u władzy, jest o wiele mniej ważne od finansowych i bankowych powiązań danego reżymu. Świadectwem znaczenia władzy finansowej była kontrola nad polityką zagraniczną, jaką przez długi czas posiadał Henry A. Kissinger, odkrycie niezwykle wpływowego starszego polityka Johna J. McCloya, związanego z Rockefeller-Chase Manhattan Bankiem. Kolejnym tego dowodem jest skuteczność lobbingu, jaki Kissinger i David Rockefeller, szef Chase Manhattan, zastosowali wobec Jimmy’ego Cartera, by ten zezwolił na przyjazd do USA chorego szacha Iranu, co spowodowało upokarzający kryzys z zakładnikami.

Poza kilkoma szczegółami, jasne jest, że wyzwanie rzucone władzy Rockefellerów i Morganów w Radzie ds. Stosunków Międzynarodowych (CFR) i stworzonej przez Rockefellerów Komisji Trójstronnej (Trilateral Commission) spaliło na panewce, i że „rząd ciągły” (ang. permanent government) rządzi niezależnie od partii będącej nominalnie przy władzy. W konsekwencji głośno zapowiadany „dwupartyjny konsensus w polityce zagranicznej”, narzucony przez establishment od II wojny światowej, wydaje się niezagrożony.

David Rockefeller, od 1970 (według Wikipedii od 1969 r. — przyp. red.) do 1981 r. prezes zarządu należącego do jego rodziny Chase Manhattan Bank, założył Komisję Trójstronną w 1973 r., a pomogło mu w tym wsparcie finansowe CFR oraz Fundacji Rockefellera. Joseph Kraft, waszyngtoński felietonista wielu czasopism, który osobiście wyróżnia się członkostwem w CFR i Komisji Trójstronnej, trafnie określił CFR jako „szkołę mężów stanu”, która „w przybliżeniu może być organem czegoś, co C. Wright Mills nazwał elitą władzy — grupą ludzi o podobnych zainteresowaniach i poglądach, zakulisowo kształtujących bieg wydarzeń”.

Komisji Trójstronnej przyświecała idea umiędzynarodowienia procesu formułowania polityki. Komisja składa się z małych grup liderów korporacji międzynarodowych, polityków i ekspertów od polityki międzynarodowej ze Stanów Zjednoczonych, Europy Zachodniej i Japonii, którzy spotykają się, by koordynować politykę gospodarczą i zagraniczną pomiędzy swoimi krajami.

Być może najważniejszą postacią w polityce zagranicznej od czasu II wojny światowej jest osiemdziesięcioletni John J. McCloy, ulubiony doradca wszystkich prezydentów. Podczas II wojny światowej McCloy, jako asystent podstarzałego sekretarza Stimsona, praktycznie zarządzał Departamentem Wojny; to McCloy przewodniczył podejmowaniu decyzji o internowaniu wszystkich Amerykanów pochodzenia japońskiego i jest właściwie ostatnim Amerykaninem, który nadal usprawiedliwia to działanie.

Przed i w czasie wojny, McCloy — uczeń Stimsona — poruszał się wokół Morgana (był zresztą jego prawnikiem); jego szwagier, John S. Zinsser, był w latach 1940. członkiem zarządu J.P. Morgan & Co. Wpisując się w powojenną zmianę układu sił, McCloy przeniósł się szybko do kręgu Rockefellera. Został partnerem w działającej na Wall Street firmie prawniczej Milibank, Tweed, Hope, Hardley&McCloy, która długo doradzała rodzinie Rockefellerów i Chase Bankowi.

Następnie objął stanowisko prezesa zarządu Chase Manhattan Banku, dyrektora Fundacji Rockefellera i Centrum Rockefellera, oraz wreszcie, od 1953 do 1970 r., prezesa zarządu Rady ds. Stosunków Międzynarodowych. W czasie prezydentury Trumana McCloy był prezesem Banku Światowego, a potem Wysokim Komisarzem USA w Niemczech. Był również specjalnym doradcą prezydenta Johna F. Kennedy’ego ds. rozbrojenia i przewodniczącym Komitetu Koordynacyjnego ds. Kryzysu Kubańskiego. To McCloy „odkrył” profesora Henry’ego Kissingera dla armii Rockefellera. Nic dziwnego, że John K. Galbraith i Richard Rovere przezwał McCloy’a „panem establishmentem”.

Szybki przegląd liderów polityki zagranicznej po II wojnie światowej pozwoli nam odkryć dominację elity bankierów. Pierwszym sekretarzem obrony Trumana był James V. Forrestal, były dyrektor generalny banku inwestycyjnego Dillon, Read & Co., ściśle związanego z grupą inwestycyjną Rockefellera. Forrestal był także członkiem zarządu Chase Securities Corporation, filii Chase National Bank.

Innym sekretarzem obrony Trumana był Robert A. Lovett, wspólnik w potężnym nowojorskim domu inwestycyjnym Brown Brothers Harriman. W czasie sprawowania obowiązków sekretarza obrony, Lovert pozostawał w zarządzie Fundacji Rockefellera. Sekretarz sił powietrznych Thomas K. Finletter był podczas służby czołowym prawnikiem korporacyjnym na Wall Street i członkiem zarządu CFR-u. W. Averell Harriman — multimilioner oraz wspólnik w Brown Brothers Harriman — był z kolei ambasadorem w Wielkiej Brytanii i sowieckiej Rosji oraz sekretarzem handlu w administracji Trumana. Harriman stanowił często niedocenianą, ale dominująca siłę w Partii Demokratycznej od czasów Roosevelta.

Za Trumana ambasadorem w Wielkiej Brytanii był też Lewis W. Douglas, szwagier Johna J. McCloya, członek zarządu Fundacji Rockefellera i CFR-u. Na stanowisku ambasadora przy Dworze Świętego Jakuba (oficjalna nazwa dworu angielskiego — przyp. red.) zastąpił go Walter S. Gifford, członek zarządu AT&T oraz przez prawie dwie dekady członek zarządu Fundacji Rockefellera. Ambasadorem przy NATO za Trumana był William H. Draper Jr., wiceprezydent Dillon, Read & Co.

Duży wpływ na tworzenie polityki „zimnej wojny” przez administrację Trumana miał dyrektor ds. planowania polityki w Departamencie Stanu, Paul H. Nitze. Nitze, którego żona należała do rodziny Prattów, związanych z Rockefellerami od początków Standard Oil, był wiceprezesem Dillon, Read & Co.

Gdy Truman przystąpił do wojny w Korei, utworzył Office of Defense Mobilization, które miało zarządzać krajową gospodarką. Pierwszym dyrektorem tej instytucji został Charles E. („elektryczny Charlie”) Wilson, dyrektor generalny kontrolowanego przez Morgana General Electric Company, który należał także do zarządu Morgan Guaranty Trust Company. Jego najbardziej wpływowymi asystentami byli Sidney J. Wienberg — wszechobecny, główny wspólnik w banku inwestycyjnym Goldman Sachs& Co. — oraz były generał Lucius D. Clay, prezes zarządu Continental Can Co. i dyrektor Lehman Corporation.

Na stanowisku prezesa Banku Światowego McCloya zastąpił Eugene Black, który zajmował to stanowisko przez dwie kadencje Eisenhowera. Black sprawował również, przez 14 lat, funkcję wiceprezesa Chase National Banku. Do objęcia stanowiska w Banku Światowym namówił go Winthrop W. Aldrich, prezes zarządu banku Chase National Banku i szwagier Johna D. Rockefellera Jr.

Rządy Eisenhowera okazały się złotymi czasami dla interesów Rockefellerów. Będąc rektorem Uniwersytetu Columbia, Eisenhower często uczestniczył w obiadach na wysokim szczeblu, gdzie liderzy środowiska Rockefellerów i Morganów przygotowywali go do prezydentury. Spotykał się m. in. z prezesem zarządu Standard Oil of New Jersey Rockefellerów, dyrektorami generalnymi sześciu innych dużych przedsiębiorstw naftowych, wliczając Standard of California i Socony-Vacuum oraz wiceprezesem wykonawczym J.P. Morgan & Co.

Gospodarzem jednego z obiadów był Clarence Dillon, multimilioner i emerytowany założyciel Dillon, Read & Co. W skład zaproszonych gości wchodzili: Russell B. Leffingwell — prezes zarządu J.P. Morgan & Co i CFR (przed McCoyem); John M. Schiff — główny wspólnik w banku inwestycyjnym Kuhn, Loeb& Co.; Jeremiah Milban — finansista i dyrektor Chase Manhattan Banku; oraz John D. Rockefeller Jr.

Nawet jeszcze wcześniej, bo w 1949 roku, Eisenhower poprzez specjalny zespół badawczy został przedstawiony czołowym postaciom w CFR-ze. Zespół badawczy wyszedł z planem utworzenia nowej organizacji nazwanej American Assembly — w gruncie rzeczy rozbudowanego zespołu badawczego CFR-u — którego główną funkcją miało oficjalnie być budowanie perspektyw dla prezydentury Eisenhowera. Liderem komitetu Citizens for Eisenhower był multimilioner John Hay Whitney, późniejszy ambasador Ike’a w Wielkiej Brytanii, potomek wielu bogatych rodzin, którego dziadek stryjeczny (brat dziadka — przyp. red.), Oliver H. Payne razem z Johnem D. Rockefellerem Sr. zakładał Standard Oil Company. Whitney przewodniczył swojemu własnemu koncernowi inwestycyjnemu J.H. Whitney & Co., a później został wydawcą „New York Herald Tribune”.

W administracji Eisenhowera polityka zagraniczna była prowadzona przez rodzinę Dullesów, a konkretnie przez sekretarza stanu Johna Fostera Dullesa, który wynegocjował traktat pokojowy z Japonią za czasów Trumana. Dulles przez trzy dekady był głównym wspólnikiem w Sullivan & Cromwell — czołowej firmie zajmującej się na Wall Street prawem korporacyjnym, której najważniejszym klientem było Standard Oil Company of New Jersey Rockefellerów. Dulles był przez 15 lat członkiem zarządu Fundacji Rockefellera, a przed zajęciem stanowiska sekretarza stanu — jej prezesem.

Najważniejszy jest mało znany fakt, że żoną Dullesa była Janet Pomeroy Avery, kuzynka Johna D. Rockefellera Jr. Na czele supertajnej Centralnej Agencji Wywiadowczej za czasów Eisenhowera stał Allen Dulles — brat Johna Dullesa oraz również wspólnik w Sullivan & Cromwell. Allen Dulles przez długi czas pozostawał członkiem zarządu CFR-u i był jego prezesem od 1947 do 1951 roku. Ich siostra — Eleanor Lansing Dulles — była w tamtej dekadzie szefem sekcji niemieckiej w Departamencie Stanu.

Podsekretarzem stanu i człowiekiem, który zastąpił Johna Fostera Dullesa na wiosną 1959 roku, był Christrian A. Herter — były gubernator Massachusetts. Jego żona, podobnie jak żona Nitzego, należała do rodziny Prattów. Wuj jego żony, Herbert L. Pratt, przez wiele lat sprawował funkcje dyrektora generalnego albo prezesa zarządu Standard Oil Company of New York. Jeden z kuzynów pani Herter, Richardson Pratt, zajmował stanowisko asystenta skarbnika Standard Oil of New Jersey do 1945 roku. Co więcej, jeden z wujów Hertera, przez wiele lat był skarbnikiem Rockefeller Institute for Medical Research.

Herter został zastąpiony na stanowisku podsekretarza stanu przez C. Douglasa Dillona, ambasadora Eisenhowera we Francji. Douglas był synem Clarence’a i będąc samemu prezesem zarządu Dillon, Read & Co., miał szybko zostać członkiem zarządu Fundacji Rockefellera.

Być może dla zapewniania jakiejś równowagi dla tej bankiersko-biznesowej koalicji, Eisenhower wyznaczył na sekretarzy obrony trzech ludzi z kręgów Morgana, a nie Rockefellera. Charles B. Wilson był dyrektorem generalnym General Motors, członkiem zarządu J.P. Morgan & Co. Następca Wilsona, Neil H. McEllroy, był dyrektorem generalnym Procter & Gamble Co. Jego prezes zarządu, R. R. Deupree, był także dyrektorem J.P. Morgan & Co.

Trzeci sekretarz obrony, który był za Eisenhowera podsekretarzem i sekretarzem marynarki, to Thomas S. Gates Jr., który był wspólnikiem w powiązanej z Morganami filadelfijskiej firmie inwestycyjnej Drexel & Co. Gdy Gates ustąpił ze stanowiska sekretarza obrony, został dyrektorem generalnym nowo utworzonego, flagowego banku komercyjnego w interesach Morganów — Morgan Guaranty Trust Co.

Stanowiska sekretarza marynarki, a później zastępcy sekretarza obrony (zaś jeszcze później sekretarza skarbu) zajmował w administracji Eisenhowera teksański biznesmen Robert B. Anderson. Po opuszczeniu Departamentu Obrony, Anderson został członkiem zarządu kontrolowanej przez Rockefellera firmy American Overseas Investing Co. Zanim został sekretarzem skarbu, pożyczył 84 000 USD od Nelsona A. Rockefellera, aby kupić za nie udziały w firmie Nelsona — International Basic Economy Corporation.

Szefem Komisji Energii Atomowej za Eisenhowera był Lewis L. Strauss. Przez dwie dekady Strauss był wspólnikiem w banku inwestycyjnym Kuhn, Loeb & Co. W 1950 r. Strauss został doradcą finansowym rodziny Rockefellerów, a wkrótce także członkiem zarządu Rockefeller Center.

Potężną siłą przy decydowaniu na temat polityki zagranicznej była Rada Bezpieczeństwa Narodowego, w skład której wchodzili bracia Dulles, Strauss i Wilson. Szczególnie ważne jest stanowisko doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego. Pierwszym doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Eisenhowera był Robert Cutler — dyrektor generalny Old Colony Trust Co., największego trustu poza Nowym Jorkiem. Old Colony było filią First National Bank of Boston.

Po dwóch latach na najwyższym stanowisku w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego Cutler wrócił do Bostonu, aby zostać prezesem zarządu Old Colony Trust, po pewnym czasie wracając na kolejna dwa lata na stanowisko doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego. W międzyczasie Eisenhower miał dwóch kolejnych doradców. Pierwszym był Dillon Anderson — prawnik korporacyjny z Huston, który pracował dla wielu firm naftowych. Szczególnie znacząca była jego posada prezesa małej, ale fascynującej firmy z Connecticut: Electro-Mechanical Research Inc. Electro-Mechanical była ściśle powiązana z pewnymi finansistami Rockefellerów: jednym z dyrektorów tej firmy był Godfrey Rockefeller, komandytariusz w banku inwestycyjnym Clark, Dodge & Co.

Po nieco ponad roku Anderson zrezygnował ze stanowiska doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego i został zastąpiony przez Williama H. Jacksona — wspólnika w firmie inwestycyjnej J.H. Whitney & Co. Zanim Anderson doszedł do swojej silnej pozycji, był jednym z wielu tajnych doradców Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Do specjalnych doradców należał też Eugene Holman — dyrektor generalny Standard Oil Company of New Jersey.

Możemy wspomnieć o jednej z akcji administracji Eisenhowera, która pokazuje zadziwiający wpływ personelu bezpośrednio powiązanego z bankierami i interesami finansowymi. W 1951 r. reżym Mohammeda Mossadeka w Iranie zdecydował o nacjonalizacji Anglo-Irańskiej Kompanii Naftowej. Nowo powołana administracja Eisenhowera od razu poważnie zaangażowała się w sytuację. Dyrektor CIA i były prawnik Standard Oil, Allen W. Dulles, poleciał do Szwajcarii, aby zorganizować potajemne obalenie Mossadeka, wtrącenie go do więzienia i powrót szaha na tron.

Po długich zakulisowych negocjacjach przywrócono działanie przemysłu naftowego w Iranie, ale na innych zasadach. Brytyjczycy nie mieli już dla siebie całego tortu — ich udziały w nowym konsorcjum zredukowano do 40 proc., tyle samo dostało się pięciu największym firmom naftowym z USA (Standard Oil of New Jersey, Socony-Vacuum — wczesniej Standard Oil of NY, a obecnie Mobil — Standard Oil of California, Gulf i Texaco).

Później ujawniono, że sekretarz stanu Dulles wprowadził ostre ograniczenia dla udziału w konsorcjum mniejszych, niezależnych przedsiębiorstw naftowych ze Stanów Zjednoczonych. Oprócz uzyskania korzyści dla Rockefellerów, Kermit Roosevelt, który z ramienia CIA kierował sytuacją na miejscu, został szybko nagrodzony posadą wiceprezesa Mellon’s Gulf Oil Corp.

Państwo nowoczesne a narodowe i ich budżety

Poniżej kopia dobrego tekstu Gabriela Maciejewskiego. Im więcej czytam tego autora tym bardziej przeraża mnie jak my wszyscy myślimy szablonami, które wbijają nam do głowy szkoła, media i literatura.

– – – – – – – –

Symbol kontra budżet
31.01.2015
Gabriel Maciejewski

Za sytuację normalną i zdrową uważamy organizowanie się społeczności wokół symboli. Stan ten nazywamy państwem narodowym, a jego początków szukamy gdzieś na pograniczach XVIII i XIX wieku. Tak nam kwestię państwa narodowego naświetlają historycy. Nie jest to prawda, wcześniej także były państwa narodowe i one istniały od samego początku świata, tyle, że w piśmiennictwie XIX wiecznym ktoś po prostu wyśrubował normy i zaczął domagać się państwa etnicznie jednolitego. Ten wzór nie jest możliwy do osiągnięcia i nie ma szans na przetrwanie. Przykładem dawniejszym niech będzie starożytny Izrael, a trochę nowszym cesarskie Niemcy, narodowe państwo oszukane, składające się w 1/3 z Polaków.
Państwo narodowe zostało wdrukowane do naszych głów wraz ze słowem „nowoczesność” i ono tam funkcjonuje do dziś, a nie dość, że tam to jeszcze, we wszystkich podręcznikach i opracowaniach. Formuła – nowoczesne państwa narodowe – używana jest tam nader często. Jest to formuła chybiona i błędna. Nie ma czegoś takiego jak nowoczesne państwo narodowe. Naród bowiem, za każdym razem stanowi w takim państwie jedynie pretekst do legitymizacji jakiegoś gangu, już to rodzinnego już to połączonego interesami. Wzorem dla powstania nowoczesnych państw narodowych, był jak przypuszczam starożytny Izrael i jego doktryna, polegająca na ścisłym sprzęgnięciu tronu i świątyni oraz wykorzystaniu narodu jako siły umożliwiającej realizację decyzji zapadających w tejże świątyni. Przymiotnik narodowy, stosowany do państwa narodowego, rozumianego tak, jak nam się to przedstawiło w szkole czy na studiach, służy do tego jedynie, by ciemnemu ludowi wcisnąć poczucie wybraństwa i uzyskać za to od niego pieniądze oraz zobowiązanie do służby wojskowej. Ta zaś oznacza po prostu udział w realizacji imperialnych interesów wspomnianego gangu. W cesarskich, XIX wiecznych Niemczech gangiem była rodzina Hohenzollern mająca długie tradycje w zakresie podstępnych rabunków i wrabiania ludzi w poważne kłopoty, a we Francji państwo narodowe firmowane było przez skłócony gang masonów, dążący do jak najszybszej konfrontacji z tymiż Niemcami. Po wielkiej wojnie polscy politycy również chcieli tu utworzenia państwa narodowego, nie rozumiejąc czym ono jest w istocie.
W XIX wieku idea narodowych państw, silnych i zaopatrzonych w „narodowe” armie miała być, jak sądzę, przeciwwagą dla idei imperialnej Wielkiej Brytanii. Podczas gdy tam centrum idei państwa był władca, na kontynencie był nim naród, tyle, że z narodem w początkowym okresie istnienia państw narodowych mało kto się utożsamiał. Było więc państwo narodowe propagandową fikcją, która miała oczywiście swój cel i sens, ale był on ukryty dla polityków z państw aspirujących, takich jak Polska.
Państwa narodowe, prócz oczywiście budżetu, który dzielony jest w sposób skrajnie na przeciętnego obywatela państwa narodowego niezrozumiały, dysponują symbolami, a symbole te służą do dyscyplinowania obywateli mających oddawać świadczenia dla tegoż państwa. Jak pamiętamy redystrybucja dóbr w Niemczech zadowalała wszystkich, to znaczy socjal był zawsze duży, ale też wymagania jakie państwo stawiało obywatelom były znacznie poważniejsze niż na przykład u nas. W Wielkiej Brytanii poddanym nie należało się nic i nie mieli oni pojęcia o budżecie, a żyli tylko dzięki temu co udało im się ukraść lub dzięki tak zwanym umiejętnie prowadzonym interesom, to znaczy zinstytucjonalizowanemu rabunkowi. W nagrodę mogli sobie wspólnie pośpiewać „God save the Quin”
W Polsce zaznaczała się zawsze dramatyczna przewaga symbolu nad budżetem. W dodatku była ta przewaga odwrotnie proporcjonalna do siły państwa. To znaczy im słabsze było państwo tym mocniej trzeba było wpatrywać się w jego symbole. W czasach kiedy państwa nie było trzeba się było liczyć z tym, że ktoś każe Polakom umierać za te symbole, bez nadziei, na odzyskanie państwa.
Kiedy więc następnym razem przyjedzie pod wasz dom jakaś powstańcza milicja i zacznie wygrażać karabinem, zapytajcie ich spokojnie jaki mają budżet. Wokół budżetu bowiem organizują się państwa poważne i nowoczesne, takie, które swoich obywateli nie oszukują i takie, które nie eksploatują przechodzonych idei, sprzedawanych frajerom spod lady, jako skończone rewelacje i sama nowoczesność. Idei takich jak idea państwa narodowego zarządzanego przez tabuny „kompetentnych i sprawnych urzędników”. Państwo narodowe ma w du..ie naród, musimy sobie w końcu z tego zdać sprawę, bo przecież przećwiczyliśmy to na własnej skórze. II RP miała na sztandarach hasło Bóg, honor, ojczyzna, a była na bakier ze wszystkimi tymi pojęciami, każde zaś przemówienie polityka z tamtej formacji zaczynało się od słów: Polacy, rodacy….a dalej już szło z górki. PRL nie był żadnym państwem narodowym, ale państwem gangów, podległych jednemu centralnemu gangowi, który też był prowadzony na sznurku przez banki. Obecne państwo jest wręcz państwem antynarodowym, czego efekt jest taki, że my ciągle wzdychamy do prawdziwego, narodowego państwa. A niektórzy mówią, że gdyby Dmowski doszedł do władzy, to dopiero by było, ho, ho, wyrzuciłby Żydów i nasze byłby kamienice. Nikogo by nie wyrzucił, siedziałby grzecznie jak wszyscy i słuchał co tam mądrego mówią w radio Londyn. Politycy państw narodowych słabych, takich jak Polska mają ponadto pewien łatwo wykrywalny defekt, oni sobie nie radzą z kokieterią obcych, a ideę państwa narodowego utożsamiają z ideą wodzowską, albo ideą monarchii. To jest fikcja, bynajmniej nie przypadkowa, ale narzucona celowo, a służąca do opanowania tych polityków przez gangi z państw ościennych, dysponujących większymi budżetami. Nazwijmy więc w końcu tę kwestię wprost – państwo narodowe to parawan.
Żeby zrozumieć jak to wszystko hula naprawdę, trzeba odrzucić ideę państwa narodowego i odrzucić ideę nowoczesność, jako tego momentu, w którym przyszło nam żyć. Ktoś powie, że to będzie ahistoryczne. Nie jestem przekonany, a nawet jeśli to co z tego, skoro będzie skuteczne i da nam wgląd w sprawy istotne. Otóż państwa prawdziwie nowoczesne (w naszym rozumieniu) istniały zawsze i były to państwa organizowane wokół budżetu. Budżetem tym dysponowali najbogatsi obywateli państwa z przeznaczeniem na inwestycje. Zaznaczam – na inwestycje, nie na przeżarcie, nie na socjal, nie na utrzymanie armii, nie na parady wojskowe czy parady równości. Jedynymi świętami w państwach poważnych i nowoczesnych były święta kościelne. Innych nie było, bo i po co. Sprawy poważne załatwiano dyskretnie, pieniądze zawsze były, bo każda inwestycja zwracała się dziesięciokrotnie i wszyscy byli zarobieni. Jakie ja mam na myśli państwa? Otóż chodzi mi o średniowieczną Wenecję i Genuę, ale bardziej o Wenecję, bo Genua realizowała politykę cesarską, czyli pozwalała się wkręcać w rozdysponowywanie nie swojego budżetu z przeznaczeniem na cele imperialne. Wenecjanie też stworzyli imperium, ale ono powstało mimochodem, wprost z nadmiaru, z tego, że nie było już co robić z tymi pieniędzmi i trzeba je było jakoś zainwestować. Ktoś powie, że polityka Wenecji była straszna, a nam nic do tego. Oczywiście, że nic, bo przecież wiem, że u nas nikt nie będzie takiej polityki realizował. U nas budżet przeznaczony dla dobra narodu zawsze jest rozkradany, a w zamian za to dostajemy, w zależności od momentu historycznego, albo paradę wojskową, albo paradę równości. I możemy się cieszyć tym, że jesteśmy dziesiątą potęgą gospodarczą na świecie, albo tym, że tolerancja osiągnęła u nas niespotykane wprost rozmiary, choć gdzieniegdzie faszystowska hydra jeszcze podnosi łeb.
Być może znowu mnie poniosło, ale chcę powiedzieć, że w państwach narodowych i za takich uważane, lub w państwach nowoczesnych, jaki do nich przymiotnik dodamy to już nieważne, budżet nigdy nie jest przeznaczony na to na co powinien. Musimy sobie z tego zdawać sprawę. A w państwach narodowych, nowoczesnych i słabych, jak Polska, on jest wręcz przeznaczany na realizację celów narodowi wrogich. I tak jest, zauważcie, zawsze. Państwo narodowe, czy państwo nowoczesne to takie, które każe wierzyć w lepszą przyszłość. Państwo, które jest zorganizowane wokół budżetu to państwo, które ma swobodę w dysponowaniu kredytami na inwestycje. One zwykle nie są tanie, w Wenecji w XIII wieku były chyba najdroższe. Co z tego, skoro zwracały się z sześciokrotnym przebiciem po trzech miesiącach.
Czy ktokolwiek myśli dziś takimi kategoriami, które ja tu podsuwam? Przypuszczam, że nikt, a bierze się to z tego, nie płacimy złotem. Pieniądz zaś jest kreowany i manipulacja nim polega jednak na czymś innym niż w wieku XIII. No, ale nie znaczy to wcale, że mamy oślepnąć, że mamy oddawać cześć dziwnym symbolom, a zapomnieć o budżecie i kościelnych świętach. Taką mam konkluzję na dziś.

Wróżby i przepowiednie z liczbowych fusów

Wróżby i przepowiednie dla złota i dolara.
Oglądając poniższy film warto pamiętać że:
– Ceny metali szlachetnych nie są ustalane na wolnym rynku, rynki te są kontrolowane i razie „wyższej konieczności” mogą zawiesić lub zamknąć działalność,
– Zasady „gry” na rynkach mogą zostać zmienione przez kontrolujących dane rynki,
– Państwa mają nieporównywalnie większe możliwości kontroli swoich obywateli a także przepływu informacji niż 50 czy 100 lat tamu,
– Państwa/grupy wpływów w znacznie większym stopniu mogą kontrolować proces wymiany pieniędzy/metali/towarów niż 50 czy 100 lat temu,
– Powrót złota jako pieniądza/środka wymiany jest sprzeczny z interesami Państw (także Chin, Indii, Rosji, Iranu i Brazylii) i systemu bankowego,

Sam oszacuj jakie są szanse na to aby złoto odzyskało swoją wartość/znaczenie jako pieniądz 🙂
_