Socjalizm i socjaliści

Chociaż ma trochę lat to czasami jestem zaskakiwany prostym wyjaśnieniem spraw które wydawać by się mogło są złożone i głębokie. Poniżej Stanisław Michalkiewicz w 750 słowach przedstawia esencję socjalizmu, socjalistów a nawet jego historię. Nie pisze tylko skąd się wziął socjalizm i kto za nim stoi, na ale ile można wymagać od tak krótkiego tekstu 🙂

– – – – – – –

Dziewuchy jako proletariat zastępczy
serwis „Prawy.pl” (prawy.pl)
12 kwietnia 2016

Z pobytów we Francji odniosłem wrażenie, że istnieją dwa narody francuskie, które zwłaszcza cudzoziemcowi łatwo odróżnić. Należący do pierwszego francuskiego narodu porozumiewają się między sobą językiem francuskim, który jest dla cudzoziemca zrozumiały, podczas gdy przedstawiciele drugiego francuskiego narodu między sobą porozumiewają się beknięciami: aaa, uuu, eee – i tak dalej. Cudzoziemiec tych beknięć oczywiście nie rozumie, ale oni doskonale je rozumieją. Inna rzecz, że przy pomocy takich beknięć można przekazywać chyba tylko bardzo proste komunikaty: dobrze mi, niedobrze mi, chodź tu, odsuń się – i tym podobne. Zastanawiając się, skąd wynika przynależność do pierwszego czy do drugiego francuskiego narodu, doszedłem do wniosku, że decyduje o tym okoliczność, czy rodzice zajmują się dziećmi, czy też puszczają je samopas. Bo nie wynika to ani z poziomu wykształcenia, ani ze stopnia zamożności, tylko właśnie ze sposobu funkcjonowania rodziny. Dzieci wyrastające w rodzinach normalnych z reguły należą do pierwszego francuskiego narodu, podczas gdy dzieci z rodzin rozbitych, albo wychowywane przez samotne matki, z reguły trafiają do narodu drugiego. Ma to oczywiście również konsekwencje polityczne, bo funkcjonariuszami państwowymi, czy w ogóle – publicznymi przeważnie zostają członkowie pierwszego francuskiego narodu, podczas gdy ten drugi przeważnie pełni podrzędne funkcje obsługowe. Oczywiście przedstawiciele pierwszego francuskiego narodu bardzo chętnie schlebiają przedstawicielom narodu drugiego, komplementując ich jako „suwerenów” i „sól ziemi” i „ozdobę republiki”, ale gołym okiem widać, że robią to tylko po to, by dzięki roztaczaniu przed oczyma narodu drugiego obraz rzeczywistości podstawionej, tym łatwiej utrzymywać go w ryzach. Być może mają rację, bo zastanówmy się, do czego mogłoby dojść, gdyby tak drugi naród został puszczony samopas? Prawdopodobnie wybuchłaby „wojna wszystkich ze wszystkimi” – o której pisał Tomasz Hobbes. Uważał on, że człowiek jest z natury zły, że instynkt podpowiada mu, by innego człowieka ujarzmić i zjeść – ale ponieważ żaden nie uzyskuje przewagi, która zapewniłaby mu bezpieczeństwo, ludzie tworzą państwo, które monopolizuje przemoc, zapewniając w ten sposób wszystkim możliwość przetrwania. Ciekawe, że koncepcję takiej społecznej umowy lansował również Jan Jakub Rousseau, uważający, że człowiek jest z natury dobry, zaś psuje go cywilizacja, a już najbardziej – własność prywatna. Ideałem Rousseau była demokracja, w której każdy powinien zostać zmuszony do wolności. Słowem – „A kiedy znajdziesz się za drutem, opuści troska cię i smutek i radość w sercu twym zagości, żeś do Królestwa wszedł Wolności”.

Ideowymi spadkobiercami Jana Jakuba Rousseau są rewolucjoniści, którzy pragną stworzyć na nowo świat w wersji uzupełnionej i poprawionej. To znaczy – przynajmniej niektórzy z nich, bo inni tylko korzystają z tego pretekstu, by dobrze wypić i smacznie zakąsić. Takie podejrzenia rodzą się w momencie, gdy w pismach teoretyków rewolucji napotykamy się na postulat m.in. wspólnych żon. Ponieważ tradycyjny proletariat w postaci pracowników najemnych od rewolucjonistów się odwrócił, zaczęli oni gorączkowo poszukiwać proletariatu zastępczego, bo rewolucjonista bez proletariatu, który mógłby wyzwalać i którym by kierował, to postać groteskowa, niczym Cygan bez drumli. Nawiasem mówiąc, proletariusze najemni byli dla rewolucjonistów partnerem nielojalnym, bo proletariusz o niczym innym nie marzył, tylko – jakby tu jak najszybciej przestać być proletariuszem. A kiedy taki jeden z drugim proletariusz się dorobił, to stawał się nieprzejednanym wrogiem rewolucjonistów, nie bez słuszności podejrzewając ich, że będą chcieli mu na użytek „wspólny”, czyli własny odebrać to, czego z takim trudem się dochrapał. Ciekawe, że i rewolucjoniści najbardziej ze wszystkich nienawidzili „drobnomieszczanina”, czyli właśnie – wzbogaconego proletariusza. Więc kiedy proletariusze odwrócili się od rewolucjonistów, ci zaczęli rozglądać się za proletariatem zastępczym i ich argusowe oko skierowało się na kobiety. Kobieta bowiem – wszystko jedno: biedna, czy bogata, mądra, czy głupia – kobietą być nie przestanie. Zatem wystarczy tylko by dla lepszego użytku rewolucjonistów przekonać je, by źrenicę swojej wolności ulokowały w zapewnieniu sobie – a tak naprawdę – nie tyle „sobie”, co właśnie rewolucjonistom używającym ich wedle upodobania, bezkarności przy likwidowaniu rezultatów tego rewolucyjnego pasożytnictwa. W ogóle socjalistyczna koncepcja zmierza do rozerwania związku między sposobem życia człowieka a konsekwencjami przyjętego sposobu funkcjonowania. Do tego właśnie sprowadza się kolektywizm – że odpowiada „społeczeństwo”, co na sytuację kobiet przekłada się w lansowaniu seksualnego bezładu jako szczytowego osiągnięcia „samorealizacji”. Nietrudno się domyślić, że największe korzyści seksualny bezład przynosi mężczyznom, którzy w ten sposób zbliżają się do upragnionego ideału wspólnoty kobiet, którym oferuje się bezkarność za mordowanie poczętych w ten sposób dzieci. Na skutek systematycznego duraczenia w ramach komunistycznej rewolucji prowadzonej według strategii Antoniego Gramsciego, bardzo wiele kobiet w tę formę „samorealizacji” uwierzyło i gotowe są one walczyć o nią do upadłego. Jako proletariat zastępczy są jedynie mięsem armatnim rewolucjonistów, ale skoro dały się uwieść ich syrenim śpiewom, to muszą wyjść naprzeciw swemu przeznaczeniu. No i wychodzą na ulice jako „dziewuchy”, co ma nadać ich autodegradacji ironiczną asekurację. Biedne, głupie ofiary cwanych spryciarzy!

Stanisław Michalkiewicz

Panama Papers – pierwsze spostrzeżenia – cz1

Pierwsze spostrzeżenia dotyczące Panama Papers (05.04.2016):
1. na pierwszej ujawnionej liście nie ma znaczących Brytyjczyków i obywateli USA – gdyż oni mają swoje raje podatkowe i po „niezależnych” nie muszą się szlajać),
2. najważniejsi ujawnieni politycy pełniący funkcje (poniżej) są osobami z którymi USA prowadzi istotne „interesy”

= Pakistan Nawaz Sharif, Prime Minister of Pakistan[1]
= Argentina Mauricio Macri, President of Argentina[1]
= Saudi Arabia Salman, King of Saudi Arabia[1]
= United Arab Emirates Khalifa bin Zayed Al Nahyan, President of the United Arab Emirates and Emir of Abu Dhabi[1]
= Ukraine Petro Poroshenko, President of Ukraine[1]

3. Podobnie jest z listą polityków którzy nie pełnią już funkcji:

= Pakistan Benazir Bhutto, Prime Minister of Pakistan[1]
= Georgia (country) Bidzina Ivanishvili, Prime Minister of Georgia[1]
= Iraq Ayad Allawi, Acting Prime Minister of Iraq[1]
= Jordan Ali Abu al-Ragheb, Prime Minister of Jordan[1]
= Qatar Hamad bin Khalifa Al Thani, Emir of Qatar[1]
= Qatar Hamad bin Jassim bin Jaber Al Thani, Prime Minister of Qatar[1]
= Sudan Ahmed al-Mirghani, President of Sudan[1]
= Ukraine Pavlo Lazarenko, Prime Minister of Ukraine[1]
= Moldova Ion Sturza, Prime Minister of Moldova[2][3][4]

4. W obu powyższych listach nadreprezentacje stanowią poważni politycy/przywódcy z bogatych krajów arabskich w których nie było „Rewolucji”. Chciałby się dodać jeszcze.
https://panamapapers.icij.org/the_power_players/

5. inne ciekawe ciekawe osoby ze znaczących krajów
= Deng Jiagui, szwagier aktualnego prezydenta Chin i przewodniczącego KPCh – Xi Jinping
= Maryam Nawaz, Hasan Nawaz Sharif and Hussain Nawaz Sharif, children of Prime Minister Nawaz Sharif

6. kilka dni temu Rosjanie sugerowali, że będzie wyciek dokumentów który ma uderzyć w prezydenta Putina (złodziej pierwszy krzyczy „łapać złodzieja”?)

7. i jeszcze „przeciek” w liczbach (nie wiem jak bardzo prawdziwych) https://panamapapers.icij.org/graphs/

Prowokacje w kościołach przeciw nowemu prawu aborcyjnemu

W dniu wczorajszym (03.04.2016) odbyły się „protesty” a tak naprawdę cienkie prowokacje zorganizowane w Kościołach Katolickich przeciw nowemu prawu aborcyjnemu. Prowokacje odbył się w momencie odczytywania list Prezydium Konferencji Episkopatu Polski dotyczącego ochrony życia m.in w Kościele Św Anny w Warszawie.

Sytuacja została wykreowana na potrzeby mediów postępowych (a może przez nie :)).
Według mnie kreuje się przekaz „Polki protestują przeciw stanowisku Kościoła Katolickiego”. Rzeczywistość wygląda inaczej.

1. Główny przekaz pojawia się na facebooku Gazety Wyborczej

2. Oczywiście pojawia się także artykuł z wypowiedziami zwykłych ludzi:

„- Każda kobieta, każdy człowiek, ma prawo do wyboru i nikogo nie zmuszam do tego, żeby dokonywał aborcji, natomiast uważam, że nie powinno się kobiet, w różnych sytuacjach życiowych, zmuszać do tego, żeby nie usuwały ciąży – mówi Ida Zagrzejewska, która opuściła kościół. Kobiety sprzeciwiają się podejmowaniu decyzji za nie. – Nie wolno nikogo do niczego zmuszać – dodaje Anna Zawadzka.”

3. A na końcu ktoś pokazuje kim jest „pani” prowokatorka Anna Zawadzka

Internet zapewnia wspaniałe możliwości.

– – – – –

I na koniec kilka informacji o towarzyszce Annie Zawadzkiej
z homopedii
http://www.homopedia.pl/wiki/Anna_Zawadzka

Anna Zawadzka (pseudonim: Anka Zet) (ur. 14 czerwca 1973 w Warszawie), polska pedagożka, dziennikarka, wydawczyni, producentka filmowa, działaczka na rzecz środowisk LGBT

Absolwentka Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego z 1999 r. Publikowała w „Życiu Warszawy” w 1999 r. Była dziennikarką Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego w 2000 r. Współpracowała z tygodnikiem NIE w 2002 r. Publikuje regularnie na portalach Homiki.pl i Femioteka.pl. Działaczka ruchu feministycznego i LGBT.

Pracowała jako pedagog w dwóch wiejskich gimnazjach, gdzie z powodu orientacji seksualnej nie przedłużono jej umowy o pracę.

Założycielka wydawnictwa Anka Zet Studio, które m.in. opublikowało w 2005 r. książkę Agaty Engel-Bernatowicz i Aleksandry Kamińskiej pt.: Coming out. Ujawnienie orientacji psychoseksualnej – zaproszenie do dialogu oraz w 2008 r. pracę autorstwa Alicji Długołęckiej i Agaty Engel-Bernatowicz: Kiedy kobieta kocha kobietę – Album relacji (ISBN 9788392657002).

W 2005 r. producentka filmu Aleksandry Polisiewicz: Marsz Równości idzie dalej, dokumentu dotyczącego zakazanego w Poznaniu Marszu Równości z 2005 r. W 2001 r. realizatorka filmu dokumentalnego o polskich lesbijkach i gejach: Ich ten sam świat. Aktywistka Porozumienia Lesbijek (LBT) i Porozumienia Kobiet 8 Marca. Założycielka i prezeska Fundacji Anka Zet Studio w 2006 r.

Założycielka portali internetowych Comingout.pl i Ankazet.com, na których publikuje własne teksty o charakterze edukacyjnym i kulturalnym, propagujące budowę społeczeństwa tolerancyjnego i otwartego na różnorodność.

Prywatnie jest życiową partnerką Ygi Kostrzewy.

Procedura nadzoru praworządności a kara śmierci

Kara śmierci również za zdradę
Stanisław Michalkiewicz
Komentarz • serwis „Prawy.pl” (prawy.pl) • 19 stycznia 2016

W ramach intensywnego reformowania naszego nieszczęśliwego kraju warto zastanowić się również nad jeszcze jedna reformą, w postaci przywrócenia kary śmierci i to nie tylko za zabójstwa z winy umyślnej, ale również – za zdradę stanu. W ogóle jest rzeczą zdumiewającą, że chociaż około 70 procent obywateli nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach Unii Europejskiej aprobuje karę śmierci za morderstwa, to Umiłowani Przywódcy, mający pełne gęby frazesów o demokracji, skutecznie blokują przywrócenie tej kary do arsenału kar kodeksowych. Trudno o lepszą i bardziej przekonującą ilustrację, że nie są żadnymi demokratami, tylko wykonują zadania postawione im przez jakąś mafię, czy jakieś mafie, które wystrugały ich z banana i w ten sposób zrobiły z nich człowieków. Co to za mafie – na to pytanie można odpowiedzieć jedynie odwołując się do teorii spiskowej, która wszelako przez ekspozytury mafii w mediach i środowisku autorytetów moralnych jest stanowczo potępiana. W następstwie tego potępienia do wierzenia podawane są idiotyczne opowieści, że z tą demokracją, to wszystko naprawdę i wielu mikrocefali skutecznie ogłupionych przez żydowską gazetę dla Polaków święcie w to wierzy.

Te mafie są oczywiście różne w różnych krajach, więc nie będę tutaj rozwijał spiskowej teorii wszystkiego, tylko skoncentruję się na naszym nieszczęśliwym kraju. Jak wiadomo, w następstwie stanu wojennego punkt ciężkości władzy w Polsce przesunął się w stronę tajnych służb i już tam pozostał. Poszlaką, która to potwierdzała, było internowanie Edwarda Gierka i jego pierwszego ministra Piotra Jaroszewicza. Chociaż nie stwarzali oni najmniejszego zagrożenia ani dla socjalizmu, ani dla sojuszy, zostali internowani, by w ten sposób przekazać opinii publicznej sygnał, że partia już się nie liczy, że liczą się tylko tajne służby: RAZWIEDUPR i SB. Chociaż bowiem internowano I sekretarza, ani jeden głos nie podniósł się w jego obronie. Świadczy to oczywiście również i o partyjniakach, którzy rok wcześniej na widok Gierka sikali po nogach, ale czort z nimi, bo ważniejsze jest oczywiście przesunięcie wspomnianego punktu ciężkości władzy w stronę tajnych służb.

Jak w 2011 roku stwierdził Trybunał Konstytucyjny, dekret o stanie wojennym był niezgodny z konstytucją, a więc Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, będąca – jak się okazało – organizacją przestępczą o charakterze zbrojnym – dokonała zamachu stanu w celu stłumienia niepodległościowego zrywu historycznego narodu polskiego. Te prawne oceny potwierdzają, że RAZWIEDUPR, będący od 1944 roku politycznym kierownikiem polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, z którą historyczny naród polski musi dzielić terytorium państwowe, nigdy nie cofał się przed zdradą stanu i zdradą narodu, kiedy tylko w grę wchodziły jego partykularne interesy, interesy wspólnoty rozbójniczej i wreszcie – interesy jego zagranicznych protektorów, przede wszystkim – Związku Radzieckiego, który teraz tylko zmienił położenie.

Kiedy w następstwie porozumienia między Sowietami i USA co do ustanowienia nowego porządku politycznego, który w Europie zastąpiłby rozsypujący się porządek jałtański, RAZWIEDUPR w 1985 roku rozgromił Służbę Bezpieczeństwa, zostając tubylczym hegemonem na polskiej scenie politycznej, przygotował i przeprowadził transformację ustrojową. W ramach systemowych przygotowań zainicjował uwłaszczenie nomenklatury i selekcję kadrową w strukturach podziemnych, by w ten sposób wyłonić „reprezentację społeczną”, do której miałby zaufanie i z którą miałby „wynegocjować” transformację. Elementem tych przygotowań stało się również eliminowanie kary śmierci. W roku 1988 ustanowione zostało tzw. „moratorium” na wykonywanie kary śmierci. Nie została one wykreślona z kodeksu, sądy więc mogły ja nadal orzekać, ale już nie mogła być wykonywana. Kiedy w roku 1995 Sejm to moratorium przedłużył, zapytaliśmy w imieniu UPR ówczesnego ministra sprawiedliwości, pana Jerzego Jaskiernię, kto to „moratorium” w roku 1988 w Polsce wprowadził. Odpowiedział nam na piśmie, że „nie można ustalić autora tej decyzji”, bo lepiej wyjaśnia mechanizm funkcjonowania naszego państwa, niż cokolwiek innego. Oto anonimowy dobroczyńca ludzkości zakazuje wykonywania kary zapisanej w ustawie i orzekanej przez sądy – a wszystkie organy państwowe w podskokach się mu podporządkowują i w dodatku nikogo nie interesuje, kto wydał taki rozkaz. A przecież nie trzeba specjalnej przenikliwości, żeby domyślić się o co chodzi. Wprawdzie Amerykanie wynegocjowali z Sowieciarzami, że komuchom za ich zbrodnie włos z głowy nie spadnie, ale „na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość jest przezorności”. Wprawdzie więc RAZWIEDUPR zainstalował nowe władze, ale na wypadek, gdyby urwały się z łańcucha i strzeliły im do łba jakieś głupstwa, asekurował się wspomnianym moratorium. Cokolwiek się stanie, nie pójdziemy na powróz, a skoro tak – to potem się zobaczy.

Bezkarność zdrady stanu i zdrady narodowej dokonanej 13 grudnia 1981 roku zachęciła uczestników RAZWIEDUPR-a nie tylko do bezceremonialnego kontynuowania okupacji kraju i rozkradania jego zasobów, ale również – do podjęcia działań wyczerpujących znamiona zdrady stanu i zdrady narodowej obecnie. Oto próbując kontynuować okupację Polski i rozkradanie jej zasobów, RAZWIEDUPR przy pomocy swojej agentury, w porozumieniu z żydowskim lobby w Polsce i – obawiam się, że niestety również z przyzwoleniem Naszego Największego Sojusznika zza oceanu – podjął czynności noszące znamiona zdrady stanu i zdrady narodowej. Nie tylko podejmuje próby politycznej destabilizacji kraju poprzez ekscytowanie ulicznych rozruchów, ale odwołując się do poparcia ośrodków zagranicznych, przygotowuje prowokację, której finałem może być nawet scenariusz rozbiorowy.

W tej sytuacji przywrócenie kary śmierci nie powinno dotyczyć tylko zabójstw z winy umyślnej, dokonanych w zamiarze bezpośrednim, ale również dokonanej w zamiarze bezpośrednim zdrady stanu w postaci domagania się interwencji w Polsce ośrodków zagranicznych, a okoliczność obciążającą stanowiłoby pobieranie na prowadzenie takiej działalności pieniędzy od podmiotów zagranicznych. Periculum in mora – bo jeśli w safandulstwa, albo lęku, co powiedzą na to jakieś eunuchy, odstąpimy od takiej regulacji, to w rezultacie beztroskiej aktywności jakichś filutów pozostających „na utrzymaniu żony” możemy ocknąć się z ręką w przysłowiowym nocniku.

Stanisław Michalkiewicz

Komentarz • serwis „Prawy.pl” (prawy.pl) • 19 stycznia 2016

Biedni posłowie cz.1 – kto ma 1kg złota?

Czasami przeglądam oświadczenie majątkowe posłów. Jest to bardzo ciekawa lektura. Czasami można dowiedzieć się więcej o danym pośle niż z jego słów lub działań. Czasami z tych dokumentów wyłania się uczciwość danego posła. Czasami jego naiwność lub głupota (zwłaszcza jeśli przegląda się zeznania rok po roku).

Przeglądając co bardziej znanych spotkałem się z bardzo ciekawym zapisem. Poseł oświadcza że posiada „metale przemysłowe” o wartości ok 150000 zł. Podaje tą informację w kilku kolejnych zeznaniach. Wartość się zmienia.
Poseł jest na tyle uczciwy, że podaję dość dokładną wartość posiadanych „metali przemysłowych” na określony dzień. Z tego wnioskuję, że posiada ok 27 uncji złota (ok 840g).
Co ciekawsze wartość metalu stanowi ok 16% wartości majątku i aż 86 % wartości majątku ruchomego. Twardziel.

Zgadnij do kogo należy złoto?
Odpowiedz w następnym poście.

Jak Komorowski i Wałęsa wspierali polski biznes

Wczoraj przypadkowo oglądając Polsat czy inny TVN w czasie na reklamę zobaczyłem „relację” (wydaje mi się że trwała dłużej niż 1 min) z ogłoszenia, że cinkciarz.pl zostaje sponsorem Chicago Bulls. Niestety ta relacja nie została zamieszczona w internecie. Na inauguracji tego wydarzenia wystąpili Bronisław Komorowski i Lech Wałęsa.
To że Wałęsa tam się pojawił mnie nie zaskoczyło. Jeździ chłopina po świecie gdzie tylko go zaproszę i odcina kupony od sławy. Ale co tam robił Komorowski?
Jeśli Komorowski korzysta z takich zaproszeń to może oznaczać, jedno człowiek jest skończony jako polityk. Nic już nie znaczy w polityce i nic nie będzie znaczył. I nasuwa mi się taka myśl (którą wyperam z głowy), że Komorowski nigdy nic nie znaczył. Pełnił rolę figuranta na stanowisku prezydenta.

A na rozweselenie
To pokazało się po przegranych wyborach przez Bronisława Komorowskiego

Bronisław Komorowski - byłeś w pośredniaku

A to teraz. Jak pięknie się układa w całość.
Najbardziej mnie drażni, że znowu drwią z Bronisława. Tym razem wcisnęli mu słowo ból z dwoma błędami.
Bronisław Komorowski - Lech Wałęsa - Cikciarz.pl - Chicago Bull - 05.10.2015

I jeszcze zdjęcie ze zmianami
Bronisław Komorowski - Bull i nadzieja

Republika Południowej Afryki

Republika Południowej Afryki – państwo zmierzające do upadku. A może już upadłe. Zależy na jakie aspekty się patrzy. Poniżej analiza stan państwa, społeczeństwa i historii.

Kilka ciekawych danych:
– 35% dzieci jest wychowywanych przez oboje rodziców, a 23% przez żadne z rodziców,
– bezrobocie wśród czarnoskórych 40%
– 99% przychodów podatkowych pochodzi od 6 % płatników,
– 31 % obywateli (16,4 mln) otrzymuje wsparcie socjalne.
– 19,5% populacji (w wieku 15-49) ma HIV/AIDS
– w kraju zgłaszanych jest 1 250 000 gwałtów (ponad 50 mln obywateli); Interpol uważa, ze tylko 1% gwałtów jest zgłaszanych !!!
– 10% zgłaszanych gwałtów popełnianych jest na dzieciach poniżej 3 roku życie
itd…

– – – — –

Uzupełnienie
Poniżej jeszcze kilka słów o największym bojowniku o wolność czyli Nolsonie Mandeli i założonej przez niego terrorystycznej organizacji Włócznia Narodu Umkhonto we Sizwe. Nelson Mandela został skazany na dożywotnie więzienia nie za działalność opozycyjną tylko za założenie i udział w terrorystycznej organizacji.

Podać rękę czy nie podać

Na Westerplatte Prezydent i Premier nie podali sobie ręki. Jak to powinno wyglądać?
Są dwie wersje. Oceń które jest właściwa:

TVN serwuje następującą wersję. Na stronie 9na dole ) można zobaczyć krótki film z pożegnania. Niestety z powitania/przybycia nie.
„W opinii Janusza Sibory, znawcy protokołu dyplomatycznego, to prezydent powinien pierwszy wyciągnąć dłoń w stronę szefowej rządu. Jak wyjaśnił, zasada, zgodnie z którą to kobieta inicjuje uścisk ręki, obowiązuje jedynie w sytuacjach towarzyskich.
– Tu mamy do czynienia z sytuacją oficjalną. Jest to uroczystość, w czasie której obowiązuje ceremoniał państwowy. W państwie polskim obowiązuje określona precedencja, czyli porządek starszeństwa osób w państwie – podkreślił.
Jak wytłumaczył, zgodnie z zasadami podczas uroczystości goście przybywają w kolejności od osoby najniższej rangą. – Pan prezydent, jako pierwsza osoba w państwie, kiedy przybywa, wita się z osobami oczekującymi już na niego – powiedział. Te same reguły obowiązują przy pożegnaniu.
– Nie mylmy sytuacji towarzyskich z zasadami ceremoniału państwowego – zaznaczył.”

Pan Zbigniew Lazur proponuję inną wersję
Tytuły typu „Duda na Westerplatte nie podał ręki Kopacz” mówią same za siebie. Gdyby jednak znajomość protokołu, zasad precedencji i biznesowego savoir-vivre’u była wśród części dyskutantów choć trochę wyższa – to uniknęliby oni okazji do ośmieszania się. O ile można wybaczyć brak tej wiedzy zwykłym zjadaczom chleba, o tyle poważnym gazetom i tygodnikom, które wpływają na opinię publiczną już nie, bo to one malują obraz rzeczywistości. W tym wypadku malują obraz fałszywy. Niektóre co prawda wykorzystały opinie fachowców, ale zrobiły to w taki sposób, aby udowodnić swoją tezę. Zadano na przykład ekspertowi pytanie, kto powinien do kogo wyciągnąć pierwszy rękę. Ekspert zgodnie z prawdą odpowiedział, że prezydent. Ale nie zadano już pytania, kto do kogo powinien pierwszy podejść, a to zupełnie zmienia kontekst odpowiedzi.

Bo w polityce, jak w biznesie, obowiązuje zasada precedencji, czyli wyższości rangi i stanowiska nad płcią i wiekiem. Zasady te są inne niż zasady towarzyskiego savoir-vivre’u, dlatego dla niektórych mogą być mylące. Przywykliśmy, że to zawsze młodszy pierwszy pozdrawia starszego, czy mężczyzna pierwszy kłania się kobiecie. Gdybyśmy jednak te zasady stosowali w biznesie – i w polityce – to prezes pierwszy musiałby się kłaniać sekretarce, albo starszemu od siebie podwładnemu. Jeżeli oglądamy czasem filmy historyczne, to widzimy, że to damy dworu podchodzą do króla, który siedzi rozparty dumnie na tronie i kłaniają mu się nisko, nie zaś król kłania się im.

A więc to premier Ewa Kopacz, jako zajmująca stanowisko niższe rangą, powinna była podejść do prezydenta Andrzeja Dudy, jako pierwszej osoby w państwie. Ale nie powinna wyciągać ręki do niego pierwsza. Powinna poczekać, aż on do niej wyciągnie rękę i ją uścisnąć. To zawsze osoba wyższa rangą wyciąga rękę do osoby niżej w danej hierarchii. Dla ułatwienia: to osoba niżej mówi np. „Dzień dobry” do tej wyżej i podchodzi do niej z zamiarem, ale tylko zamiarem, powitania się, natomiast inicjatywa podania ręki należy wyłącznie do osoby wyższej rangą.

Ewa Kopacz, ignorując Prezydenta, zaczęła od podawania ręki swoim współpracownikom – można rozumieć, że znacznie niższych rangą niż Prezydent RP – którzy ją otoczyli. Prezydent Duda odwrócił się do premier Kopacz, może z nadzieją, że ta zastosuje się do zasad protokołu, i czekał kilka sekund, ale gdy zobaczył, że musiałby się do niej przedzierać przez tłumek jakichś urzędników zrezygnował – zgodnie z zasadami protokołu i precedencji – i odszedł.

Niektórzy komentatorzy wskazują również na możliwy błąd lub brak zdecydowania ze strony otoczenia prezydenta Dudy, którzy powinni byli odsunąć na bok współpracowników E. Kopacz, aby utorować jej drogę do prezydenta, ale nagrania wyraźnie pokazują brak chęci premier Kopacz do przywitania się z prezydentem. Wielokrotne zapoznanie się z nagraniami pokazuje jednoznacznie, że takie zachowanie pani premier nie jest przypadkowe, lecz zaplanowane. Tym bardziej, że w swoim wcześniejszym przemówieniu i powitaniu pominęła ona prezydenta, podczas gdy on rozpoczął swoje przemówienie od powitania jej.

Niepodanie ręki E. Kopacz można by rozpatrywać jako niewybaczalną gafę ze strony Andrzeja Dudy jedynie w sytuacji, gdyby podeszła ona do niego, a on ją zignorował. W sytuacji, gdy to ona zignorowała zasady precedencji i protokołu wszelka krytyka należy się tylko p. premier i jej otoczeniu – bez względu na preferencje polityczne i bez względu na to, że jest ona kobietą.

Jak rozczłonkować ludzkie ciało i gdzie sprzedać

W celu zwiększenia wysokości poziomu PKB wnoszę o zalegalizowanie możliwość dzielenia ciała ludzkiego na części i sprzedawanie ich. Wcześniej oczywiście wnoszę o pełne zalegalizowanie zabijania ludzi.

Szczegóły w filmie. Można włączyć napisy po polsku (tłumaczenie automatyczne).