Niekoniecznie estetyczne kroki wg Mateusza Kijowskiego

„…Ale musimy mieć świadomość, że jeżeli zostaliśmy wyprowadzeni przez bagna na manowce przez legalnie wybraną władzę, poza obszar porządku prawnego, to nie da się wrócić inną drogą i mogą pojawić się niekoniecznie estetyczne kroki. Inaczej się nie da.” – Matusz Kijowski

cały wywiad tutaj

Straż przednia – fragmenty

„Straż przednia” – Kronika życia na kresach i konfliktu polsko- rosyjskiego spisana przez księdza Mariana Tokarzewskiego

poniżej fragment (oryginalnie zamieszczony na stronie wydawcy )

– – – – – –

Jak zachowywali się Żydzi na głuchej prowincji, po wybuchu rewolucji?
Zorganizowani byli świetnie. Do najlichszego miasteczka przyjeżdżali stale gońcy z rozmaitych stron, ze wszystkich „frontów”, przywożąc zawsze dobre, dokładne wiadomości. Wiedzieli, kiedy, który pułk przyjdzie do Baru, kto stoi na czele, jakie ma poglądy, jak się zachowa wojsko w stosunku do Żydów. Podziwiałem, jak nieraz na parę tygodni zapowiadano kolejne zmiany władz.
Z zazdrością i upokorzeniem patrzyłem na to, jak u Żydów, jakieś komitety, partje czuwały nad prowincją, informowały stale umysły, uprzedzały w czas, dawały dyrektywy, wtedy kiedy o nas nikt nie myślał i byliśmy jakby wyklęci ze społeczności ludzkiej.
Po każdej krzywdzie zrobionej bodaj choć jednej rodzinie żydowskiej, jak z pod ziemi wyrastała jakaś komisja, robiła protokół, spisywała szkody. Trupy zabitych były fotografowane i gońce we wszystkie strony rozwozili rzeczowe dokumenta.
Każdy kto skrzywdził Żyda, musiał ponieść karę. Jeżeli to byli zwykli bandyci, prędko ich łapano i pierwszej lepszej władzy, która była wtedy w Barze, oddawano. Bolszewicka czerezwyczajka ceremonji sobie żadnej nie robiła z bandytami, krzywdzicielami sojuszników swoich Żydów, zwłaszcza jeżeli to byli petlurowcy. Sądy petlurowskie, dla przypodobania się Żydom, skazywały też na śmierć i wyroki wykonywano na tych, którzy urządzali pogromy, a nie należeli do armji „regularnej” Petlury. Na jednych tylko bolszewików, Żydzi nie narzekali, że ich mordują… Bo nie oni Żydów, a Żydzi ich za łeb trzymali.
Były jednak i na prowincji wśród Żydów „ideowe” niesnaski i niby walki. Od razu podzielili się na dwie, nie tyle partie polityczne, ile raczej grupy: starsze pokolenie i Żydzi zamożniejsi stanowili jedną grupę, a do drugiej należała młodzież żydowska, studenci, sklepikarze, subjekci, rzemieślnicy i wszelkiego rodzaju hołota. Pierwsi bali się bolszewików. Drudzy całą duszą byli im oddani. Z pośród tej to grupy rekrutowali się komisarze, urzędnicy bolszewiccy i nawet przewodnicy band (nie naczelnicy), którzy wskazywali zamożniejszych współobywateli, bez różnicy wiary i narodowości, gdzieby można było ukraść, to, co ich ojcowie, należący do I grupy, mogliby z zyskiem kupić.
Petlurę i jego wojsko nienawidzili, jak starsi tak też i młodsi, za pogromy i rabunki. W Barze były dwa pogromy. Zabito 17 Żydów. Ale tak zwanych uprawnionych rabunków rekwizycji było bez liku i wykonywano je ze sprytem i wrodzoną Rusinom bezczelnością. Na przykład jeden oddział kazał Żydom dostarczyć sobie w ciągu 2 godzin kilka tysięcy metrów sukna i zapowiedział, że jeśli do godziny 2 wszystko nie będzie złożone, to po drugiej, rozpoczną rzeź.
I kiedy nikt w mieście przedtem nie był w możności wyszukania dla siebie jednego metra sukna za pieniądze, petlurowcy w ciągu 2 godzin dostali bez pieniędzy tysiące metrów.
Drugi raz znowu zagrożono, że trującymi gazami zniszczą całe miasto.
Wystraszeni Żydzi zrobili wszystko, co im kazano.
Ale wywdzięczali się Petlurze i Denikinowi szpiegostwem na korzyść bolszewików i rozpuszczaniem najgłupszych baśni, które podrywały autorytet wszystkich innych władz, oprócz bolszewików.
Stosunek Żydów, zwłaszcza starszej generacji, do obywateli Polaków i do mnie był znośny. Bolszewik, K., zachowywał się całkiem poprawnie i okazał przy obronie interesów zniszczonych obywateli, moich parafjan, pewne, dość znaczne usługi, kiedy nałożono olbrzymią kontrybucję na utrzymanie rozmaitych instytucji bolszewickich.
Młodzież żydowska z cynizmem, naśladując swoich praojców, którzy na Kalwarii pod krzyżem Chrystusa wołali: „Jeśliś jest Bogiem, zstąp z krzyża”, bluźnili najohydniej publicznie (naturalnie tylko w towarzystwie krasnoarmiejców) i obrzucając najordynarniejszemi wyzwiskami Chrystusa, zwłaszcza Matkę Najświętszą tryumfująco kończyli:
„A widzicie nic wasz Bóg zrobić mi nie może”.
Żydki to najczęściej w miastach i w wioskach robili rewizję w kościołach. Oni zwoływali wiece, na których, chcąc na przykładach nauczyć lud, co to znaczy komuna, radzili, w jaki sposób dla użytku „wszystkich bez różnicy wiary i narodowości” wykorzystać kościoły i cerkwie.
Zwykle proponowano uchwalić: kościół zamienić na kino, bo jest tam organ, a cerkiew na klub, a wtedy dla wszystkich bez różnicy wiary i narodowości przydadzą się. I dziwna rzecz, na takich wiecach (w Barze, Zmierzyńce, Koziatynie, Starokonstantynowie) zawsze znalazł się ktoś taki, który zaraz proponował dla ogólnego też użytku wykorzystać synagogę! Zrobić z niej publiczny dom, lub ustęp.
Zawsze po tej propozycji, pierwszą zdejmowano z porządku dziennego.
Stosunek Żydów do religji strasznie jątrzył lud miejscowy, a rozmaite bandy, swoje wystąpienia, najczęściej motywowały obroną pohańbionej religii.

Procedura nadzoru praworządności a kara śmierci

Kara śmierci również za zdradę
Stanisław Michalkiewicz
Komentarz • serwis „Prawy.pl” (prawy.pl) • 19 stycznia 2016

W ramach intensywnego reformowania naszego nieszczęśliwego kraju warto zastanowić się również nad jeszcze jedna reformą, w postaci przywrócenia kary śmierci i to nie tylko za zabójstwa z winy umyślnej, ale również – za zdradę stanu. W ogóle jest rzeczą zdumiewającą, że chociaż około 70 procent obywateli nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach Unii Europejskiej aprobuje karę śmierci za morderstwa, to Umiłowani Przywódcy, mający pełne gęby frazesów o demokracji, skutecznie blokują przywrócenie tej kary do arsenału kar kodeksowych. Trudno o lepszą i bardziej przekonującą ilustrację, że nie są żadnymi demokratami, tylko wykonują zadania postawione im przez jakąś mafię, czy jakieś mafie, które wystrugały ich z banana i w ten sposób zrobiły z nich człowieków. Co to za mafie – na to pytanie można odpowiedzieć jedynie odwołując się do teorii spiskowej, która wszelako przez ekspozytury mafii w mediach i środowisku autorytetów moralnych jest stanowczo potępiana. W następstwie tego potępienia do wierzenia podawane są idiotyczne opowieści, że z tą demokracją, to wszystko naprawdę i wielu mikrocefali skutecznie ogłupionych przez żydowską gazetę dla Polaków święcie w to wierzy.

Te mafie są oczywiście różne w różnych krajach, więc nie będę tutaj rozwijał spiskowej teorii wszystkiego, tylko skoncentruję się na naszym nieszczęśliwym kraju. Jak wiadomo, w następstwie stanu wojennego punkt ciężkości władzy w Polsce przesunął się w stronę tajnych służb i już tam pozostał. Poszlaką, która to potwierdzała, było internowanie Edwarda Gierka i jego pierwszego ministra Piotra Jaroszewicza. Chociaż nie stwarzali oni najmniejszego zagrożenia ani dla socjalizmu, ani dla sojuszy, zostali internowani, by w ten sposób przekazać opinii publicznej sygnał, że partia już się nie liczy, że liczą się tylko tajne służby: RAZWIEDUPR i SB. Chociaż bowiem internowano I sekretarza, ani jeden głos nie podniósł się w jego obronie. Świadczy to oczywiście również i o partyjniakach, którzy rok wcześniej na widok Gierka sikali po nogach, ale czort z nimi, bo ważniejsze jest oczywiście przesunięcie wspomnianego punktu ciężkości władzy w stronę tajnych służb.

Jak w 2011 roku stwierdził Trybunał Konstytucyjny, dekret o stanie wojennym był niezgodny z konstytucją, a więc Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, będąca – jak się okazało – organizacją przestępczą o charakterze zbrojnym – dokonała zamachu stanu w celu stłumienia niepodległościowego zrywu historycznego narodu polskiego. Te prawne oceny potwierdzają, że RAZWIEDUPR, będący od 1944 roku politycznym kierownikiem polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej, z którą historyczny naród polski musi dzielić terytorium państwowe, nigdy nie cofał się przed zdradą stanu i zdradą narodu, kiedy tylko w grę wchodziły jego partykularne interesy, interesy wspólnoty rozbójniczej i wreszcie – interesy jego zagranicznych protektorów, przede wszystkim – Związku Radzieckiego, który teraz tylko zmienił położenie.

Kiedy w następstwie porozumienia między Sowietami i USA co do ustanowienia nowego porządku politycznego, który w Europie zastąpiłby rozsypujący się porządek jałtański, RAZWIEDUPR w 1985 roku rozgromił Służbę Bezpieczeństwa, zostając tubylczym hegemonem na polskiej scenie politycznej, przygotował i przeprowadził transformację ustrojową. W ramach systemowych przygotowań zainicjował uwłaszczenie nomenklatury i selekcję kadrową w strukturach podziemnych, by w ten sposób wyłonić „reprezentację społeczną”, do której miałby zaufanie i z którą miałby „wynegocjować” transformację. Elementem tych przygotowań stało się również eliminowanie kary śmierci. W roku 1988 ustanowione zostało tzw. „moratorium” na wykonywanie kary śmierci. Nie została one wykreślona z kodeksu, sądy więc mogły ja nadal orzekać, ale już nie mogła być wykonywana. Kiedy w roku 1995 Sejm to moratorium przedłużył, zapytaliśmy w imieniu UPR ówczesnego ministra sprawiedliwości, pana Jerzego Jaskiernię, kto to „moratorium” w roku 1988 w Polsce wprowadził. Odpowiedział nam na piśmie, że „nie można ustalić autora tej decyzji”, bo lepiej wyjaśnia mechanizm funkcjonowania naszego państwa, niż cokolwiek innego. Oto anonimowy dobroczyńca ludzkości zakazuje wykonywania kary zapisanej w ustawie i orzekanej przez sądy – a wszystkie organy państwowe w podskokach się mu podporządkowują i w dodatku nikogo nie interesuje, kto wydał taki rozkaz. A przecież nie trzeba specjalnej przenikliwości, żeby domyślić się o co chodzi. Wprawdzie Amerykanie wynegocjowali z Sowieciarzami, że komuchom za ich zbrodnie włos z głowy nie spadnie, ale „na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość jest przezorności”. Wprawdzie więc RAZWIEDUPR zainstalował nowe władze, ale na wypadek, gdyby urwały się z łańcucha i strzeliły im do łba jakieś głupstwa, asekurował się wspomnianym moratorium. Cokolwiek się stanie, nie pójdziemy na powróz, a skoro tak – to potem się zobaczy.

Bezkarność zdrady stanu i zdrady narodowej dokonanej 13 grudnia 1981 roku zachęciła uczestników RAZWIEDUPR-a nie tylko do bezceremonialnego kontynuowania okupacji kraju i rozkradania jego zasobów, ale również – do podjęcia działań wyczerpujących znamiona zdrady stanu i zdrady narodowej obecnie. Oto próbując kontynuować okupację Polski i rozkradanie jej zasobów, RAZWIEDUPR przy pomocy swojej agentury, w porozumieniu z żydowskim lobby w Polsce i – obawiam się, że niestety również z przyzwoleniem Naszego Największego Sojusznika zza oceanu – podjął czynności noszące znamiona zdrady stanu i zdrady narodowej. Nie tylko podejmuje próby politycznej destabilizacji kraju poprzez ekscytowanie ulicznych rozruchów, ale odwołując się do poparcia ośrodków zagranicznych, przygotowuje prowokację, której finałem może być nawet scenariusz rozbiorowy.

W tej sytuacji przywrócenie kary śmierci nie powinno dotyczyć tylko zabójstw z winy umyślnej, dokonanych w zamiarze bezpośrednim, ale również dokonanej w zamiarze bezpośrednim zdrady stanu w postaci domagania się interwencji w Polsce ośrodków zagranicznych, a okoliczność obciążającą stanowiłoby pobieranie na prowadzenie takiej działalności pieniędzy od podmiotów zagranicznych. Periculum in mora – bo jeśli w safandulstwa, albo lęku, co powiedzą na to jakieś eunuchy, odstąpimy od takiej regulacji, to w rezultacie beztroskiej aktywności jakichś filutów pozostających „na utrzymaniu żony” możemy ocknąć się z ręką w przysłowiowym nocniku.

Stanisław Michalkiewicz

Komentarz • serwis „Prawy.pl” (prawy.pl) • 19 stycznia 2016

Aborcja nie jest zabójstwem

Aborcja nie jest zabójstwem. Tak uważają niektórzy. Zwłaszcza Ci bardziej postępowi.
A co w przypadku, gdy dziecko podczas zabiegu aborcji rodzi się żywe. W zeszłym roku w Opolu podobnież zaistniała taka sytuacja.

– – – –

Ordo Iuris zawiadamia prokuraturę o podejrzeniu uśmiercenia dziecka, które urodziło się żywe po przeprowadzonej aborcji
2014-12-17

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris złożył oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zabójstwa w jednym ze szpitali w Opolu pod koniec sierpnia 2014 r.

W pierwszych dniach grudnia Instytut pozyskał pochodzącą z pojedynczego źródła informację o tym, iż pod koniec sierpnia 2014 r. w jednym z opolskich szpitali doszło do uśmiercenia dziecka, które przeżyło późną aborcję eugeniczną. Z przekazanych informacji wynika, że lekarze podjęli się wykonania aborcji dziecka z Zespołem Downa. W trakcie aborcji doszło do komplikacji i dokonano cięcia cesarskiego. Dziecko przyszło na świat żywe. Przecięto pępowinę oraz zważono je. Waga noworodka w chwili przyjścia na świat wynosiła około 600 g. Dziecko oddychało samodzielnie i bardzo głośno krzyczało. Serce pracowało prawidłowo, a dziecko przejawiało silną wolę przeżycia. Personel szpitala zdecydował się przyjąć je oficjalnie na oddział i umieścić w inkubatorze. Dziecko przebywało tam przez około 4 godziny, w trakcie których narządy funkcjonowały jak u zdrowego noworodka. Pomimo tego, wedle pozyskanej informacji, na wyraźne żądanie lekarzy przeprowadzających aborcję, odstąpiono od opieki nad dzieckiem oraz od ratowania mu życia. Nie podjęto żadnych czynności umożliwiających noworodkowi przeżycie, w tym czynności reanimacyjnych. Dziecko zmarło.

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris wskazuje, że ochrona życia dziecka narodzonego znajduje wyraz na gruncie polskiego prawa karnego, w art. 148 § 1 KK, który przewiduje odpowiedzialność karną za zabicie człowieka. „Człowiekiem” w rozumieniu tego przepisu jest również dziecko narodzone w wyniku błędnie przeprowadzonej aborcji. Orzecznictwo Sądu Najwyższego w tym zakresie jest jasne i konsekwentne. Pozostawienie samodzielnie oddychającego dziecka bez opieki w celu jego uśmiercenia stanowi zbrodnię zabójstwa.

Nie jest to pierwszy w ostatnim czasie przypadek kiedy dziecko przyszło na świat w wyniku wadliwie przeprowadzonego zabiegu aborcji. Na początku tego roku w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu urodziła się dziewczynka, która miała zostać uśmiercona w wyniku tzw. późnej aborcji. Gdy lekarze zorientowali się, że żyje, inaczej niż uczyniono w Opolu, rozpoczęli ratowanie jej życia. Pomimo tego dziecko zmarło po miesiącu od urodzenia.

– – –

Po interwencji Ordo Iuris Rzecznik Praw Pacjenta wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie podejrzenia uśmiercenia dziecka narodzonego w trakcie późnej aborcji
2016-01-14

Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Opolu (4 Ds. 8/15), Rzecznik Praw Pacjenta wszczął postępowanie wyjaśniające w celu ustalenia czy doszło do naruszenia prawa dziecka do świadczeń zdrowotnych. Zarówno śledztwo, jak i czynności Rzecznika Praw Pacjenta, toczą się wskutek interwencji podjętej przez Instytut Ordo Iuris.

W grudniu 2014 r. Instytut Ordo Iuris informował o pozyskanej z pojedynczego źródła informacji o tym, że pod koniec sierpnia 2014 r. w jednym z opolskich szpitali doszło do uśmiercenia dziecka, które przeżyło późną aborcję eugeniczną. Z przekazanych informacji wynikało, że lekarze podjęli się wykonania aborcji dziecka z Zespołem Downa. W trakcie aborcji doszło do komplikacji i dokonano cięcia cesarskiego. Dziecko przyszło na świat żywe. Przecięto pępowinę oraz zważono je. Waga noworodka w chwili przyjścia na świat wynosiła około 600 g. Dziecko oddychało samodzielnie i bardzo głośno krzyczało. Serce pracowało prawidłowo, a dziecko przejawiało silną wolę przeżycia. Personel szpitala zdecydował się przyjąć je oficjalnie na oddział i umieścić w inkubatorze. Dziecko przebywało tam przez około 4 godziny, w trakcie których narządy funkcjonowały jak u zdrowego noworodka. Pomimo tego, wedle pozyskanej informacji, na wyraźne żądanie lekarzy przeprowadzających aborcję, odstąpiono od opieki nad dzieckiem oraz od ratowania mu życia. Nie podjęto żadnych czynności umożliwiających noworodkowi przeżycie, w tym czynności reanimacyjnych. Dziecko zmarło.

W związku z tym Instytut Ordo Iuris złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zabójstwa z art. 148 § 1 kodeksu karnego. Pozostawienie samodzielnie oddychającego dziecka bez opieki w celu jego uśmiercenia stanowi bowiem zbrodnię zabójstwa.

Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym zebranym przez Prokuraturę Rejonową w Opolu (sygn. akt 4 Ds. 8/15) obejmującym protokoły z zeznań świadków, Rzecznik Praw Pacjenta zdecydował się na wszczęcie postępowania wyjaśniającego w celu ustalenia, czy doszło do naruszenia prawa zabitego dziecka do świadczeń zdrowotnych, o których mowa w art. 6 ust. 1, art. 7 oraz art. 8 ustawy z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.
Instytut ma zostać poinformowany o wynikach postępowania.

Czego nie wiesz o WOŚP – cz.3

Po raz kolejny zajrzałem do sprawozdań finansowych WOŚP. Omawiałem tą kwestię we wcześniejszych wpisach w części 1 i części 2.

Sprawozdanie finansowe Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy za rok 2013 można pobrać z mojej strony lub fundacji. A za 2014 z mojej strony lub fundacji.

Przejdźmy do faktów ze sprawozdania finansowego za 2013r:
– Fundacja w 2013r zebrała ponad 60,7 + 2,5 mln uzyskała z przychodów finansowych,
– 2013 jest pierwszym rokiem od lat kiedy fundacja z czystym sumieniem mogła powiedzieć że wszystkie pieniądze z puszki poszły na programy pomocowe (czyli na zaopatrzenie placówek medycznych i pomoc medyczna, Program Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków, Program Infant Flow, Program „Ratujemy i Uczymy Ratować”). Na ten cel poszło aż 62,4 mln,
– w tymże roku fundacja poniosła stratę w wysokości 7,7 mln zł,
– fundacja wydała 7,1 mln na „działalność propagatorską, informacyjną i pożytku publicznego” – w tej pozycji najprawdopodobniej uwzględniono organizację przystanku Woodstock, a także tzw wielkiego finału. Fundacja określa tą pozycję jako wydatek na cel statutowy.
– WOŚP w 2013r zmniejszył ilość posiadanej środków finansowych o 7,4 mln zł. Cóż za zbieg okoliczności. Jest to kwota równa stracie finansowej za ten rok. Na koniec roku na kontach fundacji znajdowało się 42,6 mln zł.
– koszty administracyjne wyniosły ponad 4,6 mln zł,
– sprawozdanie za 2013r ukazało się jak zwykle w połowie 2014r.

Wnioski ze sprawozdania za 2013r.
Na początku postawmy pytanie dlaczego fundacja przeznaczyła w 2013r więcej na cele statutowe niż zebrała?
W drugiej połowie roku bloger Matka Kurka został pozwany przez WOŚP/Jerzego Owsiaka
Pod koniec 2013r m.in TV Republika zadała pytanie o wydatki fundacji

Później po raz kolejny pytania padły na oficjalnej konferencji podsumowującej finał

To poszukiwanie słoika zostało pokazane we wszystkich telewizjach.
Stawiam tezę, że Jerzy Owsiak się przestraszył medialnego zainteresowania finansami WOŚP, a także finału procesu sądowego (który sam wytoczył) i wykazał się wydając na cele statutowe więcej niż zebrał.
W 2014 roku sprawa finansów WOŚP ucichła, a niektóre media odtrąbiły, że Jerzy Owsiak sprawę z blogerem wygrał.

– – – – – – – – – –

A w sprawozdania finansowego WOŚP za rok 2014 dowiadujemy się:
– Fundacja w 2014r zebrała ponad 63,5 + 2 mln uzyskała z przychodów finansowych + 2 mln przychody operacyjne,
Na programy pomocowe fundacja wyłożyła tylko 40,6 mln (czyli zaopatrzenie placówek medycznych i pomoc medyczna, Program Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków, Program Infant Flow, Program „Ratujemy i Uczymy Ratować”, Program „Cukrzyca”, Szkolenia dla dyspozytorów medycznych),
– Co wynika z dwóch powyższych pozycji? To że z każdych 10 zł które przekazałeś na WOŚP 3,5 zł trafiały gdzieś indziej niż na dzieci i starców. A gdzie podziały się 22,9 mln zł? A tutaj:
– fundacja wydała ponad 8,3 mln na „działalność propagatorską, informacyjną i pożytku publicznego” – w tej pozycji najprawdopodobniej uwzględniono organizację przystanku Woodstock, a także tzw wielkiego finału. Fundacja określa tą pozycję jak zwykle jako wydatek na cel statutowy.
– koszty administracyjne wyniosły 4,7 mln zł,
– WOŚP w 2014r zwiększył ilość posiadanych środków finansowych o 17,8 mln zł (czyli wzrost o 41,7% w stosunku do roku poprzedniego). Na koniec roku na kontach fundacji znajdowało się 60,4 mln zł.
– Aktywa fundacji wzrosły z 64,3 mln do 81,3 mln czyli o 17 mln zł (czyli aż o 26,4% w ciągu jednego roku).
– zysk wyniósł 14,7 mln zł (przy wzroście przychodów o 3,7 mln.).

Wnioski ze sprawozdania z 2014r.
Fundacja wróciła do starych praktyk czyli zwiększania wartości aktywów. W roku podobnie jak w 2012 gwałtownie wzrosła ilość gotówki (przy bardzo podobnych przychodach).
Warte podkreślenia jest fakt, że na koniec 2008 roku aktywa fundacji wynosiły 36,6 mln zł a po 6 latach 81,3 oznacza to wzrost o 122%. Ten wzrost aktywów w małym stopniu został wypracowany przez fundację. Większość stanowią fundusze o darczyńców takich jak Ty i przychody finansowe.

Wesołych Świąt dla Polaków od Gazety Wyborczej

Na okładce świątecznego wydania „Gazety Wyborczej” dla Katowic widzimy duży, kolorowy, bardzo realistycznie zrobiony rysunek, przedstawiający front katowickiego dworca PKP, na którym rozwieszony jest transparent z napisem „Polska dla Polaków”, a przed nim tłum, jak się można domyślić, tak zwanych „prawdziwych Polaków”, z których jeden wznosi prawą rękę w faszystowskim geście pozdrowienia, a inni zwyczajnie drą mordy. To jest tło. Na bliższym planie przedstawiony został fragment kamienicy z napisem „Juden raus”, ze znanymi nam wszystkim z filmu o Hansie Klossie błyskawicami SS, oraz z rysunkiem szubienicy, na której powieszona jest gwiazda Dawida. Całkiem z przodu natomiast widzimy idących być może na pociąg Maryję z Józefem i z Jezusem w znanej nam ze świętych obrazków ewangelicznej sytuacji. Jeszcze tylko napis „Wesołych Świąt” i to wszystko.

Źródło: Toyah: Je suis fasciste de Katowice

Wesołych Świąt dla Polaków od Gazety Wyborczej (2015)
Wesołych Świąt dla Polaków od Gazety Wyborczej (2015)