Dość dyktatury kobiet

Dzisiaj na „czarnym marszu” (czy jak tam ta impreza się nazywała) posłanka .Nowoczesnej pani Joanna Izabela Scheuring-Wielgus wykrzyczała hasło „dość dyktatury kobiet”. Obawiam się, że taka intelektualistka i bojowniczka może stanąć w szranki z Ryszardem Konstytucjonalistą Petru o przywództwo w partii. Dorównuje mu intelektem i błyskotliwością. A tam bez kozery mogę powiedzieć że przewyższa.

Ministerstwo prawdy zareagowało natychmiast

Nowa świecka tradycja – grupowe bieganie po grobach

Narodziła się nowa świeca tradycja. Polega ona na grupowym bieganiu po chrześcijańskich grobach. Narodziny tradycji nastąpił na cmentarzu pod Verdun podczas obchodów stulecia bitwy. Ojcem i matką jednocześnie (tak tak, dzieją się takie rzeczy na świecie) nowej tradycji jest Volker Schlöndorff. Lewicowa mentalność zobowiązuje.
Poniżej relacja.

PS. jak zauważysz na filmie, ofiarami tej bitwy byli żydzi i muzułmanie. To przekaz dla tych którzy mają wątpliwości, że walczyli oni za nasza i waszą wolność i mają prawo do zasiłków w Niemczech i Francji jak każdy inny chrześcijanin.

Pomnik żydowski pod Verdun (ma 25 m długości i 15 m wysokości)
Monument_Israélite_Verdun

Pomnik muzułmański pod Verdun
musmem1

musmem2

musmem3

Źródło zdjęć 1 i 2

Socjalizm i socjaliści

Chociaż ma trochę lat to czasami jestem zaskakiwany prostym wyjaśnieniem spraw które wydawać by się mogło są złożone i głębokie. Poniżej Stanisław Michalkiewicz w 750 słowach przedstawia esencję socjalizmu, socjalistów a nawet jego historię. Nie pisze tylko skąd się wziął socjalizm i kto za nim stoi, na ale ile można wymagać od tak krótkiego tekstu 🙂

– – – – – – –

Dziewuchy jako proletariat zastępczy
serwis „Prawy.pl” (prawy.pl)
12 kwietnia 2016

Z pobytów we Francji odniosłem wrażenie, że istnieją dwa narody francuskie, które zwłaszcza cudzoziemcowi łatwo odróżnić. Należący do pierwszego francuskiego narodu porozumiewają się między sobą językiem francuskim, który jest dla cudzoziemca zrozumiały, podczas gdy przedstawiciele drugiego francuskiego narodu między sobą porozumiewają się beknięciami: aaa, uuu, eee – i tak dalej. Cudzoziemiec tych beknięć oczywiście nie rozumie, ale oni doskonale je rozumieją. Inna rzecz, że przy pomocy takich beknięć można przekazywać chyba tylko bardzo proste komunikaty: dobrze mi, niedobrze mi, chodź tu, odsuń się – i tym podobne. Zastanawiając się, skąd wynika przynależność do pierwszego czy do drugiego francuskiego narodu, doszedłem do wniosku, że decyduje o tym okoliczność, czy rodzice zajmują się dziećmi, czy też puszczają je samopas. Bo nie wynika to ani z poziomu wykształcenia, ani ze stopnia zamożności, tylko właśnie ze sposobu funkcjonowania rodziny. Dzieci wyrastające w rodzinach normalnych z reguły należą do pierwszego francuskiego narodu, podczas gdy dzieci z rodzin rozbitych, albo wychowywane przez samotne matki, z reguły trafiają do narodu drugiego. Ma to oczywiście również konsekwencje polityczne, bo funkcjonariuszami państwowymi, czy w ogóle – publicznymi przeważnie zostają członkowie pierwszego francuskiego narodu, podczas gdy ten drugi przeważnie pełni podrzędne funkcje obsługowe. Oczywiście przedstawiciele pierwszego francuskiego narodu bardzo chętnie schlebiają przedstawicielom narodu drugiego, komplementując ich jako „suwerenów” i „sól ziemi” i „ozdobę republiki”, ale gołym okiem widać, że robią to tylko po to, by dzięki roztaczaniu przed oczyma narodu drugiego obraz rzeczywistości podstawionej, tym łatwiej utrzymywać go w ryzach. Być może mają rację, bo zastanówmy się, do czego mogłoby dojść, gdyby tak drugi naród został puszczony samopas? Prawdopodobnie wybuchłaby „wojna wszystkich ze wszystkimi” – o której pisał Tomasz Hobbes. Uważał on, że człowiek jest z natury zły, że instynkt podpowiada mu, by innego człowieka ujarzmić i zjeść – ale ponieważ żaden nie uzyskuje przewagi, która zapewniłaby mu bezpieczeństwo, ludzie tworzą państwo, które monopolizuje przemoc, zapewniając w ten sposób wszystkim możliwość przetrwania. Ciekawe, że koncepcję takiej społecznej umowy lansował również Jan Jakub Rousseau, uważający, że człowiek jest z natury dobry, zaś psuje go cywilizacja, a już najbardziej – własność prywatna. Ideałem Rousseau była demokracja, w której każdy powinien zostać zmuszony do wolności. Słowem – „A kiedy znajdziesz się za drutem, opuści troska cię i smutek i radość w sercu twym zagości, żeś do Królestwa wszedł Wolności”.

Ideowymi spadkobiercami Jana Jakuba Rousseau są rewolucjoniści, którzy pragną stworzyć na nowo świat w wersji uzupełnionej i poprawionej. To znaczy – przynajmniej niektórzy z nich, bo inni tylko korzystają z tego pretekstu, by dobrze wypić i smacznie zakąsić. Takie podejrzenia rodzą się w momencie, gdy w pismach teoretyków rewolucji napotykamy się na postulat m.in. wspólnych żon. Ponieważ tradycyjny proletariat w postaci pracowników najemnych od rewolucjonistów się odwrócił, zaczęli oni gorączkowo poszukiwać proletariatu zastępczego, bo rewolucjonista bez proletariatu, który mógłby wyzwalać i którym by kierował, to postać groteskowa, niczym Cygan bez drumli. Nawiasem mówiąc, proletariusze najemni byli dla rewolucjonistów partnerem nielojalnym, bo proletariusz o niczym innym nie marzył, tylko – jakby tu jak najszybciej przestać być proletariuszem. A kiedy taki jeden z drugim proletariusz się dorobił, to stawał się nieprzejednanym wrogiem rewolucjonistów, nie bez słuszności podejrzewając ich, że będą chcieli mu na użytek „wspólny”, czyli własny odebrać to, czego z takim trudem się dochrapał. Ciekawe, że i rewolucjoniści najbardziej ze wszystkich nienawidzili „drobnomieszczanina”, czyli właśnie – wzbogaconego proletariusza. Więc kiedy proletariusze odwrócili się od rewolucjonistów, ci zaczęli rozglądać się za proletariatem zastępczym i ich argusowe oko skierowało się na kobiety. Kobieta bowiem – wszystko jedno: biedna, czy bogata, mądra, czy głupia – kobietą być nie przestanie. Zatem wystarczy tylko by dla lepszego użytku rewolucjonistów przekonać je, by źrenicę swojej wolności ulokowały w zapewnieniu sobie – a tak naprawdę – nie tyle „sobie”, co właśnie rewolucjonistom używającym ich wedle upodobania, bezkarności przy likwidowaniu rezultatów tego rewolucyjnego pasożytnictwa. W ogóle socjalistyczna koncepcja zmierza do rozerwania związku między sposobem życia człowieka a konsekwencjami przyjętego sposobu funkcjonowania. Do tego właśnie sprowadza się kolektywizm – że odpowiada „społeczeństwo”, co na sytuację kobiet przekłada się w lansowaniu seksualnego bezładu jako szczytowego osiągnięcia „samorealizacji”. Nietrudno się domyślić, że największe korzyści seksualny bezład przynosi mężczyznom, którzy w ten sposób zbliżają się do upragnionego ideału wspólnoty kobiet, którym oferuje się bezkarność za mordowanie poczętych w ten sposób dzieci. Na skutek systematycznego duraczenia w ramach komunistycznej rewolucji prowadzonej według strategii Antoniego Gramsciego, bardzo wiele kobiet w tę formę „samorealizacji” uwierzyło i gotowe są one walczyć o nią do upadłego. Jako proletariat zastępczy są jedynie mięsem armatnim rewolucjonistów, ale skoro dały się uwieść ich syrenim śpiewom, to muszą wyjść naprzeciw swemu przeznaczeniu. No i wychodzą na ulice jako „dziewuchy”, co ma nadać ich autodegradacji ironiczną asekurację. Biedne, głupie ofiary cwanych spryciarzy!

Stanisław Michalkiewicz

Prowokacje w kościołach przeciw nowemu prawu aborcyjnemu

W dniu wczorajszym (03.04.2016) odbyły się „protesty” a tak naprawdę cienkie prowokacje zorganizowane w Kościołach Katolickich przeciw nowemu prawu aborcyjnemu. Prowokacje odbył się w momencie odczytywania list Prezydium Konferencji Episkopatu Polski dotyczącego ochrony życia m.in w Kościele Św Anny w Warszawie.

Sytuacja została wykreowana na potrzeby mediów postępowych (a może przez nie :)).
Według mnie kreuje się przekaz „Polki protestują przeciw stanowisku Kościoła Katolickiego”. Rzeczywistość wygląda inaczej.

1. Główny przekaz pojawia się na facebooku Gazety Wyborczej

2. Oczywiście pojawia się także artykuł z wypowiedziami zwykłych ludzi:

„- Każda kobieta, każdy człowiek, ma prawo do wyboru i nikogo nie zmuszam do tego, żeby dokonywał aborcji, natomiast uważam, że nie powinno się kobiet, w różnych sytuacjach życiowych, zmuszać do tego, żeby nie usuwały ciąży – mówi Ida Zagrzejewska, która opuściła kościół. Kobiety sprzeciwiają się podejmowaniu decyzji za nie. – Nie wolno nikogo do niczego zmuszać – dodaje Anna Zawadzka.”

3. A na końcu ktoś pokazuje kim jest „pani” prowokatorka Anna Zawadzka

Internet zapewnia wspaniałe możliwości.

– – – – –

I na koniec kilka informacji o towarzyszce Annie Zawadzkiej
z homopedii
http://www.homopedia.pl/wiki/Anna_Zawadzka

Anna Zawadzka (pseudonim: Anka Zet) (ur. 14 czerwca 1973 w Warszawie), polska pedagożka, dziennikarka, wydawczyni, producentka filmowa, działaczka na rzecz środowisk LGBT

Absolwentka Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego z 1999 r. Publikowała w „Życiu Warszawy” w 1999 r. Była dziennikarką Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego w 2000 r. Współpracowała z tygodnikiem NIE w 2002 r. Publikuje regularnie na portalach Homiki.pl i Femioteka.pl. Działaczka ruchu feministycznego i LGBT.

Pracowała jako pedagog w dwóch wiejskich gimnazjach, gdzie z powodu orientacji seksualnej nie przedłużono jej umowy o pracę.

Założycielka wydawnictwa Anka Zet Studio, które m.in. opublikowało w 2005 r. książkę Agaty Engel-Bernatowicz i Aleksandry Kamińskiej pt.: Coming out. Ujawnienie orientacji psychoseksualnej – zaproszenie do dialogu oraz w 2008 r. pracę autorstwa Alicji Długołęckiej i Agaty Engel-Bernatowicz: Kiedy kobieta kocha kobietę – Album relacji (ISBN 9788392657002).

W 2005 r. producentka filmu Aleksandry Polisiewicz: Marsz Równości idzie dalej, dokumentu dotyczącego zakazanego w Poznaniu Marszu Równości z 2005 r. W 2001 r. realizatorka filmu dokumentalnego o polskich lesbijkach i gejach: Ich ten sam świat. Aktywistka Porozumienia Lesbijek (LBT) i Porozumienia Kobiet 8 Marca. Założycielka i prezeska Fundacji Anka Zet Studio w 2006 r.

Założycielka portali internetowych Comingout.pl i Ankazet.com, na których publikuje własne teksty o charakterze edukacyjnym i kulturalnym, propagujące budowę społeczeństwa tolerancyjnego i otwartego na różnorodność.

Prywatnie jest życiową partnerką Ygi Kostrzewy.

9 marca – Dzień Legalizacji Aborcji

Dwa dni temu czyli 9 marca była rocznica zalegalizowania aborcji na terenach polski. Prawo to było zbieżne z tym o co walczą dzisiejsze feministki gdyż była to aborcja „na żądanie”. „Usługa” dostępna była dla wszystkich Polek. W dodatku państwo zapewniał bardzo dobre warunki szpitalne w jakich „udzielano pomocy potrzebującym kobietom”. Zapewniano lepsze warunki niż kobietom rodzącym dzieci.
„Niestety” prawo obowiązywało niespełna 2 lata. Po zmianie władzy zmieniło się prawo. Niepostępowa i ciemna władza cofnęła Polskę wprowadzając moralny ciemnogród.
Postuluje aby feministki/ socjalistki odwołały się do tej rocznicy i ustanowiły 9 marca Dniem Legalizacji Aborcji.

P.S. Wprowadzającym nowe prawo był postępowy socjalista Adolf Hitler. Nowe prawo zostało wprowadzone 9 marca 1943 roku na terenie Polski (w Niemczech aborcja była karana śmiercią. Na szczęście ideowi następcy Hitlera rządzący przez ostanie dziesięciolecia Niemcami naprawili ten błąd swojego wodza).
I jeszcze cytat walczącego o prawa kobiet do wolności Hitlera, który 22 lipca 1942 roku stwierdził: „W obliczu dużych rodzin tubylczej ludności, jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji”.

AGENDA czyli socjaliści i komuniści w akcji

Polecam film „AGENDA: Grinding America Down„. Film został zrobiony przez „prawicowców”. Jest tam trochę bajek i bzdur. Warto go jednak obejrzeć gdyż zawiera wiele ciekawych informacji o ideologii socjalistycznej i komunistycznej. No i oczywiście o tym jak ta ideologia jest wprowadzana w życie.
Obejrzenie filmu ułatwia zrozumienie zmiany zachodzących w Polsce.

Autor filmu nie zadał bardzo ważnego pytania: kto to wszystko sponsoruje?

Socjalistyczny raj w Korei Północnej

Socjalistyczny raj w Korei Północnej wciąż istnieje.
Świadectwa uciekinierów mówią wszystko.
Poniżej jedno z nich (niestety tylko z napisami po angielsku, rosyjsku – w przyszłości pewnie ktoś przetłumaczy).