Tolerancja religijna muzułmanów

Poniżej zapożyczony tekst i film (bez mojego komentarza)

Przedstawiamy Państwu nagranie video, na którym pewien muzułmanin zrywa krzyżyk powieszony na ścianie i rzuca go na ziemię, wprost pod nogi jednego z Polaków. Zajście miało miejsce w myjni samochodowej w Wielkiej Brytanii, w której powyższe osoby były zatrudnione. O sprawie poinformował nas Czytelnik portalu Narodowcy.net.

Sprawcą całego zdarzenia był Bedri Brahimi, muzułmanin pochodzący z Kosowa, który opuścił swój kraj jako uchodźca. Znalazł on pracę w myjni automatycznej, której został operatorem. Pracowały tam osoby również innych wyznań i narodowości, m.in. Polacy i Litwini. Jak pisze nasz Czytelnik, który zresztą sam znalazł tam zatrudnienie, jego szef na równi traktował tylko muzułmanów, a do innych osób odnosił się z pogardą.

To właśnie Polak powiesił w jednym pomieszczeń pracowniczych mały krzyżyk. Jak informuje, wisiał on tam w widocznym miejscu przez trzy lata nikomu nie przeszkadzając. Dopiero przy naprawianiu instalacji elektrycznej, muzułmanin zerwał krzyżyk i rzucił go na ziemię, co widać w 6 sekundzie na nagraniu.

„Dopiero niedługo przed moim odejściem, gdy przeciągał kable razem ze swoim kolegą , ostentacyjnie bez słowa zerwał krzyż i rzucił pod nogi moje i drugiego Polaka. Wiem, że miał prawo go zdjąć, zwrócić uwagę, ale zrobił to tak jak widać na filmie, obrażając nasze uczucia religijne! Zauważyłem od razu, ze rzucił krzyżem ale dotarło to do mnie dopiero po kilku sekundach bo po prostu nie mogłem uwierzyć, że naprawdę to zrobił. Podniosłem krzyż, wściekły zapytałem go co robi, przecież dla nas to symbol religijny, ale nawet nie zareagował (…) O zajściu poinformowałem korporację, w odpowiedzi dowiedziałem się, że ze względu na ich umowę i relacje z operatorem myjni nie są oni zobowiązani do wyciągani konsekwencji w sprawie rasizmu, zastraszania i wykorzystywania pracowników i powinienem skontaktować się z prawnikiem i załatwić to we własnym zakresie. Po prostu korporacja umywa ręce i konsekwencji od operatora nie wyciąga.” – relacjonuje naoczny świadek zdarzenia.

Ponadto przyznaje on, że poprawność polityczna w Wielkiej Brytanii sięga zenitu. „(…) reakcja byłaby dopiero gdybym to np. ja rzucił koran. Zostałbym wtedy potępiony, prawdopodobnie nawet z miejsca pobity, a całą sprawę nagłośniono by w mediach”. Jego zdaniem przez poprawność polityczną ludzie na emigracji w Wielkiej Brytanii boją się zareagować, gdyż mogą zostać potem oskarżeni o rasizm. Tymczasem muzułmanie rosną w siłę, celowo i systematycznie wykorzystują swoją uprzywilejowaną pozycję. „Każdy niewierny może być wykorzystany, okradziony, poniżony – nieliczni się przeciwstawią, bardzo nieliczni” – pisze nasz Czytelnik.

źródło: Narodowcy.net

Reklamy

Torancja religijna wg żydów

Radykalni żydowscy osadnicy zdemolowali muzułmańską świątynię. Palestyńczycy są wściekli

spalony meczet. izrael

Do incydentu doszło w piątek, przed świtem, w wiosce Jasuf na Zachodnim Brzegu Jordanu. Do miejscowego meczetu wtargnęła grupa Izraelczyków. Świątynia została doszczętnie zdemolowana. Mężczyźni próbowali również puścić budynek z dymem. Spalone zostały podłoga – na której wyznawcy Allaha oddają się modłom – oraz święte księgi, między innymi wiele egzemplarzy Koranu.

Wandale pozostawili na ścianach obelżywe graffiti. Jak poinformował „Haarec”, jeden z napisów miał wydźwięk „nazistowski” i zawierał groźbę, że wszyscy Palestyńczycy zostaną spaleni. „Metka z ceną. Pozdrowienia od Efiego” – głosił inny napis. Efi to popularne hebrajskie imię, a „metka z ceną” to hasło radykalnych osadników. W ten sposób określają akty terroru, jakich dokonują w proteście przeciw decyzji rządu Izraela o wstrzymaniu rozbudowy osiedli.

W ostatnich dniach w wielu miejscach Zachodniego Brzegu Żydzi atakowali palestyńskich sąsiadów. Dochodziło do pobić, podpaleń samochodów, niszczenia sklepów i drzewek oliwnych. Do tej pory nie posunęli się jednak do tak poważnego sprofanowania muzułmańskiej świątyni. Incydent, co bardzo rzadko się zdarza, zgodnie potępiły zarówno władze Izraela, jak i Autonomii Palestyńskiej.

– To ekstremistyczny akt wymierzony w starania naszego rządu, które mają na celu wznowienie procesu pokojowego – powiedział minister obrony Izraela Ehud Barak. I zapewnił, że wojsko zrobi wszystko, by wytropić i aresztować chuliganów.

– Podpalenie meczetu to obrzydliwa zbrodnia. Rząd Izraela powinien wreszcie powstrzymać tych dzikusów, którzy bezkarnie hulają na naszych terytoriach – powiedział z kolei prezydent Autonomii Mahmud Abbas. W najbliższym czasie ma on odwiedzić zniszczoną świątynię. Radykalni osadnicy nie przez przypadek na dzień ataku wybrali piątek. Tego dnia w meczetach odbywają się cotygodniowe modły, więc rano do sprofanowanej świątyni przybyły tłumy. Widok zniszczeń wywołał furię Palestyńczyków i gdy na miejsce przybyły izraelskie służby bezpieczeństwa, posypał się na nie grad kamieni. Zamieszki trwały kilka godzin. Izraelczycy musieli użyć gazu łzawiącego i gumowych kul. Czterech młodych Palestyńczyków i jeden żołnierz zostali lekko ranni. Obserwatorzy podkreślają, że akt wandalizmu może wywołać protesty nie tylko w Palestynie, ale w całym świecie muzułmańskim, który jest niezwykle wrażliwy na wszelkie działania wymierzone w jego religijne symbole. Na razie przeciwko akcji osadników wystąpili działacze lewicowej izraelskiej organizacji praw człowieka Peace Now, którzy dewastację meczetu określili mianem „żydowskiego pogromu”.

Rzeczpospolita:Izrael: podpalony meczet
Piotr Zychowicz 11-12-2009,