Ziemia obiecana

Dzisiaj obchodzimy 145 rocznicę urodzin Władysława Stanisława Rejmonta. Piszę o tym dlatego, że właśnie czytam „Ziemię obiecaną”. Powieść wspaniale charakteryzująca multikulturową Łódź.
W książce autor doskonale pokazał jak robiło się interesy, a także jak wyglądał ówczesny system pieniężno – bankowo – wekslowy. O tym w napiszę w przyszłości.
Książkę można pobrać tutaj.

A żeby zachęcić do lektury krótkie fragmenciki (którego nie znajdziecie w ekranizacji powieści.
(miejsce: dom najbogatszego żydowskiego fabrykanta; rozmowa między ojcem a córką do której przyszli goście)

— Twoje goście przyszły (pyta ojciec).
— Są wszyscy.
— Bawią cię dobrze?
Zaczął głaskać ją po włosach.
— Nie bardzo. Nawet Müller nudny dzisiaj.
— Czemu ich trzymasz, przecież my możemy mieć gości wesołych. Chcesz, to ja
Stanisławowi dam notę, żeby poszukał; w Łodzi nie brak ludzi wesołych. Po co się
masz nudzić za własne pieniądze.

———-

I o utrzymaniu żony (rozmowa w męskim towarzystwie),

— Schube, powiedz prawdę, ile cię kosztuje ta twoja Józia?
— Drogi towar, jeśli chcesz kupić teraz.
— Poczekam do licytacji, poczekam. Ale powiedz, co cię to kosztuje, bo w Łodzi
mówią, że z tysiąc rubli miesięcznie.
— Może tysiąc, może pięć, nie wiem.
— Nie płacisz?
— Płacę, grubo płacę — wekslami. Mieszkanie zapłaciłem wekslem, meble wekslem,
modniarkę wekslem, wszystko wekslem. Skąd ja mogę wiedzieć, co mnie to
razem kosztuje, będę wiedział dopiero, jak się położę, ile zechcą wziąć za sto. Teraz
nic nie wiem.
— Wiesz, to jest genialne!
— Słyszysz pan, panie Cohn, co mówią za nami?
— Słyszę, słyszę. To jest grube łajdactwo, ale mądre, a, a, jakie mądre!