Archiwum kategorii 'Homoseksualizm'

Kalifornizacja “małżeństw” homoseksualnych

Do ubiegłego wtorku Kalifornia była, obok Massachusetts, jednym z dwóch amerykańskich stanów, w którym małżeństwa między osobami tej samej płci były dozwolone. Przy okazji wyborów prezydenckich przegłosowano jednak poprawkę do stanowej konstytucji, która za małżeństwo, uznaje wyłącznie związek między mężczyzną i kobietą.

Poprawkę, zgłoszoną przez ugrupowanie o nazwie Ochraniać Małżeństwo, poparło 5 milionów mieszkańców Kalifornii, czyli 52 procent głosujących.

Mormoni pod ostrzałem

Wynik referendum w — uchodzącej za liberalny stan Kalifornii — wzburzył środowiska liberalne. Organizacje gejowskie protestują przeciwko zakazowi. W kilku kalifornijskich miastach, San Diego, Oakland i Pasadenie, doszło do dużych demonstracji. Piosenkarka Melissa Etheridge, która niedawno poślubiła swoją partnerkę, zapowiedziała, że nie będzie płaciła podatków stanowi Kalifornia, ponieważ została potraktowana jak niepełnoprawna obywatelka.

Co stanie się z zwartymi już małżeństwami nie wiadomo, chociaż prokurator generalny Kalifornii, Jerry Brown, wyraził przekonanie, że poprawka nie powinna działać wstecz.

Protesty odbywają się też w innych stanach. W środę demonstrowało kilka tysięcy osób w Nowym Jorku przed kościołem mormonów, którzy odegrali dużą rolę w kampanii przeciwko małżeństwom par jednej płci.

W środowiskach artystycznych niechęć do przegłosowanej przez większość Kalifornijczyków poprawki jest tak duża, że — jak napisał wczoraj „New York Times” — do dymisji podał się dyrektor artystyczny California Musical Theater (mormon), którego koledzy zaczęli napiętnować, gdy wyszło na jaw, że wsparł datkiem 1000 dolarów kampanię przeciw małżeństwom homoseksualnym.

Co się stanie z 18 tysiącami związków

Zakaz takich małżeństw wprowadzono w Kalifornii po raz pierwszy w 2000 r., również po przegłosowaniu konstytucyjnej poprawki. W 2004 r., kiedy Massachusetts, jako pierwszy stan, uznało prawo gejów i lesbijek do legalnych związków, decyzję o udzielania ślubów parom homoseksualnym podjął na własną rękę burmistrz San Francisco, Gavin Newsam. Praktykę tę po paru miesiącach uznano jednak za niegodną z prawem. Małżeństwa unieważniono.

Zawieranie małżeństw pomiędzy osobami tej samej płci stało się możliwe w Kalifornii dopiero w maju tego roku, kiedy najwyższy sąd stanowy uznał, że zakaz stanowi pogwałcenie prawa do równości. Do momentu przegłosowania poprawki 4 listopada zawarto 18 tysięcy takich związków.

Orzeczenie sądu doprowadziło natychmiast do wznowienia batalii. Po jednej stronie stanęły organizacje chrześcijańsko-prawicowe, Kościół katolicki, część ewangelickiego i mormoński, który wyasygnował na kampanię aż 20 milionów dolarów, po drugiej organizacje gejowskie wspierane przez gwiazdy Hollywood, w tym Brada Pitta i Stevena Spielberga, którzy wyłożyli na zwalczanie poprawki po 100 tysięcy dol.

Wybory prezydenckie wykorzystano do wprowadzenia zakazu małżeństw homoseksualnych nie tylko w Kalifornii. Podobnie zagłosowali wyborcy na Florydzie i w Arizonie. Dołączyły one do ponad 40 innych stanów, w których wcześniej, na wszelki wypadek, za legalne uznano jedynie małżeństwa heteroseksualne.

Schwarzenegger liczy na sąd

Po porażce w Kalifornii dobra wiadomość dla gejów i lesbijek przyszła z Connecticut, gdzie właśnie zezwolono na zawieranie przez nich małżeństw. Próby zalegalizowania związków homoseksualnych nie powiodły się natomiast w takich stanach jak Nowy Jork, Waszyngton i New Jersey, gdzie sądy odmówiły rozpatrywania praw małżeńskich gejów i lesbijek, chociaż Nowy Jork, jako jedyny, wyraził gotowość uznawania małżeństw zawartych gdzie indziej. W innych, jak w Vermont, uznano legalność gejowskich „związków cywilnych”, co gwarantuje pewne ograniczone prawa majątkowe osób w nich pozostającym.

Małżeństwa homoseksualne stanowią drażliwy temat dla amerykańskich polityków. Republikański gubernator Kalifornii, Arnold Schwarzenegger, który początkowo był przeciwny zawieraniu małżeństw przez osoby tej samej płci, tym razem stanął po stronie gejów i lesbijek i wyraził nadzieję, że sąd kalifornijski, do którego wpłynęły już pierwsze pozwy, odrzuci najnowszą poprawkę. — To jest to samo, co miało miejsce w 1948 r., kiedy uznano, ze czarni i biali nie mogą się pobierać. Obie sprawy należą do tej samej kategorii — powiedział. Niejednoznaczne stanowisko zajął przyszły gospodarz Białego Domu, Barack Obama. W wywiadzie udzielonym przed wyborami stacji MTV stwierdził, że małżeństwo to związek między mężczyzną i kobietą. Wypowiedział się jednak przeciwko ograniczaniu praw osób o tej samej orientacji seksualnej.

— Nie faworyzuję małżeństw homoseksualnych — stwierdził. Ale nie sądzę, aby wprowadzanie zakazów wobec kogoś, komu zależy na innej osobie, było zgodne z amerykańskim duchem.

“Rz” Online: Kalifornijskie “nie” dla małżeństw gejów i lesbijek
Anna Wickers 14-11-2008

Bezpłciowe toalety pomogą zwalczyć transfobię

Rzeczpospolita 03-10-2008, ostatnia aktualizacja 03-10-2008 00:27

Jeżeli coś nam przeszkadza w toaletach, to jest to zazwyczaj brak czystości. Studenci z uniwersytetu w Manchesterze na porządek w uczelnianych toaletach nie narzekają. Przeszkadza im za to ich… orientacja płciowa.

Zasypali uniwersytet skargami, w których żalą się na to, że tradycyjne oznaczanie toalet jako męskich i żeńskich obraża uczucia transseksualnych studentów – donosi BBC News.

„Odpłciowione” toalety mają się teraz nazywać toaletami z pisuarami lub po prostu toaletami. Pomysł ten spotkał się z krytyką „Student Direct”, uczelnianej gazetki. Jednak pomysłodawcy – zrzeszenie organizacji studenckich – twierdzą, że był to konieczny krok na drodze walki z „transfobią”. Liczbę transseksualnych studentów na uczelni oceniają na 35 tysięcy.

Działaczka studencka Jennie Kilip tak uzasadnia tę decyzję: „Jeśli urodziłaś się kobietą, prezentujesz się w miarę kobieco, ale określasz się jako mężczyzna, powinnaś mieć możliwość korzystania z męskiej toalety”. Pojawiły się też głosy przeciwne. Jedna ze studentek powiedziała BBC, że „dziewczyny mogą nie chcieć używać tych samych toalet co chłopcy, więc może się skończyć skargami”.

Magdalena Środa, filozof z Uniwersytetu Warszawskiego, nie widzi w inicjatywie nic szczególnego. – Jeśli ktoś czuje się dyskryminowany, to powinniśmy zrobić wszystko, żeby się tak nie czuł, o ile nie szkodzi to innym. Za Umberto Eco mogę powiedzieć, że jeśli śmieciarz uważa, iż nazywanie go śmieciarzem obraża go, to należy go określać jako np. operatora ekologicznego – mówi „Rz”. Sprawa śmieszy natomiast Pawła Milcarka, filozofa z UKSW i publicystę. – Walka o zacieranie różnic między płciami, która trwa od dłuższego czasu, sięgnęła wreszcie poziomu pisuarów.

Rzeczpospolita:Bezpłciowe toalety pomogą zwalczyć transfobię
Rzeczpospolita 03-10-2008

Geje do kryminału marsz

Alexander McCall Smith, autor kryminalnych bestsellerów, zamierza wprowadzić homoseksualistów do swych książek

W ten sposób urodzony w dzisiejszym Zimbabwe Brytyjczyk, który pod koniec lat 90. osiągnął sławę cyklem powieści kryminalnych o pani detektyw z Botswany Mmie Ramotswe, chce rozwijać tolerancję dla gejów i lesbijek.

– Homoseksualiści powinni być traktowani w fikcji literackiej tak samo jak wszyscy inni – z szacunkiem. Mam nadzieję, że moje ksią- żki wpłyną pozytywnie na ich ocenę – podkreśla. W jego ostatniej powieści „Corduroy Mansions”, publikowanej w brytyjskim dzienniku „The Daily Telegraph”, pojawia się homoseksualista, który po latach odkrywa, że woli kobiety. – W następnych książkach będzie jeszcze więcej gejów, lesbijek i biseksualistów – obiecuje autor.

“Wciąż za mało homoseksualistów w literaturze popularnej – skarżą się aktywiści”

Organizacje broniące praw gejów są zachwycone.

– Wciąż jest za mało homoseksualistów w popularnej literaturze. Fikcyjni geje mogą pomóc ludziom zrozumieć problemy, z którymi na co dzień borykają się osoby o odmiennej orientacji seksualnej – uważa brytyjski działacz na rzecz ochrony praw gejów Peter Tatchell.

Zdaniem ekspertów pomysł McCall Smitha jest jednak ryzykowny. – Istnieje niebezpieczeństwo, że zgorszy sporą część czytelników. Brytyjczycy mimo afiszowania swej tolerancji w głębi serca mają konserwatywne poglądy – twierdzi w rozmowie z „Rz” literaturoznawca z Uniwersytetu w Reading prof. Mary Bryden. Jej zdaniem ludzie nie czytają kryminałów, aby poznać problemy gejów.

– Książki McCall Smitha osiągnęły popularność dzięki zawartym w nich prostym przesłaniom moralnym. Ludzie mogą przestać je czytać. – uważa prof. Bryden.

Uwzględnianie mniejszości etnicznych i seksualnych w telewizji, filmie, radiu i literaturze stało się powszechne w krajach anglosaskich.

Brytyjska pisarka Joanne K. Rowling ogłosiła rok temu, że profesor Albus Dumbledore, postać z książek o Harrym Potterze, jest gejem. W serialach telewizyjnych brytyjskiej stacji BBC część ról musi obowiązkowo przypaść aktorom z mniejszości seksualnych i etnicznych. W USA tej jesieni w serialach telewizyjnych pojawi się aż 16 gejów, biseksualistów i lesbijek, dwa razy więcej niż kilka lat temu.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.rybinska@rp.pl

Rzeczpospolita: Kryminał ma uczyć tolerancji dla gejów
Aleksandra Rybińska 30-09-2008

Ostatnie podrygi wolności w Hiszpanii

Hiszpańscy socjaliści oskarżyli o dyskryminację Kolegium Świętego Stanisława Kostki (SEK), które odmówiło przyjęcia dzieci dwóch mam

Perypetie kobiet, które opisał ze szczegółami lewicowy dziennik „El Pais”, pokazują, że socjalistyczny rząd Hiszpanii nie zdołał narzucić społeczeństwu swojej awangardowej wizji rodziny.

„Nie ma miejsc dla dzieci w tym wieku” – usłyszały Maria i Julia, gdy przyszły zapisać dwuletnie bliźniaczki do prywatnego katolickiego przedszkola prowadzonego przez SEK na przedmieściach Madrytu. Julia natychmiast poleciła swojej sekretarce, by tam zadzwoniła i spytała o miejsca dla dwulatków. Okazało się, że jednak są.

Kobiety żyją ze sobą siedem lat. Ślub cywilny wzięły w 2006 roku, gdy Julia była w ósmym miesiącu ciąży po kolejnym sztucznym zapłodnieniu i paru poronieniach. Chciały, by bliźniaczki zostały zapisane w urzędzie stanu cywilnego pod nazwiskami jednej i drugiej. Urzędnicy uświadomili im jednak, że jest to niemożliwe. W książeczce rodzinnej dziewczynki figurują więc jako dzieci samotnej matki. Podobnie jest w świadectwie chrztu. Gdyby Julia umarła podczas porodu, Maria nie mogłaby przejąć opieki nad jej córeczkami, choć łączył je związek zawarty w majestacie prawa i potwierdzony powagą państwa hiszpańskiego. Maria wystąpiła więc o adopcję bliźniaczek. Procedura ciągnie się do dziś. Według organizacji homoseksualistów takich skomplikowanych przypadków jest w Hiszpanii więcej.

Ponad trzy lata temu socjalistyczny rząd zrównał w prawach związki osób tej samej płci z małżeństwem kobiety i mężczyzny. Połączonych formalnie par gejów i lesbijek są dziś w Hiszpanii tysiące. Ale wielu urzędników nadal uchyla się od udzielania im ślubów, zasłaniając się obiekcjami natury moralnej. Wesela gejów nie wszędzie są mile widziane. Brak społecznej akceptacji dla nowego rodzaju związków dotyka też dzieci. Zdarza się, że ojciec uzyskuje prawo do opieki tylko dlatego, że matka żyje z kobietą.

Jose Luis Malaga, rzecznik SEK, do którego placówek uczęszcza w całej Hiszpanii 7 tys. dzieci i nastolatków, twierdzi, że nikt nie jest w nich dyskryminowany. – Te dziewczynki znajdują się na liście oczekujących – mówi. Zapewnia, że jeśli tylko znajdą się wolne miejsca, bliźniaczki zostaną przyjęte „bez problemu”.

Rzeczpospolita: Przedszkole nie dla dzieci lesbijek
Małgorzata Tryc-Ostrowska 12-09-2008

Geje w służbie Jej Królewskiej Mości

Rewolucja obyczajowa w brytyjskim wywiadzie. Słynny MI5 chce masowo werbować homoseksualistów. Do niedawna było to surowo zakazane

Ciekawe, co powiedziałby na to Ian Fleming, twórca postaci supermęskiego agenta 007. Nawet wywiad nie może oprzeć się wymogom politycznej poprawności królującej w rządzonej przez lewicę Wielkiej Brytanii.

Jak donosi brytyjska prasa, MI5 został objęty specjalnym programem „Pracodawca przyjazny gejom”. Jego wdrażaniem zajmą się eksperci z homoseksualnej organizacji Stonewall (odpowiednik polskiej Kampanii przeciw Homofobii).

Program będzie polegał na wspieraniu pracujących już w wywiadzie homoseksualistów. Ma między innymi spowodować, by „lepiej czuli się w pracy” i nie wahali się ujawnić swojej orientacji seksualnej przed kolegami.

– To prawda. MI5 będzie wprowadzał w życie nasz program. Pomożemy mu się zmienić – powiedział „Rz” przedstawiciel organizacji.

Przede wszystkim jednak wywiad, zgodnie ze wskazówkami doradców ze Stonewall, zamierza skierować specjalne oferty pracy do homoseksualistów. Dzięki temu – jak podkreślają pomysłodawcy projektu – personel służb specjalnych będzie odzwierciedlał różnorodność dzisiejszego brytyjskiego społeczeństwa (zatrudniani są też muzułmanie i Azjaci).

Jak podkreśla dziennik „Financial Times”, odzwierciedla to wielkie zmiany w mentalności brytyjskiego establishmentu, które dokonały się za czasów rządów lewicy. Homoseksualiści do początku lat 90. – czyli ćwierć wieku po tym, gdy w 1967 roku współżycie seksualne dwóch mężczyzn zostało wykreślone z brytyjskiej listy przestępstw – nie mogli służyć w wywiadzie ani w dyplomacji.

W przypadku dyplomatów, na przykład ambasadorów, obawiano się, że ich homoseksualizm mógłby wywołać konflikty z krajami, w których jest on nadal zakazany. W przypadku agentów wywiadu brano pod uwagę fakt, że homoseksualistów łatwo jest szantażować – co mogłyby wykorzystać obce służby.

Jako przykład podawano słynną sowiecką siatkę szpiegowską Cambridge działającą w brytyjskim wywiadzie w czasie wojny i w latach 50., której dwóch przywódców było homoseksualistami.

Współpraca Stonewall z brytyjskim wywiadem byłaby kiedyś nie do pomyślenia również ze względu na osobę byłej szefowej grupy Anny Manson. Jak pisze „Financial Times”, w latach 70. zasłynęła ona bowiem jako twórczyni planu wysadzenia w powietrze domów ministrów o konserwatywnych poglądach społecznych.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.zychowicz@rp.pl

Rzeczpospolita: Następcy Bonda mogą już być gejami
Piotr Zychowicz 19-08-2008

Po homoseksualizmie czas na legalizację pedofilii

Pedofile świętują w tym tygodniu International Boy Love Day (IBLD). Stronę internetową propagującą ten dzień zablokowano w wielu krajach zachodnich. W Polsce jest dostępna

Z okazji tego święta zwolennicy organizacji takich jak Północnoamerykańskie Stowarzyszenie Miłości Mężczyzn i Chłopców (NAMBLA) mają zapalać w miejscach publicznych niebieskie świeczki. Pomysł obchodzenia pedofilskiego święta narodził się w 1998 roku podczas dyskusji na czatach SafeHaven i BoyChat. Wybrano dzień letniego przesilenia, bo najdłuższy dzień w roku „jest najlepszy do celebrowania młodzieńczej miłości”. W 2002 roku postanowiono jednak przesunąć obchody na pierwszą sobotę po dniu przesilenia. Pedofile narzekali bowiem, że w dniu roboczym trudno znaleźć czas, by spotkać się w gronie kolegów i zapalić świeczkę.

We Francji, Włoszech i Wielkiej Brytanii strona internetowa IBLD została zablokowana, w Polsce jest dostępna. – Trzeba ustalić, gdzie jest serwer tej strony. Ma niepolską domenę, więc jest mało prawdopodobne, że została zarejestrowana na terenie Polski – tłumaczy „Rz” podinspektor Mariusz Sokołowski.

Strona jest też dostępna w Hiszpanii. Tamtejszy rzecznik praw człowieka i organizacje pozarządowe, m.in. Save the Children, zwrócili się do prokuratury o natychmiastowe jej zablokowanie.

Organizacje pedofilskie twierdzą, że nie namawiają nikogo do łamania prawa i że akceptują tylko stosunki seksualne, do których dochodzi za obopólną zgodą. „Święto BoyLove ma również na celu uhonorowanie chłopców, którzy zdecydowali się rzucić wyzwanie sztucznym i złym zasadom zabraniającym takiej miłości” – tłumaczy anonimowy autor na stronie pedofilów.

Najlepszą formą obchodów jest, jego zdaniem, spotkanie z byłym kochankiem. „Spędźcie ten dzień z chłopcem bądź mężczyzną, którym teraz już jest, być może nawet z jego rodziną, jeżeli jest żonaty i ma dzieci” – apeluje autor. Dla większości pedofilów głównym świętem nie jest BoyLove Day, tylko Dzień Alicji obchodzony 25 kwietnia. 90 proc. pedofilów to heteroseksualiści, a to święto upamiętnia domniemany związek autora „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla z czteroletnią Alice Liddell.

W 2006 roku w Holandii powstała pierwsza na świecie partia dążąca do legalizacji pedofilii. Ma kilku członków. Większość pedofilów woli się nie ujawniać. O skali zjawiska świadczy jednak coraz szersza oferta forów internetowych. Forum „Christian boylovers” poleca się wszystkim, których łączy zamiłowanie do chłopców i… wiara chrześcijańska.

Źródło : Rzeczpospolita: W swoje święto pedofile zapalą świeczki
Marcin Szymaniak 24-06-2008

Tolerancja po gejowsku

“Wrzuć granat na tacę!” – wołają transparenty pokojowych marszy lewicy
W ten sposób różowi rewolucjoniści demonstrują pod naszymi oknami swoje rozumienie tolerancji, demokracji i równości.

Przebrany za zakonnicę transwestyta prowadzi na smyczy kolegę w stringach, kagańcu i koloratce. Posłanka Senyszyn wymachuje pejczykiem, parodiując słowa papieża. Radosny pochód ku chwale dewiacji, aborcji i komunizmu startuje spod poznańskich krzyży, albo próbuje zdobyć Wawel – to nieprzypadkowe symbole.

W warszawskim liceum Robert Biedroń (sądzony niegdyś o obrazę katolików) prowadzi zajęcia z tolerancji. Inny aktywista, Jacek Kochanowski, doktor socjologii na UW, zachęca do zawieszania pornografii homoseksualnej na kościołach oraz głośnych dyskotek w Wielki Piątek. Według niego, już czas na radykalne ruchy, a katolicy to “skazany na wymarcie margines, podskakujący w śmiertelnych konwulsjach”.

Komuniści zaprosili kiedyś do Sejmu gwiazdę porno, a ostatnio pomogli mediom “ograć” parę sodomitów, którzy przyjechali do Polski na zaproszenie i za pieniądze TVN, z zamiarem, by urząd Prezydenta RP nauczyć kultury i tolerancji. W Niedzielę Miłosierdzia zaczynaliśmy obchody rocznicy papieskiej. Tymczasem telewizja pokazywała bez końca, jak dwaj amerykańscy geje pochylają się z troską nad naszym ciemnogrodem. – Oni nas cywilizują – uświadamiała telewidzów Manuela Gretkowska. – Fay i Moulton są jak Cyryl i Metody, którzy przybyli do Słowian, żeby wprowadzać cywilizację.

Monopol na słowa klucze

Takie zachowanie odbiega od słownikowej definicji tolerancji. Nie przypomina też pierwotnego znaczenia takich pojęć jak wolność, równość czy demokracja. Antykatolicyzm lewicy doskonale obrazuje jej rzeczywisty stosunek do różnorodności. Tolerancja starcza dotąd, dokąd sięga ich światopogląd. Za herezję należy się łatka “homofoba”, przyrównanie do antysemity i wykluczenie z debaty społecznej.

“Homofobia” zastąpiła dawną “schizofrenię bezobjawową”, którą KGB diagnozowała u dysydentów, umieszczanych na tej podstawie w szpitalach psychiatrycznych. Pomysł wpisania “homofobii” na listę chorób umysłowych (w miejsce wykreślonego stamtąd homoseksualizmu) pojawił się już parę lat temu. Dziś “homofobię” rozumie się jako ogólny brak entuzjazmu wobec odmieńców seksualnych. A więc tolerancja ma oznaczać bezwarunkową zgodę na sterowanie przestrzenią publiczną przez agresywną mniejszość.

Cel: młodzież

Przyznam otwarcie, że moja tolerancja ma granice. Jedną z nich jest płot mojego domu. Boję się o moje dzieci i chcę je chronić przed molestowaniem wulgarną propagandą. W krakowskim urzędzie miasta na warsztatach tolerancji młodzież dostała od gejów ulotki o higienie w kontakcie z odchodami w ramach pieszczot homoseksualnych. Na Zachodzie akceptacja homoseksualizmu, w mniej lub bardziej obscenicznej formie, przewija się na lekcjach w szkole, a rodzice mają coraz mniej do powiedzenia. W Kanadzie sąd uznał, że nie wolno zwolnić dziecka z edukacji homoseksualnej, bo to by było wbrew prawom gejów.

Nie da się też nie zauważyć powolnego oswajania pedofilii jako “praw seksualnych nieletnich”. Organizacje gejowskie na całym świecie lobbują na rzecz obniżenia wieku osób, z którymi wolno legalnie uprawiać seks. Naukowe pisma gejowskie publikują rozprawy o “pozytywnej pedofilii”. Jedna praca proponuje reformę języka: wykorzystywanie homoseksualne chłopca nazywa “męską intymnością międzypokoleniową”. “Ofiara” to dyskryminujący termin, a rodzice powinni docenić rolę pedofila w wychowaniu dziecka. O pozytywnej pedofilii pisał niemiecki polityk Partii Zielonych, Volker Beck, który na polskich paradach równości maszeruje ramię w ramię z naszymi rodzimymi głosicielami tolerancji, jak Izabela Jaruga-Nowacka, SLD-owski minister ds. rodziny.

Tolerancja kosztem życia?

W czasach pierwszych parad gejowskich w Polsce wmawiano nam, że chodzi tylko o równość i niedyskryminację w pracy. Małżeństwa? Adopcje? Rewolucja społeczna? To może na Zachodzie, ale przecież nie u nas. Tak było zaledwie kilka lat temu.

Mało kto wie, czym zajmują się dziś aktywiści równości. Kampania Przeciw Homofobii złożyła skargę do RPO w sprawie dyskryminacji gejów przez stacje krwiodawstwa. Pan Biedroń, znany z przechwalania się wielością partnerów seksualnych, walczył o prawo aktywnych homoseksualistów do oddawania krwi. Rzecznik musiał podeprzeć się statystykami medycznymi o masowych zachowaniach wysokiego ryzyka wśród gejów. Te dane dały podstawę międzynarodowym regulacjom wykluczającym tę społeczność jako dawców krwi, co nie przeszkodziło jednak homoseksualistom w Kanadzie wymusić zamknięcia “nietolerancyjnego” punktu krwiodawstwa.

Wolność zabrana niepostrzeżenie

W pierwszej kolejności, ideologia gejowska atakuje wolność słowa. Regulacje prawne kneblujące swobodę poglądów wyrastają w zachodnich społeczeństwach jak grzyby po deszczu.

W Wielkiej Brytanii policja traktuje “przestępstwa homofobiczne” priorytetowo. Potrafi wezwać na przesłuchania staruszków, którzy obok gejowskich ulotek rozłożyli literaturę chrześcijańską, albo publicystkę, która na antenie radia przyznała, że jest przeciw adopcji dzieci przez gejów. Agencje adopcyjne muszą przyznawać dzieci homoseksualistom pod groźbą utraty licencji. Jednocześnie dyskwalifikują doświadczone małżeństwo za biblijne poglądy na homoseksualizm. Nie wolno odmówić parze gejów wynajmu mieszkania, pracy w szkole, lokalu na “wesele”. Takich przykładów jest cała litania.

Co istotne, podstawy prawne tych represji pojawiły się na Zachodzie niezauważenie, z pominięciem mechanizmów demokracji. Referenda wykazywały, że społeczeństwa są przeciw. Dopiero żmudne zabiegi polityczne, forsowane precedensy sądowe i kampanie medialne umożliwiły kontrolę nad opinią publiczną.

Czy w Polsce jesteśmy skazani na ten sam proces? Obawiam się, że tak.

Źródło: Gość Niedzielny: Pornografia na kościołach, czyli tolerancja po gejowsku
Joanna Najfeld, 13.04.2008

Homoseksualizm nie jest chorobą - kto o tym zdecydował

W konkursie na najbardziej skuteczny lobbing XX wieku na podium z pewnością stanęłyby środowiska gejowskie. Ofiarami tego konkursu są… sami homoseksualiści.
Pierwszym znaczącym sukcesem lobby gejowskiego było skreślenie homoseksualizmu z listy chorób psychicznych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w latach 70. Dwadzieścia lat później Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poszła w ślady Amerykanów. Pierwszy raz w historii o skreśleniu czegoś z listy chorób zadecydowały nie badania naukowe, a referendum przeprowadzone wśród psychiatrów i psychologów. Dobór osób głosujących nie był, zresztą, reprezentatywny. Celowo nie zapytano o zdanie dość licznej grupy specjalistów o odmiennych poglądach.

Jest droga wyjścia
Nawet francuska feministka Elizabeth Badinter nie kryła oburzenia, kiedy pisała o decyzji WHO: „Nie można godzić się na to, by nauka rozstrzygała o fałszu i prawdzie na drodze nacisków grup społecznych, czy (…) referendum”. Nie tylko Badinter wiedziała, że to wpływ lobby homoseksualnego, a nie rzetelna wiedza naukowa, zdecydował o zwrocie w psychiatrii. Intencja była czytelna: jeśli coś nie jest chorobą, jest normalne. I nie można już wmawiać gejom, że „mogą z tego wyjść”. Tymczasem sam dr Robert Spitzer (obecnie profesor), który doprowadził do skreślenia homoseksualizmu z listy zaburzeń w 1973 r., po latach przyznał się do pomyłki. Przeprowadził serię badań wśród osób homoseksualnych, które poddały się terapii (wyniki badań opisał w raporcie Can Some Gay Men and Lesbians Change Their Sexual Orientation? 200 Participants Reporting a Change from Homosexual to Heterosexual Orientation).

Okazało się, że przed jej rozpoczęciem tylko 2 proc. gejów uważało, że „spełnia” się w relacji heteroseksualnej (u kobiet – 0 proc.!). Po terapii już 66 proc. mężczyzn i 44 proc. kobiet uważało się za zdolne do trwania w związku z osobą płci przeciwnej. Dr Spitzer powiedział wtedy: „Jestem przekonany, że wielu ludzi dokonało poważnych zmian w kierunku stania się heteroseksualistami. Podchodziłem do tych badań sceptycznie. Teraz twierdzę, że te zmiany mogą być trwałe”. Tego oczywiście nie chciały uznać organizacje gejów i lesbijek. A za nimi posłusznie podążyły najważniejsze światowe media.

Homo-plan
Wprawdzie spiskowe teorie dziejów są skompromitowaną próbą tłumaczenia rzeczywistości (choć nadal mają wzięcie), jednak równie absurdalne jest odrzucanie możliwości sterowania zbiorową świadomością przez wpływowe grupy nacisku. W przypadku inwazji lobby homoseksualnego argumenty cisną się właściwie same. W 1987 roku w USA gejowskie pismo „Guide Magazine” opublikowało artykuł Marshalla Kirka, który był wyrażonym wprost programem oswajania społeczeństwa z „równouprawnioną” orientacją seksualną. Aż dziwne, że w Polsce przez całe lata nikt nie przedrukował tego znamiennego tekstu. Tylko „Rzeczpospolita” zdobyła się na to w ubiegłym roku („Przerobić heteroseksualną Amerykę”, nr 139/2007).

„Krok 1: Mówcie o homoseksualistach i homoseksualizmie tak często i tak głośno, jak to możliwe. Stoi za tym prosta zasada: niemal każde zachowanie zaczyna wyglądać normalnie, jeśli stykasz się z nim dość często w swoim bliskim otoczeniu (…).

Krok 2: Przedstawiajcie gejów jako ofiary, nie jako agresywnych rywali (…).W tym celu osoby występujące w kampanii powinny być prawe i przyzwoite, miłe w obyciu i godne uznania wedle zwyczajnych standardów, całkowicie niewyróżniające się wyglądem – jednym słowem, nierozróżnialne od heteroseksualistów, do których chcemy dotrzeć (…).

Krok 3: Nasza kampania nie może domagać się bezpośredniego wsparcia dla praktyk homoseksualnych; powinna natomiast obrać za główny wątek walkę z dyskryminacją. Wolność słowa, wolność wyznania, wolność zrzeszania się, prawo do sprawiedliwego procesu i powszechna ochrona prawna – takie problemy powinna uwypuklać nasza kampania.

Krok 4: Zadbajcie, żeby geje dobrze wypadali (…). W krótkim czasie zręczna i bystra kampania medialna może przemienić wspólnotę gejowską w matkę chrzestną cywilizacji zachodniej. Równolegle nie powinniśmy zapominać o poparciu ze strony gwiazd.

Krok 5: Sprawcie, aby wrogowie wypadli źle. Na późniejszym etapie kampanii, kiedy już reklamy gejowskie spowszednieją, nadejdzie czas rozprawić się z pozostającymi nadal przeciwnikami. Mówiąc bez ogródek – trzeba ich zmieszać z błotem. Mamy przy tym dwojakie cele. Po pierwsze chcemy zastąpić pewną siebie homofobię ogółu wstydem i poczuciem winy. Po drugie chcemy sprawić, by wrogowie gejów wyglądali tak paskudnie, że przeciętny Amerykanin będzie chciał się od nich trzymać z daleka”.

Owoce tak zakrojonego planu działania widać gołym okiem. Autor artykułu pisze także, że podjęcie tych działań jest pilne ze względu na „dobro każdej osoby homoseksualnej”. Z pewnością nie pytał o zdanie tych homoseksualistów, którzy czują się źle ze swoimi skłonnościami (które, przypomnijmy, nie są grzechem! grzechem są dopiero czyny homoseksualne) i próbują wyjść na prostą.
Jacek Dziedzina

Źródło: Gość Niedzielny: Homo-lobby nr 1
artykuł z numeru 19/2008 11-05-2008

Dyskryminacja ze względu na stosunek do gajów

Zaledwie kilka tygodni po tym, gdy trybunał w Strasburgu uznał, że zakaz adopcji dzieci przez homoseksualistów stanowi naruszenie ich praw, po raz pierwszy mamy przykład dyskryminacji w drugą stronę. Brytyjski urząd adopcyjny odmówił przyznania praw do opieki nad dzieckiem doświadczonemu małżeństwu. Oboje - zdeklarowani chrześcijanie - zostali zdyskwalifikowani za nietolerancyjny stosunek wobec homoseksualizmu.

Eunice i Owena Johnsów zapytano o stosunek wobec mniejszości seksualnych. Odpowiedzieli, że są członkami Kościoła zielonoświątkowego i że homoseksualizm jest nie do pogodzenia z ich wiarą. “Nie jesteśmy homofobami” - przekonywali - ale nie będziemy uczyć dziecka, że to coś dobrego”.

Otrzymali odmowę. Dla urzędników nie miało znaczenia, że państwo Johns zajmowali się dotychczas niemal 20 sierotami i wychowali czworo własnych dzieci.

Pracownicy socjalni powołują się na ustawodawstwo antydyskryminacyjne, tzw. Equality Act z kwietnia ub.r., który zakazuje dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej.

Środowiska chrześcijańskie już są oburzone wyrokiem. “Homoseksualizm jest poza wszelką krytyką. Ma być nie tylko akceptowany, ale promowany i afirmowany” - mówi z rozmowie z DZIENNIKIEM redaktor naczelny brytyjskiego pisma “The Christian Voice” Stephen Green.

Adwokat państwa Johns Andrea Williams zapewnia, że jeśli urzędnicy nie zmienią swojej decyzji, to sprawa trafi do sądu.

O bulwersującym przypadku rozmawialiśmy z samymi poszkodowanymi.

ARTUR CIECHANOWICZ: Kiedy zaczęły się państwa problemy z adopcją?
EUNICE JOHNS*: Wtedy gdy powiedziałam, że nie będę uczyła dzieci, że homoseksualizm jest w porządku. Powiedziałam, że jestem chrześcijanką, czytam Biblię i po prostu tak nie uważam, więc nie będę nikogo przekonywać do czegoś, w co sama nie wierzę. Mówiłam im, że nie ma dla mnie znaczenia ani płeć dziecka, ani kolor skóry, ani nic innego – kochałabym je równie silną miłością. Ale nie będę ich uczyć, że homoseksualizm jest czymś dobrym.

Jaka była reakcja urzędników?

Powiedziano mi, że obowiązuje u nas prawo o równym traktowaniu mniejszości seksualnych i że to, co zamierzam robić, to dyskryminacja.

Czy na inne pytania odpowiedzieli państwo zgodnie ze standardami?

Nie, bo o nic innego nas w zasadzie nie zapytano. Ciągle drążyli temat naszego podejścia do homoseksualistów i tego, jak o tym będziemy rozmawiać z dziećmi.

Aplikowali państwo o adopcję nastolatka?

Nie. Tu chodziło o kilkuletnie dziecko. Pomijając nasz stosunek do sprawy, uważam, że z takimi dzieciakami nie powinno sie jeszcze rozmawiać na podobne tematy. Jest mnóstwo innych, ciekawych spraw.

Ale przecież oprócz tego mogły być do państwa jakieś inne zastrzeżenia?

Proszę pana, wychowałam czworo własnych i 18 adoptowanych. To chyba wystarczający dowód, że umiemy się zająć dzieciakami.

Zamierzają państwo nadal walczyć?

Na razie mamy nadzieję, że urzędnicy zmienią swoją decyzję. Ale przede wszystkim to prawo musi zostać zmienione. Anglia jest mimo wszystko chrześcijańskim krajem. Więc dlaczego chrześcijan traktuje się tu jak obywateli drugiej kategorii?

Artur Ciechanowicz

Źródło: Dziennik.pl
4 marca 2008

Edukacja seksualna

Dyskusja o zmianach w oświacie w tym o edukacji seksualnej

Następna strona »


Nowe artykuły na email

Kliknij poniższy link i zapisz się, a będziesz otrzymywał nowe artykuły na email:

ZAPISUJE SIĘ >>

 

listopad 2008
P W Ś C P S N
« paź    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

a

Statystyka

  • 356,022 odwiedzin