Dyskryminacja chłopców zaczyna się w szkole

Dyskryminacja chłopców zaczyna się w szkole. Chłopcy za takie same osiągnięcia są gorzej oceniani niż dziewczynki.
Biorąc pod uwagę, że ogromną większością nauczycieli są kobiety i coraz większe sfeminizowanie kobiet sytuacja ta będzie się pogarszać.

W grupie nauczycieli języków polskiego i rosyjskiego mężczyzną jest co dwudziesty, plastyki i niemieckiego – co dziesiąty, a matematyki – co siódmy. W grupie uczących historii, fizyki mężczyzną jest co trzeci, a wśród nauczycieli wychowania fizycznego mniej więcej co drugi. Najwięcej mężczyzn jest w grupie nauczycieli przysposobienia obronnego – dwóch na troje nauczycieli tego przedmiotu to mężczyźni.

Ogółem kobiety stanowią ok. 80 proc. nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących w szkołach dla dzieci i młodzieży.
źródło PB

Reklamy

Kobiety a HIV / AIDS

Szukając różnych informacji o HIV / AIDS trafiłem na książkę „Kto w Polsce ma HIV. Epidemia i jej mistyfikacje” Jakuba Janiszewskiego (wydawnictwo Krytyka Polityczna). Autor rasowy lewicowiec/ socjalista, który wg wiki jest homoseksualistą, a konkretnie gajem pisał wcześniej m.in. o Saimonie Molu (też o tym postępowym Murzynie wstawiałem artykuły)
Książka ma zgłębiać kwestię HIV / AIDS. W pierwszym rozdziale książki autor „zadaje pytanie” jednej z ofiar „chciałbym dowiedzieć się kto Cie zabił”. Ja odpowiedz znalazłem już w tym pierwszym rozdziale. Autor chyba nie znalazł, chociaż już na początku, sugeruje że to Ci beznadziejni lekarze.
Książki stanowczo nie polecam.

Przedmowę do książki napisała Kingi Dunin poniżej fragment

Ja­kub Ja­ni­szew­ski umiesz­cza pro­ble­ma­ty­kę AIDS wła­śnie w ta­kiej sze­ro­kiej per­spek­ty­wie. To, co wy­da­je się oczy­wi­ste w przy­pad­ku in­nych cho­rób, na­gle oka­zu­je się wca­le ta­kie nie być. O oso­bach za­ka­żo­nych wciąż my­śli­my jak o „głup­kach”, któ­rzy nie za­sto­so­wa­li wła­ści­wych za­bez­pie­czeń i te­raz po­no­szą tego kon­se­kwen­cje. Tak jak­by seks nie dział się w re­la­cjach z in­ny­mi, a był za­gad­nie­niem je­dy­nie tech­nicz­nym, w któ­rym sko­rzy­sta­nie z pre­zer­wa­ty­wy jest czę­ścią pro­ce­du­ry. Jak­by pod­sta­wo­wym pro­ble­mem każ­de­go nar­ko­ma­na było za­pew­nie­nie so­bie ste­ryl­ne­go sprzę­tu. Nie­ste­ty, re­al­ne sy­tu­acje ży­cio­we są dużo bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne i ra­cjo­nal­no­ści też by­wa­ją róż­ne.

Autor umieszcza wycinki z karty szpitalnej swojej bohaterki

29 let­nia pa­cjent­ka zo­sta­ła przy­ję­ta do klin­ki z po­wo­du sta­nów go­rącz­ko­wych utrzy­mu­ją­cych się od po­nad dwóch ty­go­dni. […] Dia­gno­sty­ka nie zo­sta­ła za­koń­czo­na (ba­da­nia w toku – zo­sta­ną prze­ka­za­ne te­le­fo­nicz­nie). Ze wzglę­du na znacz­ne za­bu­rze­nia na­stro­ju i my­śli sa­mo­bój­cze pa­cjent­ka zo­sta­je prze­wie­zio­na do Izby Przy­jęć Szpi­ta­la Ba­biń­skie­go ce­lem kon­sul­ta­cji psy­chia­trycz­nej i ewen­tu­al­nej ho­spi­ta­li­za­cji.
Roz­po­zna­nie: uszko­dze­nie wą­tro­by, nie­do­krwi­stość, stan go­rącz­ko­wy, za­bu­rze­nia na­stro­ju.

Jeden wycinek z karty szpitalnej zasługuje na szczególną uwagę

„Pa­cjent­ka ne­gu­je przyp. kont. sex w cią­gu ostat­nie­go roku. Wcze­śniej ry­zyk. zach. sex. (z 10 part­ne­ra­mi, sto­sun­ki bez pre­zer­wa­ty­wy). 2 cią­że → dwa sztucz­ne po­ro­nie­nia 2005. 2006. Pali: ne­gu­je. Pije: 2 piwa, 1 but. wina / mie­siąc. Inne używ­ki: am­fe­ta­mi­na, exta­sy, ma­ri­hu­ana przez 3 lata do 2006 r. Ne­gu­je do­żyl­ne przyj­mo­wa­nie nar­ko­ty­ków.”

W tym samym rozdziale autora wyobraża sobie dialog z bohaterką. Nie trzeba całości czytać wystarczy to zaczernione:

„Tak po­wi­nie­nem zro­bić, ale wy­obra­żam so­bie Anię, jak wy­chy­la się do mnie przez owal cmen­tar­ne­go por­ce­li­tu, na­gle po­waż­nie­je, wy­glą­da do­ro­ślej i od­zy­wa się głę­bo­kim, bez­cie­le­snym gło­sem:
– Nie uma­wia­li­śmy się, że bę­dziesz grze­bał w moim ży­ciu, stra­szył mo­ich przy­ja­ciół, za­drę­czał dziad­ka i ojca. W ogó­le nie uma­wia­li­śmy się, że bę­dziesz o mnie pi­sał. To moja spra­wa, jak ży­łam. To­bie niech wy­star­czy to, jak umar­łam.

Po czym cho­wa się za­gnie­wa­na z po­wro­tem w czar­no-bia­łe zdję­cie.

– To praw­da, Aniu – od­po­wia­dam. – Nie będę prze­czył. Chcę cię użyć jako eg­zem­pli­fi­ka­cji pew­nej tezy. Nie po­trze­bu­ję two­ich przy­ja­ciół, two­je­go ojca ani naj­lep­szej przy­ja­ciół­ki. Chcę, że­byś po­mo­gła zro­zu­mieć, jak to moż­li­we, że w eu­ro­pej­skim kra­ju, 25 lat po tym, jak za­re­je­stro­wa­no pierw­szy przy­pa­dek AIDS, mło­da ko­bie­ta z wyż­szym wy­kształ­ce­niem umie­ra na cho­ro­bę, o któ­rej już wszyst­ko wia­do­mo. Chcę, że­byś po­mo­gła mi zro­zu­mieć, dla­cze­go za­miast żyć scho­wa­na bez­piecz­nie pod pa­ra­so­lem trzech oen­ze­tow­skich zer, skoń­czy­łaś jako mar­twa je­dyn­ka. Tego od cie­bie chcę i ni­cze­go wię­cej. Mó­wiąc krót­ko – tu spo­glą­dam na upo­zo­wa­ne zdję­cie, któ­re do­sta­łem od pani B. – chcę się do­wie­dzieć, kto cię za­bił.”

Po przeczytaniu obowiązkowo wyciągnąć wnioski.

P.S. Pod koniec pisania tego tekstu dowiedziałem się że książka powstałą dzięki wsparciu Open Society Foundations.

Organizacje dobroczynne w państwach socjalistycznych

Przypadkowo natknąłem się na obrzydliwy artykuł Stanisława Michalkiewicza porównującego WOŚP z Narodowosocjalistyczną Ludową Opieką Społeczną (Nationalsozialistische Volkswohlfahrt) organizacją stworzona i prowadzoną przez NSDAP.
W związku z tym, że jest taki obrzydliwy cytuję go w całości poniżej.

– – –

Winterhilfswerk
Źródło: Winterhilfswerk
17 stycznia 2010

1 grudnia wszedł w życie Traktat Lizboński i powstała Unia Europejska, której nolens volens zostaliśmy obywatelami, względnie – jak kto woli – poddanymi, więc siłą rzeczy musimy się europeizować, nawiązując do sprawdzonych tradycji. Nie chodzi jednak o to, by niewolniczo je naśladować, bo Unia Europejska tego od nas nie wymaga. Przeciwnie – kładzie nacisk na różnorodność form, byle tylko wyrażały one te same treści. Tego samego oczekiwał również Ojciec Narodów Józef Stalin, dopuszczając „narodowe formy” wszelako pod warunkiem, że przy ich pomocy wszyscy będą przyswajali sobie identyczne „socjalistyczne treści”. Dokładnie tego samego oczekuje od nas inny Józef, mianowicie Józef Barroso.

Na szczęście nie wypadliśmy sroce spod ogona i przygotowując się do wzorowego uczestnictwa w Unii Europejskiej, przez ostatnie 20 lat wypracowaliśmy własną, narodową formę wyrażania identycznych treści. Mam oczywiście na myśli Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy „Jurka” Owsiaka, któremu ostatnio partia udostępniła nawet samoloty F-16, dzięki czemu nareszcie wiemy, po co właściwie żeśmy je sobie zafundowali. Bo „Jurek” Owsiak niezwykle sprytnie połączył socjalistyczną treść z narodową formą, co znalazło wyraz już w samej nazwie. Wielka Orkiestra nie zajmuje się bowiem „zimową”, tylko – „świąteczną” pomocą – ale poza tym wszystko jest właściwie tak samo. Warto zatem przypomnieć pierwowzór, żebyśmy wiedzieli skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy.

Jedną z form aktywności NSDAP na odcinku społecznym była Nationalsozialistische Volkswohlfahrt czyli Narodowosocjalistyczna Ludowa Opieka Społeczna. Również ta nazwa pokazuje, że ruch hitlerowski miał charakter par excellence socjalistyczny, a nie żaden „prawicowy”. Rozwinęła się ona dzięki poparciu kolejnego Józefa, mianowicie Józefa Goebbelsa, który nie tylko potrafił nadać jej propagandowy rozmach, porównywalny do rozmachu nadanego tubylczej Orkiestrze przez „Jurka” Owsiaka, ale nawet uczynił swoją żonę Magdę Goebbels honorową patronką tej inicjatywy, podobnie jak „Jurkowi” Owsiakowi patronuje państwowa telewizja, będąca wszak najważniejszą placówką Ministerstwa Prawdy.

Narodowosocjalistyczna Ludowa Opieka Społeczna zajmowała się rozmaitymi inicjatywami, np. pomaganiem podróżnym na dworcach kolejowych, ale jej sztandarową, doroczną akcją, była właśnie Winterhilfswerk, czyli Pomoc Zimowa. Ponieważ, jak wiadomo, gospodarka Rzeszy była zorientowana na cele wojenne, wielu ludzi zostało zmuszonych do różnych wyrzeczeń, które trzeba było zrekompensować im pomocą ze strony państwa, które te wyrzeczenia wcześniej konsumowało. Można było oczywiście nałożyć specjalny podatek na opiekę społeczną, ale wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler odrzucił tę możliwość przede wszystkim ze względów pedagogicznych. Ze względów pedagogicznych bowiem opieka społeczna powinna przybrać postać spontanicznego zrywu całej narodowej społeczności, co nawiasem mówiąc, stwarzało dodatkową okazję do tresury. „Poprzez tak widoczne demonstracje – mówił Adolf Hitler – nieustannie poruszamy sumienie naszego narodu i za każdym razem uświadamiamy wam, że należy uważać się za człowieka społeczności i nie unikać poświęceń.”

Podobne pedagogiczne cele wpisane są również w działalność Wielkiej Orkiestry „Jurka” Owsiaka; nie tyle chodzi o pieniądze na sprzęt medyczny, chociaż oczywiście dzięki ich zebraniu Narodowy Fundusz Ochrony Zdrowia będzie mógł przeznaczyć nadwyżki na przykład na zakup limuzyn z podgrzewanymi siedzeniami dla swoich dygnitarzy, bo wiadomo, że im bardziej dygnitarz zadowolony, tym lepiej również dla pacjentów – co przede wszystkim o nieustanne i powszechne poruszenie sumień narodu, któremu trzeba raz na zawsze wbić do głowy, że bez względu na prywatnie wyznawane poglądy – nikomu nie wolno unikać poświęceń dla wielkiej idei socjalizmu. Kto próbuje się od tej świętej powinności uchylać, to nie ulega chyba wątpliwości, że przede wszystkim jest wrogiem chorych dzieci, a więc – pozbawionym ludzkich uczuć najgorszym wrogiem, a jeśli nawet nie zaraz „wrogiem”, to w każdym razie – na pewno świnią. I o to właśnie chodzi, bo czyż w inny sposób można budować upragnioną jeszcze przez Edwarda Gierka jedność moralno-polityczną narodu pod przewodnictwem partii?

Więc ożywiona takimi szczytnymi ideałami Nationalsozialistische Volkswohlfahrt corocznie, już od wczesnej jesieni przystępowała do organizowania Winterhilfswerk czyli Pomocy Zimowej, która polegała na zbieraniu datków od społeczeństwa. Zbieraniem tych datków zajmowało się ponad milion wolontariuszy, głównie młodych, skupionych w masowych organizacjach, również nastawionych na nieustanne poruszanie sumień. Potem uzyskane w ten sposób zasoby były rozdzielane przez funkcjonariuszy Narodowosocjalistycznej Ludowej Opieki Społecznej, dzięki czemu każdy obdarowany wiedział, komu winien jest dozgonną wdzięczność i w ten sposób prawidłowo kalibrował sobie sumienie.

Dzięki prawidłowo skalibrowanym sumieniom i umysłom, nawet w momencie zachwiania zaufania do intencji dygnitarzy z Narodowego Funduszu Zdrowia, żaden z autorytetów moralnych, jakie zostały zaangażowane do zdiagnozowania sytuacji, nie podał w wątpliwość konieczności dysponowania przez Fundusz pieniędzmi pacjentów. Pomysł, żeby pieniądze nie „szły za pacjentem” w coraz bardziej wydłużającej się odległości, tylko podążały RAZEM Z NIM, bo by mu ich przedtem nikt nie odebrał niby dla jego dobra – już nie przyszedł nikomu do głowy. I to jest miarą naszego przygotowania do wzorowego uczestnictwa w Unii Europejskiej, w czym „Jurek” Owsiak, niezależnie od tego, czy to sobie też wykalkulował, czy nie – ma wielki udział. Słusznie tedy partia wynagradza go jak tam może, oddając do jego dyspozycji zasoby tych resztek państwa, jakie jeszcze jej do dyspozycji pozostały, to znaczy – telewizję i samoloty F-16.

Stanisław Michalkiewicz

Polecam produkt – kamera cyfrowa Panasonic HC-V270EP-K

Przed wakacjami kupiłem kamerę Panasonic HC-V270EP-K. Potrzebowałem jej do nagrywania dzieci. Jest to już moje czwarte urządzenie do nagrywana po dwóch cyfrowych aparatach i Sanyo Xacti CG10. Między ta ostatnią a Panasoniciem jest przepaść technologiczna.
Nie miałem jakichś wybujałych potrzeb. Wyszedłem z założenia, że wszystkie nowe kamery (w danym segmencie cenowym) są podobnej jakości. Zależało mi na 3 kwestiach: małe urządzenie (sanyo nosiłem w kieszeni spodni), szeroki kąt nagrywania (niezbędny do nagrywania w domu) i dobra jakość nagrania przy słabym oświetleniu.

Plusy:
Bardzo dobrze nagrywa przy słabym oświetleniu,
Szeroki kąt nagrywania (jedna z nielicznych kamer w tej cenie która ma ogniskową obiektywu 28mm),
Dobra stabilizacja przy nagrywaniu,
Przyzwoita wielkość kamery (chociaż znacznie większa niż Sanyo),
Bardzo dobra jakość jak za 1100 zł,
Przyzwoita bateria (możliwość zarejestrowana ponad 60 min nagrania na jednej baterii),

Minusy:
– Nie ma żadnego manipulatora, wszelkie ustawienia realizuje się na dotykowym ekranie.
– Miejsce wkładania karty SD

Majdan biedni demonstranci czy terroryści

Kim są demonstranci na Majdanie? Czyje interesy reprezentują i kto ich opłaca?
Czy są ludźmi walczącymi o władzę czy „bojownikami” o wolność?

Szczególne polecam poniższy film.

Czy należy się dziwić, że zginęli tam ludzie? Że policja strzela do „demonstrantów”?

Medialne manipulacje

Profesor Krzysztof Rybiński zaczął zajmować się tematami innymi niż ekonomiczne. Napisał dwa tekst „O faktach i manipulacjach medialnych”, a także „Naukowo o pedofilii”. Oba teksty poniżej. Ciekawe czy ten drugi artykuł wywoła jakąś burze a może przynajmniej małą dyskusję. Obawiam się, że pan Krzysztof Rybiński szybciej przestanie być zapraszany do radia i telewizji niż uzyska jakąkolwiek reakcję. W końcu „nie jest ekspertem” więc się zna się.
Szkoda, że pan profesor nie wysilił się i dokładnie nie wskazał źródeł wszystkich danych. Rozumiem, że nie zrobił tego w gazetowym artykule ale od czego jest własny blog, który przyjmie wszystko.

—————–
Źródło: O faktach i manipulacjach medialnychOctober 26th, 2013

Bardzo często w mediach stosuje się techniki manipulacji, żeby stworzyć wrażenie że dane zjawisko ma charakter masowy, podczas gdy faktycznie występowało jednostkowo lub bardzo rzadko. Brakuje poważnych analiz, które pokazałyby skalę danego zjawiska, na liczbach, i jaki odsetek danej liczby wpada do promowanej w mediach kategorii. Jeżeli taka medialna manipulacja dotyczy spraw błahych, na przykład promocji pasty do zębów, gdzie sugeruje się że większość dentystów poleca daną pastę, to można nad tym przejść do porządku dziennego. Co prawda tylko nieliczni wiedzą, że zebrano pięciu dentystów, z czego trzech poleca tę pastę, ale reklama mówi prawdę, jest to większość.

Natomiast jeżeli obserwujemy gigantyczne manipulacje medialne w takich obszarach jak historia i tożsamość narodu polskiego, to są to już sprawy tak poważne, że naukowcy nie powinni tego pozostawić politykom, reżyserom i dziennikarzom, tylko muszą zacząć zabierać głos. W minionych kilku latach mieliśmy co najmniej trzy takie gigantyczne manipulacje medialne, dotyczą katastrofy smoleńskiej, mordowania Żydów przez Polaków i pedofilii w kościele. Jak trudno naukowo rozmawiać o tych sprawach przekonał się niedawno prezes PAN, który zaproponował debatę obu komisji wyjaśniających katastrofę smoleńską, po czym został brutalnie zaatakowany w mediach, łącznie z wielokrotnym wezwaniem do dymisji przez plującą wściekłością telewizyjną meszkę.

W temacie mordowania Żydów przez Polaków i rzekomego powszechnego antysemityzmu w Polsce powstało ostatnio wiele filmów, jeżeli tak dalej pójdzie to nasze wnuki będą się uczyły w szkołach, że Niemcy wkroczyli do Polski żeby uratować Żydów z rąk polskich oprawców mordujących Żydów w polskich obozach zagłady. A tymczasem jako ekonomista, który pracuje na danych chciałbym uzyskać chociażby szacunkowe odpowiedzi na następujące pytania : ilu Żydów zamordowali Niemcy w obozach zagłady, które zbudowali na okupowanych przez siebie terenach w Polsce, ilu zamordowali Polaków? Ilu Żydów uratowali Polacy z rąk niemieckich oprawców? Ilu Żydów zamordowali Polacy i jaki jest bilans netto, czy więcej uratowali czy więcej zamordowali? To są podstawowe pytania na które powinniśmy znać odpowiedzi. Bo jeżeli Polacy uratowali 100-ktornie więcej Żydów z rąk niemieckich katów niż sami zamordowali, to oznacza że filmy mówiące wyłącznie o tym drugim fakcie fałszują historię.

Trzeci wątek, który jest wielką manipulacją medialną, dotyczy tworzenia wrażenia o powszechności zjawiska pedofilii w kościele. Dzisiaj jest na ten temat mój artykuł w Rzeczpospolitej, w którym dokonałem krótkiego przeglądu prac naukowych z prestiżowych pism medycznych, które pokazują jaka jest charakterystyka pedofilów.

Moim zdaniem polscy naukowcy z różnych dziedzin mają moralny obowiązek brać udział w debatach które dotyczą naszej narodowej tożsamości, szczególnie jeżeli widzą iż manipulacje medialne prowadzą do fałszowania faktów do niszczenia naszej tradycji i tożsamości, naszych wartości. Jeżeli debatę publiczną w Polsce zdominują medialne meszki oszołomy, a ludzie którzy mają olbrzymią merytoryczną wiedzę będą się bali mówić prawdę, to Polska sczeźnie.

—————

 

Źródło: Rzeczpospolita: Naukowo o pedofilii
26-10-2013

 

Ostatnio niektóre media dużo piszą o zjawisku pedofilii. Niestety, mało jest artykułów, które rzetelnie informują o skali zjawiska, przyczynach i charakterystyce sprawców. Niniejszy tekst pokazuje, że, wykorzystując naukowe bazy danych, można w krótkim czasie zebrać materiały, które pozwalają ocenić zjawisko pedofilii.

Najpierw dane ze strony polskiej policji: w l. 2007–09 co roku było między 5 tys. 
a 8 tys. przypadków pedofilii i ponad 300 gwałtów 
na dzieciach. Nowszych danych nie znalazłem.

Nie są dostępne charakterystyki polskich pedofilów, więc można sięgnąć po dane międzynarodowe, najdokładniejsze są z USA. Ponad 95 proc. pedofilów to mężczyźni. Od 25 proc. do 1/3 przestępstw pedofilii jest popełnianych wobec chłopców, pozostałe wobec dziewczynek. Badania w wielu krajach (w tym też w Holandii) pokazują, że populacja gejów wynosi od 2 do 4 proc., a preferencja pedofila do skrzywdzenia chłopca sięga nawet 33 proc., czyli wśród pedofilów jest nawet 10-krotnie więcej homoseksualistów niż w społeczeństwie.

Jak pokazuje artykuł z prestiżowego Moyo Clinical Proceedings z 2007 r., który podsumowuje dostępną literaturę na temat pedofilii, heteroseksualny pedofil przeciętnie krzywdził około pięciorga dzieci, podczas gdy homoseksualny pedofil krzywdził 11 dzieci. Inne badanie cytowane w tym artykule, przeprowadzone anonimowo wśród pedofilów, wobec których już zakończono prawne restrykcje, pokazało, że przeciętny heteroseksualny pedofil napastował 20 dzieci, a homoseksualny aż 150. Autorzy wnioskują z tego, że bardzo wiele przypadków napastowania chłopców przez homoseksualnych pedofilów nie jest zgłaszanych na policję.

Bardzo obszerne omówienie badań nad zjawiskiem pedofilii jest przedstawione w publikacji Family Research Council z 2002 r. W szczególności pokazano, że na liście Gay Mens Fiction bestsellers był znaczny odsetek książek, w których pojawia się wątek pedofilii. A w 1990 r. „Journal of Homosexuality” opublikował serię artykułów, które opisywały miłość mężczyzny do chłopca jako naturalne prawo gejów. W książce podano wiele innych przykładów, w tym fakt, że znany aktywista i historyk środowisk gejowskich jest twórcą organizacji promującej legalizację męskiej pedofilii. Książka cytuje badania opublikowane przez prestiżowe pisma medyczne, a tym „Journal of American Medical Association”, że ponad połowa z badanych 279 amerykańskich gejów była jako dzieci molestowana przez starszego mężczyznę. U badanych osób heteroseksualnych zjawisko molestowania w dzieciństwie prawie nie występowało.
Jestem ekonomistą, a nie psychiatrą, więc nie mogę ocenić wiarygodności tych badań. Ale fakt, że zostały opublikowane w prestiżowych pismach medycznych, sugeruje, że spełniają wysokie standardy prowadzenia badań naukowych. Mam nadzieję, że po moim artykule również lekarze zabiorą w tej sprawie głos i albo potwierdzą, albo sfalsyfikują cytowane wyniki badań.

Krzysztof Rybiński profesor i rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie