Nagroda Nobla, Al Gore i inni kłamcy

Źródło: Niedziela: Skandaliczne Noble
28.11.2007

Gdy kilka tygodni temu rozmawiałem z Antoniem Gasparim, przewodniczącym ruchu „Chrześcijanie na rzecz Środowiska Naturalnego” (Cristiani per l’ambiente), usłyszałem zdecydowaną krytykę przyznania Pokojowej Nagrody Nobla Alowi Gore’owi.

Gaspari twierdził, że wyróżnienie dla Gore’a to prawdziwy skandal, dodając, iż nie jest to pierwsza kontrowersyjna decyzja Norweskiego Komitetu, który wybiera laureatów Pokojowej Nagrody. Warto więc wspomnieć, jakie „osobistości” zostały już wyróżnione tą prestiżową nagrodą.

W 2004 r. „pokojowego” Nobla dostała Kenijka Wangari Maathai, którą przedstawiano jako wybitną działaczkę na rzecz środowiska naturalnego (jak widać, problemy ekologiczne są obsesją Komitetu w Oslo). Problem w tym, że Kenijka, która zasłynęła, dzięki temu, że przeprowadziła kampanię sadzenia drzewek, aby zapobiec dezertyfikacji (pustynnieniu) Afryki, jest postacią bardzo kontrowersyjną.

Gdy w 1997 r. kandydowała na urząd prezydenta swego kraju, deklarowała, że Kenię trzeba oczyścić z przybyszów z Indii, których wielu osiedliło się w zachodniej Afryce. Jak donosiły światowe media, tony wypowiedzi późniejszej laureatki Nagrody Nobla na temat Hindusów zamieszkujących jej kraj „nie odbiegały bardzo daleko od idei czystki etnicznej”.

Wangari Maathai jest również zwolenniczką barbarzyńskiej praktyki wycięcia łechtaczki – obrzezania (clitoridectomia), bardzo rozpowszechnionej w Afryce (ocenia się, że na Czarnym Kontynencie ofiarami tej praktyki padło prawie 100 mln kobiet).

Kenijka brała czynny udział w różnych spotkaniach międzynarodowych gremiów na temat środowiska. Była jednym z prelegentów narady United Nations Environment Programme (Program Narodów Zjednoczonych do spraw Ochrony Środowiska), podczas której dyskutowano na temat nowej uniwersalnej i panteistycznej religijności mającej zastąpić chrześcijańsko-judaistyczną wizję świata. Narada ta odbywała się w ramach projektu, którego celem było przygotowanie tzw. Karty Ziemi. Wangari Maathai powiedziała wówczas, że „Karta Ziemi jest listą nowych przykazań”, dodając, że jej przygotowanie jest „jakby pisaniem na nowo Biblii”. Warto dodać, że ks. prof. Michael Schooyans z Papieskiej Akademii Nauk Społecznych nazwał „Kartę Ziemi” – która w zamyśle jej twórców miałaby zastąpić Powszechną Deklarację Praw Człowieka – projektem antyludzkim, pogańskim i panteistycznym.

Oto zasługi, za jakie można dostać Pokojową Nagrodę Nobla!

Jeszcze większym skandalem niż Nobel dla Wangari Maathai było przyznanie go w 1992 r. Gwatemalce Rigobercie Menchú Tum. Sławę zawdzięcza ona książce biograficznej napisanej w 1982 r. przez antropolog Elisabeth Burgos, byłą żonę lewicowego działacza francuskiego Régisa Debraya. Burgos przez osiem dni nagrywała wspomnienia Menchú, na których podstawie powstała książka zatytułowana: „Nazywam się Rigoberta Menchú”. Rigoberta opowiada w niej o trudnym dzieciństwie ubogiej dziewczynki z ludu Majów, ofiary przemocy potomków hiszpańskich konkwistadorów. Jej ojciec Vincente nie pozwalał jej uczęszczać do szkoły, ponieważ musiała pomagać mu w pracy w polu. Rodzina Menchú była tak biedna, że jeden z braci Rigoberty zmarł z głodu. Zdesperowany ojciec stanął wówczas na czele Indian, którzy powstali przeciw latyfundystom i domagali się kawałka ziemi do uprawy. Niestety, wojsko siłą stłumiło powstanie, a Vincente został zabity. Nie dość na tym, brata Rigoberty spalono na placu wioski, a rodzina Menchú musiała się temu przyglądać. Tragiczny los spotkał również matkę. Tyle wspomnienia Rigoberty.

Książka stała się bestsellerem, a nieznana nikomu Gwatemalka z ludu Majów zaczęła być postrzegana jako symbol walki ludów tubylczych z wyzyskim, zniewoleniem i ubóstwem – walki o lepszy świat. Menchú powtarza, że jej doświadczenia osobiste są rzeczywistością wielu ludów tubylczych, dlatego czuje się powołana do ich reprezentowania. Staje się tak sławna i popularna, szczególnie w lewicowych i radykalnych kręgach intelektualnych na Zachodzie, że w 1992 r. Komitet z Oslo przyznaje jej Pokojową Nagrodę Nobla.

Sława i prestiżowe wyróżnienie sprawiły, że zaczęto się lepiej przyglądać postaci gwatemalskiej noblistki. Rodzinną wioskę Menchú odwiedził antropolog David Stoll, który następnie w swej książce zdemaskował kłamstwa zawarte w biografii najsłynniejszej Gwatemalki. Okazało się, że ojciec Rigoberty nie był bezrolnym chłopem, lecz posiadał 2700 ha ziemi. Dziewczynka nie była zmuszana do pracy w polu, lecz uczęszczała do dwóch znanych szkół prowadzonych przez siostry zakonne. Patetyczna walka o ziemię była w rzeczywistości sporem między ojcem a jego krewnymi. Nikt też nigdy nie słyszał o spaleniu jej brata. Jednym słowem – „heroiczny” życiorys przedsiębiorczej Rigoberty, któremu zawdzięcza sławę, Nagrodę Nobla i funkcję ambasadora Narodów Zjednoczonych, był stekiem kłamstw. Potwierdził to również dziennikarz gazety „New York Times” wysłany do Gwatemali.

Zadziwiające jest, że Komitet Noblowski nie odebrał jej nagrody, a ONZ nadal traktuje ją jako swego ambasadora, stając się poniekąd gwarantem jej integralności moralnej i intelektualnej. Obrońcy Menchú powtarzają, że cel uświęca środki, a cel jej działalności jest szlachetny. Dlatego w aureoli noblistki podróżuje ona ciągle po świecie, jest zapraszana na kongresy, konferencje i spotkania, udziela wywiadów i bierze czynny udział w działalności politycznej. Gdy 20 września 2003 r. masoni włoscy świętowali rocznicę zdobycia Rzymu przez wojska piemonckie i obalenia doczesnej władzy papieży, głównym ich gościem była Menchú, która miała dać swe „świadectwo walki w obronie ludzi, którzy są pozbawieni podstawowych praw” (to bardzo znaczące).

Sławna za granicą, w Gwatemali Rigoberta nie jest traktowana zbyt poważnie. Gdy 9 września 2007 r. ta samozwańcza obrończyni uciśnionego ludu wystartowała w wyborach prezydenckich w swym kraju, wynik był żenujący – otrzymała jedynie 3,05 proc. głosów!

W tym kontekście warto przypomnieć, że w 2003 r. wiele osobistości i organizacji z całego świata wskazywało na Jana Pawła II jako na najlepszego kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla za jego wysiłki w celu niedopuszczenia do wojny w Iraku oraz za wielki wkład w pojednanie wyznawców różnych religii. Jednak i tym razem Komitet w Oslo nie wziął pod uwagę rzeczywistych zasług kandydatów do Pokojowej Nagrody, lecz pokierował się kryteriami politycznej poprawności i doraźnymi interesami politycznymi, wybierając irańską adwokatkę. Honorowanie osobistości religijnych nie jest politycznie poprawne, a poza tym Jan Paweł II postrzegany był przez laickie kręgi jedynie jako szef instytucji, która prześladuje kobiety (Kościół katolicki sprzeciwia się kapłaństwu kobiet), homoseksualistów (Kościół katolicki nie chce uznać związków osób tej samej płci) i utrudnia walkę z AIDS (Kościół katolicki uważa, że masowa dystrybucja prezerwatyw nie jest bynajmniej sposobem na rozwiązanie problemu AIDS). Wielkie zasługi Papieża na polu światowego pokoju i pojednania między narodami stały się sprawą drugoplanową.

Po przeanalizowaniu powyższych faktów trzeba się zastanowić, czy Pokojową Nagrodę Nobla należy jeszcze uważać za najbardziej prestiżowe wyróżnienie na świecie. Wybór kandydatów w ostatnich latach skłania raczej do stwierdzenia, że jest to jedynie nagradzanie osób – nie zawsze wybitnych i zasłużonych – które w jakiś tam sposób wcielają stronnicze poglądy ideologiczne i polityczne członków Komitetu Nagrody Nobla.

* * *

Gdy rozmawiałem na temat skandalicznych Pokojowych Nagród Nobla z moim włoskim znajomym, Antoniem Gasparim, powiedział mi, że równie dyskusyjne – żeby użyć eufemizmu – są niektóre decyzje podejmowane przez Komitet wybierający laureatów w dziedzinie literatury. Podał mi dwa konkretne przykłady dotyczące włoskich zdobywców nagrody. W 1959 r. Nobla otrzymał Salvatore Quasimodo – dobry tłumacz i mierny poeta, chociaż bezdyskusyjnie najwybitniejszym ówczesnym poetą we Włoszech był Giuseppe Ungaretti. W 1997 r. literackiego Nobla przyznano Dario Fo – mało znanemu poecie piszącemu w dialekcie lombardzkim i udzielającemu się w teatrze, który na dodatek nigdy nie był pisarzem. Członkowie Komitetu Nagrody Nobla zignorowali największego żyjącego poetę włoskiego Mario Luzziego. Jakie więc pozaartystyczne kryteria zadecydowały, że to prestiżowe wyróżnienie – a za takie uchodzi Nagroda Nobla – zostało przyznane nie najwybitniejszym poetom, lecz ludziom mniej zasłużonym? Antonio Gaspari zasugerował wyjaśnienie tej kwestii: Ungaretti i Luzzi byli katolikami, natomiast Quasimodo oraz Fo to komuniści (drugi z nich to także zażarty antyklerykał). Komuniści – tak, katolicy – nie. Jeżeli takie są kryteria przyznawania Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, to przestańmy nazywać ją najbardziej prestiżowym wyróżnieniem na świecie.
Włodzimierz Rędzioch

Reklamy

4 thoughts on “Nagroda Nobla, Al Gore i inni kłamcy

  1. Łukasz Patuła 26 grudnia 2007 / 01:22

    Co za kretynizm!!! Jak można deprecjonować Al Gore’a ze względu na to, co prezentowały sobą poprzedni laureaci? Ciekawe co krytycy zrobili dla walki z Globalnym Ociepleniem? Pierdoleni hipokryci.

  2. Jan 25 lutego 2008 / 21:40

    Lipa z tą Rigobertą. Nobel marność!?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s