Źródło: Rzeczpospolita: Papież: piekło istnieje naprawdę
28.03.2007
Grzesznicy będą się smażyć w ogniu piekielnym po wsze czasy - ostrzegł Benedykt XVI
Piekło nie jest wcale religijnym symbolem, który został wymyślony po to, żeby zastraszać wiernych i zmusić ich do przestrzegania dekalogu. Jak powiedział papież, jest to realne miejsce, w którym grzesznicy cierpią katusze w ogniu piekielnym.

Ojciec Święty podkreślił, iż w dzisiejszym nowoczesnym świecie wiele osób zapomniało, że “nie przyznając się do popełniania grzechów i nie obiecując poprawy, skazuje się na wieczne potępienie”.
- Bóg dał ludziom wolną wolę, aby mogli sami wybrać, czy chcą być zbawieni - powiedział Benedykt XVI w homilii wygłoszonej w parafii w Fidene na przedmieściach Rzymu.
Odpowiedzialność za czyny
Papież - cytowany przez brytyjski “The Times” -podkreślił, że piekło, “o którym tak mało się mówi w naszych czasach, jest miejscem dla tych, którzy zamykają serce na Jego miłość”. Wypowiedź ta została odebrana jako sprzeciw Benedykta XVI wobec nowej, liberalnej wizji Kościoła forsowanej po Soborze Watykańskim II.
- Zgodnie z nią wszyscy, niezależnie od swoich czynów i od tego, czy czują skruchę za grzechy, po śmierci pójdą prosto do nieba - powiedział “Rz” Michael Akerman z katolickiej organizacji Pro Ecclesia et Pontifice. - Tymczasem każdy musi ponosić odpowiedzialność za własne czyny - podkreślił.
Autorytet Kościoła
Według Akermana konsekwencje stanowiska liberałów mogą być bardzo poważne. - Ludzie, którym wmawia się, że wszystko im wolno, nie tylko więcej grzeszą, ale w ogóle odsuwają się od religii. Miejmy nadzieję, że Benedykt XVI dalej będzie przywracał Kościołowi jego autorytet -powiedział.
To nie pierwsze tego rodzaju działania papieża. Kilka miesięcy temu Watykan nakazał episkopatom wielu krajów (m.in. Niemiec, Hiszpanii i Włoch) poprawienie fragmentu liturgii mszy świętej.
Chodziło o słowa towarzyszące przeistoczeniu wina w krew Chrystusa. “Bierzcie i pijcie z niego wszyscy? to jest bowiem kielich krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów…” - mówi polski kapłan do klęczących wiernych. W wielu krajach łacińskie sformułowanie “pro multis” (za wielu) zostało podczas opracowywania liturgii w językach narodowych przetłumaczone jako “za wszystkich”. Według Stolicy Apostolskiej w ten sposób wypaczono sens eucharystii, sugerując, że każdy niezależnie od jego czynów czy stosunku do Kościoła zostanie automatycznie zbawiony.
Działania Benedykta XVI wywołują niezadowolenie liberalnych katolików. - Jezus zbawia wszystkich! Gdy dowiaduję się o takich wystąpieniach papieża, jest mi bardzo przykro - powiedział “Rz” Jon O’Brien, przewodniczący wpływowej amerykańskiej organizacji Katolicy za Wolnym Wyborem.
Jego zdaniem papież usiłuje przywrócić “Kościół oparty na strachu”. - Nie chcemy chyba wpajać w młodych ludzi wizji Kościoła, którego trzeba się bać? Chcemy ich uczyć o Kościele, który jest źródłem miłosierdzia - podkreślił O’Brien. - Poza tym katolicyzm nie może się wiecznie separować od nowoczesnego świata .
To nic nowego
Zdecydowane wystąpienie Ojca Świętego na temat piekła wywołało ożywioną dyskusję również we Włoszech.
- Słowami Benedykta XVI nikt nie powinien być zaskoczony - powiedział “Rz” znany historyk Kościoła prof. Agostino Paravicini Bagliani. Zwrócił uwagę na to, że Joseph Ratzinger wyrażał takie stanowisko, jeszcze zanim został papieżem. -To, że przez jakiś czas papieże o czymś nie mówią, nie znaczy, że to nie istnieje - tłumaczy prof. Bagliani. Nie wyklucza on, że Benedykt XVI zdecydował się przypomnieć o istnieniu piekła ze względu na to, że coraz więcej ludzi odwraca się od chrześcijańskich wartości.
- Słowa papieża dla wielu Europejczyków mogą być szokujące. Piekło wydawało się im bowiem mitem - powiedział “Rz” włoski historyk. -W minionym wieku mieliśmy do czynienia ze spadkiem wiary w wieczne potępienie. Po doświadczeniu wojen światowych i totalitaryzmów wielu ludzi uznało, że piekło jest tu, na ziemi.
PIOTR ZYCHOWICZ
Należałoby najpierw zastanowić się czy wieczne męki da się pogodzić z osobowością Boga. Co pomyślimy o rodzicach, którzy trzymaliby rękę dziecka nad ogniem, żeby je za coś ukarać? Na coś takiego nigdy nie zdobyliby się trzeźwo myślący rodzice a już na pewno nie Stwórca.
W Chrześcijańskich Pismach Greckich wyraz Gehenna występuje kilkanaście razy. W kilku przypadkach pozostaje w bezpośrednim związku z ogniem. Tłumacze przełożyli grecki wyraz ge’ennan tou pyros na piekło ogniste i ogień Gehenny. Dobrze jest wiedzieć, iż Dolina Hinnoma(Gehenna) znajdowała się poza murami Jerozolimy. Przez pewien czas było to miejsce kultu bałwochwalczego, w ramach którego składano też w ofierze dzieci. W I wieku n.e. Gehenna służyła za miejsce do spalania nieczystości z Jerozolimy. Wrzucano tam zwłoki padłych zwierząt i palono je w ogniu podsycanym siarką. Wrzucano tam również ciała przestępców, których uznano za niegodnych pochówku. Do Gehenny nie wrzucano żywych ludzi a więc nie mogła być miejscem świadomych mąk. Według Mateusza 10:28 Jezus ostrzegł swych słuchaczy, by raczej bali się tych, co potrafią tak duszę jak i ciało zabić w Gehennie. Trzeba podkreślić, że nie ma tu wzmianki o mękach w ogniu Gehenny. Jezus mówił natomiast, iż trzeba bać się tego, który potrafi zgładzić w Gehennie. Wspominając o duszy, Jezus zaznaczył, iż Bóg może odebrać wszelkie widoki na życie, wskutek czego człowiek nie ma już nadziei na zmartwychwstanie. Przez ogień Gehenny należy więc rozumieć to samo, co przez jezioro ognia, o którym mowa w Objawieniu 21:8, mianowicie zniszczenie. Katolicy w modlitwie Wierzę w Boga Ojca używają słów” wierzę w ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny”. Oprócz tego mówią: zstąpił do piekieł a trzeciego dnia zmartwychwstał. Czyżby Jezus swym życie zasłużył na pobyt w piekle w rozumieniu katolickim?!
Andrzej Ossowski
columbo@neostrada.pl
Panie Andrzeju, oczywiście że wrzuceni do jeziora ognia, Gehenny, bedą w stanie świadomym, wszak będzie tam płacz i zgrzytanie zębów:
“Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” (Mt 13:40-42)
Kara w ogniu zakończy się jednak spaleniem, czyli śmiercią grzeszników, jak napisał autor 2 listu Piotra:
“Ci zaś [ludzie bezbożni], jak nierozumne zwierzęta, przeznaczone z natury na schwytanie i zagładę, wypowiadając bluźnierstwa na to, czego nie znają, podlegną właśnie takiej ZAGŁADZIE jak one,” (2 P 2,12)
P.S. Katolicy nie wierzą, że Jezus był w piekle, tylko w hadesie, krainie zmarłych, gdzie ich dusze oczekują na zmartwychwstanie i Sąd Ostateczny.
Znam pewną osobę co przez większość swojego życia ośmieszała ludzi twierdzac że nie ma piekła i aniołów.Gdy już przekroczyła 40 lat zachorowała na raka żołądka.Lekarze nie dawali jej długich lat życia.Po dwuch latach nastąpiła operacja .Rozcieto brzuch i natychmiast zaszyto.Pacjętka za dwa dni zmarła.W kostnicy w drugim dniu po sekcji przebudzila się i….narobiła niezłego popłochu wśród pracowników kostnicy.Płakała, płakala krzycząc, Boże dziękuję Ci!Póżniej opowiedziała co przeżyła wszystkim ludziom i pracownikom kostnicy(narobiła niezłej paniki)OPOWIADA-gdy byłam na stole operacyjnym poczułam jakbym unosiła się w górę i usłyszałam silne brzęczenie.Nagle,uslyszalam słowa doktora operujacego.Popatrzcie! czegos takiego w zyciu nie widziałem.Zaszywamy z powrotem.Znalazłam się w ciasnym czarnym leju na końcu którego widziałam mały czerwony punkcik.Nagle ten punkcik powiększył się do rozmiarów potężnego jeziora ognia.W jeziorze tym widzialam może miliony ludzi ramię w ramię jęczących ,ale jeden drugiego nie widział .Po chwili Ja też się tam znalazlam.Poczułam potężne przygnebienie ,a przed moimi oczami przelecial mój cały życioryzm mojego zycia!Byłam bardzo przerażona i zdumiona!Czułam się podle i chaniebnie za to ile krzywdy zadawałam ludziom.Przeżywałam teraz każde cierpienie tych ludzi jakie odebrali ode mnie!W końcu wyciagłam ręce w górę i zawyłam!BOŻE! jezeli możesz przebacz mi i pomóż!W jednej chwili pojawił się potężny anioł o przepięknym obliczu i chwycił mnie za rękę,a swoją podniósł do góry i zawołał -Boże co mam z nią zrobić! I doniósł mnie potężny grzmot słów PUŚĆ JĄ! ona teraz będzie świadczyć o mnie.Po tej panice do kostnicy przyjechało pogotowie i milicja(były to lata 80)Zabrali mnie do szpitala i przeprowadzili mi badania i przeswietlenie.Rak zniknął a po operacji nie było śladu!Zagrożono mi opowiadanie o tym komu kolwiek.Dzisiaj jest aktywną służebną dla niepełnisprawnych.Jednak pomomo grożby, o tym zdażeniu opowiedziała tysiącom ludzi.PIEKŁO -istnieje.NATASZA
Jeżeli chodzi o piekło to posyłam do lektury która przełamie wasze wszystkie wątpliwości a mianowicie Dzienniczek św siostry Faustyny gzie opisała je w prostych i zrozumiałych słowach.Jest to miejsce a nie żadne wydarzenie i nie łudźmy sie ze go nie ma .Szatan chce zebysmy tak myśleli bo wtedy może spokojnie działać!!!Dzis byłam w przepaściach piekła,wprowadzona przez anioła .Jest to miejsce wielkiej każni,jakiż jest jego obszar strasznie wielki .Rodzaje mąk ,które widziałam:pierwszą męką,która stanowi piekło,jest utrata Boga;drugą-ustawiczny wyrzut sumienia;;trzecią nigdy się już ten los nie odmieni ;czwartą męka-jest ogień który będzie przenikał dusze, ale nie zniszczy jej,jest to straszna męka,jest to ogień czysto duchowy ,zapalony gniewem Bożym;piątą męka-jest ustawiczna ciemność,straszny zapach duszący,a chociaż jest ciemność,widzą się wzajemnike szatani i potępione dusze,i widzą wszystko zło innych i swoje;szóstą męka -jest ustawiczne towarzystwo szatana;siódmą męka -jest straszna rozpacz,nienawiść do Boga ,złorzeczenia,przeklęństwa,blużnierstwa.Są to męki które wszyscy potępieni cierpią razem,ale to nie koniec mąk.Są męki dla dusz poszczególne,które są mękami zmysłów:każda dusza czym grzeszyła tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób.Są straszne lochy otchłanie każni,gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej :umarłabym na ten widok tych strasznych mąk gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża.Niech grzesznik wie;jakim zmysłem grzeszy,takim dręczony będzie przez wieczność całą.Piszę o tym z rozkazu Bożego aby żadna dusza nie wymawiała się że piekła nie ma,albo tym że nikt tam nie był i nie wie jak tam jest (Dz.741) Św. siostra Faustyna!!!!
Trwa usuwanie opisu…
Pozwolę opisać sobie swoje prywatne przemyślenia dotyczące BOGA.
Przez długi okres czasu wogole nie zaprzątałem sobie tym głowy,przyjmowałem istnienie boga , ale wogole o nim nie myślałem , było to zupełnie poza mną.Niedawno sie to zmieniło.Ale wracając do tematu wiele osób mówi iż BOG nie istnieje/ bo nie dopuściłby do tego czy innego /, ze nie widać Boga.Wystarczy jednak włączyć telewizje - dowolny kanał i zobaczyć jakie potworności dzieją sie na świecie/ Kanal historia - okropności 2 wojny światowej- obozy / czy to znaczy iż boga nie ma ?NIE to znaczy iż szatan istnieje.Istnieje zło które możemy obserwować , przez telewizje oglądać je z bliska.Skoro istnieje szatan to musi istnieć BOG. trochę to przewrotne ale tak to do mnie dotarło.
Bóg daje nam mnóstwo znaków na co dzień i każdemu z nas , ja je nauczyłem sie dostrzegać całkiem niedawno / co nie znaczy iz nie grzeszę i ze widzę je wszystkie /
cud narodzin -> ohyda śmierci / rozkładanie sie ciała, zal i smutek/
Zdrowie -> ból i choroba
radość - > smutek
wiosna gdy wszystko rozkwita -> zima gdy wszystko zamiera
miłość - > zdrada
Znaków jest mnóstwo nie wszystkie dostrzegamy , czesc przyjmujemy za pewnik.
Czy piekło zatem istnieje ?
Nie wiem , wiem za to iż nie chciałbym sie tam znaleźć.
Czy zatem trzeba być dobrym ze strachu przed bogiem ?
Myślę ze trzeba być dobrym dla samego bycia dobrym.
Co znaczy być dobrym ? czy chodząc do kościoła jestem dobrym ?
Większość ludzi myśli ze nie grzesząc sa dobrzy.
Jednak gdy staniemy przed Stwórca - i ON spyta sie co dobrego uczyniłeś - co odpowiesz ? NIC - nie grzeszyłem , czy to wystarczy ?
Takie mam przemyślenia , dodam nie jestem swiety
Pozdrawiam Wszystkich